Damy - empik

Kradzież wszech czasów. Mona Lisa znika z Luwru!

Autor: | 2 grudnia 2012 | 20,722 odsłon

"Mona Lisa". Najbardziej znany obraz na świecie. 21 sierpnia 1911 r. nikt nawet nie zauważył, że zosta skradziona„Mona Lisa”. Bez dwóch zdań najbardziej rozpoznawalny obraz wszech czasów. Obecnie dzieła Leonarda da Vinci strzegą zastępy uzbrojonych strażników oraz najnowocześniejsze systemy alarmowe. Sto lat temu było zupełnie inaczej. Mało kto zaprzątał sobie głowę bezpieczeństwem zbiorów zgromadzonych w Luwrze. Zaowocowało to najsłynniejszą kradzieżą XIX wieku.

Wieść o zniknięciu malowidła włoskiego mistrza gruchnęła we środę 23 sierpnia 1911 r. Paryski dziennik „Le Matin” na pierwszej stronie zamieścił tekst pod wszystko mówiącym tytułem Niewyobrażalne! Gioconda zniknęła z Luwru! Gazeta w artykule szczegółowo opisała okoliczności odkrycia kradzieży. Przytoczono między innymi relację malarza Luisa Bérouda, który jako pierwszy dzień wcześniej zauważył brak arcydzieła.

Luwr, miejsce z którego można wynieść niemal wszystko

Niezwłocznie powiadomiono paryską policję, która na miejsce wysłała aż sześćdziesięciu śledczych! Luwr został na cały tydzień zamknięty dla zwiedzających. W tym czasie policjanci wytrwale szukali śladów mogących wskazać na sprawcę tak zuchwałego przestępstwa. Mimo zakrojonej na bezprecedensową skalę akcji niewiele udało się ustalić.

Znaleziono jedynie ramę, w którą była oprawiona „Mona Lisa” oraz określono kiedy malowidło najprawdopodobniej padło łupem złodzieja. Jeden ze strażników zeznał, że w poniedziałek 21 sierpnia około godziny ósmej rano zrobił sobie krótką przerwę na papierosa. Po powrocie dzieła już nie było w Salonie Carré. Nie wszczął jednak alarmu, ponieważ sądził, że zostało przeniesione przez któregoś z pracowników muzeum.

Luwr, to obecnie jedno z najlepiej strzeżonych muzeów na świecie. Sto lat temu było zupełnie inaczej. Kradzieże były niemal na porządku dziennym.

Luwr, to obecnie jedno z najlepiej strzeżonych muzeów na świecie. Sto lat temu było zupełnie inaczej. Kradzieże były niemal na porządku dziennym.

W tej sytuacji cała francuska – i nie tylko – prasa od razu zaczęła snuć domysły, jak to możliwe, że nikt nie widział złodzieja wynoszącego drogocenny obraz. Rzecz jasna natychmiast pojawiły się również najróżniejsze teorie spiskowe. Prawda była jednakże prozaiczna.

Zgodnie z tym, co piszą Małgorzata Gutowska-Adamczyk i Marta Orzeszyna w książce „Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach belle époque” śledztwo dowiodło, że z Luwru zniknęło więcej dzieł sztuki, a wyniesienie ich było dziecinnie proste!

To zdecydowanie nie ułatwiało pracy stróżom prawa. Po wielodniowych bezowocnych poszukiwaniach dopiero 7 września dokonano pierwszego zatrzymania. Paryska policja aresztowała poetę Guillaume’a Apollinaire’a.

Został on oskarżony o współudział w kradzieży fenickich masek i statuetek. Miał pecha, był bowiem przyjacielem –  a przez pewien czas także asystentem – Géry’ego Piéreta, który faktycznie wynosił regularnie eksponaty zgromadzone w Luwrze. Teraz ten belgijski awanturnik: wysłał jeden z nich do redakcji dziennika „Paris-Jurnal”, biorąc na siebie kradzież Giocondy i żądając okupu za jej zwrot („Paryż. Miasto sztuki…”).

Szybko wyszło na jaw, że był tylko naciągaczem i nie miał nic wspólnego z kradzieżą stulecia. Po kilku dniach z aresztu zwolniono także Apollinaire’a. Jako ciekawostkę warto dodać, że w związku ze zniknięciem malowidła Leonarda da Vinci przesłuchiwano również Pabla Picassa, który kupił część skradzionych masek. Rzecz jasna hiszpański malarz twierdził, że nie znał źródła ich pochodzenia.

Salon Carré z którego 21 sierpnia 1911 r. w biały dzień skradziono "Mona Lisę".

Salon Carré z którego 21 sierpnia 1911 r. w biały dzień skradziono „Mona Lisę”.

„Mona Lisę” tanio sprzedam

Tymczasem po „Mona Lisie” ślad zupełnie zaginął. Mijały najpierw tygodnie, a potem miesiące i nikt nie potrafił powiedzieć, co stało się z obrazem. Przełom nastąpił dopiero jesienią 1913 r. Wtedy to do znanego włoskiego handlarza dziełami sztuki, Alfredo Geriego, napisał człowiek twierdzący, że jest w posiadaniu skradzionego malowidła i chciałby je sprzedać.

Marszand sądził, że ma do czynienia z oszustem, chcącym wcisnąć mu kopię, więc skontaktował się z dyrektorem florenckiego muzeum Uffizi Giovannim Pogginim. Obaj ostatecznie ustalili, że należy przyjąć ofertę, jednak Geri powinien kategorycznie domagać się możliwości sprawdzenia autentyczności dzieła. W efekcie 10 grudnia 1913 r. w galerii Goriego zjawił się człowiek przedstawiający się jako Leonardo Vincenzo.

Vincenzo Peruggia, to właśnie on ukradł "Mona Lisę". Zdjęcie z kartoteki policyjnej.

Vincenzo Peruggia. To właśnie on ukradł „Mona Lisę”. Zdjęcie z kartoteki policyjnej.

Zakomunikował on potencjalnemu nabywcy, że ma „Monę Lisę” w swoim pokoju hotelowym i za pół miliona lirów jest gotowy oddać ją w dobre ręce. Przy okazji stwierdził, że ukradł obraz, aby ten wrócił do Włoch. Zastrzegł jednocześnie, że malowidło nigdy nie może znaleźć się znów we Francji.

Gori, widząc szansę na odzyskanie bezcennego działa sztuki, zgodził się na wszytko. Postawił tylko jeden warunek. Giovanni Poggini przed zakupem miał sprawdzić, czy nie jest to falsyfikat.

„Mona Lisa” wraca do Luwru

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk i Marty Orzeszyny pt. „Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach Belle Époque” (PWN 2012).

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk i Marty Orzeszyny pt. „Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach Belle Époque” (PWN 2012).

Po skrupulatnej weryfikacji okazało się, że nie była to fałszywka. Najbardziej poszukiwany obraz świata został odnaleziony. Geri i Poggini natychmiast powiadomili o swym odkryciu włoską policję, która aresztowała Leonarda Vincenzo. Złodziej w rzeczywistości nazywał się zresztą nieco inaczej – Vincenzo Peruggia. Był z zawodu szklarzem pracującym od 1908 r. w Luwrze przy oprawie obrazów.

W czasie śledztwa zaznał, że nie planował kradzieży. Po prostu kiedy zobaczył, że nikt nie pilnuje obrazu najzwyczajniej w świecie zdjął go ze ściany i na klatce schodowej wyjął malowidło z ramy. Następnie przez dwa lata przechowywał je w swym paryskim mieszkaniu w walizce z podwójnym dnem. Dopiero jesienią 1913 r. zdecydował się na wyjazd do Włoch.

„Mona Lisa” wróciła do Luwru 30 grudnia 1913 r. i od tej pory jest już pilnie strzeżona. Sam Vincenzo Peruggia został potraktowany bardzo pobłażliwie przez sąd. Skazano go jedynie na rok i piętnaście dni więzienia. Odsiedział tylko część tego wyroku, gdyż akurat wybuchła I wojna światowa, w której wziął udział. Po jej zakończeniu wrócił do Francji, gdzie wiódł spokojne życie. Zmarł w 1925 r.

Źródła:

Podstawowe:

Uzupełniające:

  1. Jennifer Rosenberg, The Mona Lisa Was Stolen!
  2. Simon Kuper, Who stole the Mona Lisa?, „FT Magazine”, 5 sierpnia 2011.

Kup ciekawą książkę (dużo taniej niż inni):

Powiedz innym co myślisz:

Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Wszystkie artykuły, Zbrodnie i przestępstwa.
Okupacja
Komentarze do artykułu (11)
  1. Teraz już wiem, że wszystkie meble w moim domu są zrobione z płótna! Ileż to można się dowiedzieć czytając takie artykuły. Może autor najpierw by przeczytał coś o dziele zamiast używać rażąco niepoprawnie słowa płótno.

  2. @wd: Z czego zauważyłem w opracowaniach pojawiają się te dwie długości wyroku. Spróbujemy to sprawdzić, ale zdaje się, że przyłapałeś nas na błędzie – i to wersja o roku oraz 15 dniach jest prawidłowa.

    Dzięki za czujne oko!

  3. Mona Lisa nie została wywieziona z Włoch przez Napoleona! To najczęściej powtarzany błąd, który ostatnio coraz częściej jest bezmyślnie powtarzany. Obraz kupił francuski król Franciszek I od Leonarda lub od Salaiego. Obraz przywiózł do Amboise sam autor. Od 1600 roku obraz figuruje w spisie dzieł sztuki zamku Fontainebleau, potem był w Luwrze, w pałacu Tuileries i w Wersalu, aby w końcu znów trafić do Luwru. Napoleon pozwolił sobie jedynie na wypożyczenie obrazu z Luwru, aby Józefina mogła go sobie powiesić w prywatnych apartamentach.

    Peruggia odsiedział 7 miesięcy, ponieważ skrócono mu karę.

  4. Komentarze z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Patrycja P.: Przypomniał mi się ten skubaniec, który ukradł chyba Maneta z MN w Poznaniu i trzymał go za meblościanka w domu swojej matki, a wymiękł jak przyszla policja, ale w zupełnie innej sprawie .

    Alicja M.: Chyba wpadł za alimenty, ale głowy nie dam

    Patrycja P.: O właśnie tak! Dokładnie! Za alimenty

    Dziewczyna Która Opowiada: I dopiero po kradzieży stała się naprawdę znana ;)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Impotent
średniowieczni władcy często nosili bardzo niepochlebne przydomki? Król Kastylii Henryk IV Bezsilny zawdzięczał swe miano zerowemu zainteresowaniu żoną, która narodziny trójki dzieci zawdzięczała zaangażowaniu kochanków…

Dywizjon_303_in_color
brytyjscy piloci myśliwców, by podrywać kobiety, podszywali się pod Polaków? Polscy piloci mieli takie powodzenie u płci pięknej, że ich angielscy koledzy musieli nosić naszywki „Poland” na mundurach, by zdobywać serca dam.

Elzbieta
podejrzewano Elżbietę I o bycie… mężczyzną? Według te teorii pod ciężkim makijażem ukrywała zarost, a olbrzymie kołnierze maskowały jabłko Adama.