Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Półwysep Helski. Polska Iwo Jima?

Oceaniczna wyspa Iwo Jima była jednym z ostatnich bastionów Japończyków, którego zażarcie broniono, mimo że wojna została już w zasadzie przegrana. Podobnie polski Półwysep Helski walczył niemal do samego końca kampanii wrześniowej. Amerykanie w 1945 roku ujarzmili Iwo Jimę dopiero dzięki desantowi z morza. To samo Niemcy planowali zrobić w przypadku polskiego Rejonu Umocnionego.

Przyjmuje się, że na etapie kampanii wrześniowej Hitler był zdecydowanym przeciwnikiem działań desantowych. Oczekiwał, że jego wojska będą zajmować kolejne polskie porty i nadbrzeżne instalacje obronne od strony lądu. Kiedy jednak większość kraju wpadła już w ręce nazistów, Wybrzeże wciąż uparcie się broniło.

Zdaniem Macieja Franza, autora książki „Bohaterowie najdłuższych dni. Desanty morskie II wojny światowej”, taka postawa Polaków zmusiła Niemców do zmiany taktyki. Wbrew opinii utartej w literaturze, pod koniec września zaczęli się na poważnie przygotowywać do pierwszej operacji desantowej podczas II wojny światowej.

Niemcy nie spodziewali się aż tak zaciętego oporu żołnierzy broniących Helu. W końcu zniecierpliwieni zaczęli planować pierwszy desant morski II wojny światowej. Na zdjęciu jeden z bunkrów Rejonu Umocnionego Hel (fot. Gibowski Krzysztof; lic. CC ASA 3.0)

Niemcy nie spodziewali się aż tak zaciętego oporu żołnierzy broniących Helu. W końcu zniecierpliwieni zaczęli planować pierwszy desant morski II wojny światowej. Na zdjęciu jeden z bunkrów Rejonu Umocnionego Hel (fot. Gibowski Krzysztof; lic. CC BY-SA 3.0)

Działania miały się rozpocząć 1 października i położyć kres ponad miesięcznej obronie półwyspu. Założono, że w pierwszej kolejności:

lotnictwo i okręty wojenne wyeliminują polskie baterie artylerii nadbrzeżnej, zwłaszcza baterię cyplową im. H. Laskowskiego (…). Jednocześnie chciano także zmusić do zaprzestania oporu wszystkie pozostałe baterie, w tym te przeciwdesantowe.

Druga faza działań miała skupić polskie siły lądowe w rejonie Wielkiej Wsi, gdzie Niemcy planowali przeprowadzić atak siłami dwóch pułków. Miało to doprowadzić do ściągnięcia w ten rejon polskich odwodów i jednocześnie osłabienia obrony przeciwdesantowej na pozostałej długości półwyspu (s. 19).

Dopiero na tym etapie zamierzano rozpocząć właściwą operację. Niemcy zaplanowali dwa desanty: pozorowany na cyplu helskim (który miał ściągnąć uwagę Polaków) i prawdziwy w rejonie Jastarni. Na tym etapie wojny Niemcy nie dysponowali żadnymi jednostkami desantowymi. Żołnierze mieli dostać się na ląd w pinasach (łodziach okrętowych), spuszczonych na wodę przez okręty wojenne. Maciej Franz podsumowuje, że strona niemiecka chciała osiągnąć pełne zaskoczenie i sukces. Desant miał doprowadzić do rozcięcia polskich sił, a tym samym złamać ich wolę oporu (s. 19).

Czy Niemcy byli gotowi?

Komentarze (7)

  1. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z naszego profilu na Facebooku:

    Aga Xbxb: polecam filmy do obejrzenia w jednym rzucie „Listy z Iwo Jimy” i „Sztandar chwały” -> może nie są to arcydzieła, ale ciekawe zestawienie i „patrzenie” z dwóch stron konfliktu

    Ciekawostki historyczne: Akurat o Iwo Jimie wyszła też w ubiegłym roku całkiem niezła (choć przeciętnie przetłumaczona) książka – „Iwo Jima. Najkrwawsza kampania na dalekim wschodzie” Freda Haynesa i Jamesa A. Warrena.

    Łukasz Męczykowski: Skoro Hel (wg. Ciebie) można porównać do Iwo Jimy, to jaki obiekt nazwałbyś polskim wulkanem Suribachi? :)

    Ciekawostki historyczne: Wydaje mi się, że Niemcy nie mieli aż takiego fioła na punkcie zatykania flag na różnych szczytach, więc poradziliby sobie bez wielkiego wulkanu pośrodku ;-)….

    Łukasz Męczykowski: Chodziło mi o to, czy na Helu istniał wg. Ciebie jakiś porównywalny do tamtego wulkanu punkt obronny :) Bo to, że nie było tam wkopanego w skały systemu podziemnych korytarzy i stanowisk ogniowych, nie było wulkanicznych plaż utrudniających lądowanie i nie było lotniska, to widać na pierwszy rzut oka. Szukam jednak jakiś podobieństw między półwyspem Helskim a wyspą Iwo Jima :)

    Aga Xbxb: IMHO nie o ukształtowanie terenu chodziło w tym porównaniu

    Ciekawostki historyczne: Pisząc o podobieństwach nie miałem na myśli potencjału obronnego Helu w zestawieniu z potencjałem Iwo Jimy – bo to oczywiste, że w przypadku desantu Hel mógłby się utrzymać dzień czy dwa, nie dłużej. Co w takim razie JEST podobne? Hel podobnie jak Iwo Jima był jednym z ostatnich bastionów, bronionych niezwykle zawzięcie mimo że cała wojna została już przegrana i pomimo odcięcia od dowództwa. Pod koniec września był już realnie wyspą, bez kontaktu z krajem. Oba garnizony był też zdaniem atakujących zbyt ważne, by pozostawić je samym sobie (czytaj: zagłodzić) i „last but not least” – w obu przypadkach atakujący doszli do wniosku, że jedynym skutecznym rozwiązaniem przy tak zaciętej obronie wroga będzie desant przy wsparciu artylerii okrętowej.

    Ciekawostki historyczne: A do tego dodaj, że oczywiście tytuł miał być lekko prowokacyjny i zestawiać Hel z najbardziej znaną „wyspą-twierdzą” zdobytą w desancie. Nie chodziło przecież o porównanie „jak jeden do jednego” :)

    Łukasz Męczykowski: Tego to ja się domyśliłem, szukałem tylko jakiegoś powiązania między nimi, które natchnęło Cię to uczynienia takiego porównania.

    Ciekawostki historyczne: Czy udało mi się rozwiać choćby w część Twoje wątpliwości? ;-)

    Łukasz Męczykowski: Nie tylko w części, ale i w całej rozciągłości ;)

  2. Sławek Kordyl Odpowiedz

    Wiem że wykopałem, ale dziękuję za ten artykuł. Mój dziadek był w czasie wojny marynarzem, pływał na Gryfie (był dalmierzystą). Przed kampanią wrześniową został przerzucony do obrony Helu. Zawsze skromnie się wypowiadał o tamtych czasach, a jednak był po części bohaterem…

    • Michał Wiszniewski Odpowiedz

      No to ja też się pochwalę, mój dziadek z kolei służył na „Wichrze”. Także brał udział w walkach na Helu. Po zatopieniu jego jednostki wraz z innymi marynarzami walczył w obronie lądowej.

      • Thurgon Odpowiedz

        Mój z kolei przed wojną był ochotnikiem-elektrykiem na Gryfie. W czasie wojny zmobilizowany służył w dywizjonie trałowców na Żurawiu. Potem przeniesiony do obrony Helu do obsługi ckmu. Jedną z ciekawostek jakie opowiadał była ta dotycząca kosynierów gdyńskich. Skomentował ich dosyć krótko jako idiotów, rzucających się z motyką na słońce, podobno reakcje reszty marynarzy na ten „zryw” był takie same.

        • Członek redakcji | Rafał Kuzak

          Bardzo interesujące, szczególnie, że to relacja z pierwszej ręki. A może jakieś ciekawostki z samej obrony Helu?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.