Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Jak Stalin pozbył się ponad 20 tysięcy polskich jeńców?

Po agresji ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku tysiące polskich oficerów trafiły do sowieckich obozów jenieckich. Panowały tam dramatyczne warunki, a raporty NKWD ujawniały skalę zaniedbań, głodu i cierpienia więźniów. Kreml doskonale wiedział, co dzieje się za drutami kolczastymi. Wkrótce jednak Stalin i jego współpracownicy postanowili rozwiązać problem polskich jeńców w zupełnie inny sposób.

Tekst jest fragmentem książki „Bożek na kurhanie” Wiktora Suworowa, wydanej nakładem Domu Wydawniczego REBIS w 2026 roku.

W obozie w Kozielsku jeńcy wojenni po obejrzeniu z wielkim zainteresowaniem i uwagą filmów Lenin w październiku i Wielka łuna oświadczyli: „Po raz pierwszy zobaczyliśmy i usłyszeliśmy filmy dźwiękowe. To możliwe tylko w Rosji radzieckiej. Teraz będziemy mieli o czym opowiadać w domu*.

SZEF UPWI NKWD ZSRR MAJOR SOPRUNIENKO,KOMISARZ UPWI NKWD ZSRR, KOMISARZ PUŁKOWY NIECHOROSZYCH,RAPORT O STANIE OBOZÓW JENIECKICH,PAŹDZIERNIK 1939 ROKU

14 października 1939 roku starszy major Boczkow, szef Wydziału Specjalnego GUGB NKWD ZSRR, przesłał szefo­wi NKWD towarzyszowi Berii, komisarzowi bezpieczeń­stwa państwowego I rangi, raport dotyczący jego wizyty w dwóch obozach UPWI.

Dokument został oznaczony klauzulą „ściśle tajne”.

Dokument został odtajniony po upadku Związku Ra­dzieckiego i opublikowany w 1999 roku w zbiorze Katyn’. Plenniki nieobjawlennoj wojny.

Oto fragmenty.

Obóz w Ostaszkowie:

Od 28 września do 1 października obóz przyjął 9193 jeńców.

Posiłki są wydawane w jednym pomieszczeniu na 300 osób. Tysiące ludzi ustawiają się w kolejce po żywność, wy­dawka działa w sposób niezorganizowany i jest pozbawiona kontroli, a więźniowie nie otrzymują pełnych racji żywnoś­ciowych: zamiast 800 gramów chleba wydaje się im 400 gra­mów, a czasem nawet mniej, a cukru nie wydaje się w ogóle. Nie została zapewniona woda pitna.

W panującym w obozie tłoku podłogi nie tylko się nie myje, ale nawet nie zamiata. Do 1 października przez łaźnię prze­szło jedynie 1000 osób.

Odzież jeńców nie jest dezynfekowana, a golenie i strzy­żenie nie zostało zapewnione.

Taki stan rzeczy w kwestii zakwaterowania, wyżywienia i zaopatrzenia w wodę wywołał powszechne niezadowole­nie i oburzenie wśród osadzonych.

fot.Nieznany korespondent wojenny TASS - kronika radziecka wrzesień 1939 / domena publiczna

Polscy jeńcy wojenni schwytani przez Armię Czerwoną podczas sowieckiej inwazji na Polskę

Obóz we wsi Oranki, obwód gorkijski:

W obozie przebywa 5313 jeńców. Śpią na podłodze i dwu- lub trzy­piętrowych pryczach. Pościeli brak, więc śpią na gołych deskach.

Szczególnie problematyczne jest zaopatrzenie w wodę, któ­ra jest dowożona do obozu z odległości 3 km. Transport wody nie został zorganizowany. Woda jest przywożona w 3–5 becz­kach, co zdecydowanie nie wystarcza na potrzeby obozu. Taki stan zaopatrzenia w wodę powoduje duże kolejki.

Moce przerobowe kuchni są małe. Dlatego obiad ciągnie się 8–10 godzin. Zamiast przepisowych 800 g chleba jeńcom wydaje się co najwyżej 400 g.

W obozie nie ma łaźni. Po przybyciu jeńcy nie zostali pod­dani dekontaminacji. Mnożą się wszy. Pomieszczenia i dzie­dziniec są brudne. Brakuje toalet

Zamknijmy oczy i spróbujmy wyobrazić sobie tę scenę: 5 tysięcy ludzi uwięzionych w ciasnej przestrzeni.

Bez toalet.

Jeśli trudno sobie wyobrazić coś takiego albo w ogóle się nie chce tego robić, to zwróćmy uwagę na coś miłego, dobre­go i radosnego.

Otwórzmy encyklopedię wojskową, przeczytajmy praw­dę o obozach jenieckich i ukoimy nasze dusze, serca i su­mienia: „ZSRR ściśle przestrzegał zasad przetrzymywania jeńców wojennych, ustanowionych przez konwencje mię­dzynarodowe, i nie tolerował żadnych odstępstw w tym zakresie”*.

Podpisali się pod tym: członek Biura Politycznego Komi­tetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, marszałek Związku Radzieckiego Andriej Antono­wicz Grieczko, generał armii i przyszły marszałek Związku Radzieckiego Nikołaj Wasiljewicz Ogarkow oraz liczne gro­no bardzo, bardzo wysokich urzędników.

Oni z pewnością by nie kłamali.

Wróćmy do października 1939 roku i do instytucji zna­nej jako UPWI NKWD ZSRR.

Oto stan na 29 października 1939 roku w obozie w Ko­zielsku, tym samym, którego więźniowie rzekomo opowia­dali, że po raz pierwszy zobaczyli film dźwiękowy, a takie filmy są tylko w Rosji radzieckiej.

Brakuje miejsc do spania, osadzeni śpią na zmiany. W obo­zie nie ma nadzoru sanitarnego. Możliwości komór dezyn­fekcyjnych i łaźni są niewystarczające; większość więźniów ma wszy.

Baraki są wilgotne i brudne, do tego brakuje zimnej wody, a tym bardziej przegotowanej, ponieważ żeby ją dostać, trze­ba wyjść poza teren ogrodzony drutem kolczastym.

Posiłki są wydawane o różnych porach. Na przykład jed­nego dnia śniadanie jest wydawane o szóstej rano, a obiad i kolacja razem o jedenastej wieczorem; albo śniadanie o je­denastej rano, a obiad i kolacja razem o piątej po południu.

W budynku nr 15 z powodu braku naczyń kasza i zupa podawane są w tej samej misce. 15 października osadzonym z budynku nr 15 zapomniano wydać posiłki.

Brak nadzoru nad przygotowywaniem i wydawaniem po­siłków. Pracujący w kuchni i piekarni (jeńcy) nie mają odzie­ży ochronnej; pracują we własnych brudnych ubraniach, w których śpią na podłodze. Pracownicy kuchni i piekarni nie mieli badań lekarskich.

Wśród jeńców wojennych krąży list do towarzysza Stali­na, w którym skarżą się na nieznośne warunki bytowe.

Ten dokument, podobnie jak dwa wcześniejsze, starszy oficer bezpieczeństwa państwowego major Boczkow wysłał do szefa NKWD, komisarza bezpieczeństwa państwowego I rangi, towarzysza Berii.

A oto urywki z raportu szefa UPWI majora Soprunienki, zamieszczonego w tym samym zbiorze dokumentów.

W obozie w Putywlu na powierzchni 20 metrów kwadrato­wych umieszczono 40 osób.

Wyobraźmy sobie: brudny, wilgotny, zimny magazyn. Czterdziestu nieumytych, nieogolonych, wychudzonych i głodnych ludzi, którym brakowało nawet wody pitnej, stło­czono na powierzchni cztery na pięć metrów. Dwie osoby na metr kwadratowy.

W obozie w Ostaszkowie dla 728 osób zupełnie zabrakło miejsca.

To znaczy, że nie mieli dachu nad głową.

W obozach juchnowskim, kozielszczańskim i orańskim część jeńców została ulokowana w budynkach niemieszkalnych: stajniach, oborach i stodołach. Nadejście chłodów drastycznie pogorszyło warunki; budynki były zimne, a pieców brak.

We wszystkich obozach brakuje wody.

Brak wody szczególnie dotkliwy był w obozie orańskim, gdzie jeńcy używali śniegu, żeby ugasić pragnienie.

W obozie w Ostaszkowie wypieka się dwie tony chleba dziennie, a potrzebne jest 7,5 tony.

Wyobraźmy sobie. Dzienne zapotrzebowanie obozu to 7500 kilogramów chleba, ale wypieka się tylko jedną czwartą.

Więźniowi przysługuje 800 gramów chleba dziennie. Po­liczmy, ile dostaje, pamiętając, że produkuje się nieco ponad jedną czwartą tego, co mu się należy.

A chleb pieką brudni głodni więźniowie, którzy śpią na podłodze kuchni czy piekarni, nie myją rąk ani ciała, bo wody nie starcza nawet na to, żeby ugasić pragnienie.

W obozie w Kozielsku wypiekano 2,5 tony chleba przy zapotrze­bowaniu 7 ton. Do 15 października w obozie w Putywlu nie było w ogóle warzyw, przez co jeńcy zaczęli chorować na szkorbut*.

Ktoś mógłby powiedzieć: widzicie, starszy major bezpie­czeństwa państwowego Wiktor Michajłowicz Boczkow pisał raporty do wszechwładnego szefa NKWD, komisarza bez­pieczeństwa państwowego I rangi, towarzysza Ławrientija Pawłowicza Berii.

W raportach tych wskazywał zaniedbania, które, gdyby potraktować je poważnie, uznano by za rażące naruszenie prawa międzynarodowego i zbrodnię przeciwko ludzkości, nieulegającą przedawnieniu.

Beria po otrzymaniu takich raportów zażądał przywró­cenia porządku.

Weźmiemy to pod uwagę i będziemy się cieszyć.

Towarzysz Beria zastanawiał się jednak, co robić dalej. Wziętych do niewoli oficerów Wojska Polskiego należało gdzieś ulokować, zapewnić im utrzymanie, wyżywienie i ochronę. Problemy te łatwo było rozwiązać w trakcie woj­ny. Ale wojna musiała się kiedyś skończyć. Co zrobić z jeń­cami po wojnie?

Uwolnić?

Gdzie pójdą? Przecież Polski już nie ma. A przywódcy Związku Radzieckiego nie planowali jej odbudowy.

Dać wziętym do niewoli oficerom czerwone radzieckie paszporty z sierpem i młotem i wypuścić ich na terenie Związ­ku Radzieckiego?

Czy staną się wtedy wzorowymi obywatelami Związku Radzieckiego?

Co robić?

Wszystkie problemy z utrzymaniem i zakwaterowaniem polskich jeńców zostały ostatecznie rozwiązane wiosną 1940 roku.

Od tego momentu polscy oficerowie nie potrzebowali już jedzenia, nie trzeba było dowozić im wody w zbutwiałych beczkach ani poprawiać komfortu egzystencji w stajniach i chlewach.

Nie było nawet potrzeby pokazywać im filmów dźwięko­wych o szczęśliwym życiu narodów Związku Radzieckiego i dobrych uczynkach pokojowo nastawionego i mądrego to­warzysza Stalina.

Rozwiązanie kardynalne

3 marca 1940 roku ludowy komisarz spraw wewnętrz­nych ZSRR Ławrientij Pawłowicz Beria przedstawił towa­rzyszowi Stalinowi dokument z propozycją, aby sprawy przetrzymywanych w niewoli polskich oficerów, funkcjona­riuszy policji, żandarmerii i strażników więziennych „roz­patrzyć w trybie specjalnym, stosując wobec nich najwyż­szy wymiar kary – rozstrzelanie”.

Tekst jest niezwykle dziwny nawet z czysto formalnego punktu widzenia. Stosujemy najwyższy wymiar kary wo­bec wielu tysięcy ludzi, których nie ma za co karać.

Wina więźniów nie została wskazana, ale towarzysz Sta­lin nie zwracał uwagi na takie drobiazgi. 5 marca 1940 roku nabazgrał niebieskim ołówkiem krótką rezolucję „za”. To znaczy: popieram tę propozycję. I podpisał.

Towarzysze Woroszyłow, Mołotow i Mikojan też się pod­pisali.

Tuż poniżej adiutant Stalina dopisał: „Kalinin – za, Ka­ganowicz – za”.

Innymi słowy, tych dwóch towarzyszy nie było na miej­scu. Adiutant Stalina zadzwonił do nich, krótko wyjaśnił sprawę, a oni wyrazili całkowitą zgodę.

fot.Лаврентий Павлович Берия - РГАСПИ Ф. 17 op. 166 дело 621 lista 132. Подлинник.

Notatka Berii do Stalina , w której proponowano egzekucję polskich oficerów, policjantów itp.

Zwróćmy uwagę na datę: 5 marca 1940 roku.

Dokładnie trzynaście lat później, co do dnia, towarzysz Stalin, potwornie cierpiąc, udał się do piekła.

Ten zbieg okoliczności utwierdza mnie w przekonaniu o istnieniu wyższej sprawiedliwości i jakiejś magii liczb.

Operacja nosiła niepozorną nazwę – „odciążenie obozów UPWI”.

Do przeprowadzenia operacji wyznaczono komisarza bezpieczeństwa państwowego III rangi Wsiewołoda Nikoła­jewicza Mierkułowa, pierwszego zastępcę szefa NKWD; ko­misarza bezpieczeństwa państwowego III rangi Bogdana Zacharowicza Kobułowa, szefa Głównego Zarządu Ekono­micznego NKWD; majora bezpieczeństwa państwowego Le­onida Fokijewicza Basztakowa, szefa I Wydziału Specjalne­go NKWD.

Nieoficjalna nazwa struktury kierowanej przez Baszta­kowa to Wydział Ciemnych Spraw.

Towarzysze Mierkułow, Kobułow i Basztakow musieli przejrzeć ponad 20 tysięcy akt osobowych wziętych do nie­woli oficerów i innych obywateli polskich, którzy budzili niechęć u przywódców Kremla, i zdecydować, kto zasługuje na śmierć, a kogo można oszczędzić.

Nie zapadł żaden wyrok. Była zwykła decyzja: zabić tych, tych, tych i tych: w Starobielsku – 3820, w Ostaszko­wie – 6311, w Lesie Katyńskim – 4421, w innych lokaliza­cjach – 7305.

Żadnemu z rozstrzelanych nie postawiono zarzutów. Ani jednemu nie powiedziano, dlaczego uznano go za winnego.

Łączna liczba obywateli polskich rozstrzelanych przez katów NKWD wiosną 1940 roku wyniosła 21857.

Nasi rodzimi bojownicy o świetlaną przyszłość dla całej postępowej ludzkości z sukcesem wykonali swoją misję.

26 kwietnia 1940 roku opublikowano dekret o przyzna­niu nagród szczególnie zasłużonym uczestnikom masowych egzekucji polskich oficerów.

fot.Dennis G. Jarvis – Russia_3848 - The Colour of Blood / CC BY-SA 2.0

Pomnik i ołtarz w Katyniu

W dekrecie napisano: „Za wykonanie specjalnych zadań rządowych”. Czyli wyróżnili się i zasłużyli.

Odznaczono tych, którzy rozstrzeliwali, oraz tych, któ­rzy cały proces nadzorowali. Byli to między innymi: komi­sarz bezpieczeństwa państwowego III rangi Wsiewołod Mierkułow, komisarz bezpieczeństwa państwowego III ran­gi Bogdan Kobułow, komisarz bezpieczeństwa państwowego III rangi Iwan Sierow, major bezpieczeństwa państwowe­go Leonid Basztakow, major bezpieczeństwa państwowego Wasilij Błochin, kapitan bezpieczeństwa państwowego Piotr Soprunienko.

Tekst jest fragmentem książki „Bożek na kurhanie” Wiktora Suworowa, wydanej nakładem Domu Wydawniczego REBIS w 2026 roku.

Zobacz również

Druga wojna światowa

Wyzwolenie czy początek nowej okupacji? Armia Czerwona w Polsce

Związek Sowiecki wyzwolił Polskę w czasie drugiej wojny światowej. O Armii Czerwonej należy wypowiadać się tylko jako o życzliwym sojuszniku - fakt czy legenda?

27 lipca 2026 | Autorzy: Tymoteusz Pawłowski

Druga wojna światowa

Masakry więzienne NKWD (1941)

Odwrót Armii Czerwonej w 1941 roku skończył się masakrą. Tylko w czerwcu na rozkaz Berii NKWD rozstrzelało ponad 20 tys. nieuzbrojonych więźniów politycznych.

26 stycznia 2024 | Autorzy: Sean McMeekin

Druga wojna światowa

Karol Świerczewski, ps. „Walter”

Zatwardziały komunista wierny ZSRR. Na sumieniu miał dziesiątki tysięcy ludzi. Gdy zginął, wiele osób... odetchnęło z ulgą. Kto zabił Karola Świerczewskiego?

8 grudnia 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Druga wojna światowa

Katyń – jak wyglądała ostatnia droga uwięzionego księdza?

Pociąg jechał całą noc, z rzadkimi przestojami. Gdy jeńcy zorientowali się, że wagony podążają mniej więcej na północny zachód, ogarnęło ich radosne podniecenie. „Czyżbyśmy rzeczywiście jechali...

15 marca 2020 | Autorzy: Patryk Pleskot

„Pamiętnik znaleziony w Katyniu”. Poruszająca historia Janki Lewandowskiej

18 września ukazała się w księgarniach książka Marii Nurowskiej "Pamiętnik znaleziony w Katyniu", czyli zbeletryzowana biografia Janki Lewandowskiej, jedynek kobiecie, która zginęła w Katyniu.

16 października 2018 | Autorzy: Redakcja

Druga wojna światowa

Pamiętniki znalezione w Katyniu. Wstrząsające świadectwo zbrodni

Zamordowani w Katyniu polscy oficerowie zostawili po sobie unikalne świadectwa. Ich zapiski, prowadzone na każdym dostępnym skrawku papieru, składają się na poruszający obraz obozowego życia....

9 października 2018 | Autorzy: Piotr Gruszka

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.