Co groziło w dawnej Polsce za niechodzenie do kościoła?

Autor: Kamil Janicki | Data publikacji: 24 lutego 2012

Msza w średniowiecznym kościele...Nawet w Polsce Kościół boryka się z niską frekwencją na niedzielnych mszach świętych. Wbrew pozorom nie jest to wcale nowy problem. Po prostu w średniowieczu i epoce nowożytnej kler reagował na niego o wiele bardziej stanowczo. Jakie czasy, takie metody.

Podstawowe narzędzia kontroli pewnie nikogo nie zdziwią, bo w dużym stopniu obowiązują one do dzisiaj. W trakcie dorocznej spowiedzi (dawniej spowiadano się z reguły raz na rok) ksiądz bezpardonowo pytał o to jak często penitent uczestniczył w obowiązkowych mszach i nabożeństwach, a ile razy zdarzało mu się je opuszczać. Dodatkowo podczas kolędy plebani odpytywali wiernych z treści kazań wygłaszanych w ostatnim roku. Na tym podobieństwa się kończą, bo w dawnej Polsce do „obowiązku mszalnego” podchodzono zupełnie serio. Jeśli był to obowiązek, to za jego naruszanie należało karać. Dotkliwie.

Najgorzej mieli mieszkańcy wiosek i miasteczek należących do kościoła. Tam nikt się nie przejmował wolnością wyboru. Tworzono iście orwellowskie systemy kontroli, które miały zapewnić, że każdy sumiennie pójdzie na jutrznię. Izabela Skierska, autorka książki „Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce” podaje przykład regulacji wprowadzonych przez kapitułę krakowską w jej dobrach pabianickich i rzgowskich w latach 1600 i 1604. Zgodnie z nimi każdy mieszczanin i obywatel był zobowiązany uczestniczyć w niedziele i święta we mszy świętej i wysłuchać kazania. Przepis egzekwowali specjalni „dziesiętnicy”, których rozstawiano na każdey ulicy i w rynku, i na wsiach. Zapisywali oni nazwiska osób, które nie poszły do kościoła i przekazywali listę miejscowym władzom. Na każdego takiego przestępcę nakładano następnie karę w wysokości 1 grosza.

Pewnie wielu chłopów wolałoby spędzić niedzielę tutaj, a nie w kościele, no ale mus to mus...

Pewnie wielu chłopów wolałoby spędzić niedzielę tutaj, a nie w kościele, no ale mus to mus...

Jak podaje Izabela Skierska, podobny system funkcjonował w małopolskich wsiach Świlcza  i Woliczka, a także w dobrach biskupów krakowskich. W tych ostatnich dziesiętnicy nosili trochę inną nazwę, ale zajmowali się tym samym. Kara za uchylanie się od udziału we mszy świętej wynosiła tam 1 funt wosku. Wysokość kar ogółem kształtowała się w zakresie od 1 do 10 groszy, co potwierdzają także statuty diecezji warmińskiej z końca XIV stulecia.

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Izabeli Skierskiej pt. "Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce" (Instytut Historii PAN, 2003).

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Izabeli Skierskiej pt. "Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce" (Instytut Historii PAN, 2003).

Inny historyk, Tomasz Wiślicz („Zarobić na duszne zbawienie. Religijność chłopów…”), podaje podobne przykłady z obszarów i miejscowości, które nie należały wcale do Kościoła. W starostwie łękorskim pod koniec XVII wieku kontrolą frekwencji na mszach zajmował się organista, pobierając od krnąbrnych owieczek po 10 groszy. Z kolei we wsiach pod Kaliszem w połowie tego stulecia egzekwowaniem mszalnego obowiązku trudnili się ławnicy. Co ciekawe nawet podchodząca liberalnie do religii szlachta zaganiała swoich chłopów do kościoła.  Skierska pisze o wyznającej kalwinizm właścicielce Gorlic, która i tak zmuszała poddanych do cotygodniowych wizyt w katolickim kościele, jeśli nie chcieli oni iść do zboru.

A co jeśli ktoś się postawił? Jeśli ani nie chciał iść do kościoła ani płacić kary? Władze świeckie ostrzegały, że będą takie przypadki surowo karać i tak też robiły. Tadeusz Wiślicz podaje przypadki kary chłosty wymierzanej za nieobecność na świątecznej mszy. Nic dziwnego, że przynajmniej tam, gdzie kościół był blisko, a pleban trzymał rękę na pulsie, mszalna frekwencja biła rekordy…

Źródła:

  1. Izabela Skierska, Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce, Instytut Historii PAN, 2003.
  2. Tomasz Wiślicz, Zarobić na duszne zbawienie. Religijność chłopów małopolskich od połowy XVI do końca XVIII wieku, Neriton, 2001.

Zobacz też:

  1. Oddaj swoje dziecko teściowej. Mistrza ascezy porady wychowawcze
  2. Dlaczego Bolesław Chrobry nie został świętym?
  3. Jak ukarać samobójcę?
  4. Średniowieczne miasto kobiet? Feministki w XIV-wiecznej Brugii
  5. Dlaczego Otton III szedł boso do Gniezna?

Czytasz artykuł z epoki: , , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Historia a religia, Kontrowersje, Polecane, Wyczytane.


Zapraszamy do dyskusji o treści artykułu. Natomiast jeśli znalazłeś literówkę lub innego rodzaju błąd językowy, skorzystaj z odpowiedniego formularza.


Dodano 5 komentarzy do tekstu “Co groziło w dawnej Polsce za niechodzenie do kościoła?”

  1. Adaś, 24 lutego 2012 o godzinie 19:07

    Surowe kary prawie jak za nieobecność na pochodzie pierwszomajowym:/

  2. Kamil Janicki, 24 lutego 2012 o godzinie 22:09

    Wybrane komentarze z naszego profilu na Facebooku i z powiązanych materiałów (http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/136944466428122)

    Robert Rysiek: Bardzo ciekawy artykuł i strona.

    Камил Камински: ‎:) a czy ty uczęszczasz na roraty?

    Urban Kępa: Ja nie ale znajomy znajomego z drugiego końca Polski podobno tak :D

    Daniel Kaszubowski: W niektórych miejscach, ciągle coś grozi ;)

    Andrzej Filipek: Ja bym to zwolennikom Palikota wysłał i kazał się tego nauczyć na pamięć…

    Ciekawostki historyczne: Niegłupi pomysł, tylko jak tu ich tym zainteresować :P może są jacyś wśród naszych czytelników? ;-)

    Andrzej Filipek: Najpierw ich spędzić do PKiN w Warszawie. Przez 3 dni nie dawać nic do jedzenia i picia tylko upalać ziołem…a potem im to odczytać i kazać się nauczyć na pamięć…Nie nauczą się to dalej na 3 dni bez wody i picia…Nauczą się to pozwolić odwiedzić jadłodajnię…I po problemie…

    Ciekawostki historyczne: Oj, od razu tak agresywnie :). „Ciekawostki” są apolityczne i my tu opozycji ciemiężyć nie będziemy :P. Poza tym myślę, że serio ten tekst by zainteresował zwolenników Ruchu Palikota. Nawet bez tortur! :P

    Rafał Kresowy: ‎1 grosz za nieobecność na mszy… To na dziś jestem winny kościołowi 3,65 PLN za ostatni rok :)

    Ciekawostki historyczne: Niestety nowożytne grosze były warte TROCHĘ więcej :P…

  3. Redakcja, 26 lutego 2012 o godzinie 19:03

    Komentarze z profilu „Czytam w wannie” na Facebooku. Polecamy przy okazji sam fanpejdż, choć sami mamy tylko prysznic. Zero wanien (http://www.facebook.com/Czytamwwannie):

    Tomek Nadolny: niezły system

    Czytam w wannie: masz na myśli niechodzenie do kościoła?

    Tomek Nadolny: System jego egzekwowania bardzo efektywny ale ciesze się że w XXI w zyje :-)

    Czytam w wannie: Majątek bym straciła na tym niechodzeniu ;)

    Tomek Nadolny: Grosz za jedna niedziele mozna przezyc. Gorzej z chlosta ;-)

    Czytam w wannie: i nie dziwota potem, że było 99,9% wierzących praktykujących :)

  4. NN, 15 marca 2012 o godzinie 12:12

    Ja w XXw. dostawałem chłosty za opuszczanie lekcji religii. (Od mamy)

  5. Szymon, 20 marca 2012 o godzinie 17:34

    Panie Rafale Kresowy jesli dobrze mi sie zdaje to 1 grosz w sredniowieczu byl troche wiecej wart ;)

Dodaj swój komentarz

Epoki










Kategorie

Archiwum

Facebook





Historia w sieci

  • Ale historia
  • Czas Gentlemanów
  • Herstoria
  • Historia i media
  • Historia.org.pl
  • II wojna światowa (sww)
  • Kadrinazi
  • Nieznana historia
  • Słowem malowane
  • Wydawca.com.pl