Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Operacja „Spinacz”. Ilu nazistowskich naukowców trafiło po wojnie do Stanów Zjednoczonych?

Niektórzy nazistowscy naukowcy zyskali w Ameryce prawdziwą popularność. Wernher von Braun, nazywany "ojcem NASA", współpracował nawet z Waltem Disneyem.

fot.NASA/domena publiczna Niektórzy nazistowscy naukowcy zyskali w Ameryce prawdziwą popularność. Wernher von Braun, nazywany „ojcem NASA”, współpracował nawet z Waltem Disneyem.

Wygrana wojna oznacza zwykle pokaźne łupy dla zwycięzców. Nie inaczej było, gdy w 1945 roku alianci pokonali państwa Osi. Niemal natychmiast przystąpili do podziału terytoriów i zasobów przegranych krajów. Dla Amerykanów największą wojenną zdobyczą okazali się jednak… pracujący dla Hitlera naukowcy.

Ostatnie miesiące drugiej wojny światowej były początkiem nowego starcia na arenie międzynarodowej. Już wtedy – zanim wojna dobiegła końca – państwa kapitalistyczne zaczynały rywalizację z rosnącym w siłę ruchem komunistycznym. Walka toczyła się między innymi o zasoby ludzkie, a ściśle rzecz ujmując – naukowców III Rzeszy.

Amerykańskie elity wojskowe były pod wielkim wrażeniem niemieckich badań nad uzbrojeniem. Od końca 1944 roku  Biuro Służb Strategicznych (OSS) prowadziło akcję pod nazwą „Overcast”, która zakładała przejęcie potencjału naukowego Niemiec i Japonii. Po kapitulacji Tokio działania te zyskały nową nazwę: „Paperclip”, czyli „Spinacz”.

Amerykańska opinia publiczna dowiedziała się o sprawie wiele miesięcy później. Jak w książce „Ścigając Księżyc. Naród, politycy i obietnica, która przeniosła USA w erę kosmiczną” piszą Robert L Stone i Alan Anders:

Operacja „Paperclip” została po raz pierwszy wspomniana publicznie w oszczędnym komunikacie Departamentu Wojny z 1 października 1945 roku. Obwieszczał on, że starannie wybrana grupa „wybitnych niemieckich naukowców” zostanie sprowadzona do USA, by podzielić się wiedzą techniczną, niezbędną dla bezpieczeństwa narodowego. Jednostronicowy komunikat podawał też, że Niemcy znajdą się w Stanach Zjednoczonych tymczasowo i wszyscy zgłosili się z własnej woli.

Amerykański pragmatyzm

Założenia operacji „Spinacz” były dosyć realistyczne. Już w pierwszych miesiącach 1944 roku amerykańskie służby wywiadowcze zyskały sporą wiedzę o możliwościach militarnych Niemców. Szczególna uwagę przywiązywano do rozpracowania projektu budowy rakiet dalekiego zasięgu V2 oraz do prac badawczych z zakresu medycyny.

Wielu naukowców nazistowskich zajmujących się rakietami trafiło do Fort Bliss w Teksasie.

fot.domena publiczna Wielu naukowców nazistowskich zajmujących się rakietami trafiło do Fort Bliss w Teksasie.

Amerykańskie kręgi wojskowe były przekonane, że dla potrzeb realizacji własnej strategii obronnej należy ściągnąć odpowiednich ludzi. Nie pytano, w jaki sposób niemieccy uczeni doszli do konkretnych wniosków. Liczył się efekt; oczekiwano też, że sprowadzeni do kraju naukowcy będą mogli pomóc w walce ze światowym komunizmem. Potwierdza to amerykański dziennikarz, Eric Lichtblau:

Tysiące nazistów prześlizgnęło się przez granice bez niczyjego wsparcia, z łatwością oszukując amerykański system imigracyjny. Wielu z nich otrzymało pomoc, między innymi od wyższych rangą funkcjonariuszy służb wojskowych i wywiadowczych w Pentagonie, CIA i innych agencjach, którzy wierzyli, że nowi imigranci, pomimo oczywistych związków z nazizmem, a może właśnie dzięki nim, mogą ułatwić pokonanie zagrożenia ze strony Związku Sowieckiego. Urzędnicy w Waszyngtonie lubili powtarzać, że trudno znaleźć kogoś, kto by bardziej niż naziści nienawidził Sowietów — i chcieli wykorzystać tę wrogość.

Czy wiesz, że ...

...gdy w październiku 1963 roku Swietłana Alliłujewa, córka Stalina, poznała miłość swojego życia... w szpitalu? Była właśnie tuż po operacji wycięcia migdałków. Jej ukochany, Radża Brajesh Singh, w szlafroku i z watą w nozdrzach, cierpiał po usunięciu polipów z nosa.

...poeta francuski Paul Eluard był tak dumny ze swojej pięknej żony, że nosił w portfelu jej nagie zdjęcia, które pokazywał swoim rozmówcom?

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

...piosenkarz Wojciech Gąssowski oraz tancerka Małgorzata Potocka z grupą baletową „Sabat” omal nie zginęli w 1985 roku na porwanym przez palestyńskiego terrorystę Abu Abbas statku wycieczkowym? Bandyci w odwecie zamordowali na pokładzie Leona Klinghoffera, zanim władzom Egiptu udało się wynegocjować uwolnienie zakładników w zamian za samolot.

Komentarze (10)

  1. Anonim Odpowiedz

    …no ale to kogoś dziwi? Przeraża? Jak już się „naeksperymentowali” to zaprzepaścić taką pracę i cierpienie tysięcy osób? Ja nie wiem, ludzie myślą, że co? Nikt nie robi eksperymentów, a wszystko tak o zostaje dopuszczone do produkcji? Brutalnych eksperymentów na zwierzętach nie ma? Oddzielanie nowo narodzonych naczelnych od matek i dawanie ich do klatek z metalową puszką z mlekiem? Testowanie leków w Afryce za przysłowiową miskę ryżu? O tym się głośno nie mówi, ale skoro jest możliwość tworzenia ludzkich klonów i hybryd (do informacji publicznej oczywiście wszystko zabijają w zarodku, bo to nieetyczne…) to nikt, absolutnie żadnej kraj i organizacja nie stworzyły sobie czegoś/kogoś takiego i absolutnie niczego na nich nie testują, tak? Jakby w wojnie chodziło o ofiary i poległych haha… Przecież wiadomo, że chodzi o kasę i wyścig technologiczny. Ofiary obchodzą tylko normalnych, regularnych obywateli. Ci, którzy wojny wywołują mają je głęboko w nosie. Zabijanie naukowców przeciwnika jest nielogiczne. Tylko taki dureń Mengele został olany, bo ten to na pierwszy rzut oka był idiotą i sadystą… Pytania które zadawał, np „co się stanie jak kobieta nie będzie karmiła noworodka” są tak głupie, że nikt nawet nie podjął się jakichkolwiek rozmów z tym czubem.

    • Eee Odpowiedz

      Najbardziej denerwująca w tej całej sytuacji jest nagonka na NSZ brygade świętokrzyską…. z jednej strony zbrodniarze są bohaterami, a bohaterzy są ukazywani jako zbrodniarze mimo ze ich decyzje byly pokierowane checią przezycia wojny i patriotyzmem

  2. AAA Odpowiedz

    Zatrzymywanie więźniów obozów koncentracyjnych w tychże obozach miało sens: tylko tam można było im pomóc w kontrolowany i racjonalny sposób.

    Wyzwalający obozy amerykańscy żołnierze bardzo często, w odruchu normalnej ludzkiej solidarności, dzielili się swoimi racjami żywnościowymi z więźniami. Niestety wielu z więźniów przypłaciło nagłą obfitość żywności życiem. Wycieńczone organizmy nie były w stanie poradzić sobie z „normalną” żywnością. Jakiś czas trwało zanim opracowano procedury żywieniowe pozwalające na bezpieczne „odkarmianie” więźniów.

    Dodatkowo: w obozach panowały choroby. Leczyć też najlepiej było na miejscu.
    Jest faktem, że wielu więźniów obozów koncentracyjnych umierało długo po wyzwoleniu. Wyniszczenie ich organizmów osiągnęło taki stan, że po prostu nie można było im pomóc.

    Czasami warto się drogi autorze dobrze zastanowić, zanim jakieś słowo ujmie się w cudzysłów. Szczególnie takie jak oswobodzenie.

    • Maciej Zborek Odpowiedz

      Dzień dobry,

      akurat wątek, który Pan podjął jest ciekawy, ale niekoniecznie względy humanitarne zdecydowały o takim działaniu aliantów. Owszem, lekarze musieli nauczyć żołnierzy w jaki sposób pomagać więźniom. Natomiast głównym powodem zatrzymania więźniów w obozach była kwestia ich statusu prawnego. Duża cześć tych ludzi nie miała żadnych dokumentów, co rodziło obawę, że nastąpi zmasowana migracja, której nikt nie będzie w stanie kontrolować. Choroby i niedożywienie były kwestią marginalną dla przywódców. Zresztą proszę sięgnąć po dwa teksty wymienione w biografii, które nieco w innym świetle przedstawiają całą sprawę. Osobnym wątkiem, który jest dzisiaj celowo pomijany to antysemityzm aliantów.

      Pozdrawiam

  3. Piotr Odpowiedz

    Von Braun nie miał nic wspólnego z V-1, zajmował się wyłącznie V-2 (i pokrewnymi).
    Zaciekawiło mnie stwierdzenie że został rozpoznany przez więźniów. Czy można prosić o źródło tej informacji? Czy mowa o więźniach z Dory?

  4. ola22 Odpowiedz

    „trudno znaleźć kogoś, kto bardziej niż naziści nie lubił komunistów”…tak bardzo ich nie lubili, że do 1941 walczyli po tej samej stronie…

  5. Prawda historyczna Odpowiedz

    Naukowcy? Watykańskie czarne Belzebuby wywiózł do Ameryki Południowej 30 tysięcy SSmanów a ciemnota dalej pada przed nimi na ryj

    • Vico Odpowiedz

      Kościół zawsze był azylem dla prześladowanych. To jego rola. Jak Pan Jezus ocalik przed ukamienowaniem jawnogrzesznicę.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.