Historia z mniej (choć nie zawsze) poważnej strony. Ciekawostki, odkrycia, kontrowersje, czyli „jak to naprawdę było” w formie przystępnej dla każdego.

Co groziło w dawnej Polsce za niechodzenie do kościoła?

Msza w średniowiecznym kościele...Nawet w Polsce Kościół boryka się z niską frekwencją na niedzielnych mszach świętych. Wbrew pozorom nie jest to wcale nowy problem. Po prostu w średniowieczu i epoce nowożytnej kler reagował na niego o wiele bardziej stanowczo. Jakie czasy, takie metody.

Podstawowe narzędzia kontroli pewnie nikogo nie zdziwią, bo w dużym stopniu obowiązują one do dzisiaj. W trakcie dorocznej spowiedzi (dawniej spowiadano się z reguły raz na rok) ksiądz bezpardonowo pytał o to jak często penitent uczestniczył w obowiązkowych mszach i nabożeństwach, a ile razy zdarzało mu się je opuszczać.

Dodatkowo podczas kolędy plebani odpytywali wiernych z treści kazań wygłaszanych w ostatnim roku. Na tym podobieństwa się kończą, bo w dawnej Polsce do „obowiązku mszalnego” podchodzono zupełnie serio. Jeśli był to obowiązek, to za jego naruszanie należało karać. Dotkliwie.

Pewnie wielu chłopów wolałoby spędzić niedzielę tutaj, a nie w kościele, no ale mus to mus...

Pewnie wielu chłopów wolałoby spędzić niedzielę tutaj, a nie w kościele, no ale mus to mus…

Najgorzej mieli mieszkańcy wiosek i miasteczek należących do kościoła. Tam nikt się nie przejmował wolnością wyboru. Tworzono iście orwellowskie systemy kontroli, które miały zapewnić, że każdy sumiennie pójdzie na jutrznię. Izabela Skierska, autorka książki „Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce” podaje przykład regulacji wprowadzonych przez kapitułę krakowską w jej dobrach pabianickich i rzgowskich w latach 1600 i 1604.

Zgodnie z nimi każdy mieszczanin i obywatel był zobowiązany uczestniczyć w niedziele i święta we mszy świętej i wysłuchać kazania. Przepis egzekwowali specjalni „dziesiętnicy”, których rozstawiano na każdey ulicy i w rynku, i na wsiach. Zapisywali oni nazwiska osób, które nie poszły do kościoła i przekazywali listę miejscowym władzom. Na każdego takiego przestępcę nakładano następnie karę w wysokości 1 grosza.

Nie każdy miał ochotę spędzać czas w takiej scenerii...

Nie każdy miał ochotę spędzać czas w takiej scenerii…

Jak podaje Izabela Skierska, podobny system funkcjonował w małopolskich wsiach Świlcza  i Woliczka, a także w dobrach biskupów krakowskich. W tych ostatnich dziesiętnicy nosili trochę inną nazwę, ale zajmowali się tym samym. Kara za uchylanie się od udziału we mszy świętej wynosiła tam 1 funt wosku. Wysokość kar ogółem kształtowała się w zakresie od 1 do 10 groszy, co potwierdzają także statuty diecezji warmińskiej z końca XIV stulecia.

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Izabeli Skierskiej pt. "Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce" (Instytut Historii PAN, 2003).

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Izabeli Skierskiej pt. „Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce” (Instytut Historii PAN, 2003).

Inny historyk, Tomasz Wiślicz („Zarobić na duszne zbawienie. Religijność chłopów…”), podaje podobne przykłady z obszarów i miejscowości, które nie należały wcale do Kościoła. W starostwie łękorskim pod koniec XVII wieku kontrolą frekwencji na mszach zajmował się organista, pobierając od krnąbrnych owieczek po 10 groszy. Z kolei we wsiach pod Kaliszem w połowie tego stulecia egzekwowaniem mszalnego obowiązku trudnili się ławnicy. Co ciekawe nawet podchodząca liberalnie do religii szlachta zaganiała swoich chłopów do kościoła. Skierska pisze o wyznającej kalwinizm właścicielce Gorlic, która i tak zmuszała poddanych do cotygodniowych wizyt w katolickim kościele, jeśli nie chcieli oni iść do zboru.

A co jeśli ktoś się postawił? Jeśli ani nie chciał iść do kościoła ani płacić kary? Władze świeckie ostrzegały, że będą takie przypadki surowo karać i tak też robiły. Tomasz Wiślicz podaje przypadki kary chłosty wymierzanej za nieobecność na świątecznej mszy. Nic dziwnego, że przynajmniej tam, gdzie kościół był blisko, a pleban trzymał rękę na pulsie, mszalna frekwencja biła rekordy…

Źródła:

  1. Izabela Skierska, Obowiązek mszalny w średniowiecznej Polsce, Instytut Historii PAN, 2003.
  2. Tomasz Wiślicz, Zarobić na duszne zbawienie. Religijność chłopów małopolskich od połowy XVI do końca XVIII wieku, Neriton, 2001.

Kup książkę autora artykułu (dużo) taniej niż inni:

Komentarze

      • lucjank Odpowiedz

        Oficjalnych kar za nieobecność na pochodach, nie tylko pierwszomajowych nie było, ale sekretarze niższego szczebla byli zazwyczaj bardzo pamiętliwi, Później przy każdej nadarzającej się okazji starali się przypomnieć tą nieobecność. Nieraz bywało to rzeczywiście dokuczliwe, np. przy podziale różnych premii i nagród. Szło o nieraz całkiem przyzwoite pieniądze. Młodszym trzeba wyjaśnić że funkcja sekretarza oddziałowej organizacji partyjnej to była trampolina do dalszej kariery, więc każdy niepokorny pracownik w jego rejonie działania, to była plama na honorze partyjnym. Znaczyło to że nie potrafi prowadzić agitacji partyjnej i nie ma wpływu na pracowników. Chwytali więc się oni wszelkich sposobów sposobów aby przekonać do swej parszywej wiary, dotyczyło to również tzw. czynów społecznych. Dzisiaj patrzę na to z pewnym dystansem jaki przynosi starość ale to nie było zabawne. Ja miałem jeszcze jedną przypadłość, nigdy nie podpisałem zgody na potrącenia na rzecz Związków Zawodowych , twierdząc że nie potrzebuję ich opieki, płacili więc ze swoich kieszeni żeby wszystko grało i nikt z wierchuszki zakładowej o ty nie dowiedział się. Powtarzało się to w prawie wszystkich zakładach w jakich pracowałem. Jeden raz tylko w Zakładach im. Waryńskiego nie byłem oficjalnie członkiem związków zawodowych, jako jedyny w całej prawie tysięcznej załodze. Ale tego nie da się zamknąć w kilku słowach, można by pisać powieści. Aby te absurdy PRL-u były zrozumiałe dla ludzi młodych to przypisy musiałyby być tak obszerne jak sama teść.

        • baca

          Ja byłem raz na pochodzie pierwszomajowym ze szkolą średnią i bylo to pod koniec lat szescdziesiatych. Później w latach siedemdziesiatych i osiemdziesiatych nie bylo żadnej odgórnej presji na udzial w tych pochodach. Pisze o osobach bezpartyjnych. Nie bylo tez presji w temacie religijnosci to znaczy jakichś zakazów uczestnictwa w praktykach religijnych.

      • baca Odpowiedz

        Dla zwyklych bezpartyjnych osób nie było kar, tak jak nie bylo presji na nieuczestniczenie w praktykach religijnych. Ale mogę potwierdzic ze byla presja odgórna w kwestii udzialu w wyborach. Jakie byly te wybory to juz inna sprawa. Jednym zdaniem mozna to okreslić tak ze nie było żadnego wyboru i prawie zawsze wygrywali jedynie słuszni kandydaci.

  1. Członek redakcji | Autor publikacji | Kamil Janicki Odpowiedz

    Wybrane komentarze z naszego profilu na Facebooku i z powiązanych materiałów (http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/136944466428122)

    Robert Rysiek: Bardzo ciekawy artykuł i strona.

    Камил Камински: ‎:) a czy ty uczęszczasz na roraty?

    Urban Kępa: Ja nie ale znajomy znajomego z drugiego końca Polski podobno tak :D

    Daniel Kaszubowski: W niektórych miejscach, ciągle coś grozi ;)

    Andrzej Filipek: Ja bym to zwolennikom Palikota wysłał i kazał się tego nauczyć na pamięć…

    Ciekawostki historyczne: Niegłupi pomysł, tylko jak tu ich tym zainteresować :P może są jacyś wśród naszych czytelników? ;-)

    Andrzej Filipek: Najpierw ich spędzić do PKiN w Warszawie. Przez 3 dni nie dawać nic do jedzenia i picia tylko upalać ziołem…a potem im to odczytać i kazać się nauczyć na pamięć…Nie nauczą się to dalej na 3 dni bez wody i picia…Nauczą się to pozwolić odwiedzić jadłodajnię…I po problemie…

    Ciekawostki historyczne: Oj, od razu tak agresywnie :). „Ciekawostki” są apolityczne i my tu opozycji ciemiężyć nie będziemy :P. Poza tym myślę, że serio ten tekst by zainteresował zwolenników Ruchu Palikota. Nawet bez tortur! :P

    Rafał Kresowy: ‎1 grosz za nieobecność na mszy… To na dziś jestem winny kościołowi 3,65 PLN za ostatni rok :)

    Ciekawostki historyczne: Niestety nowożytne grosze były warte TROCHĘ więcej :P…

  2. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z profilu „Czytam w wannie” na Facebooku. Polecamy przy okazji sam fanpejdż, choć sami mamy tylko prysznic. Zero wanien (http://www.facebook.com/Czytamwwannie):

    Tomek Nadolny: niezły system

    Czytam w wannie: masz na myśli niechodzenie do kościoła?

    Tomek Nadolny: System jego egzekwowania bardzo efektywny ale ciesze się że w XXI w zyje :-)

    Czytam w wannie: Majątek bym straciła na tym niechodzeniu ;)

    Tomek Nadolny: Grosz za jedna niedziele mozna przezyc. Gorzej z chlosta ;-)

    Czytam w wannie: i nie dziwota potem, że było 99,9% wierzących praktykujących :)

  3. lolek Odpowiedz

    Mam pytanie odnośnie artykułu. Mianowicie jak odpytywali z kazań jak msze w tamtym czasie były po łacinie. Dopiero 1962 na II soborze Watykańskim wprowadzono języki narodowe do liturgii. Może szlachta znała łacinę ale chłopi raczej nie. Wątpię aby ich można było przepytywać.

    • zagonczyk Odpowiedz

      A o „Kazaniach Swiętokrzyskich” słyszałeś? A najsłynniejszy polski kaznodzieja, Piotr Skarga. Liturgia była łacińska, ale przyznasz, wygłaszanie kazań w niezrozumiałym dla ogółu języku, byłoby nieco niedorzeczne.

  4. gebilis Odpowiedz

    W średniowieczu msze były odprawiane w jazyku łacińskim, jednak kazania wygłaszano po polsku.
    Także podczas zaborów na Pomorzu księźa wygłaszali polskie kazania – pomimo urzędowego języka na tym terenie – niemieckiego.
    W okresie międzywojennym na Pomorzu wygłaszano kazania dla Niemców po niemiecku.
    A cały ten czas obowiazywała w odprawianych mszach – łacina.

  5. Znafca Odpowiedz

    Kler trzeba konkretnie rozliczyć.Nadal nie odcięli się od tamtych praktyk i pasożytują nie tylko na Polsce.

    • Otton III Odpowiedz

      Aha… jako użytkownika internetu Ciebie należy rozliczyć za pedofilię w sieci którą wykryto na chińskich portalach 5 lat temu c:

      • Pugg Odpowiedz

        Nieco mylne rozeznanie. Jeśli dobrze kojarzę to dopiero obecny papież katolicki zaczął zmieniać prawo Watykanu zezwalające na seks z bodajże 13 latkami – czego nie zrobił nawet aktorzyna Wojtyła (aktorzy nigdy nie mieli prawa do bycia chrześcijanami). Jak rozumiesz bycie członkiem kleru który musi podporządkowywać się najbardziej zboczonemu arcydiabłowi podającemu się za biskupa chrześcijańskiego i nie ma prawa nawet słówka pisnąć by go ktoś nie wyr… wyrzucił z grona osób pseudoduchownych to nie to samo co bycie internautą który ma określone podejście co do kwestii prawnych związanych z dziecięcą pornografią w sieci. W Watykanie to co zademonstrowałeś jest dozwolone i podejrzewam że więcej serwerów .va zawiera tę pedofilię niż przytoczone przez ciebie chińskie, które dodatkowo są częściowo odcięte od „zachodniej” części Internetu (choć fizycznie może i faktycznie są one w Chinach… W końcu na każdego trzeba mieć jakieś haki).
        Kler póki będzie bazować na własnym prawie, a nie „cesarskim” (cesarzowi co cesarskie) należy rozliczać z każdego gwałtu z bezwzględną surowością jako że kształtuje moralność innych osób. Zezwalanie na coś więcej bandzie darmozjadów żerujących na moich podatkach, z których dodatkowo każdy się wymiguje przed odpowiedzialnością karną, a do tego na co dzień zwyczajnie łże (przy świadkach) niestety nie pozwala mi stwierdzenie na nic ponadto że urodzłem się w piekle gdzie diabły uczą religii, gwałcą dzieci fizycznie i psychicznie, uczą padać na kolana przed każdą bestią podającą się za biskupa, a odpowiedzialnością za to obarczają rodziców swoich ofiar. Ba diabły wybaczają swoim ofiarom za to że je gwałcą.
        Może czas oddać władzę w piekle nie zbrodniarzom a a ich ofiarom? Bo w chrześcijaństwie to ofiary miały móc wybaczać a nie ich oprawcy ofiarom.

        • Tomaszks

          Witam.
          Bardzo mi przykro, że jakże piękna historia, którą wszyscy lubimy, a na pewno powinniśmy się jej uczyć, tym bardziej pasjonaci historii, jest z pewnością nieprecyzyjnie interpretowana i podawana, żeby nie powiedzieć fałszowana. Poziom kultury i swobodnej dyskusji jest taki, że lepiej tego nie komentować…
          Odniosę się do kilku kwestii, w celu sprecyzowania. Msza św. zwana Trydencką była odprawiana w języku łacińskim aczkolwiek kazania zawsze w jeżyku ojczystym. Nie jest prawdą, że ówcześni księża nie znali łaciny. Uczyli się jej, poznawali , a żeby głębiej przeżywać tajemnicę Eucharystii z pewnością starali się pojmować przekaz łaciny jak najlepiej, ale to już są moje domysły i nie jest to fakt historyczny. Dziś tylko nieliczni pojmują piękno tej liturgii,a Ci którzy to robią to prawdziwi pasjonaci. Kolejna sprawa. Autor błędnie tekstu błędnie podał iż jutrznia była obowiązkowa. Jeśli chodzi o obowiązek to była to tylko msza św. Autor tekstu sugeruje, że dziś księża odpytują wiernych z kazań wygłoszonych w danym roku. Myślę, że sam ksiądz miałby kłopot z zapamiętaniem wszystkich tych kazań, które zresztą sam głosił. Nigdy nie spotkałem sie z tym, żeby kapłan kogokolwiek przepytywał. Naturalną sprawą jest spowiadanie się z grzechu wobec III przykazania, ważna przy spowiedzi jest także ilość popełnionego grzechu, to również jest naturalne i nie powinno to nikogo dziwić, do dziś reguła spowiedzi nie uległa zmianie.
          Wiele osób w negatywnym świetle przestawia osoby stanu duchownego, a nawet samych wierzących. Jeśli jesteśmy tolerancyjni i panuje wszechobecna moda na tolerancję to stosujmy to wobec wszystkich aspektów. Osoby, które dokonały jakiegokolwiek przewinienia zostaną osądzeni, być może już są, ale nie róbmy tego sami, bo nie my od tego jesteśmy. Nie osądzajmy innych osób! Ja również potępiam grzechy kościoła, jestem świadomy, że to są też ludzie, a ludzie są z natury słabi. Wydaje mi się, że wiele osób zapomniało już jak wiele zawdzięczamy kościołowi na przestrzeni dziejów. To, że dziś żyjemy w wolnej Polsce u takiej Polsce również jest zasługą kościoła. Ile pomocy, dobrej woli i nie raz tragicznych zdarzeń w imię idei i Boga zawdzięczamy ludziom kościoła? Także dziś to doświadczamy. Bog jest miłosierny, pamiętajcie! Pozdrawiam! :)

        • Członek redakcji | Aleksandra Zaprutko-Janicka

          @Tomaszks historia niestety nie jest bajką, z której można wybierać tylko dobre i piękne fragmenty. niestety znajomość łaciny wśród niższego kleru w okresie wzmiankowanym w artykule nie była wybitna. owszem, księża liturgię sprawowali ze zrozumieniem, jednak dzieła św. Tomasza przerastały ich możliwości.

          autor artykułu nigdzie nie wspomina o współczesnym odpytywaniu z kazań, choć osobiście znam takie przypadki, o przeliczaniu obrazków majówkowych (którymi handlują potem ministranci) nie wspominając. i tak, liturgia potrafi być piękna o ile nie jest odklepana.

          na koniec słówko o tolerancji. autorzy naszych ciekawostek byli już nazywani i prawicowym oszołomstwem i lewicowym ścierwem, w zależności od poruszanych tematów, do czego dorzucano wszelkie odmiany personalnych inwektyw. jak widać, akurat tolerancji nam nie brakuje ;-)

      • Robert Odpowiedz

        Co za brednie! Skąd tacy ludzie w ogóle się biorą? Można być wierzącym albo i nie, ale przecież to jest jakiś kosmos…

      • Wojtas Odpowiedz

        Pugg, z tobą nie warto dyskutować. Ciebie trzeba leczyć. Zdrowy człowiek by takich bredni nie pisał. „Jeśli dobrze kojarzę…” No właśnie. Coś z tym kojarzeniem nie tak. Dobrze, że się zastanawiasz, czy dobrze kojarzysz.

      • Wojtas Odpowiedz

        Panie Janicki, chyba nie jest Pan zbyt biegły w temacie, na który się Pan porwał. Co to znaczy: „W trakcie dorocznej spowiedzi […] ksiądz bezpardonowo pytał…”??? Na czym polegała ta „bezpardonowość”? Że w ogóle śmiał zapytać, co było (i jest) jego zwykłym obowiązkiem i że dotyczy to jednego z 10 przykazań Bożych, a nie widzimisię „bezpardonowego” księdza? Czy Pan w ogóle wie, na czym polega spowiedź?

        Albo: „Tworzono iście orwellowskie systemy kontroli, które miały zapewnić, że każdy sumiennie pójdzie na jutrznię.” Pomijając nadzwyczaj subtelną metaforykę, czy Pan w ogóle wie, jaka jest różnica między mszą a jutrznią? Bo najwyraźniej coś Pan tu namieszał, gdyż jutrznia to nie msza i dla ludzi świeckich nigdy obowiązkowa nie była, tylko dla duchowieństwa.

        Chciał Pan mieć sensację? No to jest – sensacyjny brak kompetencji w poruszanym temacie.

  6. bartlomiejb Odpowiedz

    Tomasz czy Tadeusz?

    „Inny historyk, Tomasz Wiślicz („Zarobić na duszne zbawienie. Religijność chłopów…”), (…)”
    a zaraz dalej:
    „Tadeusz Wiślicz podaje przypadki kary chłosty wymierzanej za nieobecność na świątecznej mszy.”

    Czy mowa o tej samej osobie czy o różnych?

  7. Trustory Odpowiedz

    Wydaje mi się, że tytuł „Co groziło w dawnej Polsce za niechodzenie do kościoła” troszkę manipuluje. Artykuł podaje, że sytuacja taka miała miejsce w niektórych wsiach i miastach, a nie w całej Polsce. Poza tym źródeł mało. Dodatkowo wiadomo, że Polska była znana jako kraj dość tolerancyjny religijnie (w porównaniu do innych). Stąd widać, że o całej Polsce nie powinno być mowy w tytule, a przenoszenie wybryków z pewnych miejsc na cały kraj to przesada, a może świadoma manipulacja? Wiadomo w średniowieczu nie było idealnie, ale nie uogólniajmy faktów lokalnych na cały kraj.

    • kutangens Odpowiedz

      dokładnie – ten portal co raz bardziej przypomina Gazetę Wybiórczą – żeby mieć temat odpowiedniej doniosłości damy pikantny tytuł a całość przyprawimy niedomówieniami potem trochę pogeneralizujemy niekoniecznie w dobrą stronę i paszkwil na kościół gotowy a ilość wyświetleń wzrasta ;).

      Przypomina mi to ten artykuł o Polakach-kolaborantach – sam tytuł miał szokować, artykuł dość miałki: na gruncie pojedynczych faktów łatwo jest uogólniać w każdą stronę.

  8. Jan Odpowiedz

    Co innego msza, a co innego kazania, które z pewnością były w języku polskim. Przede wszystkim księża nie znali łaciny (może poza hierarchami). Czytali tekst mszy wyuczony na pamięć. Zwykły ksiądz, a już zwłaszcza w małych miejscowościach, to w rozumieniu dzisiejszym był bardzo prosty i mało wykształcony człowiek. Umiał pisać i czytać w języku ojczystym i znał łacinę w ograniczonym zakresie, tzn. czytał z większym lub w mniejszym rozumieniem, ale absolutnie nie potrafił się nią posługiwać w rozmowie. Zresztą już wtedy łacina była raczej językiem martwym, także we Włoszech.

  9. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Kolejna porcja komentarzy z naszego profilu na Fb http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Wojciech D.: jak chloste wykona wystrzalowa kobieta w stroju bikini to z checia oddam sie karze

    Bartek K.K.: Jako to szło… dziewczyna poprosiła bym poszedł z nią do kościoła „nikt nie przeżył” //thebrotherhoodofevilgeeks.files.wordpress.com/

    Adam S.: Piwa i pacierza nie odmawiam. Prosty sposób na całkiem przyjemne życie.

    Teresa K.: Ja zawsze odmawiam pacierz, a piwa nigdy :)

    Basia O.: W sumie chyba wolałabym już pójść do tego kościoła na godzinę niż do pracy na 9 godzin

    Jacek E.: Zmień pracę.

  10. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Jeszcze trochę komentarzy z naszego profilu na Fb http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Piotr J.: Można szybko lecieć za ocean i może zdąży się jesze na ostatnią niedzielną mszę? ;)

    Marek P.: Zaprawdę rację maja Ci co mówią że jak PiS dojdzie do władzy to na polecenie KEP wprowadzi ponownie takie prawo.Lepiej być przygotowanym na takie dictum.

    Marek O.: Dojdzie PIS, z Terlikowskim, Frondą , itp. do władzy – to się to do nas wróci !

    Bartłomiej B.: komunistyczna propaganda

    Marek O.: Realna ocena sytuacji społeczno-politycznej III RP… Taki slogan o propagandzie, to jest właśnie przykład prania mózgów , jaki praktykuje toruńskie radio i prasa z nazwy katolicka, bo z prawdziwym katolicyzmem, to nie ma nic wspólnego… :(

    Aneta K.: hmmm…, nic się w zasadzie nie zmieniło – jak był szantaż tak jest i do dziś – nie chodzisz – płać!

    Stan P.: Łomot :D

    Robert P.: tak się akurat składa, że można „nie pójść na mszę”, a mimo to być w kościele np. na nabożeństwie, no ale oczywiście jak wiadomo wszyscy Polacy to rasowi katolicy

  11. tim56 Odpowiedz

    dziś też za ogladanie programów TV trzeba płacić i są kary za niepłacenie czy się chce tą PRowską sieczkę oglądać czy nie. Czasy się zmieniaja , media też ale pastuszkowie wciąż golą owce

  12. depix Odpowiedz

    Wy tak naprawdę przejmujecie się tymi p….ołami? Jestescie niepoważni, skoro macie czas i energię by komenyowac, kłocić się i spierac o rzeczy fumta kłaków nie warte. przecież to są wyłącznie omy, zwidy i przypadki dla lekarza psychiatry.

  13. Gość Odpowiedz

    Polska zawdzięcza wiele Kościołowi? Parę pozytywnych postaci by się na przestrzeni dziejów znalazło, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Na jednego Popiełuszkę przypadało krocie „Księży patriotów” wspierających władze ludową. Polska by sobie doskonale poradziła bez Kościoła – zarówno teraz, jak i w przeszłości.

Dodaj komentarz