Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Oddaj swoje dziecko teściowej. Mistrza ascezy porady wychowawcze

Święty Hieronim obmyśla swój program wychowawczy...Patrząc na sprawę z dzisiejszej perspektywy, Święty Hieronim miał naprawdę kontrowersyjne poglądy na małżeństwo, dziewictwo i rolę kobiet. Ów Ojciec Kościoła nie omieszkał także podzielić się ze światem swoimi przemyśleniami o wychowaniu dzieci. Redaktorom czasopism „dzieciologicznych” pewnie włos by się zjeżył na samą myśl o jego metodach.

Świętego Hieronima gościliśmy na łamach „Ciekawostek historycznych” na samym początku ich działalności. W tekście „Brud, smród i dziewictwo. Mistrza ascezy porady dla kobiet” opisaliśmy podejście sławnego mistrza wstrzemięźliwości do życia niewiast. Z dzisiejszej perspektywy jego zalecenia niewątpliwie wydają się kontrowersyjne. Jednak u współczesnych Hieronimowi nie dość, że nie wywoływały zdziwienia, to w dodatku stanowiły szanowany wzorzec postępowania dla konsekrowanych dziewic (i pań ogółem)!

Raczkujący materiał na świętą

Hieronim nie poprzestał na udzielaniu rad niewiastom. Gdy w rodzinie jego przyjaciółki – Pauli Rzymianki – przyszła na świat dziewczynka, którą jeszcze przed narodzinami ślubowano przeznaczyć do konsekrowanego dziewictwa, asceta z całym zapałem zabrał się do układania programu wychowawczego dla małej.

Dziewice konsekrowane (według Katechizmu Kościoła katolickiego): „Począwszy od czasów apostolskich dziewice chrześcijańskie, powołane przez Pana, by poświęcić się Mu w sposób niepodzielny w większej wolności serca, ciała i ducha. Podejmowały za aprobatą Kościoła decyzje życia w stanie dziewictwa „dla Królestwa niebieskiego”.

Dziewice konsekrowane (według Katechizmu Kościoła katolickiego): „Począwszy od czasów apostolskich dziewice chrześcijańskie, powołane przez Pana, by poświęcić się Mu w sposób niepodzielny w większej wolności serca, ciała i ducha. Podejmowały za aprobatą Kościoła decyzje życia w stanie dziewictwa „dla Królestwa niebieskiego”.

Spodziewałam się po nim elaboratu na temat zalet ścisłych postów, całkowitego zakazu kąpieli i braku snu na drodze do zbawienia, a tymczasem Hieronim chwilami wykazuje zadatki na całkiem niezłego pedagoga, choć bezceremonialnie plagiatuje przy tym pogańskiego retora Kwintyliana.

Dziewczynka poświęcona Bogu miała na imię Paula (po babce Pauli Rzymiance). Było to dziecko Taksocjusza, który pojął za żonę córkę rzymskiego kapłana Letę. Z dziadkiem ze strony matki wiąże się jedno z pierwszych zaleceń wychowawczych świętego. Zdaniem Hieronima dziewczynka gdy tylko podrośnie winna zarzucać dziadkowi rączki na szyję i wyśpiewywać radosne Alleluja! w celu nawrócenia go. Przejdźmy jednak do właściwego programu opracowanego dla Pauli.

Na początku należy wybrać dziecku właściwego nauczyciela, odpowiednio doświadczonego i wykształconego. Powinien on umiejętnie stosować pochwały i kary, żeby w najmłodszych latach nie zrazić dziewczynki do edukacji, co rzutowałoby na dalszy proces. Dzięki jego odpowiedniemu podejściu mała ma odczuwać nieodpartą radość z sukcesów, a w wypadku porażek i błędów – smutek. Oprócz metody małego kija i dużej marchewki (do tego w uproszczeniu sprowadza się pomysł Hieronima) do edukacji przyszłej konsekrowanej dziewicy należy wprowadzić element rywalizacji. Bardzo interesujące jest to, że już zdaniem eksperta żyjącego w IV wieku konkurencja wśród uczących się razem dzieci pobudza chęć zdobywania wiedzy i dążenie do osiągnięcia jak najlepszych wyników.

Zamiast Ala ma kota lista proroków

Już od najmłodszych lat dziewczynka powinna uczyć się liter. Zdaniem świętego litery powinny zostać wykonane dla niej np. z kości słoniowej. Cóż, widać zdaniem ascety (sic!) był to powszechnie dostępny materiał, wprost idealny do produkcji zabawek dla szkrabów. No ale mniejsza o tworzywo – przejdźmy do jego zastosowań.

Święty Hieronim naucza… czyżby swoich teorii wychowawczych?

Święty Hieronim naucza… czyżby swoich teorii wychowawczych?

Mała Paula powinna bawić się tymi literkami i w trakcie zabaw poznawać ich wygląd, brzmienie oraz kolejność. Co więcej, nauczyciel często ma zmieniać kolejność tych małych rzeźb i łączyć je w dowolnym porządku. Gdy dziewczynka pozna już literki, powinna powoli zacząć przyzwyczajać rękę do pisania. Okazuje się, że nie ma sensu dawanie dziecku od razu tabliczek powleczonych woskiem, jakich używa się w ówczesnej rzymskiej szkole.

Najlepiej jest wyryć litery najstaranniej jak to tylko możliwe na tablicy. Dziecko ma wodzić rylcem po bruzdach i uczyć się kreślenia jak najpiękniejszych znaków. Żeby nie było zbyt lekko, o elementarzach, jakie znamy ze szkoły podstawowej możemy śmiało zapomnieć.

Kilkuletnie dziecko zamiast uczyć się zdań w stylu Ala ma kota, Ewa sprząta zabawki,czy Iza szuka igły, litery ma składać w imiona patriarchów i proroków, według list sporządzonych przez ewangelistów. Co bardzo ważne, nie wolno jej dawać (choćby przypadkiem!) do rąk jakichkolwiek prac pogańskich autorów (tak jakby sam Hieronim w swoich  poradach nie plagiatował niemal identycznych zaleceń Kwintyliana, zawartych w dziele „O kształceniu mówcy”).

Osobną kwestią jest służba domowa, która ma towarzyszyć Pauli. Dziewczynka ma przebywać w otoczeniu osób mówiących jak najlepszym językiem, by nie nabrała złych nawyków. Jeszcze ważniejszy jest tu jednak przykład rodziców. Znamy przecież stare przysłowie o tym, że czym skorupka za młodu nasiąknie… Łatwo możemy je przełożyć na naukę języka – złe nawyki z dzieciństwa bardzo trudno później naprawić.

Święty Hieronim i Paula.

Święty Hieronim i Paula.

Skoro już mowa o otoczeniu dziecka, warto wspomnieć o jego nieodłącznej towarzyszce – niani. Piastunka Pauli powinna stanowić wzór cnót, ale przede wszystkim ma być daleka od wszelkich bezeceństw (pijaństwo i rozpusta muszą jej być zupełnie obce!). Takie wskazówki co do doboru towarzyszki dla dziewczynki wcale nie dziwią. Jeśli zaś chodzi o samą Paulę, musi być miła dla całej rodziny, a głównym jej zadaniem jest przy tym „bombardowanie” dziadka – pogańskiego kapłana – chrześcijaństwem, nawet w przypadku jego wyraźnego sprzeciwów.

Dotąd przytoczone porady świętego Hieronima, dotyczące wychowania i kształcenia dziecka, wydają się w miarę zwyczajne, a po części nawet zgodne ze dzisiejszymi standardami (np. nauka przez zabawę). Teraz jednak przechodzimy do wytycznych zdecydowanie bardziej abstrakcyjnych.

Zakonnica w wersji mini-mini?

Mała Paula od najmłodszych lat powinna być trzymana z dala od strojnych szat, klejnotów, kosmetyków. Na pierwszy rzut oka, dzięki jej strojowi, ma być widoczne jej powołanie. Św. Hieronim przestrzega matkę dziewczynki, by nie przypalała jej włosów w celu ich ufryzowania, bo w ten sposób ściągnie na nią ogień piekielny. Ciężka sprawa – asceta próbuje z kilkuletniego dziecka zrobić zakonnicę w wersji mini-mini. A może od razu przyodziać ją we włosiennicę? Delikatna skóra malucha na pewno się ucieszy! Idźmy jednak dalej: czas na dietkę.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (21)

  1. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

    A może jakieś konkrety? Co wydaje Ci się bzdurami? Do czego dokładnie masz wątpliwości? :) Akurat ten tekst powstał – pomimo luźnego stylu i formy – w oparciu o pracę naukową: T. Wnętrzak, Św. Hieronim – magister puellarum, „Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis. Studia Historica”, VIII (2009).

  2. Drystan mac'O Cormac von Mśćibierzyce Odpowiedz

    Autor tekstu być może czytał Hieronimusa w duchu zbytniej powagi,co zapewne nie zdarzało się ludziom wykształconym średniowiecza,a taka pisanina mogła mieć bardziej wymiar propagandowy,o czym św.Hieronim na pewno wiedział,poza tym duchowni przeważnie działali z poduszczenia Watykanu,lub możnych,tworząc dzieła doniosłe i te mniej… :)

  3. O. Odpowiedz

    Ojaaaaaaa! W nauczaniu pisania i czytania Hieronim stosuje to samo co Maria Montessori i Metoda Dobrego Startu Bogdanowicz! Niesamowite!

  4. Katarzyna Odpowiedz

    Ciekawa jestem, co się dalej działo z małą Paulą? Czy poszła ścieżką przewidzianą dla niej przez Hieronima?

  5. lucjank Odpowiedz

    I co tu komentować, ot taki sam święty dureń jak dzisiejszy Oko, czy jeszcze jakiś tam o francusko brzmiącym nazwisku. Szkoda tylko że tyle wieków rozwoju cywilizacji Nic nie zmieniło w myśleniu wielu jeszcze ludzi.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Aleksandra Zaprutko-Janicka Odpowiedz

      Chociaż miał swoje odchyły, to byłabym daleka od nazywania go świętym durniem. Umówmy się, rozmawiamy tu o poliglocie, będącym twórcą bodaj najsłynniejszego przekładu Biblii i doktorze kościoła. Poza tym, o ile otwarcie krytykuję jego porady wychowawcze, o tyle podziwiam samozaparcie, które musiał w sobie mieć by wytrwać tak długo w ascezie.

    • Anula E. Odpowiedz

      Nie przesadzaj.

      Nie musisz lubic kosciola, ale po co demonizowac i gardzic. Szkoda ze poprzez wiek iniektorzy ludzie nie nauczyli sie zbyt wiele, i podobnie jak kiedys Chrzescijanie odnosili sie wrogo do pogan czy heretykow, tak i dzisiaj jest sporo nietolerancji, bywa ze i slepej, wobec Chrzescijanstwa. Trzeba cwiczyc sie w umiejetnosci rozsadnej krytyki, zamiast przyklejania etykietek. Tym bardziej ze ludzie byli kiedys nie tylko produktami swoich przekonan i wyznawanej religii, ale tez produktami swoich czasow i spoleczenstw. Zreszta jak i dzis.

    • Michał Odpowiedz

      Takie czasy, że wystarczy skrytykować pseudonaukową ideologię gender, albo stwierdzić oczywisty dla lekarzy fakt występowania defektów genetycznych związanych z in vitro, że zostaje się obwołanym durniem… Cóż, dziś bulwersują nas niektóre koncepcje wychowawcze zakonnika z IV wieku, ale nasza epoka też ma swoje przegięcia.

    • nogośćgośćakto Odpowiedz

      Anonim napisał 30 września 2014 o 18:02
      I ten heretyk sostał świętym” Nie on jeden. Lepsze „perełki” się trafiały. Tylko teraz tak : to, że jakaś naziemna instytucja , dajmy na to Kościół Rzymskokatolicki, w zasadzie, to tylko zarząd owej instytucji … , uznał , no często właściwie diabła wcielonego, z wielką nienawiścią do kobiet, na przykład, znęcającego się nad nimi itd. , za świętego, nie znaczy, że taka osoba po śmierci faktycznie , czyli przez samego Boga ( skoro już wierzymy na przykład ) została uznana za świętą … I teraz idźmy dalej tym tropem : Osoba jest uznana oficjalnie za świętą, ale faktycznie jest, no może nawet w piekle, potępiona, czy jak tam to jeszcze nazwać … No ok, niby jej sprawa … Tylko co zrobić z faktem, że idziemy do kościoła i się do niej modlimy ? No bo w KK występuje modlenie się do Boga i do wybranych ( nie wiadomo, czy choćby zbawionych ) ludzi

      • Ewa Odpowiedz

        Oj,na katechezie sie nie słuchało ;)
        Nie modlisz się DO świętych, tylko do Boga. Świętych możesz prosić o pośrednictwo

  6. Michał Odpowiedz

    „św. Klemens Aleksandryjski głosił: U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywoływać wstyd”
    A skąd ten cytat? Bo powielany jest w różnych wersjach w necie,a jakoś dziwnie nigdy nie podaje się źródła (ani kontekstu)?

      • Michał Odpowiedz

        Przypuszczam, że nie były to opracowania naukowe, bo te ostatnie podają źródła cytatów.
        Rozpowszechniony (zresztą w wielu wersjach) rzekomy cytat Klemensa Aleksandryjskiego tak skomentował wykładowca historii filozofii starożytnej i patrystycznej ks dr Stanisław Łucarz
        (Stanisław Łucarz SJ Grób czy świątynia? Problematyka cielesności w antropologii
        Klemensa Aleksandryjskiego //www.lucarz.jezuici.pl//patrologia/rozprawa.pdf )

        „Interpretacja tego tekstu jak i samo jego tłumaczenie nie tylko nie uwzględniają kontekstu, ale pokazują zupełny brak zrozumienia myśli naszego autora. Otóż Klemens mówi w miejscu,
        z którego zaczerpnięto to zdanie (Paedagogus, II 33,2) o nadużyciach w piciu wina, krytykuje je i dodaje, że związany z tym “odgłos charakterystyczny dla odbijania się” nie przystoi rozumnemu mężczyźnie, a tym mniej kobiecie, u której już sama świadomość tego, kim jest, powinna wywoływać zawstydzenie .

        Użyte w tekście oryginalnym słowo „αίδχύνη” nie oznacza obrzydzenia, a jedynie wstyd, zawstydzenie, poczucie wstydu,….Naszemu autorowi chodzi o to, że z kobiecością z natury związana jest wstydliwość, a nie o deprecjację samej kobiecości….
        Klemensowi nie chodzi absolutnie o to, żeby kobieta miała się wstydzić swej kobiecości, a tym bardziej o to, żeby jej kobiecość miała napawać ją obrzydzeniem, lecz o to, że świadome i dojrzałe przeżywanie własnej kobiecości wiąże się nierozłącznie z wstydliwością. „

      • Kryspina Odpowiedz

        Szkoda, że tak lekko i wybiórczo traktuje Pani kontekst( Do autorki). Widać niestety że Pani artykułu nie są rzetelne. Niepotrzebnie zupełnie daje Pani zniekształcony obraz tamtej epoki. A jak widać z historii św. Pauli Wdowy, jej córki i Św. Pauli Małej wszystko było robione dla ludzi( babka rozdała swój majątek i założyła klasztor). Tylko własny przykład nieskalanej cnoty dla maluczkich mógł być wzorem( oczywiście niedoścignionym) do naśladowania. I mimo, że wydaje nam się to grubą przesadą( z pewnością tak było, w kontekście życia współczesnego) po to są właśnie wzory do naśladowania, by się do nich zbliżać, i to kształtuje ludzi zebranych wokół. Na tamte czasy klasztor założony przez Paulę babkę był przecież ważnym ośrodkiem chrześcijaństwa wśród świata Barbarzyńskiego.
        Dziękuję za sprostowanie Panie Michale.

  7. Anula E. Odpowiedz

    Oczywiscie dziwne metody wychowacze, ale na tle starozytnosci to nie tak bardzo dziwne. Kaplanki kultow, czy w ogole dziewice zwiazane ze swiatyniami bostw tez byly podobnie wychowywane, jako poswiecone danemu bostwu, dziecinstwa latwego nie mialy, ich egzystencja i przygotowanie do sluzby swiatynnej byla obwarowana mnostwem zakazow i nakazow i ostra dyscyplina.

    A kontakty erotyczne z mezczynami mogly sie skonczyc nawet smiercia kaplanki czy sluzacej swiatyni jesli wymagane bylo dziewictwo. Zreszta wychowanie dzieci np. wsrod rodzin rycerskich to tez byly wymagania aby oddac dziecko na dwor kogos kto zapewni lepsze wksztalcenie niz rodzona matka, np. osoba wyzsza statusem spolecznym.

  8. nogośćgośćakto Odpowiedz

    „U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna wywoływać wstyd” – Ale wiesz, że mowa była o sporej plamie na sukni ? ;P , bo faceci, to mogli chodzić cali brudni i nikogo to nie interesowało … ;) Taaaa … historia KK , czyli sztuka wyrywania z kontekstów … w tej chwili, to jest już „sztuka” sama w sobie, nie mająca nic wspólnego z jakąkolwiek religią ( no, może wkładanie świętym w usta bzdur, wyssanych z klawiatury, na potrzeby wątpliwego dowartościowania się, a która to potrzeba zrodziła się ze skrajnej bezsilności wobec absolutnego braku zainteresowania ze strony kobiet, albo, co gorsza, kolejnej tragicznej porażki na tym polu, zaczyna być już kolejną wręcz religią ;P ) sprowadzona do takiego poziomu, że ludzie łykają bez cienia zastanowienia takie perełki, jak to, że „Biblia” mówi, że Jezus zabronił kobiecie samodzielnego odbierania sms-ów … jeszcze 5 lat temu to była tylko poczta, tak samo zresztą „powszechna” w czasach Jezusa … ;)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.