Ciekawostki Historyczne
Średniowiecze

Fałszerz Wit Stwosz

Wielki skandal, którzy przypłacił reputacją. Jak mistrz rzeźby Wit Stwosz wpadł w finansowe pułapki i norymberskie intrygi, które zmieniły jego życie?

Czy jesteście w stanie sobie wyobrazić tego legendarnego wręcz artystę jako pospolitego oszusta? A jednak Wit Stwosz naprawdę dopuścił się fałszerstwa! Na swoją obronę mógłby tu jednak przynajmniej powiedzieć, że w pewnym sensie ogień zwalczał ogniem.

Wit Stwosz miał skłonności do hazardu

Pod koniec XV wieku Wit Stwosz przeprowadził się do Norymbergi. W roku 1499 zakupił tam spory dom. Zresztą nic dziwnego, bo rodzinę miał sporą: z małżeństw z Barbarą z domu Hertz oraz Krystyną Reinolt miał aż 12 dzieci. W tym czasie, będąc człowiekiem majętnym, zaczął korzystać ze swojej fortuny i pożyczał innym pieniądze. Były to spore sumy, pożyczane na konkretny procent. Było to ryzykowne, ale podobno słynny rzeźbiarz lubił tego typu ryzyko w interesach. Niestety, ten akurat biznes, chociaż bywało, że przynosił mu spore zyski, miał stać się dla niego źródłem niemałych problemów. A do tego jeszcze dał się podpuścić.

Otóż pewnego dnia pojawił się u niego kupiec Jakub Baner, któremu wcześniej pożyczał pieniądze, odzyskując  je — i to oczywiście z procentem. Zaczął on namawiać Wita Stwosza, aby zgodził się udzielić pożyczki pewnemu, jak byśmy to teraz powiedzieli, biznesmenowi (w innej wersji: norymberskiemu bankierowi) nazwiskiem Hans Starzedl. Pożyczki, jak na tamte warunki, dość sporej, bo wynoszącej aż 1250 guldenów. Słynny rzeźbiarz niestety dał się wpuścić w maliny, ponieważ padł ofiarą niemałego przekrętu. A oto jak naprawdę wyglądała sytuacja: w tamtym momencie Starzedl był praktycznie bankrutem.

Dalsza część artykułu pod ramką
Zobacz również:

Pożyczasz pieniądze? Sprawdź historię kredytową

Hansowi Starzedlowi nad głową wisiał wtedy miecz Damoklesa w postaci wielu wierzycieli. I żeby było jeszcze ciekawiej: jednym z nich był nie kto inny, a sam Jakub Baner. Czyli reasumując: Wit Stwosz miałby, za namową kupca, pożyczyć pieniądze Starzedlowi, aby ten mógł spłacić zaciągnięty u kupca dług. Prawda, że proste? O tym, jak bankier miałby spłacić zadłużenie wobec Stwosza, nikt z zamieszanych w ów przekręt osób nie martwił się.

Wit Stwoszfot.domena publiczna

Wit Stwosz

Niestety Wit podjął nierozważną decyzję i guldeny pożyczył. W międzyczasie fakt, iż Hans miał już tylko długi, wyszedł na jaw i rzeźbiarz się o tym dowiedział. Aczkolwiek Starzedl swoje zobowiązania wobec Banera spłacił, a potem ogłosił upadłość. Próby odzyskania pieniędzy od niego były więc z góry skazane na niepowodzenie, tym bardziej że dłużnik raczył się z Norymbergi ulotnić. W dalszym ciągu jednak mieszkał w niej Jakub Baner, na którego swoją uwagę skierował Wit Stwosz.

Przeczytaj także: Powrót ołtarza Wita Stwosza

Fałszerz Wit Stwosz

Zaryzykował po raz drugi, bo sprawa była skomplikowana, ale postanowił wytoczyć kupcowi-szalbierzowi proces i to od niego domagać się zwrotu pożyczonej sumy. Powiązanie jednak ze Starzedlem udowodnić mu było niełatwo, a szczególnie to, że to Baner namówił go na zaciągnięcie pożyczki u Wita. Postanowił zatem Stwosz postąpić zgodnie z zasadą: sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po jego stronie.

W desperacji zdecydował się na dość śmiały krok: sfabrykował weksel i podrobił podpis na nim. Ze sfałszowanego dokumentu wynikało, że to Jakub Baner pożyczył pieniądze bezpośrednio od Wita Stwosza. Nawiasem mówiąc, Stwosz okazał się artystą również i na tym polu, bo gdy sprawa wyszła na jaw, sam Baner miał problem z tym, by odróżnić własny podpis od podrobionego przez Stwosza. Miał wręcz stwierdzić, że nie znalazł na nim żadnej skazy.

Przeczytaj także: Przenośny ołtarz, konflikt z papieżem i kolekcja modlitewników – jak wyglądała kwestia wiary w rodzinie Kazimierza IV Jagiellończyka?

Gdybyś ty, rzeźbiarzu, w mateczniku siedział…

Dla artysty taki krok stanowił jednak spore ryzyko. A to dlatego, że w tamtym czasie fałszerstwo traktowano wyjątkowo surowo. Za to przestępstwo można było nawet stracić życie na stosie. A jak wspomnieliśmy, wszystko się oczywiście wydało. 

Wit Stwosz postanowił rozsądnie schronić się w klasztorze karmelitów, co przyszło mu dość łatwo, ponieważ jednym z zakonników w tymże klasztorze był jego syn Andrzej. A za mury klasztorne władze świeckie wstępu wtedy nie miały.

Nurembergafot.Michel Wolgemut / domena publiczna

Pod koniec XV wieku Wit Stwosz przeprowadził się do Norymbergi

W międzyczasie próbował jeszcze, komunikując się przez pośredników, przekonać Banera, by wycofał oskarżenie. Zobowiązał się do wypłaty odszkodowania, oddania weksla i publicznego przyznania, że został on sfałszowany. Pozornie kupiec na to przystał, ale powiadomił o wszystkim radę miejską. Stwosz u zakonników był bezpieczny, ale prawdopodobnie w związku z ustaleniami z Banerem, pewnego dnia postanowił wyjść poza chroniące go mury. Zauważono go na ulicy, aresztowano i wtrącono do więzienia.

Piętno wypalę, ale życie daruję!

W istocie groził mu wyrok śmierci. Wstawiło się jednak za nim wiele osób: i frankońskie rycerstwo, i würzburski biskup Wawrzyniec z Bibra, u którego z kolei wstawiał się zięć Stwosza, Jörg Trummer. Udało się! Wit Stwosz ocalił skórę. Aczkolwiek tak całkowicie płazem mu to ujść nie mogło. 4 grudnia 1503 roku miejscowy kat wypalił mu na czole i policzkach piętno. Uczynił to z niezwykłą ostrożnością. Wręcz mu współcześni wspominali, że jeszcze nigdy nikogo nie przypalano tak łagodnie, ale i tak samo piętno zrobiło swoje.

Znawcy malarstwa mogliby zadać pytanie: skoro tylko wypalono mu na twarzy piętno, to skąd wziął się np. obraz Jana Matejki pt. „Ociemniały Wit Stwosz z wnuczką”? Otóż możemy to wiązać z pewną miejską legendą, która zrodziła się w Krakowie. Mianowicie wymyślono tam historię o tym, że okrutni mieszczanie z Norymbergi dopuścili się oślepienia artysty. Oczywiście nie było to zgodne z prawdą.

Przeczytaj także: Ewakuacja skarbów narodowych. Jak ratowano dorobek polskiej kultury przed niemieckim najazdem w 1939 roku?

Z piekła do nieba

Tak czy inaczej, piętno fałszerza stało się dla Wita Stwosza nie lada problemem. Stracił przez to pracownię. Odsunęli się od niego uczniowie. A przede wszystkim utracił wiele zleceń, ponieważ nie mógł ich przyjmować bez zgody rady miejskiej. Na domiar złego wylądował w swego rodzaju areszcie domowym, ponieważ musiał złożyć przysięgę, iż do końca swojego życia nie opuści Norymbergi. Inna rzecz, że przysięgi tej dotrzymać nie zamierzał, ponieważ niedługo później, bo w roku 1504, uciekł do Münnerstadt, gdzie mieszkał jego zięć, który mu wcześniej pomógł. Nietrudno się domyślić, że rozjuszyło to wręcz norymberską radę miejską.

Ociemniały Wit Stwosz z wnuczkąfot.Jan Matejko / domena publiczna

„Ociemniały Wit Stwosz z wnuczką” autorstwa Jana Matejki

Do Norymbergi powrócił w roku 1505, w której rzeczywiście mieszkał później do końca życia. Dla Wita Stwosza miało jednak ponownie zaświecić słońce. Oto bowiem w roku 1506 sam cesarz Maksymilian nie tylko przywrócił mu prawa obywatelskie, ale nawet go ułaskawił. Wywołało to wręcz wzburzenie wśród zasiadających w radzie miejskiej w Norymberdze, aczkolwiek oślepić go się z pewnością nie odważyli. On zaś zaczął przyjmować nowe zlecenia, a jedno z nich związane było z ołtarzem dla kościoła — jakżeby inaczej, karmelitów! I jak podkreśla Mariusz Paradecki: „W myślach artysty miało być to wotum Stwoszów”. Nie bez powodu!

Bibliografia

  1. Aukcja dzieł sztuki 25 listopada 2023, Sopocki Dom Aukcyjny, Sopot 2023.
  2. M. Paradecki, Gente Germanus, natione Polonus. Z pochodzenia Niemiec, z narodowości Polak, „Kana”, nr 2/2007.
  3. M. Rożek, Piętno, dziennikpolski24.pl, dostęp: 30.12.2025.
  4. Sztuka dawna. XIX wiek. Modernizm. Międzywojnie, Desa Unicum, Warszawa 2022.

Zobacz również

Średniowiecze

Niezwykły skarb Wiślan z Krakowa

To największe tego typu znalezisko w historii Polski. Czy skarb grzywien siekieropodobnych odkryty w Krakowie to faktycznie dowód na istnienie państwa Wiślan?

19 grudnia 2023 | Autorzy: Herbert Gnaś

Zimna wojna

Powrót ołtarza Wita Stwosza

Ołtarz mariacki dopiero po wojnie powrócił do ojczyzny. I to z „obstawą” z USA. Amerykańcy żołnierze w komunistycznej Polsce? To proszenie się o kłopoty...

17 lipca 2023 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Przenośny ołtarz, konflikt z papieżem i kolekcja modlitewników – jak wyglądała kwestia wiary w rodzinie Kazimierza IV Jagiellończyka?

Pobożność Jagiellonów jest często wymieniana jako jedna z głównych cech rodowych. Wiemy, że Władysław Jagiełło i królowa Sonka poświęcali kwestiom duchowym wiele uwagi, a dzieci...

6 sierpnia 2020 | Autorzy: Michał Procner

Druga wojna światowa

Einsatzkommando Paulsen. To oni mieli unicestwić polską kulturę i dokonać największej grabieży w dziejach Rzeczpospolitej

Przetrząsnęli dziesiątki muzeów, archiwów i uczelni, kradnąc wszystko co miało wartość dla naszego dziedzictwa. W ogromnym stopniu to na ich barkach - berlińskiego profesora prehistorii...

9 stycznia 2019 | Autorzy: Dariusz Kaliński

Dwudziestolecie międzywojenne

Ewakuacja skarbów narodowych. Jak ratowano dorobek polskiej kultury przed niemieckim najazdem w 1939 roku?

Zalecenia wydano na kilka miesięcy przed wybuchem wojny, ale nikt nie zadbał, by wcielono je w życie. Prawdziwa praca ruszyła w przededniu spodziewanej inwazji. A...

16 września 2018 | Autorzy: Dariusz Kaliński

Średniowiecze

Klątwa Andegawenów. Co zabiło jedną z najpotężniejszych dynastii na kontynencie?

Trąd, syfilis, a może rak skóry? Tajemnicze schorzenie od całych stuleci rozpala wyobraźnię historyków. To z jego winy rozpadło się imperium Andegawenów. To ono mogło...

14 lipca 2018 | Autorzy: Kamil Janicki

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.