Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Na czarownice polowano, bo było zimno i padał śnieg?

Hans Baldung Grien, Czarownice, 1508.Na bezpośredni związek pomiędzy tak zwaną małą epoką lodowcową a polowaniami na czarownice, które w całej Europie doprowadziły do nawet 100 000 bezwzględnych procesów, wskazał profesor Uniwersytetu Kraju Saary, Wolfgang Behringer. Tę samą wizję zarysowała Laura Lee w wydanej kilka miesięcy temu przez Demart książce „Gdyby nie pogoda”.

Wśród historyków, archeologów i klimatologów wciąż trwa spór co do tego, kiedy dokładnie zaczęła się i skończyła tzw. mała epoka lodowcowa. Jedni jej początków dopatrują się już w XIV wieku, inni dopiero w drugiej połowie XV. Okres kulminacyjny przypadł mniej więcej na lata 1570-1630, przynajmniej w odniesieniu do Europy Zachodniej.

O ile konkretne daty nie są jasne, to o skutkach donoszą setki źródeł historycznych: mrozy sprowadzały na całe regiony klęski głodu, burze gradowe pustoszyły wsie i miasteczka, po Bałtyku rzekomo dało się przejść pieszo do Szwecji, a statki handlowe miały problem z zawijaniem do skutych lodem holenderskich portów.

Mała epoka lodowcowa poważnie dała się we znaki mieszkańcom Europy. Na ilustracji fragment obrazu Pietera Bruegela "Myśliwi na śniegu".

Mała epoka lodowcowa poważnie dała się we znaki mieszkańcom Europy. Na ilustracji fragment obrazu Pietera Bruegela „Myśliwi na śniegu”.

Zaklinają pogodę? Na stos z nimi!

Nic dziwnego, że w narastającym kryzysie doszukiwano się działania sił nadprzyrodzonych. Wolfgang Behringer przebadał materiały dotyczące procesów czarownic, dochodząc do wniosku, że największe prześladowania przypadały na lata szczególnie srogich mrozów: 1560-1574, 1583-1589, 1623-1630 i 1678-1698.

Zresztą Kościół katolicki, po wiekach ambiwalentnego podejścia do czarów, już w 1484 roku ustami papieża Innocentego VIII zdecydował, że wiedźmy potrafią kontrolować pogodę i sprowadzać na ludzi klęski żywiołowe.

Temat rozwinęli autorzy słynnego „poradnika inkwizytorów”: Młota na czarownice. Ta wznawiana w ciągu stulecia niemal 30 razy książka zawierała złowieszczy i jakże pasujący do okresu klimatycznych zawirowań rozdział: Jak wywołują i podsycają burze gradowe i zwykłe, oraz sprawiają, że pioruny trafiają w ludzi i zwierzęta.

Przecież od razu wiadomo, że winna! Mróz zesłała, żeby inkwizytor sobie stopy odmroził!

Przecież od razu wiadomo, że winna! Mróz zesłała, żeby inkwizytor sobie stopy odmroził!

Szybko na tysiące rzekomych czarownic posypały się oskarżenia o sprowadzanie gradu, deszczu, mrozu i zamieci. Nietrudno o przykłady, gdy to od złej pogody zaczynał się proces w danym mieście czy wiosce. Tak było w Wiesensteig w 1562 roku, gdzie opady gradu (obejmujące zresztą obszar kilkuset kilometrów kwadratowych) zniszczył dachy, okna i spustoszyły plony.

„Pogodowy sabat”

Czy tak przerażeni ludzie wyobrażali sobie moment zsyłania na nich gradu przez okrutne wiedźmy?

Czy tak przerażeni ludzie wyobrażali sobie moment zsyłania na nich gradu przez okrutne wiedźmy?

W ciągu kilku miesięcy na stosach spłonęło niemal 70 uczestniczek diabelskiego, pogodowego spisku. W tym przypadku prowodyrem całej akcji był miejscowy pastor, ale częstokroć to tłuszcza nawoływała do rozliczenia się z wiedźmami. Kronikarz z frankońskiego Zelt zapisał w 1626 roku:

Wszystko zamarzło, co nie zdarzyło się odkąd tylko sięgam pamięcią. I to był powód wielkiego wzrostu cen (…). I z tego powodu prośby i błagania zaczęły się wśród motłochu, pytano, dlaczego władze nadal tolerują czarownice i czarowników niszczących plony. A zatem książę biskup ukarał te zbrodnie.

Nie inaczej było we Francji. Pod koniec XVI wieku Johann Junden z Tréves zapisał:

Ponieważ wszyscy myśleli, że ciągłe nieurodzaje powodowały czarownice z diabelskiej nienawiści, cały kraj opowiadał się za ich wykorzenieniem.

Czy rzeczywiście to właśnie oziębienie klimatu stało za polowaniami na czarownice? Nie ulega wątpliwości, że wraz z największym kryzysem pogodowym, od lat 60.-70. XVI wieku rozpoczęła się też kulminacja polowań na kobiety parające się magią.

Dobra czarownica, to czarownica na stosie.

Dobra czarownica, to czarownica na stosie.

Na dodatek prześladowania rzekomych wiedź ustają w pierwszej połowie XVIII wieku. Akurat kiedy ustabilizował się klimat w Europie. Oczywiście nie można zrzucić całej winy na pogodę, ale powiązanie z nią polowań na czary wydaje się interesującą hipotezą…

Źródło

  1. Laura Lee, Gdyby nie pogoda… Jak pogoda zmieniała historię, Demart, Warszawa 2010, s. 119-125.

Kup książkę autora artykułu (dużo taniej niż inni):

Artykuł porusza następujące tematy:

Czas akcji:

Miejsce akcji:

Komentarze (3)

  1. Elemelek Odpowiedz

    Czy aby napewno? Zdaje się, że na czarownice polowali głównie protestanci i głównie Niemcy – gdyż wiara w nie pochodzi jeszcze z wierzeń germańskich. Kościół katolicki zwalczał wiarę w czarownice, a ów słynny „Młot” miał właśnie na celu stworzenie jakichś wyśrubowanych i „naukowych kryteriów” rozpoznawania owych. Chodziło więc o odejście od samosądów i ujednolicenie postępowania. Kursująca tu i tam liczba 100.000 ofiar pochodzi z propagandowych pisemek protestanckich przypisujących katolikom najbardziej absurdalne intencje i postępowanie

    • simonnus Odpowiedz

      Powiem więcej…. interesującym wydaje się fakt, że hiszpańska Inkwizycja sprzeciwiała się wykorzystaniu owego młota na czarownice i uważała to pismo za kłamliwe i nawet oddelegowywano inkwizytorów, by wybili co niektórym z głowy próbę użycia tejże książki w praktyce. Co ciekawe owa bulla papieska jest przedmiotem dyskusji historyków, ponieważ wydaje się sprzeciwiać wcześniejszym dokumentom papieskim o podobnej tematyce. Co więcej, w większości dokumentów owa bulla nie jest cytowana bezpośrednio a ze źródeł wtórnych… A fakt, że to właśnie protestanci stworzyli tą legendę strasznej inkwizycji jest tragikomiczny, jeżeli przyjrzeć się faktom i porównać walkę z herezją u protestantów i katolików.

  2. Członek redakcji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze z naszego profilu na Fb http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Andrew Jan B.: Znam tę teorię , lata były zimne i wilgotne . Zbiory zbóż słabe i skażone sporyszem , który miał być przyczyną zachwianych emocji .Wtedy nie było środków ochrony roślin a zboże mogło być skażone tym grzybem . Autor tekstu nie wspomniał o tym . Zła pogoda sprzyja rozwojowi tego pasożyta . Mogło to być przyczyną halucynacji i szaleństwa wielu ludzi //pl.wikipedia.org/wiki/Sporysz

    Amadeusz W.: Wszystko jasne, płonące stosy miały na powrót ocieplić klimat. Sprytni ci nasi antenaci.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.