Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Sierpień ‘44: Warszawa walczy, Kraków buduje wały dla nazistów?

Niemiecki plakat zachęcający Polaków do kolaboracji z nazistami.Gdyby zapytać kogoś na ulicy, co robili warszawiacy w sierpniu 1944 r., to zapewne padłaby odpowiedź: brali udział w powstaniu. A czym w tym samym czasie zajmowali się krakowianie? Otóż mieszkańcy podwawelskiego grodu na ochotnika zgłaszali się do… sypania umocnień dla armii niemieckiej.

Wraz z coraz bliższym upadkiem „tysiącletniej” Rzeszy, stosunek niemieckiego okupanta do Polaków w Generalnym Gubernatorstwie (GG) ulegał pewnym zmianom. Zaczęto wprowadzać tzw. „elastyczny kurs”. Miał on na celu nakłonienie mieszkańców GG do współpracy w powstrzymaniu nacierającej Armii Czerwonej.

Myślano między innymi o utworzeniu polskich sił pomocniczych przy Wehrmachcie, ale plan zupełnie nie wypalił. Początkowe szacunki, mówiące o docelowo nawet 175 tys. ochotników okazały się mrzonką.

Tak naziści przekonywali Polaków do współpracy...

Tak naziści przekonywali Polaków do współpracy…

W ciągu listopada i grudnia 1944 r. w krakowskim punkcie werbunkowym przy ul. Lubomirskiego 19 zgłosiło się niespełna 500 osób. Inaczej wyglądała sprawa budowy umocnień na wschód od Krakowa, którą opisał profesor Andrzej Chwalba w książce „Okupacyjny Kraków w latach 1939-1945”.

Chwyćmy za łopaty

Szybkie postępy Armii Czerwonej latem 1944 r. sprawiły, że gród Kraka stał się miastem przyfrontowym. 6 sierpnia rozplakatowano informację o werbunku ochotników do budowy „wału ochronnego” (przez autora nazywanego też wałem wschodnim). Miał on być zaporą przeciw nadciągającej ze wschodu bolszewickiej nawale.

Ku wielkiemu zdumieniu Niemców w wyznaczonym dniu – 24 sierpnia – przed krakowskim Dworcem Głównym zebrał się wielki tłum Polaków chcących przyłożyć łopatę do tego działa. Okazało się, że narzędzi wystarczyło tylko dla połowy z nich, co więcej atmosfera wg niemieckich raportów była wyjątkowo dobra.

Nie mniej – a raczej bardziej – zaskoczone było również polskie podziemie. Jak zauważa Andrzej Chwalba:

Złość mieszała się z poczuciem bezsilności, pogarda wobec tzw. kawalerów łopaty z ich potępieniem. Uznano ich za „małych ludzi” podszytych tchórzem, wygodnickich, widziano w nich „krakowskiego kołtuna”.

Podczas gdy w Warszawie trwało powstanie, w Krakowie Niemcy werbowali ludzi do budowy umocnień mających zatrzymać Armię Czerwoną. I o dziwo znalazło się wielu, którzy dobrowolnie zgłosili się do pracy. Na zdjęciu odezwa zamieszczona w gadzinowym "Gońcu Krakowskim" z 1 sierpnia 1944 r.

Podczas gdy w Warszawie trwało powstanie, w Krakowie Niemcy werbowali ludzi do budowy umocnień mających zatrzymać Armię Czerwoną. I o dziwo znalazło się wielu, którzy dobrowolnie zgłosili się do pracy. Na zdjęciu odezwa zamieszczona w gadzinowym „Gońcu Krakowskim” z 1 sierpnia 1944 r.

Okręgowy Delegat Rządu w swej ulotce próbował z kolei tłumaczyć postawę młodych krakowian terrorem i pogróżkami, które skłoniły ich do podjęcia decyzji o pomocy nazistom. Prawda wyglądała jednak nieco inaczej.

Głównym powodem wysokiej frekwencji były „bonusy”, jakie zaoferował okupant. Poza zwolnieniem od dotychczasowej ciężkiej pracy, ochotnik otrzymywał dodatkowe przydziały papierosów, alkoholu, kartek żywnościowych, możliwość nocnych eskapad itd. Nie bez znaczenia była również nadarzająca się sposobność do szmuglowania różnych towarów w niekontrolowanych pociągach kursujących między Krakowem a miejscem robót ziemnych.

W początkowym okresie Niemcy faktycznie wywiązywali się z obietnic, dlatego też „na wałach” pojawiało się coraz więcej chętnych do dobrowolnej pracy. Niemniej jednak, podobnie jak wielokrotnie wcześniej, po jakimś czasie „dodatki” przestały być wypłacane, a praca stawała się coraz bardziej niewolnicza.

Wpłynęło to na znaczy spadek chętnych do udziału w obronie „tysiącletniej” Rzeszy. Na pewno swoje zrobiła także reakcja podziemia, które ogłosiło, że dobrowolny udział w kopaniu umocnień jest jednoznaczny z pracą na rzecz wroga, za co groziła tylko jedna kara – kula w łeb. Również metropolita Sapieha wystosował w tej sprawie specjalny list pasterski.

Stare sprawdzone metody

Wszystkie te czynniki spowodowały, że Niemcy musieli sięgnąć do dobrze wypróbowanych metod werbunku – wywieszania imiennych list „przymusowych ochotników”. Padło na roczniki 1909-1928. Jednak nawet to nie pomogło: do pracy zgłaszało się ledwie 20-30% osób przewidzianych do budowy umocnień.

Krakowianki pracujące przy budowie niemieckich umocnień. Zdjęcie opublikowane w "Gońcu Krakowskim" z 15 sierpnia 1944 r.

Krakowianki pracujące przy budowie niemieckich umocnień. Zdjęcie opublikowane w „Gońcu Krakowskim” z 15 sierpnia 1944 r.

W takiej sytuacji okupantowi nie pozostało nic innego jak użycie „argumentów” najcięższego kalibru. 11 września pojawił się afisz, na który widniały nazwiska osób skazanych na śmierć za sabotaż prac przy okopach obronnych.

Chyba na osłodę, generalny gubernator Hans Frank 22 września postanowił nagrodzić najbardziej gorliwych „kopaczy”. Jak możemy przeczytać na kartach „Okupowanego Krakowa…”, otrzymali oni:

Artykuł powstał w oparciu o książkę: Andrzej Chwalba, Okupacyjny Kraków w latach 1939-1945, Wydawnictwo Literackie 2011.

Artykuł powstał w oparciu o książkę: Andrzej Chwalba, Okupacyjny Kraków w latach 1939-1945, Wydawnictwo Literackie 2011.

możliwość oddania hołdu wieszczom, królom i Piłsudskiemu. Po wspólnych objedzie z generalnym gubernatorem, podczas którego przygrywała orkiestra górników z Wieliczki, bohaterowie pracy „na szańcach” otrzymali wartościowe upominki oraz dyplomy: „W uznaniu zasług przy budowie wału obronnego w roku 1944 – Frank.

Nie była to pierwsza tego typu „zagrywka” ze strony Franka. Wystarczy przypomnieć sytuację z marca 1943 r., kiedy to „król Polski”, wysyłając z krakowskiego dworca milionowego przymusowego robotnika do Rzeszy, wręczył mu złoty zegarek.

Wszystko jednak na marne. Krakowianie wyleczyli się z chwilowej „słabości” i trzeba było ich ciągnąć do roboty, że tak powiem, wołami. Mimo wszystko pozostał pewien niesmak, a o tej historii raczej w Krakowie się nie mówi – ciekawe dlaczego?

Źródła:

  1. Podstawowe: Andrzej Chwalba, Okupacyjny Kraków w latach 1939-1945, Wydawnictwo Literackie 2011.
  2. Uzupełniające: Dieter Schenk, Hans Frank. Biografia generalnego gubernatora, Znak 2009.
  3. „Goniec Krakowski” 1944.

Kup ciekawą książkę (dużo taniej niż inni):

Komentarze (54)

  1. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

    Każdy robi od czasu do czasu błędy ortograficzne. Jeśli jakieś zauważyłeś możesz życzliwie nam je wskazać i oczywiście je poprawimy.

    A dlaczego robi? Bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

      • kamjanicki Odpowiedz

        Korektora w sensie ścisłym nie potrzebujemy. Ale redaktorów – gotowych dopracowywać teksty zarówno merytorycznie, językowo jak i korektorsko – jak najbardziej. Podobnie jak inne małe portale nie mamy budżetu pozwalającego rozdzielić te funkcje.

        Gdybyś był zainteresowany, napisz więcej o sobie na: ciekawostki [małpa] ciekawostkihistoryczne.pl

    • Reksio Odpowiedz

      Krakowianie do dzis robia bledy mowia jak na wsi , ze wychodza na pole
      ale ze sprzedali sie za paczke petów i robili dla niemca podczas gdy chłopaki w warszawie rozkręcali pociski i robili znich granaty…. to jest świństwo krakowskie mendy
      0 szacunku juz do konca waszych dni wieśniaki

  2. JWS Odpowiedz

    Zamiast ‚nazisci’ nie warto tradycyjnie napisac:”Niemcy” ?????
    a moze jest jakis narod ‚nazistów’ ? z planety „Nazi”:?

  3. Antek Odpowiedz

    Dla utrzymania fonetycznej estetyki? ;-) Żeby nie pisać w kółko: Niemcy, Niemcy, Niemcy. W przypadku nazistów chyba naprawdę wiadomo o co chodzi. Osobiście podejrzewam, że NIE pochodzili oni z planety Nazi ;-).

  4. JWS Odpowiedz

    Zamiast naduzywania terminu ‚nazisci’ , oprócz „Niemcy, niemiecki” , można pisać ‚hitlerowski” lub ‚narodowo socjalistyczny”

    • Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

      Przyznam, że nie rozumiem tego argumentu. Doprawdy „hitlerowski” różni się czymś od „nazistowski”? A już tym bardziej: chcesz powiedzieć, że „narodowo-socjalistyczny” różni się czymś od „nazistowski” podczas gdy ten drugi przymiotnik jest w istocie skróconą formą pierwszego?

      Nazistowski to normalny przymiotnik tak długo jak NIE próbuje się nim ZASTĘPOWAĆ słowa „niemiecki” w odniesieniu do II wojny światowej. A tu nie ma mowy o niczym takim: w tekście „niemiecki” i „nazistowski” pojawia się naprzemiennie. Już w leadzie autor jasno pisze:

      „Otóż mieszkańcy podwawelskiego grodu na ochotnika zgłaszali się do… sypania umocnień dla armii NIEMIECKIEJ.”

  5. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

    Rzuciłem okiem na artykuł i nijak mnie nie przekonał Twoj argument: dlaczego to, że gdzieś ktoś promuje ZASTĘPOWANIE słowa „Niemiec” słowem „nazista” miałoby zmuszać ludzi do zarzucania przyjętego od dziesiątek lat, powszechnie zrozumiałego dla Polaków terminu i to w sytuacji gdy jest on używany naprzemiennie ze słowem „niemiecki”?

    Nie ma żadnego dobrego uzasadnienia. Tym bardziej nie ma dobrego uzasadnienia do zastępowania słowa „nazistowski” mającym identyczne znaczenie słowem „narodowosocjalistyczny”.

    • krzysio77 Odpowiedz

      Nie zgodzę się z tym.Ze słowem Nazista jest tak sano jak z „polskimi obozami”. Nazewnictwo to wprowadzili Niemcy w latach 60-tych by „zrzucić” trochę winy z siebie i do tej pory jest z tym wiele problemów.Tak samo teraz robią zamieniając Niemiec na Nazista

    • pislam Odpowiedz

      jedyne poprawne określenia nazistowskie niemcy, niemieccy naziści, itp. itd – nie filozofuj bo robisz się śmieszny

  6. Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze do tekstu z serwisu Wykop.pl:

    Cryan: Owszem, tak samo jak historii nie wolno oceniać. Będąc w tak wielkim dystansie jak my do wydarzeń tamtych czasów, trudno orzec co siedziało w psychice ludzi, czym żyło społeczeństwo. Swoją drogą – pozostałość po pomocy armii radzieckiej się nam pięknie odbiła.

    (…)

    GlobalneOcieplenie: To jest język nienawiści ! Owszem sypaliśmy wały ale one nikogo nie skrzywdziły a wynagrodzenie wrzucaliśmy do rzeki.
    A tak na poważnie: Mając do wyboru bolszewię i Niemców wolałbym jednak niemiecką okupację i tak pewnie ten tłum w pierwszym odruchu kombinował choć to wybór typu „dżuma czy cholera ? „.

    histeryk_13: @GlobalneOcieplenie: Oczywiście trudno porównywać zbrodniczość obu systemów, ale na terenach etnicznie polskich Niemcy jednak pokazali na co ich „stać”. Miliony wywiezionych na roboty, deportacje z terenów wcielonych do GG, pacyfikacja Zamojszczyzny, tysiące egzekucji, obozy koncentracyjne/zagłady. Gdyby wojna potrwała jeszcze kilka lat całkiem prawdopodobne, że Niemcy osiągnęliby swój cel, czyli wyniszczenie fizyczne Polaków.
    A w 1944/5 znaczna większość mieszkańców GG oczekiwała Armii Czerwonej, być może dlatego że nie mieli styczności z bolszewikami w 1939 r.

    R4andy: Wykop, bo artykuł dość ciekawy, dla przeciwwagi tytuł co najmniej z Faktu rodem… poza tym, z dwojga złego Warszawa walczyla – to co z tego, pomijając masę zabitych i ogólną dewastację miasta. dobrego wyszło? Bo nie ubliżając nikomu – jak dla mnie wyszła kolejna okazja, żeby pokazać, że Polak potrafi zginąć walcząc z przeważającym liczebnie i technicznie wrogiem..

    zakowskijan72: @R4ndy: Powstanie Warszawskie było próbą obrony Polski przed komunizmem. Niestety, skurwysyństwo bolszewików przeszło najśmielsze oczekiwania – przypomnijmy, że Armia Czerwona nie tylko zatrzymała się na linii Wisły i spokojnie czekała, aż Warszawa się wykrwawi, ale zabroniono również samolotom aliantów korzystać z zajętych przez bolszewików lotnisk.
    Gdyby Powstanie się powiodło, pewnie oszczędzona byłaby nam ponad pięćdziesięcioletnia okupacja sowiecka. Gdyby nie wybuchło – być może żyjący obrońcy mogliby stawić czoło fali komunizmu. Cóż, teraz możemy sobie jedynie pogdybać.

    histeryk_13: @zakowskijan72: Po pierwsze, po tym co stało się np. w Wilnie trudno było spodziewać się czegoś dobrego po Stalinie. Po drugie, nawet gdyby powstanie się powiodło to w jakim zakresie zmieniłoby to geopolityczne położenie Polski po zakończeniu II wojny światowej? W sierpniu 1944 r. alianci zdobywali dopiero Paryż, a Stalin był rzut kamieniem od Belina, więc tak czy inaczej los Polski był niestety przypieczętowany.

    Więcej tutaj: //www.wykop.pl/link/800141/1944-warszawa-walczy-krakow-buduje-nazistom-waly/

  7. JWS Odpowiedz

    Nikt w Polsce od ‚dziesiatek” lat nie uzywa okreslenia ‚nazistowski’ – termin stal sie ‚modny’ od neidawna i nie jest on bynajmniej ‚zrozumialy’ a tylko zaciemnia kwestie niemieckiej ! odpowiedzialnosci za zbrodnie wojenne.
    O tym m.in. w tekscie we Wprost.
    Byc moze pisany zbyt trudnym jezykiem.:P

  8. Rafal Kuzak Odpowiedz

    @JWS A może policzysz ile razy w tekście pada słowa „naziści”/”nazistowski” a ile „Niemcy”/”niemiecki”?

  9. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

    „Nikt w Polsce od ‘dziesiatek” lat nie uzywa okreslenia ‘nazistowski'”

    Polecam w takim razie lekturę czasopism już z lat 40/50, gdzie terminy nazista/faszysta dominowały.

    Ale to uwaga nie na temat – przede wszystkim zamiast rzucania linkami polecam zrobienie tego, co zasugerował powyżej Rafał.

  10. Grrrrr! Odpowiedz

    Jeśli ktoś sam nie sprawdził to podpowiadam, że w tekście jeden raz pojawiają się naziści (SIC! JEDEN!) a 6 razy Niemcy.

    O co więc cały ten raban? Nie ma co robić w niedzielę to się troluje?

  11. Anonim Odpowiedz

    W powstaniu warszawskim zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, niejednokrotnie wykształconych, którzy mogliby budować Polskę po wojnie, a nie ginąć w powstaniu któe musiało upaść jak wszystkie inne powstania (nie licząc wielkopolskiego). Zresztą to przez powstanie zrównano warszawę z ziemią ( w tym zamek królewski). To wszystko oczywiście było niepotrzebne, a gadki o honorze, dumie i walce- cóż gadanie przegranego… Krakusi to zdrajcy? kolaboranci?- cóż Oni obronili swoje miasto w przeciwieństwie do warszawy, bo liczą się efekty, a nie chęci. Krakusi mieli pomagać sowietom, nawinie licząc na ich pomoc jak stolica? Efekt jest taki: Warszawa zrównana, ludność wybita. Kraków cały, ludność cała…

    „Dla człowieka niedojrzałego znamienne jest, że pragnie on wzniośle umrzeć za jakąś sprawę; dla dojrzałego natomiast – że pragnie dla niej żyć.”
    ~ Wilhelm Stekel

  12. sc10n Odpowiedz

    Czytałem gdzieś (nie poświadczam że to 100% prawda) że powstanie warszawskie było też wynikiem ciężkiej pracy rosyjskich agentów którym bardzo zależało na wybuchu, głównie przez wzgląd na oczywiste ciężkie straty i brak realnej szansy na wygraną. Niestety nie dysponuje linkiem, może ktoś inny będzie mógł coś w tym temacie dodać.

  13. Tomasz2 Odpowiedz

    Niestety, ta historia pokazuje w miniaturze tylko to, w jakiej sytuacji znaleźliśmy się podczas II wojny światowej: najechani z dwóch stron, nie mogący się obronić, zdradzeni przez sojuszników. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spada nie na tych nieszczęśników sypiących umocnienia, lecz na Sanację, która do takiej sytuacji politycznej doprowadziła.

  14. Antek Odpowiedz

    W 90% zgodzę się z Tomaszem, ale jednak zrzucanie całej winy na Sanację to nierozumienie. Niezależnie kto i jak by rządził w Polsce przed 1939, Niemcy w sojuszu z ZSRR i tak bez problemu by nas podbili.

  15. Jan Odpowiedz

    To wszyscy Niemcy byli nazistami? Ja myślałem, że to Niemcy napadli na Polskę i dopuszczali się zbrodni – nie wszyscy on przecież należeli do NDSAP. Rewizjonim historyczny górą?

  16. Jan Odpowiedz

    Żeby było jasne nie bronię Niemców, wręcz odwrotnie proszę o kładzenie kawy na ławę. Mówienie o nazistach to po prostu ściemnianie. Tak historii się nie tworzy tylko fantastykę ala Steinbach.

  17. Rafal Kuzak Odpowiedz

    @Jan A wszyscy mieszkańcy ZSRR to byli bolszewicy? Forma naziści nie ma nic wspólnego z rewizjonizmem, używa się jej jako zamiennika i tyle. Zresztą nie tylko w Polsce vide słowackie lub czeskie publikacje. Przyznam, że mam wrażenie, iż „czepianie” się tych nazistów jest szukaniem dziury w całym, szczególnie w wypadku, gdy w tekście pojawiają się „aż” raz, przy sześciokrotnej formie Niemcy/niemiecki.

  18. Poweł Odpowiedz

    No naprawdę ludzie mają jakąś paranoją z tymi nazistami :D….

    Czytać nie potraficie czy co? Nie chce się?

  19. Redakcja Odpowiedz

    Komentarz z naszego profilu na Facebooku:

    Łukasz Męczykowski: A jakie warunki zaproponowano warszawiakom gdy tam ogłoszono kopanie rowów?

  20. Kamil Janicki Odpowiedz

    @Paweł: Rzeczywiście można odnieść wrażenie, że niektórzy mają na tym punkcie lekką paranoję ;-).

  21. Mario Odpowiedz

    i bardzo dobrze w Krakowie zrobili. Gdyby tak nie wybuchło powstanie, to kto wie. Warszawa miała by pełno pięknych zabytków, ilu warszawiaków by przeżyło. Proszę tu nie pisać, że i tak Warszawa została zniszczona. Żart. Nie sądze, ze tak by się stało. Przecież przez fakt powstania z premedyctacją mordowali i niszczyli.

  22. Adam M. Odpowiedz

    Jak można w ogóle porównywać stolicę do Krakowa? Please, stolica zawsze ma znaczenie symboliczne – poza strategicznym etc. – i nie dziwi, że była inaczej traktowana przez Niemców niż Kraków.

  23. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Wybrane komentarze z facebookowego profilu Historia – daty, które nie gryzą http://www.facebook.com/historycznedaty?fref=nf

    Andrzej S.: I było to dużo rozsądniejsze postępowanie. Dzięki temu, zachował się do dzisiaj w stanie nienaruszonym prawie, a Warszawa – pełna skarbów narodowych, legła w 100% w gruzach…Że już o stracie patriotycznej młodzieży nie wspomnę.

    Marian M.: zgotowali rosjanom niespodzianke ,i zaminowali mosty hehe

    Danuta T.: Nigdy o tym nie slyszam,bo chwalic sie nie ma czy,ale warto wiedziec.

    Kuba N.: Miasto warszawa skończyło się w ’44 teraz to wieś zwana

  24. Anonim Odpowiedz

    Typowe lizanie d… Warszawce. Na początku 1939 r cały kraj walczył podczas gdy Warszawa się bawiła. W lipcu 1944 na Ponidziu wybuchło powstanie podczas gdy Warszawa siedziała bezczynnie. Podobnie po wojnie cały kraj był szabrowany by dostarczyć budulca dla obudowania Warszawskiego tworu!

  25. Anonim Odpowiedz

    Dla mnie to nie ma znaczenia, w wawie, walczyli z jednym okupantem, a w Królewskim mieście, już się przygotowywali do obrony przed drugim okupantem, bo z tym pierwszym dawno sobie poradzili. Taka prawda, mam gdzieś wawę, Kraków zawsze będzie miastem Królów Polski i tyle na ten temat.

  26. Staszek Odpowiedz

    Ok. To teraz czekamy artykuł pt.”Warszawa morduje bohaterów!”. Myślę tu o wyrokach wykonywanych w mokotowskim areszcie śledczym na ul. Racławickiej.

  27. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    I jeszcze jedna porcja komentarzy do artykułu z naszego facebookowego profilu
    http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1136361999725791

    Maciej S.:
    Mysle, ze w tym wypadku Krakowianie wykazali wiecej zdrowego rozsadku i miasto i jego obywateli ocalili. A chocby i waly pobudowali wysokie na 100m to i tak walec armii czerwonej by to rozjechal. Nie mialy zadnego znaczenia. Warszawa, jak to Warszawa, niepokorna. Najpierw daje w morde pozniej mysli. I dlatego 200tys ludzi stracilo zycie, a miasto zmiotlo z powierzchni ziemi. Wysoki rachunek jak na poczucie dumy ze stawienia czola okupantowi przez AK. Poza tym jaki sens geopolityczny mialoby wygrane powstanie ?

    Bartek M.:
    Bardzo dobrze że w moim mieście nie było powstania, gdyby zniszczyli Kraków nic by z II RP nie przetrwało całkowicie zatracilibyśmy własny charakter.

    Zyta D.:
    Jak pokazała historia, Krakusy wiedzieli przed kim budowac wały

    Marek C.:
    I dlatego oba te miasta wyglądają jak wyglądają.

  28. Anonim Odpowiedz

    To bardzo marny artykuł. Ilu się zgłosiło do pracy 500 czy to dużo czy mało czy byli w tym gronie także folksdojcze? W każdym narodzie można znaleźć większe przykłady kolaboracji czy np. Francja bije się w piersi za jednostki SS, ze oddali dużo broni Niemcom. Czemu komuś zależy na obniżeniu wizerunku Polski – 500 osób i cały Kraków kolaborował. Poza tym czy gdyby Ruscy nie doszli dalej niż Wisła było by to na szkodę Polsce jako takiej?

    Pogoń sensacji i antypolski kierunek to niskie pobudki. Dlaczego nie zastanawiamy się ze byliśmy z Rosjanami w Berlinie, byliśmy w Afryce, Włoszech, szliśmy z zachodnim frontem, mimo wszystko nie dostaliśmy strefy okupacyjnej w Berlinie to pokazuje ze każdy sojusznik nas oszukał. A w szczególności Anglicy czemu Anglia nie wypowiedziała wojnę ZSSR skoro gwarantowała nasze granice? Być może bez ilości wyszkolonych lotników a szczególnie ich ilość zestrzeleń dała zwycięstwo w bitwie o Anglie. Mimo tego Anglicy zabrali złoto za pobyt Polaków na wyspach, chyba, jako jedyne państwo zapłaciliśmy krwią i złotem za pobyt…..

    • Marek Odpowiedz

      Nie ma mowy o żadnej istotnej kolaboracji z Niemcami w przypadku Polski. Nie można porównywać cywili (zresztą ilu ich w ogóle było?), którzy w większości przypadków przymuszeni pracowali przy budowie wałów do kolaboracji podjętej we Francji w ramach Waffen SS czy Państwa Vichy. W Polsce ani nie udało się stworzyć żadnych oddziałów Waffen SS ani tym bardziej powołać rządu kolaboranckiego.

  29. Voinar Odpowiedz

    Z przeproszeniem, a w Warszawie to niby nie było umocnień? Warszawę przed powstaniem, podobnie jak Kraków, przygotowano do utarczywej obrony przed nacierającymi wojskami sowieckimi. Czy Niemcy wykorzystaliby „Festung Warschau”, czy opuścili miasto to już insza inszość. Jeszcze niech mi ktoś powie że Warszawiacy nie budowali owych schronów i umocnień.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.