Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Trzydziestu na jednego! Spektakularna akcja Armii Krajowej

Podporucznik Waldemar Szwiec „Robot”. To on dowodził brawurowym atakiem na Końskie w nocy z 31 sierpnia na 1 września 1943 r.Pierwszy września 1943 r. w okupowanej Polsce był niezwykle smutnym dniem. Mijała właśnie czwarta rocznica rozpoczęcia wojny, której końca ciągle nie było widać. Jednak w Końskich mało kto rozpaczał. Wręcz przeciwnie! Ludzi rozpierało radosne podekscytowanie. Powodem była nocna akcja Armii Krajowej.

Końskie to niewielkie miasto powiatowe w województwie świętokrzyskim. Obecnie nie wyróżnia się niczym szczególnym. Inaczej było w okresie II wojny światowej. Samo miasto, jak i jego okolice stanowiły rejon niezwykle wzmożonej aktywności partyzantki niepodległościowej.

Właśnie w pobliskich lasach koneckich pod koniec lipca 1943 r. znalazło schronienie II Zgrupowanie Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”. Dowodził nim cichociemny podporucznik Waldemar Szwiec „Robot”. Zaraz po dotarciu na miejsce, przystąpił on do działalności dywersyjnej. To nie spodobało się okupantowi, który miał i tak wystarczająco dużo problemów w tym rejonie.

Konfidenci wydają 400 patriotów

Chcąc opanować nieco sytuację, 20 sierpnia Niemcy zorganizowali zakrojoną na szeroką skalę obławę w Końskich. Miasto otoczył ponad tysiąc żandarmów, zaś Gestapo rozpoczęło masowe aresztowania.

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego "Cichociemni. Elita polskiej dywersji" (SIW Znak, 2012)

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego „Cichociemni. Elita polskiej dywersji” (SIW Znak, 2012)

Opierając się na informacjach dostarczonych przez konfidentów zatrzymano przeszło 400 osób. Jak pisze Kacper Śledziński w swej najnowszej książce „Cichociemni. Elita polskiej dywersji”:

Wpadła grupa dowództwa obwodu. Jan Rusinowski, niegdyś szef obwodu, później oficer ds. motoryzacji Kieleckiego Okręgu AK, podporucznik inżynier Józef Sapetto i podporucznik Stanisław Strzemieczny, komendant placówki „Miasto”, byli jednymi z ważniejszych osób na liście Gestapo.

Większość aresztowanych wysłano do KL Auschwitz. Ci, którzy mogli posiadać jakieś cenne informacje zostali odtransportowani do siedziby radomskiego Gestapo.

Szczęściem w nieszczęściu było to, że nie wpadł nikt z ludzi „Robota”, którzy akurat w nocy z 19 na 20 sierpnia przeprowadzali kolejną akcję. Gdy tylko podporucznik Szwiec dowiedział się o tym, co wydarzyło się w mieście postanowił pokazać Niemcom, że ich sukces nie złamał ducha oporu w Polakach.

Końskie, obecnie spokojne, kilkunastotysięczne miasto powiatowe w województwie świętokrzyskim. Jednak podczas II wojny światowej dużo się tutaj działo

Końskie, obecnie spokojne, kilkunastotysięczne miasto powiatowe w województwie świętokrzyskim. Jednak podczas II wojny światowej dużo się tutaj działo

Należało dokonać czegoś spektakularnego. I faktycznie, plan był ambitny. Szwiec pisał w raporcie do swego przełożonego, porucznika Jana Piwnika „Ponurego”:

Chcąc przekonać Niemców, że dywersja jest rzeczywiście poza miastem, podnieść ducha ludności w powiecie oraz zdeprymować żandarmerię, zdecydowałem się na skok na Końskie. Atak miał jeszcze jeden cel, a mianowicie: wykazanie własnym żołnierzom niskiej wartości moralno-bojowej żandarmerii i naszej nad nimi wyższości w tym kierunku przy walce wręcz.

Jak słusznie zauważa Kacper Śledziński, taki plan mógł zrodzić się tylko w głowie kogoś z iście ułańską fantazją. Tej Szwiecowi brakować nie mogło, bo przecież wcześniej służył w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej.

Sama fantazja to jednak za mało. Należało jeszcze doskonale zaplanować całą akcję. Było to tym istotniejsze, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że oddział „Robota” liczył jedynie 64 ludzi. Z kolei w Końskich i okolicy – zgodnie z szacunkami Marka Jedynaka, zamieszonymi w książce „Robotowcy 1943. Monografia II Zgrupowania Zgrupowań Partyzanckich AK »Ponury«” – stacjonowało około 1800 Niemców i Ukraińców.

Dysproporcja była zatem ogromna, sięgając blisko trzydzieści do jednego! To jednakże w żadnym wypadku nie zniechęciło doskonale wyszkolonego cichociemnego. Po sporządzeniu precyzyjnego planu działania zapadła decyzja, że atak zostanie przeprowadzony w nocy z 31 sierpnia na 1 września. Oczywiście termin był nieprzypadkowy.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Czy wiesz, że ...

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

...wojska niemieckie w Kurlandii walczyły aż do 13 maja 1945 roku, czyli jeszcze kilka dni po zakończeniu wojny? Jedną z przyczyn tak długiego oporu był strach, że Rosjanie zrobią żołnierzom Wehrmachtu drugi Katyń.

...w powstańczej Warszawie nie brakowało spekulantów, z którymi polska żandarmeria nie mogła sobie poradzić? Tylko w połowie sierpnia ceny żywności były od 2 do 5 razy większe niż pod koniec lipca. Potem jedzenie sprzedawano jedynie za złote monety lub biżuterię.

...chcąc zwrócić na siebie uwagę i skłonić Hitlera do małżeństwa z nią, Ewa Braun dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo, w 1932 i 1935 roku. Mimo to Hitler pozostawał niewzruszony na jej wołanie o uwagę i nie zamierzał wchodzić z nią w formalny związek.

Komentarze (26)

  1. Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

    @Nina: Dzięki, oczywiście masz rację. Nie mam pojęcia jak zrobiłem z niego kapitana. Już poprawione. Przynajmniej wiem, że uważnie przeczytałaś :).

  2. sam_33 Odpowiedz

    ale zaraz ,zaraz tak na logikę jeżeli major Ponury czyli Piwnik był majorem to wcześniej przecież musiał być kapitanem

  3. Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

    @sam_33: „Ponury” pośmiertnie został awansowany od razu o dwa stopnie.

  4. Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

    @Sebastian: Niczego nie usuwaliśmy ;). Po prostu jeżeli w komentarzu jest link to ktoś musi go zatwierdzić, aby pojawił się na stronie (zabezpieczenie przed spambotami).

  5. Wykus Odpowiedz

    Na zdjęciu oficerów od Ponurego,Robot nie jest drugi od prawej tylko pierwszy.W białej koszuli.Drugi to Stanisław Pałac-Mariański

  6. mikeus Odpowiedz

    Gotowy scenariusz na super film – odpowiedni budżet, właściwi scenarzysta i reżyser, i mamy świetne kino wojenne!

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      Trudno się z tym nie zgodzić. Obawiam się jednak, że musiałby to robić ktoś z zagranicy, bo patrząc na filmy wojenne powstające ostatnio w Polsce mam wątpliwości czy u nas da się to zrobić dobrze.

  7. Marek Szopa Odpowiedz

    W sumie to duże osiągnięcie napisać o Górach Świętokrzyskich nie przywołując ani jednej z prac Chlebowskiego, niezły wyczyn

    • Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

      Odpowiadając na zarzut odrobinę poważniej (bo kolega Rafał jest najwyraźniej w nastroju do żartów ;-)) artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Kacpra Śledzińskiego „Cichociemni”. Ta zaś książka ma w bibliografii 6 różnych prac Chlebowskiego. Tak więc pośrednio jego ustalenia niewątpliwie trafiły do artykułu.

  8. Koneczanin Odpowiedz

    „Wszystko poszło zgadnie z planem i kilka minut przed północą Końskie pogrążyło się w ciemności.” Końskie pogrążyły się w ciemności – to odmienia się w ten sposób ;) W tym zdaniu jest też literówka jeśli dobrze je interpretuję :)

  9. Anonim Odpowiedz

    Miałem przyjemność kilka lat temu rozmawiać z jedną z najstarszych mieszkanek Wincentowa ( wioska w okolicy Końskich ), zbyt dobrych wspomnień o polskich partyzantach nie miała. W skrócie : przyszli, bronią pogrozili, dziewuchy zbałamucili, zapasy zeżarli, postrzelali i poszli.

    • Anonim Odpowiedz

      ja mieszkam w tej okolicy i z tego co wiem normalnie kolaborowali z Niemcami, którzy stacjonowali chyba w Rudzie Malenieckiej…

        • Maciek

          To raczej Ty zweryfikuj swoją wiedzę. Przeczytaj parę książek (nawet wspóczesnych autorów) a dowiesz się prawdy.

  10. Maciek Odpowiedz

    W całym okresie okupacji A.K. zlikwidowała mniej żołnierzy niemieckiej niźli polskiej ludności cywilnej po wojnie. (w tym kobiet, mężczyzn i …dzieci)
    To dane które łatwo sprawdzić. A w wyniku P.W. wywołanego przez dowódców – idiotów zginęlo ponad 200 tys. Polaków – to więcej niż w wyniku 2 bomb atomowych zrzuconych na Japonię.
    O zagładzie samego miasta nie wspominając. Taka jest prawda o A.K. i żolnierzach niezłomnych.
    Wyzywających mnie proszę o zajrzenie do źródeł. Brawurowa akcja w końsliem niczego nie zmieni.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.