Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najgorsi dranie, oszuści i łajdacy. Tacy byli pierwsi astronauci

Pierwszy amerykański astronauta Alan Shepard, zdecydowanie nie był aniołkiem.Uśmiech jak milion dolarów, muskularne ciało, ekscytująca praca i świetne zarobki. Oficjalny wizerunek amerykańskiego astronauty sprawiał, że tysiącom dziewcząt miękły kolana. W rzeczywistości daleko im było do ideałów. Trudno o większego drania niż astronauta.

Umówmy się, to, jakie wrażenie mieli sprawiać pierwsi amerykańscy kosmiczni kowboje, było niemal sprawą bezpieczeństwa narodowego. Po drugiej stronie Pacyfiku przecież czerwony radziecki niedźwiedź z równym zapałem przygotowywał się do skoku na orbitę i dalej. Amerykanie bardzo starannie dobierali astronautów.

Musieli dobrze się prezentować, mieć za sobą błyskotliwą karierę, nienaganną (przynajmniej oficjalnie) opinię i wspaniałą wspierającą rodzinę. W praktyce zgadzały się tylko dwa pierwsze warunki. A najlepiej ze wszystkich wiedziały o tym żony pierwszych amerykańskich astronautów.

Tatuś roku? Jasne

Uśmiechnięty od ucha do ucha Donn Eisele. Może i był dobrym pilotem i astronautą, ale mąż i ojciec był z niego naprawdę marny.

Uśmiechnięty od ucha do ucha Donn Eisele. Może i był dobrym pilotem i astronautą, ale mąż i ojciec był z niego naprawdę marny.

Energiczna Harriet Eisele musiała trzymać w kupie cały dom. Jej osobisty astronauta Don sprawdzał się tylko w warunkach służby wojskowej. W domu nie potrafił nawet sam zdecydować, którym młotkiem wbić gwoździa w ścianę, nie wspominając nawet o poradzeniu sobie z trójką dzieci, spośród których jedno, syn Matt, było upośledzone. Wszystko spadało na barki Harriet. Łącznie z wożeniem Matta do szkoły specjalnej, co pochłaniało jej kilka godzin każdego dnia.

Kiedy kobieta (z zawodu będąca pielęgniarką) zauważyła u swojego chorego na zespół Downa syna niepokojące objawy, sprawy potoczyły się błyskawicznie. Lekarze bez najmniejszych wątpliwości zdiagnozowali białaczkę i chłopiec trafił do szpitala dziecięcego, a matka koczowała nocami przy jego łóżku. Ojciec tylko raz się na to zdobył, po usilnych błaganiach Harriet. Najwidoczniej jednak płacz i cierpienie chorego dziecka tak poruszyły serce czułego astronauty, że już nigdy więcej nie został do rana w szpitalu. W ogóle rzadko tam od tej pory zaglądał. Wolał jeszcze intensywniej poświęcić się szkoleniu i jednocześnie coraz mniej czasu spędzać w domu.

Zamiast własnego męża, to inne żony astronautów dbały o przytłoczoną chorobą syna Harriet (pomagały w prowadzeniu domu, robiły zakupy, a nawet kosiły trawnik).

W końcu mały Matt przegrał walkę z chorobą i zmarł w szpitalu. W chwili śmierci matka tuliła go czule, a ojciec siedział spokojnie na kanapie. Niedługo później Don Eisele wyjechał na przylądek Canaveral i jeszcze rzadziej wracał na weekendy do domu. W końcu w 1968 roku udało mu się spełnić marzenie i polecieć w kosmos. Odbębnił jeszcze wizytę w Białym Domu, uścisk z prezydentem, machanie do tłumu i już mógł zrzucić maskę.

Porzucił żonę i dwójkę pozostałych dzieci. Bohater narodowy i wzorowy Amerykanin rozwiódł się i zamienił Harriet na młodszy model.

Rozporek wiecznie otwarty

Czy wiesz, że ...

...słowo «Polak» i «Polska» w ZSRS lat trzydziestych były synonimami zdrady i wrogości wobec państwa i ustroju sowieckiego”? Ciągłe podkreślanie wrogości wobec sąsiadów z zachodu sprawiło, że po ataku III Rzeszy na Związek Radziecki Stalin i jego świta, chcący nagle zjednać sobie polskich obywateli, znaleźli się w niemałym kłopocie.

...GROM, najlepsza polska jednostka specjalna, dzięki morderczemu szkoleniu wykazuje olbrzymie możliwości? Po 11 września 2001 roku MON mógł wysłać do Afganistanu około stu pierwszych żołnierzy dopiero po trzech miesiącach szkolenia. Tymczasem operatorzy jednostki GROM gotowość bojową osiągali w półtorej godziny!

...w czasie Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej kanibalizm stał się formą zemsty na wrogach ludu? Zebrania, „na których bawiono się, jedząc ludzkie mięso i sporo pijąc”, zdarzały się niemal codziennie.

…pierwowzorem stereotypowego fryzjera geja był polak Antoni Cierplikowski? Żona tego króla fryzjerów musiała patrzeć, jak trwonił pokaźny majątek na utrzymanków.

Komentarze (26)

  1. Funio Odpowiedz

    Łoj, jak nie miłość do Żydków czy Mudzynków, to feminizm! I tak to leci na na naszych kochanych ,,Ciekawostkach”? Nieważne, że ci ludzie byli pionierami eksploracji kosmosu, ważne, że zdradzali żony… BTW, proponuję temat: jak to by było, gdyby np. na Księżyc leciano teraz? Jak by dobierano załogę? 1 gej+1 lesbijka+1 trans+1 Żyd+1 niepełnosprawny+1 mudzynek+1 Indianin+1 łysy, tzn. zarośnięty inaczej… :)

    • Członek redakcji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      Dzięki za kolejną jakże konstruktywną krytykę, jednak każdy widzi to co chce zobaczyć. Ja nie dostrzegam w tym tekście feminizmu. Czy to, że byli oni pionierami podboju kosmosu automatycznie sprawia, że nie można pisać o tym jakimi byli ludźmi w życiu prywatnym?

      A co do fragmentu „Łoj, jak nie miłość do Żydków czy Mudzynków”, to masz jakiś problem z tymi nacjami/rasami? Ludzie jak ludzie. Są wśród nich zarówno dobrzy jak i źli. No i jeżeli chciałbyś uważnie przeczytać nasze artykuły to zauważyłbyś, że piszemy o jednych jak i o drugich.

      Ostatniego fragmentu Twojej wypowiedzi nawet nie skomentuję.

      • Funio Odpowiedz

        Także @Aleksandra

        Oj, jakie święte oburzenie! :) Ja chciałem tylko niesmiało zauważyć, że artykuły publikowane na ,,Ciekawostkach” doskonale wpisują się w mainstreamowy nurt lewackiej propagandy. Biali faceci są źli i koniec dyskusji. Np. Pani Oli nie przyszło do uroczej główki możliwość, że małżonka któregoś z astronautów mogła być wredną zołzą i stąd wynikały małżeńskie problemy. No bo, oczywiści, tylko biali faceci są źli… :)

        Co do Żydków i Mudzynków, to nie tylko ja, ale cały świat ma z nimi problemy. Ale zgadzam się, że to temat na osobny artykuł, którego rzecz jasna się nie doczekamy, no bo tylko biali faceci są źli (żydowscy i czarni już nie), lol!

        Co do ostatniego akapitu, to jednak powinieneś go skomentować, bo nieźle obrazuje ideowo-lewackie przemiany społeczne na przestrzeni ostatnich 50 lat, czyż nie? :)

    • Grześ Odpowiedz

      Weź ty się gościu puknij w głowę. Pewnie wg ciebie za całe zło tego świata odpowiadają „Żydki i Mudzynki” i należy pisać o nich tylko źle, bo jak ktoś tego nie robi, to jest na ich usługach. Naprawdę szkoda mi takich ludzi jak ty.

      • Członek redakcji | Autor publikacji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

        Ja bardzo proszę nie dorabiać do mojego tekstu zbędnej ideologii :) nie neguję ani nie wyolbrzymiam roli pierwszych astronautów jako zdobywców kosmosu. ja tylko podkreślam fakt, że ich wizrunek idealnych herosów tamtej ery jest naciągany. w życiu prywatnym, no cóż… różnie bywało.

    • zabójca debili Odpowiedz

      Jesteś typowym przedstawicielem tej części byłej „przodującej” klasy,która gorliwie kolaborowała z okupantem. Prostakiem, który świadomość, że przesrał swoje życie usiłuje zagłuszyć atakowaniem wszystkich mądrzejszych i lepszych czyli niemal każdego. Pisanie bredni na forach nie zastąpi ci jednak leczenia u psychiatry i to dobrego. Jesteś też typowym tchórzem. Boisz się, mimo,ze piszesz oczywiście anonimowo. Kto to są „Mudzynki”? Boisz sie napisać wprost kogo opluwasz? Zabrakło oczywiście masonów i cyklistów. I ani słowa o gender! No, fe. Nie wyśliłeś zbytnio swego „intelektu”. A tak przy okazji, jak tacy jak ty łączą ten prymitywny, bezmyślny atak na „Żydków” z klepaniem paciorków do żydowskiego boga, żyda Jezusa i żydówki Marii? I ostatnia uwaga, na która sobie pozwolę jako,że mam do czynienia z osobą mającą trudności z pisaniem. Otóż język polski odróżnia słowo „żyd” od słowa „Żyd”. Tobie sie nie udało, ale jak pisałem wcześniej jesteś tylko prymitywnym prostakiem

      • Funio Odpowiedz

        Nie raczyłeś określic, do kogo skierowana jest ta odpowiedź (oznaka tchórzostwa?), ale domyślam się że do mnie. Synku, nie zapluwaj się tak, nie ma sensu, bo cała twoja odpowiedź to właśnie propagandowo-lewacki słowotok. Kto nie z nami, ten do psychiatry, poza tym niedowartościowany i tchórz. No proszę, jak to niewiele trzeba, aby być odważnym i dowartościowanym… wystarczy kochać mudzynków tudzież innych imigrantów, nawet jak gwałcą, napadają i podpalają. Jakie to proste! :) I po raz kolejny proszę o konkretne powody do kochania Żydów, poza, oczywiście, nakazami ideologii. Za olbrzymi wkład w zbrodnie komunizmu zapewne. Poza tym interesująca lewacka teoria – kto jest wierzącym chrześcijaninem (jak akurat nie), ten jest dyżurnym antysemitą. Ateista z kolei musi być filosemitą, aby byc prawdziwym ateistą. Jeżeli nie jest to element zydowsko-lewackiej propagandy, to jakiej? Zabijanie debili polecam rozpocząć od własnej osoby… :)

  2. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do artykułu na naszego profilu na Fb https://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Piotr J.: Zanim zabiorę się do czytania, stawiam teorię, że kosmiczni kowboje najpierw nabroili, a potem uciekali w kosmos, w nadziei, że tam ich kobiety nie dorwią ;)

    Ciekawostki historyczne: Teoria ciekawa, tylko pojawia się jeden problem. Oni w tym kosmosie przebywali raczej krótko, więc nie na wiele by się im to zdało ;).

    Architecture, games, everything: Zakładali, że bohaterów się nie sądzi.

    Bodek R.: Dobrze że nie spotkali jakiegoś statku z kosmitkami, byłoby Bliskie Spotkanie i międzyplanetarny skandal

    Jarosław R.: Ten zawód wymagał, zwlaszaszcza w tamtym czasie, dużego zamiłowania do zachowań ryzykownych, więc wszystko się składa.

    Kajetan R.: Heh, proponuję, żeby jednak oprócz książki o żonach astronautów sięgnąć też do książki Toma Wolfe „S-KADRA” – pokazuje on jak wyglądało życie astronautów zanim zostali astronautami, jak po lotach w kosmos, jak działała prasa, a i żon przy tym nie pomija, a czyta się BARDZO ciekawie :)

  3. wisznu Odpowiedz

    Najgorsi dranie i łajdacy?

    wydaje mi się, że istnieją gorsze czyny niż podrywanie kobiet, nwet w dużej ilości. Wydaje mi się, że tytuł co najmniej przesadzony, spodziewałem się po tytule kogoś pokroju Hitlera czy Stalina ;)

    • Członek redakcji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      No jednak ja Hitlera i Stalina draniem ani nawet łajdakiem bym nie nazwał. Oni byli potworami i masowymi zbrodniarzami. Moim zdaniem takie określenia akurat pasują do opisanych w artykule astronautów. W końcu trzeba być niezłym draniem, aby porzucić żonę z upośledzonym synem.

      • wisznu Odpowiedz

        Nie wiem czy zauważyłeś, ale tylko jeden z nich porzucił żonę z upośledzonym synem.
        Reszta z nich po prostu zdradzała swoje żony. To naprawdę nie jest takie koszmarne, żeby robić z nich „najgorszych łajdaków i oszustów”. Owszem – fajne to nie było, bardzo samolubne, ale nie przesadzajmy z tym odbrązawianiem wizerunków.
        Naprawdę nie wyobrażacie sobie nic gorszego?

        Chodzi mi po prostu o to, że tytuł jest taki trochę tabloidowy.:)

  4. Anonim Odpowiedz

    Mam książkę Toma’a Wolfe’a „S-kadra” i wyżej przedstawione sytuacje dotyczące żon astronautów programu MERKURY były w niej też dość dobrze opisane. Osobiście polecam.

  5. olo Odpowiedz

    Wielkie odkrycie – ludzie znani ze swoich osiągnięć zawodowych nie zawsze są dobrymi dla swoich rodzin. To się tyczy nie tylko astronautów, ale też muzyków, poetów, aktorów, pisarzy i polityków obu płci. Kobiety też zdradzały i zdradzają swoich partnerów, ale w tym przypadku próbują się zazwyczaj usprawiedliwiać lub wprost nie widzą nic złego w tym, że mają narzeczonego albo męża i „fuck frienda” o którym nie wie ten pierwszy.

    Niestety w tamtych czasach szowinizm był czymś powszechnym i kobieta musiała mieć wielkiego farta, jeśli jej amerykański maczo, który płacił za jej utrzymanie i dach nad głową spał tylko z nią. Z drugiej strony zwyczajem było, że facet za bardzo nie był wylewny jeśli chodzi o mówienie o swoich uczuciach, słabościach. Nigdy się nie dowiemy co się działo w głowie tego astronauty, na którego patrzył cały świat, czy da radę, czy sie potknie, astronauty który mógł w trakcie misji po prostu zginąć bolesną śmiercią. Na pewno było to spore obciążenie psychiczne, może nawet wieksze niż fakt bycia zdradzaną dla żony.

    Tak więc nie ma co sie kierować jedynie wersją historii opowiedzianą przez te kobiety.

  6. marek j Odpowiedz

    Dlatego jestem wiecznym kawalerem,dla wielu ludzi poprostu starym prykiem bo jestem po 40 stce,ale nikogo nie zdradzam i nie jestem zdradzany :-)

  7. BooB Odpowiedz

    Po pierwszych 2 zdaniach, wiedziałem że autorką jest kobieta… może zanim się zmiesza tych astronautów z błotem to warto było nadmienić choćby 2 rzeczy:
    1. Lata 60/70 to czas rewolucji sexualnej w USA, każdy czuł się wyzwolony, nie było AIDS, ludzie uprawiali sex częściej niż dziś i nie było to jakoś szczególnie piętnowane – takie czasy.
    2. Astronauci wybierali się w kosmos, najbardziej zabójczą przestrzeń dla żywych organizmów. Do tego ciążyła na nich presja polityczna. Oczywistym jest, że taka mieszanka generuje w człowieku potężny stres. Stres niweluje dopamina uwalniana w trakcie sexu. Jakkolwiek to nie brzmi, potrzebowali tego sexu, jak powietrza by normalnie funkcjonować. A że w oczach kobiet byli pociągającymi samcami alfa to korzystali…

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie, tak samo można stwierdzić, że po pierwszych dwóch zdaniach wiadomo, że autorem komentarza jest mężczyzna. Punkt widzenia zależy, jak widać, od punktu siedzenia, ale nie zapominajmy, że nie chodzi o usprawiedliwianie, ale o fakty. Pozdrawiamy :)

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

      Ja zapytam inaczej. Czy przytoczonymi przez Pana argumentami powinien się zasłaniać Donn Eisele? Co ma wspólnego porzucenie własnego niepełnosprawnego dziecka, które potem zmarło na białaczkę z seksem? Czy stresująca praca jest usprawiedliwieniem dla prowadzenia podwójnego życia i oszukiwania żony z czym nie miał problemu John Young? Pańska argumentacja przypomina tę z lat sześćdziesiątych – astronautom wolno wszystko i należy im się wszystko bo lecą w kosmos. A gdzie zwyczajna ludzka przyzwoitość?

  8. Endru Odpowiedz

    Temat sam w sobie ciekawy, ale ilość jadu aż poraża. :) Nie twierdzę, że tekst jest feministyczny (ani że feminizm oznacza coś złego, Boże broń!) ale ukryć, że go pisała kobieta nie sposób. ;)

    • Racjonalista Maskulinista Odpowiedz

      Otóż to. Chyba żaden mężczyzna nie napisałby o innym mężczyźnie, że ten „się puszcza” – puszczanie się to domena kobiet i nie ważne jak mocno feministki chciałby, żebyb było inaczej, to kobiety zawsze będą „się puszczać” a mężczyźni „zaliczać”, a nie odwrotnie.

      • Członek redakcji | Autor publikacji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

        Nazywajmy rzeczy po imieniu – nie jesteś maskulinistą, tylko seksistą. W feminizmie chodzi o równouprawnienie płci, a nie o to by kobiety były traktowane lepiej od mężczyzn. Gdyby kobiety wykazywały wzorce zachowań takie, jak mężczyźni opisani w artykule, jak byś je nazwał? W artykule mężczyźni piętnowani są nie dlatego, że są mężczyznami, ale dlatego, że zachowywali się jak zwyczajni dranie, puszczali się, czy porzucali umierające dziecko. Czy o takiej postawie należy pisać polewając to wszystko lukrem i zachwytem, bo to przecież astronauci?

        • Racjonalista Maskulinista

          Szanowny Członku redakcji:

          nikt nie mówi o zachwycie ani lukrze, tylko o tym, że „język kształtuje świadomość” a w tym wypadku, świadomość kształtuje język. Mowa więc o tym, że już po samych użytych w tekście sformułowaniach widać jak na dłoni płeć (i pewną feministyczną zapalczywość) Autora, co wytknęli liczni Czytelnicy.

          Tylko kobieta mogłaby wpaść na pomysł, aby określić męską rozwiązłość jako „puszczanie się”. Taka próba przekucia tego sformułowania „w drugą stronę” razi sztucznością i nieudolnością. To tak, jakby powiedzieć, że zamek dokonał otwarcia klucza – może być tylko odwrotnie, z natury samej rzeczy. To kobiety trudno zaciągnąć do łóżka i to kobiety decydują, kiedy do tego łóżka pójść, a kiedy nie – mężczyzn nie trzeba do tego przekonywać, oni „puszczają się” zawsze. Dlatego to kobietę, gdy jest rozwiązła, określa się „puszczalską” jako odbiegającą od normy, dającą łatwo coś, co zazwyczaj jest limitowane. Mężczyznę w takim wypadku nazywa się – mężczyzną ;)

          A że do czynów typu zamknięcie się w ciasnej kapsule i danie się wystrzelić w ciemną otchłań na czubku rakiety zgłaszali się raczej mężczyźni napakowani testosteronem, to musiało to znaleźć odzwierciedlenie również w ich intymnej sferze życia. Tak to już jest, testosteron to siła napędowa świata, kreująca wariatów, straceńców i macho – wierny i spokojny domator raczej nie zostanie pilotem doświadczalnym i astronautą. Stąd nadreprezentacja drani w niebezpiecznych zawodach. Logika.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.