Damy - empik

Odbicie „Wani”. Akcja AK niczym z filmu sensacyjnego

Autor: | 21 października 2012 | 35,839 odsłon

Kapitan Alfred Paczkowski "Wania" to między innymi jego "Ponury" odbił z pińskiego więzieniaWiele akcji przeprowadzonych przez żołnierzy Armii Krajowej to gotowe scenariusze na świetny film sensacyjny. Do najbardziej spektakularnych spośród nich bez wątpienia należy zaliczyć odbicie kapitana Alfreda Paczkowskiego „Wani” z łap pińskiego Gestapo.

Alfred Paczkowski był z wykształcenia lekarzem. W trakcie kampanii wrześniowej służył w szeregach Podolskiej Brygady Kawalerii. Po zakończeniu regularnych działań zbrojnych przeszedł do podziemia. Przyjął pseudonim „Lubicz” i został kurierem. W styczniu 1940 r. wyruszył z misją do Francji. Tam spotkał kapitanów Macieja Kolankiewicza i Jana Górskiego. Za ich namową zdecydował się wstąpić w szeregi cichociemnych. Po intensywnym szkoleniu w nocy z 27 na 28 grudnia 1941 r. zrzucono go nad terytorium okupowanej Polski. Miał objąć dowództwo nad III Odcinkiem „Wachlarza” (wydzielonej organizacji podziemnej podporządkowanej AK) i zająć się dywersją w rejonie Brześcia, Pińska oraz Dawidgródka.

„Wania” traci grunt pod nogami

Na swoim stanowisku „Wania” spisywał się wyśmienicie. Akowcy przeprowadzali regularne ataki na niemieckie linie kolejowe i telefoniczne oraz likwidowali konfidentów. Wszystko szło dobrze aż do nocy z 18 na 19 listopada 1942 r. Właśnie wtedy Paczkowski dosłownie stracił grunt pod nogami. A konkretnie załamał się pod nim lód, gdy przekraczał małą rzeczkę idąc na kolejną akcję.

Piotr Downar „Azor” i Mieczysław Eckhardt „Bociana”. To oni towarzyszyli  Alfredowi Paczkowskiemu "Wani" tego feralnego listopadowego dnia, gdy ten złamał nogę.

Piotr Downar „Azor” i Mieczysław Eckhardt „Bociana”. To oni towarzyszyli Alfredowi Paczkowskiemu „Wani” tego feralnego listopadowego dnia, gdy ten złamał nogę.

Można powiedzieć, że i tak miał sporo szczęścia. Gdyby nie szybka reakcja Piotra Downara „Azora” i Mieczysława Eckhardta „Bociana” – podkomendnych, którzy mu towarzyszyli – niechybnie by utonął. Niestety, po wyciągnięciu z wody okazało się, że Paczkowski ma złamaną nogę i nie może o własnych siłach wrócić do Dawidgródka.

W tej sytuacji „Azor” i „Bocian” zdecydowali się na zostawienie dowódcy w znalezionym nieopodal miejsca wypadku szałasie. Zanim jednak wyruszyli po konie i wóz, nastawili „Wani” złamaną nogę i przegotowali zapas drewna na opał, gdyż droga w obie strony musiała zająć co najmniej kilkanaście godzin. Ostatecznie zresztą nigdy nie wrócili po swojego przełożonego…

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego "Cichociemni. Elita polskiej dywersji" (SIW Znak, 2012)

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego „Cichociemni. Elita polskiej dywersji” (Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2012)

Feralny plecak

Po forsownym marszu Akowcy znaleźli się w Dawidgórdku. Tam zastępca Paczkowskiego, podporucznik Marian Czarnecki „Ryś” zdobył transport. Problemy zaczęły się, gdy obaj pojechali na posterunek policji po niezbędną do wyjazdu z miasta przepustkę. Podczas gdy Eckhardt załatwiał formalności jeden z policjantów zainteresował się plecakiem, pozostawionym na wozie.

W trakcie rewizji znaleziono w nim pistolet maszynowy. W tej sytuacji rzecz jasna natychmiast zatrzymano Downara i niczego nieświadomego Eckhardt. Wkrótce Niemcy przyszli po Czarneckiego, u którego odkryto materiały wybuchowe, broń i radiostację. Sprawa była poważna.

Tymczasem Paczkowski coraz bardziej się niepokoił, gdy przez cały dzień nikt po niego nie przyjeżdżał. W końcu 20 listopada usłyszał przed drzwiami szałasu jakieś kroki. Okazało się, że to białoruscy chłopi, którzy przyszli po siano. Za chwilę pojawili się kolejni goście. Tym razem byli to ukraińscy i białoruscy policjanci organizujący obławę na Żydów. Zobaczywszy leżącego „Wanię” od razu zażądali, aby ten się wylegitymował.

Żołnierze Okręgu "Polesie" AK. Pierwszy po prawej Alfred Paczkowski Wania. Zdjęcie i podpis pochodzą z książki K. Śledzińskiego "Cichociemni. Elita polskiej dywersji" (SIW Znak, 2012)

Żołnierze Okręgu „Polesie” AK. Pierwszy po prawej Alfred Paczkowski Wania. Zdjęcie i podpis pochodzą z książki K. Śledzińskiego „Cichociemni. Elita polskiej dywersji” (SIW Znak, 2012)

Jak pisze w swej najnowszej książce „Cichociemni. Elita polskiej dywersji” Kacper Śledziński, cichociemny miał przy sobie dokumenty wystawione na zasłużonego dla III Rzeszy obywatela Faszystowskiej Republiki Włoskiej Alfredo Pascoto, który otrzymał majątek ziemski Orzeł Wielki. Żeby było jeszcze ciekawiej na dokumencie przybito pieczęć komisarza do spraw Ukrainy, obok Erich Koch złożył podpis.

Policjanci po pobieżnym przejrzeniu papierów zabrali kapitana do Dawidgródka. Tam został opatrzony przez miejscowego felczera. Niestety Niemcy nie uwierzyli w historię z Alfredo Pascoto i „Wania” został aresztowany. Mimo tortur przez cały czas utrzymywał, że jest Włochem.

Ostrym przesłuchaniom poddano również pozostałych aresztowanych akowców. W trakcie jednej z takich „sesji” zginął „Bocian”, który próbował stawiać opór. Po jakimś czasie całą trójkę konspiratorów odstawiono do więzienia w Stolinie. Tam także bezskutecznie starano się wymusić na Paczkowskim zeznania. Cichociemny jednak nadal szedł w zaparte. Zniechęceni brakiem sukcesów Niemcy ostatecznie w grudniu zdecydowali o przetransportowaniu Polaków do silnie strzeżonego pińskiego więzienia.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Rafał KuzakRafał Kuzak - Magister historii, fan muzyki rockowej i dobrej książki. Współautor "Wielkiej Księgi Armii Krajowej". Autor ponad stu artykułów poświęconych głównie przedwojennej Polsce i II wojnie światowej. Obecny zastępca redaktora naczelnego „Ciekawostek historycznych”. Więcej informacji o autorze.

Okupacja
Komentarze do artykułu (14)
  1. Nie chciałbym stanąć na ich miejscu – z dylematem: czy walczyć i organizować podobne akcje, wiedząc, że Niemcy będą mścić się na niewinnych ludziach, czy też odpuścić i próbować ułożyć życie w niesprzyjających warunkach. Jakby nie patrzeć – szacunek i pamięć należy się zarówno bohaterom z AK, jak i tym „bezimiennym”, którzy ginęli w odwecie z rąk Niemców.

  2. Zaczęło się w piątek 7-11-1941 i skończyło w piątek16-06-1944
    Jan Piwnik ,,Ponury,,
    Rok 1941 siódmy Listopada piątek godzina 22.oo Andrzej Kazimierski słucha rozgłośni BBC,
    odbiera ostatnią zaszyfrowaną wiadomość ,potwierdzającą zamiar dokonania zrzutu w rejonie
    Czatolina placówka ,,Ugór,,.Operacja o kryptonimie ,,Ruction,, (awantura ) rozpoczęta!
    Z lotniska Newmarket w Wielkiej Brytanii startuje samolot ,,Halifax,, ze specjalnego Dywizjonu
    nr 138 .Na pokładzie samolotu znajduje się załoga w całości złożona z Polaków ,dowódcą lotu jest
    kpt. Stanisław Król pilot obserwator ,jego pasażerami są trzej skoczkowie ,którzy za kilka godzin
    na spadochronach wylądują na ziemi Polskiej.
    -kpt. Niemir Bidziński ps. ,,Karol Ziege,,
    -por. Jan Piwnik ps. ,,Ponury,, ,,Donat,,
    -ppor. Napoleon Segiera ps. ,,Wera,,
    Trwają ostatnie przygotowania do odbioru zrzutu ,o godzinie 22. wszyscy znaleźli się w pobliżu
    zrzutowiska i oczekiwali na samolot. W akcję zaangażowanych jest około 40 osób.
    -ppor. Kazimierz Kazimierski ps.,,Maks,, , jego zastępca ppor. Henryk Kocemba ps.,,Władysław,, ,
    Stanisław Kazimierski ps.,,Pracymir,, , Teodor Goździkiewicz ps.,,Głóg ,, ,Jan Milczarek ps.,,Brzoza,, , st.sierż.Aleksander Szrot ,ppor. Jan Mitek(nauczyciel ze Stachlewa),plut. Florian
    Kurczak ps.,, Kurek,, , plut. Tadeusz Kocemba ,Julian Lusztak ,(dowódca drużyny z Czatolina)
    Józef Szymajda ,Stanisław Szymajda ,Wacław Urbański, Józef Strugiński ,Piotr Redzisz ,Jan Gajek,
    Sabina Lusztak
    Rejon zrzutowiska ubezpieczali od strony Łyszkowic plut. Tadeusz Kocemba ,Józef Wilk ps.,,Topór,, od strony Pszczonowa ppor. Jan Witek, st.sierż .Aleksander Szrot ps.,, Sierota,, od strony Głowna ppor. Jan Różycki ,Stanisław Borowski ps.,,Maszynista,, ,Julian Szymajda ps.,,Ryszard,, , Władysław Szymajda ps.,,Skryty,, Antoni Wysocki ps.,,Jastrząb,, Jan Pryk ps.,,Lucyper,,.W pobliżu zrzutowiska znaleźli się obserwatorzy z innych grup przygotowujących się do odbioru późniejszych zrzutów, mag.inż ,Warzywoda ze Strugienic ,Julian Taczanowski z Jacochowa ,Antoni Odolczyk z Nieborowa.
    O godzinie czwartej nad ranem 8 listopada dowódca ppor. K. Kazimierski wydaje rozkaz aby zwolnić podwody przewidziane do transportu paczek i spadochronów .W rejonie zrzutowiska pozostają tylko Ci którzy bezpośrednio odpowiadają za powodzenie zrzutu. Około godziny 5.oo
    usłyszeli warkot samolotu. Zgodnie z instrukcją nr.8 , samolot nadlatujący nad placówkę dawał sygnał swoimi silnikami tak zwaną ,,szprycę ,, , Julian Lusztak zapalił czerwoną latarkę ,na co samolot odpowiedział zielonym światłem ,ppor .H Kocemba wydaje rozkaz zapalenia ,,strzałki,,białymi światłami ,w formie trójkąta równoramiennego wierzchołkiem skierowanym na wschód .Samolot zrobił pętlę i rozpoczął z rzut ,wiatr zepchnął niektóre spadochrony w pobliże
    zabudowań .Po odebraniu zrzutu K. Kazimierski wraz T. Kocembą odprowadzili skoczków na przygotowaną kwaterę znajdującą się we wsi Daniek u gospodarza Józefa Kocemby. Tam skoczkowie przebywali dwa dni ,trzeciego dnia wieczorem Antoni Wysocki ps.,,Jastrząb,, przeprowadził ich do wsi Kalenice ,skoczków zakwaterowano u sierż .rez Józefa Wilka ps.,,Topór,,.
    W czasie pobytu w Kalenicach system alarmowego powiadamiania tworzyli Janek Wilk,Kazimierz
    Skrzeszewski i Władysław Ziarnik ,ze skoczkami spotkał się dowódca placówki ppor. Jan
    Różycki ps. ,,Szpada,, .Następnego dnia rano Józef Wilk przeprowadził skoczków do wsi Kapera do Jana Pryka ps.,,Lucyper,, następnie w eskorcie patrolu z Chlebowa ,pod dowództwem Stanisława Borowskiego ps.,, Maszynista,, zostali przeprowadzeni do stacji kolejowej w miejscowości Płyćwia,skąd udali się do Warszawy. W pociągu ubezpieczali ich A. Wysocki ps.,,Jastrząb ,, , Julian Szymajda ps.,,Ryszard,, i Jan Pryk.
    Tak rozpoczyna się szlak bojowy żołnierza legendy , por. Jana Piwnika ps.,, Ponury,,po powrocie do okupowanej Polski .

    „Ponury” cisnął granat przed siebie i osłonięty jego wybuchem poderwał do skutecznego ataku oba zaległe plutony. Niemcy bez uciszonego cekaemu nie mieli dotychczasowego zapału i poddali się po krótkiej walce. „Ponury” rozkazał zaopiekować się rannymi i ruszył w kierunku rozbrajanych Niemców, gdy naraz rozszczekał się długą serią peemu milczący dotąd betonowy „grzybek”. „Ponury” złapał się za brzuch i runął na twarz.
    Lekarz „Jontek” przewrócił go na plecy, ale dowódca już konał, wyszeptał pożegnania dla rodziców, żony i skonał ze słowami:…. pozdrówcie…. Góry… Świętokrzyskie…,,
    16 czerwca piątek 1944r wieś Jewłasze na Białorusi położona w obwodzie grodzieńskim .

  3. Niestety w świetle nowych badań IPN okazało się że nawet taki sławny as nad asy, żołnierz ze wspaniałą kartą ,cichociemny dr Wania,dał się złamać funkcjonariuszom UB i po latach został tajnym współpracownikiem…..byłem w szoku jak o tym przeczytałem,niema już nic świętego…..

    • Każdy ma granice. Krzysztof Tochman w jednym z wywiadów szacuje, że nawet ok 10% członków AK dało się złamać i w różny sposób współpracowało ze służbami bezpieczeństwa PRL. Pytanie czy jest to dużo czy mało pozostawiam każdemu do samodzielnego rozstrzygnięcia.
      Jasion

    • Brak jakichkolwiek dokumentów,które potwierdzały by te twierdzenia domorosłych badaczy z IPN-u.Żadnych podpisów,raportów A.Paczkowskiego nie ma.Wszystko to są domniemania.Po 1944roku wszystkim cichociemnym ,którzy pozostali w kraju robiono”koło piórek”,to był najbardziej podejrzany na UB element,bo przeszkolony w Anglii.Teczki pęczniały.Wskazana jest wyjątkowa ostrożność w wydawaniu opinii na temat tajnej współpracy z UB,SB,jeżeli nie ma niezbitych dowodów.Podejrzeniami skrzywdzono publicznie wielu ludzi.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Christian-Krohg-Struggle-for-Survival-1
…w Londynie pod koniec XIX wieku żyło ponad 4 mln biedaków? Dla porównania w 1900 roku Warszawa, Gdańsk, Kraków, Poznań, Łódź, Lwów i Wilno łącznie liczyły nieco ponad półtora miliona mieszkańców. W stolicy Imperium Brytyjskiego tylko nędzarzy było dwa i pół razy więcej!


…Kazimierz Moczarski, szef Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, doświadczył w ubeckim więzieniu aż 49 rodzajów tortur? Umieszczenie w jednej celi z hitlerowskim zbrodniarzem Jürgenem Stroopem miało być 50. z nich.



mini2
…w komunistycznej Rumunii panował kult jednostki, a gdy Ceaușescu wyruszał na prowincję, spryskiwano drzewa zieloną farbą i wieszano na gałęziach dorodne jabłka?