Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Te kości należały podobno do najsławniejszego z apostołów. Niewiele brakowało, by nigdy ich nie znaleziono

Poszukiwania grobu świętego Piotra trwały wiele lat.

fot.Giovanni Francesco Barbieri/domena publiczna Poszukiwania grobu świętego Piotra trwały wiele lat.

W miejscu, w którym przeleżały całe stulecia, złożył je najprawdopodobniej sam cesarz Konstantyn. Odkryto je w apogeum wojny, w niezwykłych okolicznościach… i po cichu przeniesiono. Jak udało się ponownie wpaść na trop jednych z najcenniejszych relikwii chrześcijaństwa i czy mogliśmy stracić je na zawsze?

Prace archeologiczne prowadzone od 1940 roku pod Bazyliką świętego Piotra w Watykanie nie były nagłaśniane. Pius XII, który je zlecił, skrycie pragnąc odnaleźć grób pierwszego papieża, ogłosił, że chodzi o zwykły remont. Nadzór nad wykopaliskami powierzył prałatowi Ludwigowi Kaasowi. Pełnił on wówczas funkcję zarządcy Czcigodnej Fabryki Świętego Piotra, urzędu zajmującego się utrzymywaniem watykańskiej bazyliki w dobrym stanie.

Wieczorne spacery prałata Kaasa

Rola duchownego nie miała oczywiście charakteru naukowego, a jedynie – jak podkreślała profesor Margherita Guarducci – „administracyjny i moralny”. Rzeczywiste poszukiwania miejsca spoczynku jednego z Apostołów prowadzili specjaliści. Jak jednak opowiada w książce Grób Rybaka Paweł Lisicki:

Grupa archeologów nie wiedziała, ze wieczorem i nocą, kiedy przerywali prace wykopaliskowe, obchód po terenie odbywał regularnie prałat Kaas. Nie miał on, jak wiadomo, wiedzy archeologicznej. Odczuwając ciążącą na nim odpowiedzialność moralną za nadzór nad pracami, troszczył się  szczególnie o kości i szczątki ludzkie, które – jak sądził – należały do zmarłych przed wiekami chrześcijan, może też papieży, męczenników i świętych.

I to właśnie w czasie jednego z takich wieczornych obchodów, najprawdopodobniej w listopadzie 1941 roku, prałat Kaas lub towarzyszący mu robotnik zwrócili uwagę na poprzeczny otwór w jednej ze ścian. Na schowek ten kilka dni wcześniej natknęli się badacze i zostawili go do późniejszych dokładnych oględzin. Tymczasem duchowny i jego pomocnik zauważyli, że wewnątrz otworu znajdują się kości.

„Niczego nie podejrzewając i nie przeczuwając, prałat i sampietrino [Segoni – przyp. A.W.] usunęli odpadki zaprawy, a kości włożyli do drewnianej kasetki” – referuje Lisicki. Skrzynka trafiła do magazynu w Grotach Watykańskich, gdzie przechowywano podobne znaleziska. Wieczorni goście nie poinformowali archeologów o swoim odkryciu. A ci ostatni, znalazłszy kilka dni później pustą skrytkę, przeszli nad sprawą do porządku dziennego. Nie mieli pojęcia, że to, czego tak intensywnie szukali, zostało już znalezione… i zlekceważone.

Prałat Kaas (po lewej) był bliskim współpracownikiem papieża Piusa XII. Zdjęcie z 1933 roku.

fot.Bundesarchiv/ CC-BY-SA 3.0 Prałat Kaas (po lewej) był bliskim współpracownikiem papieża Piusa XII. Zdjęcie z 1933 roku.

Profesor Guarducci pyta

Trzeba było czekać aż dwanaście lat – do 1953 roku – by sprawą tajemniczego otworu w ścianie zainteresowała się profesor Margherita Guarducci. Jej uwagę zwróciły inskrypcje, wskazujące na to, że w pobliżu może znajdować się miejsce spoczynku świętego Piotra. Prałat Kaas od roku już wówczas nie żył; do końca swoich dni nie podzielił się z nikim informacją o znalezionych i wyniesionych szczątkach.

Sprawa wyszła na jaw niemal przypadkowo w rozmowie badaczki z wciąż zatrudnionym przy wykopaliskach Segonim. „Giovanni, brał pan od początku udział w pracach wykopaliskowych, pamięta pan może, czy tu wewnątrz nie zostało znalezione coś poza tym, co znalazło się w oficjalnej relacji?” – spytała. A pomocnik zmarłego duchownego przypomniał sobie o nocnej wizycie. Był w stanie nawet zlokalizować skrzynkę z wyciągniętymi wówczas ze schowka kośćmi.

Czy wiesz, że ...

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

...po II wojnie światowej piłkarzom zdarzało się grać mecze w zamian za cebulę i ziemniaki. W PRL-u Zbigniew Boniek, by wyjść na swoje oficjalnie pracował na pięciu etatach.

...Alfred Rosenberg, jeden z twórców zbrodniczej ideologii III Rzeszy, twierdził, że nie miał pojęcia o tym, co działo się w obozach koncentracyjnych. Gdy miał okazję odwiedzić Dachau, zrezygnował "ze względów estetycznych".

...za faszerowanie pasztetówek trocinami można było w czasach PRL zostać powieszonym? Taki wyrok zapadł w "aferze mięsnej", gdzie na karę śmierci skazany został Stanisław Wawrzecki, szef przedsiębiorstwa Warszawa Praga w Miejskim Handlu Mięsem.

Komentarze (1)

  1. Gość Odpowiedz

    Św. Paweł będąc w Rzymie w swoich listach nic nie wspominał o Piotrze, pisał tylko Łukasz jest ze mną, wymienił jeszcze 30 imion, myślę gdyby Piotr był z nim napewno by go wymienił.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.