Ciekawostki Historyczne

Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ile osób przetrzymywano w ubeckich obozach na terenie Polski?

Symboliczny cmentarz na terenie obozu pracy w Łambinowicach.

fot.Julo/domena publiczna Symboliczny cmentarz na terenie obozu pracy w Łambinowicach.

O istnieniu powojennych obozów wielu Polaków wciąż wolałoby nie mówić. Dyskusja na temat ich nazwy – polskie? komunistyczne? stalinowskie? – jest daleka od rozstrzygnięcia. Poszukiwanie winnych często odciąga jednak uwagę od najważniejszego – losu więźniów. Czy wiemy chociaż, ilu ich było?

Pierwsze zakładane przez komunistów obozy powstały w Polsce już w 1944 roku. Tworzyło je NKWD, a aresztowania objęły żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, jeńców niemieckich oraz ludność oskarżoną o współpracę z hitlerowcami. Część osadzonych po krótkim pobycie wysyłano dalej, w głąb Rosji. Innych wykorzystywano choćby do rozbiórki zakładów przemysłowych.

Zorganizowana przez radzieckich oficerów sieć ośrodków działała do końca 1945 roku. Następnie część z nich zlikwidowano, a resztę – wraz z więźniami, których liczba mogła sięgnąć nawet 50 tysięcy! – przekazano lokalnemu aparatowi bezpieczeństwa. Ten, zainspirowany płynącym ze wschodu przykładem, budował już wówczas własny system więziennictwa. Obozy pracy stały się jego integralną częścią. W latach 1945–1950 działało ich w Polsce aż 206. Ile osób do nich trafiło?

Pierwsze dwa tysiące

„Dokładnych liczb nikt nie zna” – podkreśla zajmujący się dziejami komunistycznych obozów historyk Bogusław Kopka. Zwłaszcza początki działania sieci ośrodków są trudne do uchwycenia: panował w nich wówczas zbyt wielki organizacyjny chaos. Do obozów kierowano najróżniejsze kategorie więźniów. Tak Kopka w swojej najnowszej książce Gułag nad Wisłą opowiada o pierwszym z nich, który powstał w Krzesimowie:

Utworzony w październiku 1944 roku pod nazwą Obóz Pracy Przestępców Politycznych i Podejrzanych, miał być przeznaczony zarówno dla kolaborantów niemieckiego okupanta, volksdeutschów, ludności niemieckiej (np. niemieckich wysiedleńców z Besarabii), zwykłych kryminalnych przestępców, jak i dla żołnierzy AK, NSZ, Batalionów Chłopskich oraz więźniów stalinowskiego systemu więziennictwa. Trafiło do niego co najmniej 2037 osób, w tym także starcy, kobiety i dzieci.

W Krzesimowie do dzisiaj znajduje się cmentarz, na którym pochowano zmarłych więźniów pierwszego ubeckiego obozu.

fot.Fotonews/CC BY-SA 3.0 pl W Krzesimowie do dzisiaj znajduje się cmentarz, na którym pochowano zmarłych więźniów pierwszego ubeckiego obozu.

Niedługo po Krzesimowie pojawiły się kolejne placówki. Tworzono je nie tylko odgórnie – największy problem Departament Więziennictwa i Obozów Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego miał z tak zwanymi „dzikimi obozami”. Zakładały je samowolnie lokalne ośrodki władzy, a MBP dopiero stopniowo przejmowało nad nimi kontrolę.

„Obozy pracy skoncentrowano w trzech regionach na linii północ–południe: Górny Śląsk — Polska centralna — Pomorze i Kujawy” – referuje Kopka. Wraz z rozwojem sieci rosła także liczba więźniów. W kwietniu 1945 roku zgodnie z danymi przechowywanymi w MBP było ich 27 826. W grudniu – już 29 559.

W kolejnych latach – do 1947 roku – liczba ta stale się powiększała. Ksiądz Józef Dębiński, który także badał historię ubeckich obozów, podkreśla, że to właśnie wtedy rozwijały się one najbardziej dynamicznie. Do końca tego okresu liczba z wiosny 1945 roku niemal się podwoiła. W marcu 1947 roku w obozach przebywało 57 714 osadzonych.

Volksdeutsche, jeńcy i spekulanci

Kto trafiał do działających pod egidą MBP ośrodków pracy przymusowej? Do 1949 roku zaludniali je przede wszystkim volksdeutsche. Na drugim miejscu pod względem liczebności znajdowali się jeńcy wojenni. Stopniowo na pierwszy plan zaczęli wysuwać się jednak więźniowie skazani za „przestępstwa gospodarcze”. Ich pojawienie się było związane z powołaniem pod koniec 1945 roku Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym. Do jej uprawnień należało także zsyłanie „szkodników” do obozów pracy z karą do dwóch lat pozbawienia wolności. Jak w książce „Gułag nad Wisłą” podaje Bogusław Kopka, liczba wyroków rosła zastraszająco:

W 1947 roku Komisja Specjalna do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym skazała na pobyt w obozie pracy 4335 osób, w 1948 roku — 5186, w 1949 roku — 9134. Najwięcej osób skierowano wyrokami komisji do obozów za „nielegalny ubój” i handel mięsem: w 1948 było ich 314, a w 1949 już 2119. Łącznie podczas dziewięciu lat swego działania komisja wydała ponad 300 tysięcy wyroków, w tym 90 tysięcy osób skazała na karę obozu pracy.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Bogusława Kopki "Gulag nad Wisłą. Komunistyczne obozy w Polsce 1944-1956" (Wydawnictwo Literackie 2019).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Bogusława Kopki „Gulag nad Wisłą. Komunistyczne obozy w Polsce 1944-1956 (Wydawnictwo Literackie 2019).

Najliczniejsza grupa więźniów z wyrokami Komisji Specjalnej trafiła do Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie (do podobozu Chrusty). Był to największy z istniejących w Polsce ośrodków. W szczytowym momencie rozwoju, czyli w marcu 1947 roku, przebywały w nim i jego podobozach 19 932 osoby. Wśród nich znajdowało się kilkaset dzieci – wiosną 1948 roku było ich 406. „Ogólnie przez obóz w Jaworznie i jego filie od 1945 r. do sierpnia 1949 r. przeszło około 24 tys. więźniów” – wylicza ksiądz Dębiński.

To do specjalnego podobozu w Jaworznie kierowano Ukraińców, wysiedlanych w ramach akcji „Wisła”. Utworzono go w kwietniu 1947 roku na mocy decyzji Biura Politycznego Polskiej Partii Robotniczej. Do grudnia roku następnego, kiedy obóz opuścili ostatni wysiedleńcy, przeszło przez niego 3871 osób narodowości ukraińskiej.

Podstawa górnośląskiego górnictwa

A co z jeńcami, którzy zostali Polakom przekazani z obozów założonych przez NKWD? Duża część przejętych przez nasze władze więźniów trafiła do… górnośląskich kopalń. „Zaopiekował się” nimi Centralny Zarząd Przemysłu Węglowego, który po wojnie znalazł się w sytuacji kryzysowej – Sowieci wywieźli bowiem w głąb ZSRR aż 15 tysięcy polskich górników.

CZPW korzystał z pracy przymusowej do 1950 roku, kiedy to zakończyła się repatriacja Niemców. W pierwszych latach kopalnianych niewolników było po kilkadziesiąt tysięcy. Jak wylicza Bogusław Kopka:

W końcu grudnia 1945 roku liczba jeńców pracujących w kopalniach przekroczyła 35 tysięcy, pod koniec 1946 roku zaś ustabilizowała się na poziomie 25–26 tysięcy osób. Od 1948 roku, czyli od chwili rozpoczęcia akcji zwalniania jeńców, „stan zobozowanych” w formularzach CZPW stale spadał.

W obozie w Jaworznie przebywało ponad 3 tysiące Ukraińców wysiedlanych w ramach akcji "Wisła". Na zdjęciu tablica upamiętniająca więźniów.

fot.domena publiczna W obozie w Jaworznie przebywało ponad 3 tysiące Ukraińców wysiedlanych w ramach akcji „Wisła”. Na zdjęciu tablica upamiętniająca więźniów.

I tak „ilościowy stan przymusowo zatrudnionych” jeńców na 31 sierpnia 1948 roku wynosił 23 580, na 1 sierpnia 1949 roku już tylko 4846 (w tym 1284 esesmanów). 19 lutego 1950 roku w obozach było jeszcze ogółem 1441 jeńców, a na początku maja w placówkach obozowych na Śląsku pozostało już tylko 205 Niemców: 203 cywilów, jeden jeniec i jeden esesman.

Tysiąc osiemset aktów zgonu

Czy można wszystkie te dane zamknąć w jednej, wiarygodnej liczbie? „Ogólna liczba więźniów «Gułagu nad Wisłą» — w tym zmarłych w komunistycznych obozach w Polsce Ludowej — jest trudna do ustalenia, głównie ze względu na brak wiarygodnych źródeł” – przekonuje Kopka. Badacz podaje dla okresu 1944–1956 szacunkową liczbę 300 tysięcy osadzonych. Ksiądz Dębiński skłania się ku wyższej liczbie – dla samych lat 1945–1950 przyjmuje około 350 tysięcy więźniów.

Równie trudno podać dokładną liczbę zmarłych. Częściowo dlatego, że w niektórych miejscach… po prostu ich nie rejestrowano. Jak pisał w grudniu 1945 roku pracownik Urzędu Stanu Cywilnego:

Nie można było dotąd zapisu zgonów do rejestrów uskutecznić. Po głębszym zastanowieniu się Urząd Stanu Cywilnego nabrał przekonania, że zapisanie do rejestrów tak wielkiej ilości osób, którzy w stosunkowo krótkich odstępach czasu poginęli w tutejszym Obozie Pracy Zimne Wody z nadmienieniem przyczyn zgonu itp., mogłoby rzucić ujemne światło na przebieg stosunków, jakie zapanowały w obozach polskich po wyzwoleniu się spod jarzma okupacyjnego.

Pojedyncze liczby, które znamy, są jednak wstrząsające. Śmiertelne żniwo zbierały choroby, z którymi osłabione organizmy więźniów nie były w stanie skutecznie walczyć. „Tylko w 1945 roku w wyniku epidemii tyfusu plamistego i duru brzusznego zmarło w COP Jaworzno aż 992 więźniów” – podaje Dębiński. Marta Wiesner, która była po wojnie więziona w Auschwitz, wspomina z kolei o 500 ofiarach tyfusu z przełomu lipca i sierpnia 1945 roku.

W poniemieckim obozie w Potulicach w latach 1945-1950 ponad połowę osadzonych stanowiły dzieci poniżej 15 roku życia! Na zdjęciu budowa obozu niemieckiej Centrali Przesiedleńczej w Potulicach.

fot.domena publiczna W poniemieckim obozie w Potulicach w latach 1945-1950 ponad połowę osadzonych stanowiły dzieci poniżej 15 roku życia! Na zdjęciu budowa obozu niemieckiej Centrali Przesiedleńczej w Potulicach.

Jeszcze więcej osadzonych zmarło w obozie Świętochłowice-Zgoda. Jak opowiada Kopka:

Szacuje się, że w ciągu niespełna dziewięciu miesięcy istnienia obozu straciło w nim życie od tysiąca ośmiuset do dwóch i pół tysiąca osób. W Urzędzie Stanu Cywilnego w Świętochłowicach zachowało się tysiąc osiemset aktów zgonu podpisanych przez komendanta obozu Salomona Morela.

Nawet ówczesny szef Departamentu Więziennictwa MBP ppłk Teodor Duda ocenił, że Morel ponosi odpowiedzialność za dopuszczenie do wybuchu epidemii. Ukarano go za to trzydniowym aresztem oraz potrąceniem połowy pensji.

Tego typu kary z pewnością nie wpływały mobilizująco na morale załogi obozów. Brak środków higienicznych i opieki medycznej, niedożywienie, a także bestialskie traktowanie ze strony strażników – wszystko to przekładało się na dużą śmiertelność. W samym obozie w Jaworznie zmarło 6987 osób (w tym 161 Ukraińców). Jaka mogła być globalna liczba zgonów? Bogusław Kopka ostrożnie podaje liczbę 25 tysięcy. Ale wydaje się, że to raczej początek bilansu zbrodni, której pełne rozmiary dopiero odkrywamy.

Bibliografia:

  1. Józef Dębiński, Komunistyczne obozy koncentracyjne w Polsce pojałtańskiej, „Studia Włocławskie” nr 16 (2014).
  2. Bogusław Kopka, Gułag nad Wisłą. Komunistyczne obozy pracy w Polsce 1944-1956, Wydawnictwo Literackie 2019.
  3. Marek Łuszczyna, Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne, Znak Horyzont 2016.
  4. Krzysztof A. Tochman, Komunistyczny obóz pracy Nowiny-Błudek na Zamojszczyźnie (1944-1945), „Aparat Represji w Polsce Ludowej 1944-1989” nr 11 (2013).

Sprawdź, gdzie kupić „Gułag nad Wisłą. Komunistyczne obozy pracy w Polsce 1944-1956”:

 

Czy wiesz, że ...

...Stalin był tak zbulwersowany "zbyt namiętnym" pocałunkiem w jednej z rosyjskich komedii, że nakazał wycięcie nieprzyzwoitej sceny z filmu? Jego urzędnicy w obawie przed powtórką incydentu zakazali jakichkolwiek pocałunków we wszystkich radzieckich produkcjach kinowych.

...w Polsce za czasów komuny istniała najprawdziwsza szkoła szpiegów? W ośrodku w Starych Kiejkutach szkolono agentów, którzy byli piekielnie skuteczni. Dzięki temu polski peerelowski wywiad wyrósł na prawdziwą potęgę, plasując się tuż za służbami z USA i ZSRR.

...Elena Ceaușescu chciała Nobla z chemii chociaż nie skończyła czterech klas podstawówki? Żona rumuńskiego dyktatora robiła międzynarodową "karierę" naukową. Wszystko dzięki temu, że podpisywała się pod pracami, których treści nawet nie rozumiała. Część z nich wykradał na Zachodzie rumuński wywiad.

... dla członków Armii Krajowej wyzwolenie spod okupacji niemieckiej nie oznaczało wolności. Gdy wpadli w ręce ubecji, czekała ich droga przez mękę. Jeśli nie udało się złapać samych członków podziemia, władze potrafiły pastwić się nad ich najbliższymi. Tortury były na porządku dziennym

Komentarze (14)

  1. Prawda historyczna Odpowiedz

    Oj za dobra była władza Ludowa, tak się cackała z tym faszystowskim barachłem 25 tyś i to przeważnie z powodu epidemii, co to za kara za zamordowanie 6 milionów POLAKÓW. Mimo wszystko wielkie Dzięki wspaniałym Bohaterom z MBP KBW LWP za walkę z Hitlerowskimi zwyrodnialcami. Część i Chwała na wieki.

  2. Agnieszka W Odpowiedz

    Szkoda, że autor nie napisał, że później w Jaworznie byli też więzieni więźniowie polityczni. Mój Tato miał niecałe 16 lat jak tam trafił i wyszedł dopiero po ogłoszeniu amnestii po śmierci Stalina.

    • Nasz publicysta | Autor publikacji |Anna Winkler Odpowiedz

      Pani Agnieszko, tekst miał niestety ograniczoną objętość i nie sposób w nim poruszyć wszystkich wątków. Dziękujemy za podzielenie się rodzinną historią – czy Pani Tata długo przebywał w obozie?

  3. Anonim Odpowiedz

    Servus Anna Winkler. Polskich Powojennych Obozów Koncentracyjnych było dokładnie 1300 a ilu ludzi straciło w nich życie, to trudno oszacować. Te obozy niczym nie różniły się od Niemieckich Obozów Koncentracyjnych. Robiono łapanki uliczne na ludności cywilnej i jeżeli ktoś nie potrafił mówić po Polsku, to momentalnie stawał się więźniem któregoś z tych obozów. Aresztowano Kaszubów, Łemków, Ormian, Polaków podejrzanych o współpracę z AK-owcami, Ukrainców i Ślązaków. Więziono również dzieci i młodzież. Najstraszniejszy Niemiecki Obóz Koncentracyjny Auschwitz – Birkenau nie zakończył swojej makabrycznej działalności. Auschwitz zarządzali Polacy a Birkenau Armia Sowiecka.!!!

    • Prawda historyczna Odpowiedz

      Nie porównuj ZWYRODNIAŁY FOLKSDOJCZU naszych obozów przejściowych do waszych obozów zagłady, obozy odosobnienia dla nazistów były również na zachodzie. Twoi nazistowscy zbrodniarze chcieli nasz naród polski zutylizować wspólnie z uwielbianymi przez ciebie UPA. Napisz faszystwski degenaracje kto po wojnie zastał powieszony w Auschwitz? Nazistów bronisz antypolskii trolu, dziadziusiowi się nie udało nas eksterminować to teraz załujesz ZWYRODNIALCU !!!

        • Prawda historyczna

          Właśnie co się stało świrusie? bo w Auschwitz zginęło po Wojnie 144 nazistów i folksdojczów. To jest niby porównywalne ze zbrodniami Niemcców? Czyli albo jesteś trolem albo świrem z wypranym przez propagandę móżdżkiem

  4. Anonim Odpowiedz

    Cieszę się z Waszych esejów. Powoli dochodzimy do prawdy, choć jest jakby nieosiągalna. Mam 70 lat i jestem repatriantem z okolic Wołożyna z 1957 roku. Gułag dla mnie też tamtejszy kołchoz (Zacharzewo) i tamtejsze czasy, a czasem i to co się dziś może stać. Trzeba przywracać pamięć i rozumienie. PRZYWRACAĆ ROZUM. Dlatego jestem za PIS. Henryk

  5. BM Odpowiedz

    „Dyskusja na temat ich nazwy – polskie? komunistyczne? stalinowskie? – jest daleka od rozstrzygnięcia.”

    Jak dla mnie sprawa jest prosta. Obozy te założyła władza narzucona siłą przez ZSRR. Najlepsze byłoby więc określenie radzieckie.

  6. Radosław Odpowiedz

    Wiem, ze się czepiam, ale niestety jest jeden błąd (nie z winy redaktorów). Gułag to system obozów w zsrr. Łagier to jest pojedynczy obóz. Często jest to stosowane zamiennie, ale znaczenia tych słów są różne.

  7. FAUST Odpowiedz

    ANNO, nazwisko Pani to rodzinne czy po mężu ? pytam się nie z próżnej ciekawości lecz płynących zainteresowań historią .Zechce Pani odpowiedzieć ? Pozdrawiam

  8. Elk Odpowiedz

    Wielu Polaków ale chyba poddanych Moskwie (albo tylko na stronie Ciekawostkihistoryczne.pl) bo zdecydowana większość nienawidzi komunistów i ich zbrodni w Polsce.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.