Ciekawostki Historyczne

Inkwizycja w Meksyku była mniej brutalna niż w Hiszpanii. Inkwizytorzy nie palili heretyków. Za to szukali czarownic, które pozbawiały mężczyzn penisów.

Działalność Świętego Oficjum w Nowej Hiszpanii (czyli kolonialnym Meksyku) oficjalnie rozpoczęła się w 1571 roku. Wcześniej ściganiem heretyków – w tym także tych, którzy wciąż praktykowali prekolumbijskie wierzenia – zajmowali się miejscowi biskupi.

Kogo sądzili inkwizytorzy?

Generalnie, choć inkwizycja w Meksyku miała takie same zadania jak w Hiszpanii, to jednak w praktyce jej działalności znacznie się różniła. Po pierwsze, cała rdzenna populacja (czyli około 80% ludności) została wyłączona z jej jurysdykcji. Głównym tego powodem był fakt, że chrystianizację przeprowadzono tam raczej pobieżnie. Trudno było wymagać, żeby ludzie, którzy księdza widzieli dość rzadko, znali wszystkie reguły wiary.

Prowadziło to do zabawnych sytuacji – jak ta, która wydarzyła się w 1674 roku. Trzech mężczyzn mieszanego, afrykańsko-europejskiego pochodzenia zostało wówczas wtrąconych do więzienia. Rzekomo mieli oni oddawać cześć bożkom. Aby uniknąć procesu, zaczęli rozmawiać ze sobą w języku maja i nosić majańskie stroje. Plan okazał się skuteczny. Oskarżeni wymigali się od odpowiedzialności.

Generalnie herezja, którą miało zwalczać Święte Oficjum, niemal nie występowała. Zdarzały się sporadyczne przypadki sądzenia rozbitków z angielskich czy holenderskich statków. Poza tym Meksyk pozostawał wolny od grzechu kacerstwa. Nie znaczy to oczywiście, że inkwizytorzy w ogóle nie mieli się czym zajmować. Jednak większość procesów była prowadzona w sprawach mniejszego kalibru – takich jak bluźnierstwo, bigamia czy czary. Te ostatnie były o tyle zaskakującym występkiem, że na ogół oskarżano o nie kobiety, a nie mężczyzn jak w przypadku innych przewinień. Szczególnie interesujące były przypadki, w których czarownice oskarżono o rzucenie specyficznego zaklęcia, które miało sprawić, że penis ofiary… znikał.

Zobacz również:

Dotkliwe skutki kłótni

W styczniu 1751 roku Joaquín de la Garza, 55-letni żonaty żołnierz z miasta Monclova położonego na północy Meksyku, udał się domu Marii de Hinojosa. Miał zamiar zabrać jedzenie dla męża kobiety. Na miejscu doszło do sprzeczki. Maria rzuciła się na mężczyznę, który uchylił się i wyszedł. Wkrótce potem, kiedy chciał oddać mocz, zauważył, że „jest jak kobieta” – jego penis zniknął. W niektórych późniejszych zeznaniach stwierdzał, że jego członek nadal był na miejscu, ale zmniejszył się do rozmiarów orzecha laskowego.

Maria de Hinojosa zapłaciła za swoje czyny przepadkiem mienia i więzieniem (il. poglądowa)fot.Gabriel Ferrier/Sailko/CC BY 3.0

Maria de Hinojosa zapłaciła za swoje czyny przepadkiem mienia i więzieniem (il. poglądowa)

Znalazło się kilkoro świadków przykrej przypadłości żołnierza. W tym gronie byli: jego żona, porucznik Felipe Joaquín de Yruegas oraz notariusz inkwizycji Juan Ignacio de Castilla y Rioja. Ten ostatni przyjął zeznanie de la Garzy. Zanotował, że nieszczęśnik cierpiał z powodu swojej przypadłości przez dwa miesiące. Mimo utraty (albo zmniejszenia) penisa w dalszym ciągu zachował popęd seksualny.

Oskarżona była już znana Świętemu Oficjum. W związku z pochodzącymi jeszcze 1748 roku oskarżeniami o paranie się magią do Monclova przysłano urzędnika Inkwizycji, zakonnika Hermenegildo Vilaplana. Sporo czasu zajęło mu rozwikłanie lokalnych zawiłości. W końcu jednak Maria de Hinojosa zapłaciła za swoje czyny przepadkiem mienia i więzieniem. W październiku 1751 roku została przewieziona do tajnego więzienia w mieście Meksyk, gdzie zmarła trzy lata później.

Czytaj też: Na wpół-powieszona Mary – przerażająca historia kobiety, której zadedykowano “Opowieść podręcznej”

Czary z zemsty

Co ciekawe, nie był to jedyny przypadek tego specyficznej magii w prowincjonalnym Monclova. Podobny los spotkał Manuela Andrésa del Moral y Zevallos, lokalnego urzędnika. Jak sam zeznał, jego penis stał się taki, „jak kiedy był dzieckiem”. Mężczyzna stracił też popęd seksualny.

Wspomniany już notariusz de Castilla y Rioja poświadczył, że rzeczywiście penis urzędnika nie był w stanie spełniać „naturalnej męskiej funkcji”. Nieszczęśnik rzekomo cierpiał na swoją przypadłość przez ponad trzy lata. Winną miała być pochodząca z rdzennej ludności Frigenia. Czar rzuciła na zlecenie kobiety, która wcześniej miała romans z pechowcem. Castilla y Rioja nakazał uleczenie mężczyzny. Lekarstwem okazał się czerwony owoc zwany capul, który sproszkowany i zmieszany z wodą musiał zostać wypity przez ofiarę magii. Po tej kuracji del Moral y Zevallos wyzdrowiał w ciągu 15 dni.

Czytaj też: Najbardziej absurdalne zarzuty, które stawiano czarownicom

Skąd wzięły się czarownice?

Znane są jeszcze dwa przypadki utraty penisów przez mężczyzn z Monclova. Skąd w ogóle brały się takie historie? Hipotezę, że w mieście mieszkały prawdziwe czarownice, możemy na wstępie odrzucić. Częściowym wytłumaczenie jest postać notariusza de Castilla y Rioja, który był osobą wyjątkowo skłonną do konfabulacji. Wszystkie sprawy dotyczące używania czarnej magii w Monclova (a było ich więcej niż tylko te przedstawione tutaj) zaczynają się właśnie od niego.

Choć inkwizycja w Meksyku miała takie same zadania jak w Hiszpanii, to jednak w praktyce jej działalności znacznie się różniła. Po pierwsze, cała rdzenna populacja (czyli około 80% ludności) została wyłączona z jej jurysdykcji.fot.Frederic Remington /domena publiczna

Choć inkwizycja w Meksyku miała takie same zadania jak w Hiszpanii, to jednak w praktyce jej działalności znacznie się różniła. Po pierwsze, cała rdzenna populacja (czyli około 80% ludności) została wyłączona z jej jurysdykcji.

Co więcej, prawdopodobnie prowadził przesłuchania (i dokumenty) tak, by podejrzane wyglądały na winne zarzucanych czynów. Parokrotnie potwierdził także, że rzeczywiście poszkodowani mężczyźni stracili penisy, co miał widzieć na własne oczy. Jeszcze w 1754 roku donosił, że w domu miejscowego księdza mieszka kobieta, która wymiotuje żywymi zwierzętami. Fantazja godna pozazdroszczenia! Samo Święte Oficjum w mieście Meksyk raczej nie miało zaufania do notariusza, ponieważ przysłało zakonnika Hermenegildo Vilaplana, by zweryfikował prawdziwość jego słów. Pamiętajmy jednak, że mówimy o połowie XVIII wieku i prowincjonalnym mieście na północy Meksyku. Nawet dość fantastyczne oskarżenia miały swoją wagę. Choć zakonnik uwolnił część podejrzanych, to jednak niektórzy (w tym nieszczęsna Maria de Hinojosa) ponieśli surowe kary.

Kolejna część wyjaśnienia może odwoływać się bardziej do psychologii. Istnieje zaburzenie lękowe nazywane koro, w przebiegu którego chory jest przekonany, że jego penis jest wciągany w głąb podbrzusza, a ostatecznie może nawet zniknąć. Wprawdzie koro dotyka mężczyzn z Dalekiego Wschodu, niemniej jest to jakiś trop…

Czytaj też: Koro. Epidemia, która przeraża mężczyzn

Siła przesądu

W kolonialnym społeczeństwie sprawność seksualna i płodność były niezwykle istotne. Jeśli jakiś mężczyzna doświadczał problemów z tym związanych, łatwo było przerzucić odpowiedzialność na złe moce. Wówczas można też było znaleźć „rozwiązanie”. Wystarczyło odszukać czarownicę, które rzuciła zaklęcie, i zmusić ją do jego odwrócenia. W aktach inkwizycji zdarzają się wszak sprawy, w których mężczyźni oskarżają kobiety o spowodowanie impotencji.

Wystarczyło odszukać czarownicę, które rzuciła zaklęcie, i zmusić ją do jego odwrócenia.fot.José de Brito /domena publiczna

Wystarczyło odszukać czarownicę, które rzuciła zaklęcie, i zmusić ją do jego odwrócenia.

Czy jednak Święte Oficjum traktowało poważnie tego rodzaju zarzuty? Raczej nie. Oczywiście zdarzały się kary, ale na ogół nie były one bardzo surowe. Nie są znane przypadki spalenia czarownic w Meksyku. Cała historia pokazuje jednak, jakie niebezpieczeństwo niosły ze sobą oskarżenia o czary w bardzo przesądnym społeczeństwie. Zdradza też, że mimo kilku wieków chrystianizacji, była ona bardzo powierzchowna. W czary, czarownice i demony wierzyli niemal wszyscy.

Bibliografia:

  1. María Jesús Zamora Calvo (red.), Women, witchcraft, and the Inquisition in Spain and the New World, Louisiana State University Press, Baton Rouge 2021.
  2. Patricia Lopes Don, Bonfires of Culture: Franciscans, Indigenous Leaders, and the Inquisition in
  3. early Mexico, 1524-1540, University of Oklahoma Press, Norman 2010.
  4. Solange Alberro, Inquisición y sociedad en México 1571-1700, Fondo de Cultura Económica, Miasto Meksyk 1988.
  5. Cecilia López Ridaura, La caza de brujas en la Nueva España: Monclova, Coahuila, 1748-1753, „eHumanista: Journal of Iberian Studies”, vol. 26, 2014, s. 234-263.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Zobacz również

Historia najnowsza

Słodycze i alkohol na grobach, wspólne zabawy z duszami zmarłych i upiorny makijaż. Jak Meksykanie obchodzą święto zmarłych?

Gdy w USA trwa Halloween, w Meksyku świętuje się Día de los Muertos. Wiąże się z nim pieczenie specjalnego chleba, pisanie „czaszeczek” i... hollywoodzki mit.

1 listopada 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Nowożytność

Nowy ląd we władzy diabła? Seria egzorcyzmów Juana Toledo

Egzorcyzmy są praktyką kultywowaną w wielu religiach, w tym w chrześcijańskiej. Hiszpański misjonarz, Juan Toledo, przeprowadził ich w Nowym Meksyku całą serię.

14 września 2022 | Autorzy: Gabriela Bortacka

Średniowiecze

Ad extirpanda, czyli jak Innocenty IV torturami chciał wykorzenić heretyków

Walka z herezją w coraz większym stopniu zaprzątała głowy hierarchów Kościoła. Jednak brakowało kogoś, kto po prostu uderzyłby pięścią w stół i postanowił, że trzeba...

31 lipca 2022 | Autorzy: Herbert Gnaś

Średniowiecze

Przyprawa z trupiej głowy, wisielczy sznur i magiczny korzeń z mandragory – makabryczne sposoby na szczęście spod szubienicy

Uciążliwy sąsiad? Nieszczęśliwa miłość? Kłopoty w biznesie? Przed wiekami sięgano po szokujące sposoby na problemy – np. magiczne artefakty... spod szubienicy.

4 czerwca 2022 | Autorzy: Dr hab. Paweł A. Jeziorski

Nowożytność

„Co najmniej 3000 kobiet w Polsce trafiło na stos jako rzekome czarownice” – wywiad z prof. Jackiem Wijaczką

„Procesy o czary to był istotny element codzienności Polaków” – mówi prof. Wijaczka. Właśnie ukazała się jego książka „Czarownicom żyć nie dopuścisz”.

19 maja 2022 | Autorzy: Anna Baron-Jaworska

Nowożytność

Miała rude włosy i zajmowała się zielarstwem, dlatego stanęła na stosie. Proces Triny Papisten, ostatniej słupskiej czarownicy

Ognisto rude włosy i jasna cera dziś nie są dla ludzi niczym nadzwyczajnym, ale w średniowieczu nietypowy wygląd przerażał. Tak było z Kathrin Zimmermann, nazwaną...

1 stycznia 2022 | Autorzy: Maciej Danowski

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.