Ciekawostki Historyczne

Audycja „Wojna Światów” wywołała masową panikę wśród Amerykanów. Prawda czy mit? Co wiemy o najsłynniejszym słuchowisku Orsona Wellesa?

Historia świata jest pełna przekłamań i niedopowiedzeń. Zdarza się, że rzeczy uznawane za fakty mają tak naprawdę mało wspólnego z rzeczywistością. Z drugiej strony, zdarzenia, które sprawiają wrażenie zbyt niesamowitych, by mogły być prawdziwe, okazują się jak najbardziej realne. W cyklu „Prawda czy mit” podejmiemy próbę obalenia lub potwierdzenia zarówno tych mniej, jak i bardziej poważnych historycznych mitów. Historia nie jest bowiem tak oczywista, jak się wydaje!

„Wiemy teraz, że we wczesnych latach XX wieku ten świat był bacznie obserwowany przez inteligencje większe, niż ludzkie” – nadała stacja CBS 30 października 1938 roku. Audycja, której słuchało przeszło 12 milionów odbiorców, wywołała masową panikę. Dziesiątki tysięcy Amerykanów opuściło w pośpiechu swoje domy i próbowało uciec w obawie przed najeźdźcami z Marsa. Setki odniosły obrażenia w wyniku powstałego zamieszania. Zdarzały się nawet samobójstwa. A wszystko to przez słuchowisko, które wyemitowane w przededniu wojny doprowadziło do tragedii. Historia tej audycji jest jednym z najbardziej utrwalonych przykładów siły oddziaływania mediów. Prawdziwym? Niekoniecznie.

„Nie spodziewałem się niczego niezwykłego”

Te słowa wypowiedział Orson Welles na konferencji prasowej tuż po emisji jego audycji. Na pytanie dziennikarzy, czy zdawał sobie sprawę z paniki, jaką wywoła, odpowiedział, że… nie zrobił nawet nic nowego.

Fabuła słuchowiska to adaptacja powieści H.G. Wellsa z końca XIX wieku o tym samym tytule. Wersja radiowa odwzorowywała topografię Nowego Jorku. Pierwotny scenariusz robił to na tyle szczegółowo, że stacja wymusiła na Wellesie pewne zmiany. Ostatecznie, w obawie przed zbyt dużym realizmem, nazwy faktycznych miejsc i instytucji zostały zastąpione nieistniejącymi.

Orson Welles w studio CBSfot.Dallas Dispatch-Journal/domena publiczna

Orson Welles w studio CBS

Blisko godzinne show było podzielone na dwie części: symulowane sprawozdania i serwisy informacyjne, a po nich – klasyczna inscenizacja. Do produkcji wykorzystano 12 głosów, w tym samego Wellesa, a także efekty dźwiękowe i muzykę, które miały zbudować wojenny klimat. Taki format nie był wówczas popularny, nie można jednak przypisać jego autorstwa twórcy audycji. Pierwszy raz podobny zabieg zastosował Ronald Knox w „Broadcasting the Barricades”, które było transmitowane przez BBC w 1926 roku.

Czytaj też: „Bitwa pod Dorking”. Inwazja, której… nie było

Zobacz również:

Czego słuchają Amerykanie?

Jednym z częściej przywoływanych argumentów przeciwko historii słuchowiska Wellesa jest jego słuchalność. Wśród opisów podawanych w prasie pojawiają się głosy o nawet 12 milionach Amerykanów, którzy zebrani przy odbiornikach śledzili relację z ataku Marsjan. Ilu z nich wybiegło w panice na ulice? Najbardziej ostrożne doniesienia wspominają o kilkudziesięciu tysiącach. Według najśmielszych – to mógł być nawet milion.

Współcześni socjologowie i historycy, w szczególności Robert Bartholomew, są zgodni co do tego, że wszystkie te liczby są mocno przesadzone. Amerykańska firma CE Hooper w wieczór premiery audycji przeprowadziła badanie statystyczne na grupie 5 tysięcy odbiorców. Otrzymali oni telefon z pytaniem „Czego Państwo obecnie słuchają?”. Jak się okazało, wśród tych osób jedynie 2% podało tytuł audycji Wellesa. Tymczasem wspomniane 12 milionów to ponad 1/3 ówczesnych amerykańskich odbiorców radia.

Fabuła słuchowiska to adaptacja powieści H.G. Wellsa z końca XIX wieku o tym samym tytule.fot.Henrique Alvim Correa /domena publiczna

Fabuła słuchowiska to adaptacja powieści H.G. Wellsa z końca XIX wieku o tym samym tytule.

Jednak czy taka próba badawcza jest miarodajna? Ci, którzy faktycznie ulegli panice, nie odebraliby przecież w tym momencie telefonu. Cóż, nawet w takim wypadku pozostaje jeszcze jedna kwestia. Nieszczęśliwie dla Wellesa (choć może lepiej dla zszarganych nerwów Amerykanów) jego słuchowisko zbiegło się w czasie z audycją uwielbianego w USA brzuchomówcy – Edgara Bergena. Komediowe show biło wówczas rekordy popularności.

Czytaj też: Prawda czy mit? Napoleon był niski

Między starym a nowym medium

Relacje między radiem a gazetami, delikatnie mówiąc, nie należały do najcieplejszych. Konflikt zaczął się na dobre w 1933 roku. Po początkowym entuzjazmie dziennikarzy prasowych odnośnie do nowego medium, nastąpił czas niechęci, oczerniania i wzajemnego piętrzenia problemów prawnych. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta. Wszystko przez radiowe wiadomości. Newsroomy, które w pierwotnej wizji prasy miały być reklamą dla codziennych gazet, okazały się… potężna konkurencją. Nawet najpoczytniejsze tytuły zanotowały wówczas znaczne spadki sprzedaży. Posiadacze odbiorników (w latach 30. połowa populacji amerykańskich miast i 30% mieszkańców wsi) po prostu dowiadywali się o najnowszych wieściach przed ukazaniem się codziennej gazety.

Próba do radiowej adaptacji „Wojny światów”fot.Acme Telephoto/domena publiczna

fot.Acme Telephoto/domena publiczna Próba do radiowej adaptacji „Wojny światów”

Przez następne lata trwała batalia prawna i informacyjna, przede wszystkim między CBS i spółką Associated Press. Głównym celem było ograniczenie czasu antenowego poświęconego na bloki informacyjne. Z czasem sytuacja zaogniła się tak bardzo, że potrzeba było mediacji. W 1933 roku wydawcy gazet i dyrektorzy radiowi spotkali się w Hotelu Biltmore w celu zawarcia porozumienia. Na jego mocy stacje mogły emitować wiadomości o 9:30 i 21:00, przez pięć minut. Długość newsa nie mogła przekraczać 30 słów, a blok informacyjny obowiązkowo miał się kończyć reklamą gazety codziennej.

Postanowienia ugody pozostały czysto formalnie – stacje radiowe, w szczególności prywatne, nie miały zamiaru się do nich stosować. Około 450 kanałów w ogóle nie zaakceptowało porozumienia, a pozostałe po prostu przekazywały newsy za pośrednictwem komentatorów. Mało tego, po ugodzie w Biltmore powstała agencja informacyjna Transradio Press Service, co również negatywnie odbiło się na prasie.

Niefrasobliwi dziennikarze doprowadzają do tragedii?

Amerykańska wojna prasy i radia jest tu nie bez znaczenia. Redakcje gazet z miejsca rzuciły się na Orsona Wellesa i CBS. W szczególności tytuły należące do Associated Press, a po nich – niemal wszystkie inne. W ciągu kilku dni od premiery pojawiło się ponad 12 tysięcy informacji prasowych na temat paniki wywołanej przez słuchowisko. Krzykliwe nagłówki gazet donosiły o oszukanych Amerykanach i dantejskich scenach dziejących się na ulicach. Uczestnicy konferencji prasowych wypytywali redakcję radiową o setki rannych i samobójcze śmierci spowodowane masową paniką.

Orson Welles podczas rozmowy z dziennikarzami po audycji „Wojna światów”fot.The Express/domena publiczna

fot.The Express/domena publiczna Orson Welles podczas rozmowy z dziennikarzami po audycji „Wojna światów”

Takie informacje znikały równie szybko, jak się pojawiały. Gazety nie wracały do tematu, który jeszcze kilka dni wcześniej zamieszczały na pierwszych stronach. Jest to dosyć zaskakujące – w przypadku wydarzenia na taką skalę cykl życia informacji powinien być znacznie dłuższy. Po fali nagonki na stację zabrakło chociażby doniesień o pozwach sądowych, sprawozdań ze szpitali czy planowanych zmian w organizacji ruchu drogowego.
Dziennikarze radiowi stacji CBS i New York Daily News zarówno bezpośrednio po audycji, jak i po latach wspominali, że na ulicach Nowego Jorku nie było śladu spanikowanych tłumów. Podobnego zdania są historycy mediów, Jefferson Pooley i Michael Socolow.

Czytaj też: Prawda czy mit? Czyngis-chan był największym mordercą w dziejach

Co wiadomo na pewno?

Przede wszystkim nie można powiedzieć, że „Wojna Światów” Orsona Wellesa nie wywołała żadnej reakcji. Przeciwnie, lokalne redakcje i komisariaty otrzymały ogromną liczbę telefonów z zapytaniami o inwazję. Szacuje się, że tego dnia funkcjonariusze i dziennikarze odebrali o około 40% więcej połączeń z powodu słuchowiska. Zdarzało się, że niektórzy Amerykanie opuszczali ze strachu miasto.

Wydawcy gazet zarzucali stacji oszustwo i apelowali, aby Federalna Komisja Łączności wyciągnęła konsekwencje wobec CBS. Urzędnicy nie podjęli w tym kierunku żadnych działań, uznając, że byłyby one bezzasadne.

Federalna Komisja Łączności otrzymała około 600 listów w sprawie audycji. W połączeniu z tymi, które wysyłano do redakcji, udało się zarchiwizować blisko 2 tysiące wiadomości. Około 27% z nich pochodzi od przestraszonych słuchaczy lub świadków aktów paniki. Wynika z nich, że słuchowisko faktycznie wprowadziło w błąd część odbiorców, jednak przypadki opuszczania mieszkań były marginalne. Sama liczba listów również nie jest imponująca na tle innych ówczesnych kontrowersyjnych projektów medialnych.

Z kolei zgodnie z badaniami Radio Project mniej niż jedna trzecia przerażonych słuchaczy rozumiała, że audycja opowiada o ataku Marsjan. Większość myślała, że dotyczy ona katastrofy naturalnej albo… niemieckiej inwazji. Co w obliczu wiszącego nad światem widma wojny było szczególnie przerażające.

Czy „Wojna Światów” Orsona Wellesa wywołała panikę? Tak i nie

Audycja wprowadziła odbiorców w błąd, jednak opisy reakcji są mocno przesadzone.

Źródła:

  1. Chilton M., The War of the Worlds panic was a myth [w:] „The Telegraph” 15.04.2016.
  2. Listy Paula Mortona i JV Naukey’a do Federalnej Komisji Łączności [w:] lettersofnote.com [dostęp: 1.03.2022].
  3. Lott G., The Press-Radio War of the 1930s. [w:] „Journal of Broadcasting” 14.03.1970.
  4. Pooley J., Socolow M., The Myth of the War of the Worlds Panic [w:] slate.com [dostęp: 1.03.2022].
  5. Schwartz, A. B., Broadcast Hysteria: Orson Welles’s War of the Worlds and the Art of Fake News, Nowy Jork 2015.
  6. ‘The War of the Worlds’ radio script from October 30, 1938 [w:] wellenet.com [dostęp: 1.03.2022].

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Zobacz również

Starożytność

300 Spartan zatrzymało Persów pod Termopilami

Bitwa pod Termopilami jest jednym z najsłynniejszych starć starożytności. 300 obrońców przeciwstawiło się potężnej perskiej armii. Ale czy na pewno 300?

24 marca 2022 | Autorzy: Piotr Dróżdż

Średniowiecze

Czyngis-chan był największym mordercą w dziejach

Który z wielkich historycznych władców zabił najwięcej ludzi? Zdaniem wielu nikt w tym aspekcie nie mógł równać się ze sławnym Czyngis-chanem. Czy faktycznie?

10 lutego 2022 | Autorzy: Paweł Filipiak

XIX wiek

Napoleon był niski

Czy Napoleon Bonaparte rzeczywiście według ówczesnych standardów był uznawany za niskiego? A może ktoś celowo zaniżał jego wzrost, by go ośmieszyć?

13 stycznia 2022 | Autorzy: Paweł Filipiak

Nowożytność

Kilkuset konkwistadorów podbiło indiańskie imperia

Teza, jakoby garstka konkwistadorów była w stanie samodzielnie podbić imperia Inków i Azteków, rzadko poddawana jest krytycznej analizie. Jak było naprawdę?

21 grudnia 2021 | Autorzy: Paweł Filipiak

Druga wojna światowa

Bomby atomowe zmusiły Japończyków do kapitulacji

W sierpniu 1945 roku na Hiroszimę i Nagasaki spadły bomby atomowe i zmusiły Japończyków do kapitulacji. Prawda czy mit? Co zakończyło wojnę na Pacyfiku?

8 grudnia 2021 | Autorzy: Paweł Filipiak

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Najciekawsze historie wprost na Twoim mailu!

Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.