Damy - empik

Najgorsi dranie, oszuści i łajdacy. Tacy byli pierwsi astronauci

Autor: | 11 marca 2014 | 23,787 odsłon

Pierwszy amerykański astronauta Alan Shepard, zdecydowanie nie był aniołkiem.Uśmiech jak milion dolarów, muskularne ciało, ekscytująca praca i świetne zarobki. Oficjalny wizerunek amerykańskiego astronauty sprawiał, że tysiącom dziewcząt miękły kolana. W rzeczywistości daleko im było do ideałów. Trudno o większego drania niż astronauta.

Umówmy się, to, jakie wrażenie mieli sprawiać pierwsi amerykańscy kosmiczni kowboje, było niemal sprawą bezpieczeństwa narodowego. Po drugiej stronie Pacyfiku przecież czerwony radziecki niedźwiedź z równym zapałem przygotowywał się do skoku na orbitę i dalej. Amerykanie bardzo starannie dobierali astronautów.

Musieli dobrze się prezentować, mieć za sobą błyskotliwą karierę, nienaganną (przynajmniej oficjalnie) opinię i wspaniałą wspierającą rodzinę. W praktyce zgadzały się tylko dwa pierwsze warunki. A najlepiej ze wszystkich wiedziały o tym żony pierwszych amerykańskich astronautów.

Tatuś roku? Jasne

Uśmiechnięty od ucha do ucha Donn Eisele. Może i był dobrym pilotem i astronautą, ale mąż i ojciec był z niego naprawdę marny.

Uśmiechnięty od ucha do ucha Donn Eisele. Może i był dobrym pilotem i astronautą, ale mąż i ojciec był z niego naprawdę marny.

Energiczna Harriet Eisele musiała trzymać w kupie cały dom. Jej osobisty astronauta Don sprawdzał się tylko w warunkach służby wojskowej. W domu nie potrafił nawet sam zdecydować, którym młotkiem wbić gwoździa w ścianę, nie wspominając nawet o poradzeniu sobie z trójką dzieci, spośród których jedno, syn Matt, było upośledzone. Wszystko spadało na barki Harriet. Łącznie z wożeniem Matta do szkoły specjalnej, co pochłaniało jej kilka godzin każdego dnia.

Kiedy kobieta (z zawodu będąca pielęgniarką) zauważyła u swojego chorego na zespół Downa syna niepokojące objawy, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Lekarze bez najmniejszych wątpliwości zdiagnozowali białaczkę i chłopiec trafił do szpitala dziecięcego, a matka koczowała nocami przy jego łóżku. Ojciec tylko raz się na to zdobył, po usilnych błaganiach Harriet. Najwidoczniej jednak płacz i cierpienie chorego dziecka tak poruszyły serce czułego astronauty, że już nigdy więcej nie został do rana w szpitalu. W ogóle rzadko tam od tej pory zaglądał. Wolał jeszcze intensywniej poświęcić się szkoleniu i jednocześnie coraz mniej czasu spędzać w domu.

Zamiast własnego męża, to inne żony astronautów dbały o przytłoczoną chorobą syna Harriet (pomagały w prowadzeniu domu, robiły zakupy, a nawet kosiły trawnik).

W końcu mały Matt przegrał walkę z chorobą i zmarł w szpitalu. W chwili śmierci matka tuliła go czule, a ojciec siedział spokojnie na kanapie. Niedługo później Don Eisele wyjechał na przylądek Canaveral i jeszcze rzadziej wracał na weekendy do domu. W końcu w 1968 roku udało mu się spełnić marzenie i polecieć w kosmos. Odbębnił jeszcze wizytę w Białym Domu, uścisk z prezydentem, machanie do tłumu i już mógł zrzucić maskę.

Porzucił żonę i dwójkę pozostałych dzieci. Bohater narodowy i wzorowy Amerykanin rozwiódł się i zamienił Harriet na młodszy model.

Rozporek wiecznie otwarty

Co jakiś czas astronauci uczestniczyli w wielkich galach. Czerwony dywan, limuzyna, rzęsiste oświetlenie i nocowanie w doskonałych hotelach. Żyć nie umierać! Nie inaczej było na imprezie zorganizowanej w Kalifornii przez firmę, która odpowiadała za budowę rakiety mającej wynieść pierwszego człowieka w kosmos.

Alan Shepard dekorowany przez prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy'ego Medalem za Wybitną Służbę. W tle widoczne panie Shepard i Kennedy. Obie nie miały łatwego życia ze swoimi kochliwymi mężami.

Alan Shepard dekorowany przez prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’ego Medalem za Wybitną Służbę. W tle widoczne panie Shepard i Kennedy. Obie nie miały łatwego życia ze swoimi kochliwymi mężami.

Tym razem astronauci zostali umieszczeni w luksusowym kurorcie Kona Kai, a każdy z nich dostał swój własny pokój. Dla Alana Sheparda (w kosmosie w 1961 roku) to była kolejna z wielu okazji do tego, żeby się połajdaczyć. Astronauta zdążył wyskoczyć do Meksyku i w Tijuanie poderwać jakąś chętną panienkę w barze popularnym wśród marynarzy. Do tego miał do dyspozycji plażę i przepiękne, w nocy rozświetlone pochodniami ogrody.

Plany mógł mu pokrzyżować jedynie fakt, że dostał dla siebie pokój z dwoma pojedynczymi łóżkami, a na takich trudno się uprawia miłosne zapasy. Na jego szczęście kolega zgodził się zamienić. Shepard był zadowolony i na tyle pewny siebie, że przestał uważać. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

John Powers, rzecznik prasowy NASA miał pełne ręce roboty. Dowiedział się właśnie, że pewna gazeta dysponuje zdjęciami pokazującymi Alana Sheparda i tajemniczą ślicznotkę in flagranti. Co więcej, gazeta ta była zdecydowana opublikować zdjęcia i soczysty opis całej sytuacji, całkowicie kompromitując wizerunek idealnego kosmicznego kowboja, żyjącego w perfekcyjnym małżeństwie.

To było wręcz zagrożenie bezpieczeństwa narodowego! Na szczęście dla Sheparda i dla NASA, sprawie udało się ukręcić łeb i ostatecznie materiały nie ujrzały światła dziennego. Jak pisze Lily Koppel, autorka książki „Żony astronautów”, na naradzie za zamkniętymi drzwiami zdobywcy kosmosu mieli usłyszeć, że:

każdy astronauta, który miał problem z utrzymaniem „zapiętych spodni”, zagrażał powodzeniu misji i mógł zniweczyć szanse Ameryki na pokonanie Rosjan nie tylko w wyścigu w kosmos, ale także w kwestii moralnej wyższości. Spoczywała na nich odpowiedzialność względem całego kraju i musieli zachowywać się jak nieskazitelni bohaterowie, na jakich ich kreowano.

Alan Shepard, czyli bezczelność w każdym calu (źródło: domena publiczna).

Alan Shepard, czyli bezczelność w każdym calu (źródło: domena publiczna).

Te górnolotne słowa nijak się miały do rzeczywistości. NASA nie miało nic przeciwko temu, żeby ich złoci chłopcy puszczali się na prawo i lewo, zaliczając wszystkie chętne (a przypomnijmy, astro gruppies było mnóstwo!) pod warunkiem, że robili to po cichu. Alan Shepard niewiele sobie z tego robił, afiszując się w kółko z kolejnymi podbojami.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Aleksandra Zaprutko-JanickaAleksandra Zaprutko-Janicka - Krakowska historyczka i publicystka, współzałożycielka „Ciekawostek historycznych”. Autorka ponad 200 artykułów popularnonaukowych.We wrześniu 2015 roku wydała książkę „Okupacja od kuchni” poświęconą kulinarnemu obliczu II wojny światowej.. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (18)
  1. Łoj, jak nie miłość do Żydków czy Mudzynków, to feminizm! I tak to leci na na naszych kochanych ,,Ciekawostkach”? Nieważne, że ci ludzie byli pionierami eksploracji kosmosu, ważne, że zdradzali żony… BTW, proponuję temat: jak to by było, gdyby np. na Księżyc leciano teraz? Jak by dobierano załogę? 1 gej+1 lesbijka+1 trans+1 Żyd+1 niepełnosprawny+1 mudzynek+1 Indianin+1 łysy, tzn. zarośnięty inaczej… :)

    • Dzięki za kolejną jakże konstruktywną krytykę, jednak każdy widzi to co chce zobaczyć. Ja nie dostrzegam w tym tekście feminizmu. Czy to, że byli oni pionierami podboju kosmosu automatycznie sprawia, że nie można pisać o tym jakimi byli ludźmi w życiu prywatnym?

      A co do fragmentu „Łoj, jak nie miłość do Żydków czy Mudzynków”, to masz jakiś problem z tymi nacjami/rasami? Ludzie jak ludzie. Są wśród nich zarówno dobrzy jak i źli. No i jeżeli chciałbyś uważnie przeczytać nasze artykuły to zauważyłbyś, że piszemy o jednych jak i o drugich.

      Ostatniego fragmentu Twojej wypowiedzi nawet nie skomentuję.

      • Także @Aleksandra

        Oj, jakie święte oburzenie! :) Ja chciałem tylko niesmiało zauważyć, że artykuły publikowane na ,,Ciekawostkach” doskonale wpisują się w mainstreamowy nurt lewackiej propagandy. Biali faceci są źli i koniec dyskusji. Np. Pani Oli nie przyszło do uroczej główki możliwość, że małżonka któregoś z astronautów mogła być wredną zołzą i stąd wynikały małżeńskie problemy. No bo, oczywiści, tylko biali faceci są źli… :)

        Co do Żydków i Mudzynków, to nie tylko ja, ale cały świat ma z nimi problemy. Ale zgadzam się, że to temat na osobny artykuł, którego rzecz jasna się nie doczekamy, no bo tylko biali faceci są źli (żydowscy i czarni już nie), lol!

        Co do ostatniego akapitu, to jednak powinieneś go skomentować, bo nieźle obrazuje ideowo-lewackie przemiany społeczne na przestrzeni ostatnich 50 lat, czyż nie? :)

    • Weź ty się gościu puknij w głowę. Pewnie wg ciebie za całe zło tego świata odpowiadają „Żydki i Mudzynki” i należy pisać o nich tylko źle, bo jak ktoś tego nie robi, to jest na ich usługach. Naprawdę szkoda mi takich ludzi jak ty.

      • Ja bardzo proszę nie dorabiać do mojego tekstu zbędnej ideologii :) nie neguję ani nie wyolbrzymiam roli pierwszych astronautów jako zdobywców kosmosu. ja tylko podkreślam fakt, że ich wizrunek idealnych herosów tamtej ery jest naciągany. w życiu prywatnym, no cóż… różnie bywało.

    • Jesteś typowym przedstawicielem tej części byłej „przodującej” klasy,która gorliwie kolaborowała z okupantem. Prostakiem, który świadomość, że przesrał swoje życie usiłuje zagłuszyć atakowaniem wszystkich mądrzejszych i lepszych czyli niemal każdego. Pisanie bredni na forach nie zastąpi ci jednak leczenia u psychiatry i to dobrego. Jesteś też typowym tchórzem. Boisz się, mimo,ze piszesz oczywiście anonimowo. Kto to są „Mudzynki”? Boisz sie napisać wprost kogo opluwasz? Zabrakło oczywiście masonów i cyklistów. I ani słowa o gender! No, fe. Nie wyśliłeś zbytnio swego „intelektu”. A tak przy okazji, jak tacy jak ty łączą ten prymitywny, bezmyślny atak na „Żydków” z klepaniem paciorków do żydowskiego boga, żyda Jezusa i żydówki Marii? I ostatnia uwaga, na która sobie pozwolę jako,że mam do czynienia z osobą mającą trudności z pisaniem. Otóż język polski odróżnia słowo „żyd” od słowa „Żyd”. Tobie sie nie udało, ale jak pisałem wcześniej jesteś tylko prymitywnym prostakiem

      • Nie raczyłeś określic, do kogo skierowana jest ta odpowiedź (oznaka tchórzostwa?), ale domyślam się że do mnie. Synku, nie zapluwaj się tak, nie ma sensu, bo cała twoja odpowiedź to właśnie propagandowo-lewacki słowotok. Kto nie z nami, ten do psychiatry, poza tym niedowartościowany i tchórz. No proszę, jak to niewiele trzeba, aby być odważnym i dowartościowanym… wystarczy kochać mudzynków tudzież innych imigrantów, nawet jak gwałcą, napadają i podpalają. Jakie to proste! :) I po raz kolejny proszę o konkretne powody do kochania Żydów, poza, oczywiście, nakazami ideologii. Za olbrzymi wkład w zbrodnie komunizmu zapewne. Poza tym interesująca lewacka teoria – kto jest wierzącym chrześcijaninem (jak akurat nie), ten jest dyżurnym antysemitą. Ateista z kolei musi być filosemitą, aby byc prawdziwym ateistą. Jeżeli nie jest to element zydowsko-lewackiej propagandy, to jakiej? Zabijanie debili polecam rozpocząć od własnej osoby… :)

  2. Komentarze do artykułu na naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Piotr J.: Zanim zabiorę się do czytania, stawiam teorię, że kosmiczni kowboje najpierw nabroili, a potem uciekali w kosmos, w nadziei, że tam ich kobiety nie dorwią ;)

    Ciekawostki historyczne: Teoria ciekawa, tylko pojawia się jeden problem. Oni w tym kosmosie przebywali raczej krótko, więc nie na wiele by się im to zdało ;).

    Architecture, games, everything: Zakładali, że bohaterów się nie sądzi.

    Bodek R.: Dobrze że nie spotkali jakiegoś statku z kosmitkami, byłoby Bliskie Spotkanie i międzyplanetarny skandal

    Jarosław R.: Ten zawód wymagał, zwlaszaszcza w tamtym czasie, dużego zamiłowania do zachowań ryzykownych, więc wszystko się składa.

    Kajetan R.: Heh, proponuję, żeby jednak oprócz książki o żonach astronautów sięgnąć też do książki Toma Wolfe „S-KADRA” – pokazuje on jak wyglądało życie astronautów zanim zostali astronautami, jak po lotach w kosmos, jak działała prasa, a i żon przy tym nie pomija, a czyta się BARDZO ciekawie :)

  3. Najgorsi dranie i łajdacy?

    wydaje mi się, że istnieją gorsze czyny niż podrywanie kobiet, nwet w dużej ilości. Wydaje mi się, że tytuł co najmniej przesadzony, spodziewałem się po tytule kogoś pokroju Hitlera czy Stalina ;)

    • No jednak ja Hitlera i Stalina draniem ani nawet łajdakiem bym nie nazwał. Oni byli potworami i masowymi zbrodniarzami. Moim zdaniem takie określenia akurat pasują do opisanych w artykule astronautów. W końcu trzeba być niezłym draniem, aby porzucić żonę z upośledzonym synem.

      • Nie wiem czy zauważyłeś, ale tylko jeden z nich porzucił żonę z upośledzonym synem.
        Reszta z nich po prostu zdradzała swoje żony. To naprawdę nie jest takie koszmarne, żeby robić z nich „najgorszych łajdaków i oszustów”. Owszem – fajne to nie było, bardzo samolubne, ale nie przesadzajmy z tym odbrązawianiem wizerunków.
        Naprawdę nie wyobrażacie sobie nic gorszego?

        Chodzi mi po prostu o to, że tytuł jest taki trochę tabloidowy.:)

  4. Mam książkę Toma’a Wolfe’a „S-kadra” i wyżej przedstawione sytuacje dotyczące żon astronautów programu MERKURY były w niej też dość dobrze opisane. Osobiście polecam.

  5. Wielkie odkrycie – ludzie znani ze swoich osiągnięć zawodowych nie zawsze są dobrymi dla swoich rodzin. To się tyczy nie tylko astronautów, ale też muzyków, poetów, aktorów, pisarzy i polityków obu płci. Kobiety też zdradzały i zdradzają swoich partnerów, ale w tym przypadku próbują się zazwyczaj usprawiedliwiać lub wprost nie widzą nic złego w tym, że mają narzeczonego albo męża i „fuck frienda” o którym nie wie ten pierwszy.

    Niestety w tamtych czasach szowinizm był czymś powszechnym i kobieta musiała mieć wielkiego farta, jeśli jej amerykański maczo, który płacił za jej utrzymanie i dach nad głową spał tylko z nią. Z drugiej strony zwyczajem było, że facet za bardzo nie był wylewny jeśli chodzi o mówienie o swoich uczuciach, słabościach. Nigdy się nie dowiemy co się działo w głowie tego astronauty, na którego patrzył cały świat, czy da radę, czy sie potknie, astronauty który mógł w trakcie misji po prostu zginąć bolesną śmiercią. Na pewno było to spore obciążenie psychiczne, może nawet wieksze niż fakt bycia zdradzaną dla żony.

    Tak więc nie ma co sie kierować jedynie wersją historii opowiedzianą przez te kobiety.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Folksdojcze-miniatura-kolor
…mimo że blisko dziewięćdziesiąt procent Ślązaków w czasie II wojny światowej było wpisanych na volkslisty, to jedynie osiem tysięcy osób posiadało legitymację NSDAP?

wiercenie
…w latach 30. XX wieku w ogrodach watykańskich stanęła wieża radiowa będąca wówczas najsilniejszym nadajnikiem na świecie? Nazwano ją „palcem papieża”.

droguant_ses_disciples
…asasyni wcale nie dokonywali swoich akcji pod wpływem haszyszu? Ten narkotyk sprawiłby raczej, że zamachowiec nie trafiłby na miejsce, nie wspominając już o trafieniu w cel…