Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Wyzwolenie strzałem w potylicę. Ilu Polaków po wojnie zamordowali enkawudziści?

Armia Czerwona była przedstawiana w radzieckiej propagandzie jako wyzwolicielka ciemiężonych narodów. Jak naprawdę wyglądało to wyzwolenie?

fot.nieznany/domena publiczna Armia Czerwona była przedstawiana w radzieckiej propagandzie jako wyzwolicielka ciemiężonych narodów. Jak naprawdę wyglądało to wyzwolenie?

Aresztowania, katorga, wywózki na wschód. Do dzisiaj nie sposób zliczyć wszystkich pomordowanych w trakcie „wyzwoleńczego” marszu Armii Czerwonej. Zwłaszcza, że wciąż odkrywane są ich kolejne groby.

Sowieckie służby bezpieczeństwa oraz współpracujące z nimi jednostki Armii Czerwonej realizowały na terenie Polski jasno wytyczony przez Stalina cel. Chodziło im o oczyszczenie tych ziem z jakichkolwiek antysowieckich „elementów”. Pierwsze takie działania Sowieci podjęli jeszcze zanim jednostki Armii Czerwonej stanęły na polskiej ziemi.

Realizując wytyczne z Moskwy, sowieckie oddziały partyzanckie od wiosny 1943 roku dokonywały bezlitosnych, krwawych pacyfikacji polskich miejscowości na wschodnich Kresach. Do jednej z najgłośniejszych zbrodniczych akcji doszło 8 maja 1943 roku w Nalibokach. Bandyci spod znaku sierpa i młota z zimną krwią zamordowali wówczas 128 lub 129 Polaków. Najmłodsza ofiara miała 10 lat. Naoczny świadek Wacław Nowicki tak wspominał tamto tragiczne wydarzenie:

To, co zobaczyliśmy, gdy odeszli partyzanci, przechodziło ludzkie pojęcie. Wypalone budynki. Stosy trupów. Głównie rany postrzałowe, porozbijane głowy, wytrzeszczone w przerażeniu, martwe oczy. Wśród zabitych dojrzałem szkolnego kolegę. Dla młodego chłopaka, jakim wówczas byłem, to był prawdziwy szok. Nie zapomnę tego widoku do końca życia.

Stalin pozornie zgodził się na utworzenie niepodległej, demokratycznej Polski. Zachowanie Armii Czerwonej na polskich ziemiach wskazywało jednak, że uważa kraj nad Wisłą za strefę swoich wpływów.

fot.The National Archives UK/domena publiczna Stalin pozornie zgodził się na utworzenie niepodległej, demokratycznej Polski. Zachowanie Armii Czerwonej na polskich ziemiach wskazywało jednak, że uważa kraj nad Wisłą za strefę swoich wpływów.

Podobnego wyczynu bohaterscy „pogromcy faszystów” dokonali nocą z 28 na 29 maja 1944 roku w we wsi Koniuchy. Dosłownie starli ją z powierzchni ziemi. Zabili także co najmniej 34 mieszkańców, choć niektóre szacunki wskazują nawet na 130 ofiar. Mordu dokonywali często w bestialski sposób. Palili żywcem nawet kilkuletnie dzieci. Co ciekawe, ich dowódca, litewski komunista Genrikas Zimanas, po wojnie został odznaczony przez władze rzekomo „suwerennego” PRL Orderem Virtuti Militari.

Na celowniku Armia Krajowa

Sowieci przede wszystkim dążyli jednak do zlikwidowania partyzanckich oddziałów Armii Krajowej na Kresach. Na pierwszy ogień poszła jednostka dowodzona przez porucznika Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”, operująca w rejonie jeziora Narocz na Wileńszczyźnie.

Czy wiesz, że ...

... zdarzało się, że ciała Polaków pomordowanych na Wołyniu grzebali później ci sami ludzie, którzy ich zabili? Po wrzuceniu ciał do mogił, ubijali łopatami ziemię i odchodzili jak gdyby nigdy nic.

...Stalin lubił naśmiewać się z przesadnych ambicji swojej wierchuszki? Na liście kandydatów do odznaczenia napisał: „Gówniarze dostają order Lenina!”

...GROM, najlepsza polska jednostka specjalna, dzięki morderczemu szkoleniu wykazuje olbrzymie możliwości? Po 11 września 2001 roku MON mógł wysłać do Afganistanu około stu pierwszych żołnierzy dopiero po trzech miesiącach szkolenia. Tymczasem operatorzy jednostki GROM gotowość bojową osiągali w półtorej godziny!

...Stalin porównywał chińskich komunistów do… rzodkiewki, czerwonej na zewnątrz, ale białej w środku? W gronie najbliższych kolegów przezywał też Mao „Pugaczowem”, nawiązując do przywódcy nieudanego osiemnastowiecznego ludowego powstania.

Komentarze (15)

  1. Arkończyk Odpowiedz

    Wszystko to co powyżej napisano to „świnto prawda” ale na pewno nie cała prawda.
    Korzystając ze „wschodniej” literatury: nie ma „jesiotrów drugiej świeżości…”, albo takowy jest świeży albo nie…

    Moja mama zawsze opowiadała nam o wyzwoleniu przez sowietów jako o jakimś nierealnym śnie – cudzie, czymś niewiarygodnym. Niemcy praktycznie palili w ostatnich dwóch latach wojny na okrągło, po kilka razy, te same okoliczne lubelskie wsie i zabijali po prostu każdego napotkanego wieśniaka z zwykłego beznamiętnego przyzwyczajenia…

    W domu mojej mamy po „wyzwoleniu” zakwaterowano 19-letniego „sowieckiego” kapitana z rodziny robotniczej z Leningradu, doskonale wykształconego samouka, wielbiciela poetów rosyjskich doby romantyzmu (ponoć deklamował ich z pamięci całe tuziny: wierszy, romansów, elegii, poematów…), śmiejącego się z „surowości” wykształcenia mojej mamy chłopki, wtedy 16-letniego podlotka – młodziutkiej blondynki…
    Gdyby on tak daleko nie mieszkał… mówiła moja mama jeszcze pod koniec swego życia, gdy już dawno pochowała mego ojca…

    Czytam najnowsze wydanie Historia, Do Rzeczy. Mój imiennik pisz w artykule „Mord obciąża NSZ”: „…co do zabijania ludności, to rozkaz był: bez wyjątku duże i małe dzieci.” (…)

    Na uczelni mieliśmy wielu pracowników naukowych pochodzących z Litwy. Jeden już kilkanaście lat nie żyjący, znany „wszem i wobec” z nadużywania alkoholu, wyznał nam, że był krótko żołnierzem „Łupaszki” (ja do lat 90-tych kompletnie nie wiedziałem kto to jest), a przestał nim być gdy… Gdy na rozkaz musiał zabijać – na rozkaz swego dowódcy przedstawiciela „narodu wiecznych ofiar”; kobiety i dzieci… Wyłącznie kobiety i dzieci – dodał – bo WSZYSCY litewscy mężczyźni uciekli do lasu… Dlatego piję bo muszę, wyjaśnił, no bo nigdy tego nie zapomnę… „Szendzielarz to był skończony psychopata, sam przecież choćby jego pseudonim „Łupaszko” dobitnie o tym świadczy…” – powtarzał wielokrotnie.
    Cóż nie wszyscy, jak widać, podwładni majora jednak „uwielbiali swojego dowódcę”, jak nam się to teraz namolnie wmawia.
    A obecnie jest on też (zbrodniarz???) – tenże major S. – Szendzielarz, np. patronem nowego pięknego (…) ronda w stolicy mego województwa.

    Z filmu w reżyserii późniejszego posła II kadencji niepodległej, suwerennej (?) III RP, „Zwycięstwo”, podwładny granego przez W. Siemiona podoficera, mówi po zabiciu żołnierza niemieckiego beztrosko ze śmiechem: „…ale fiknął!”

    W okresie nie tylko wojny ale i tuż po, nie tylko życie ludzkie, ale jakikolwiek „wartości” przestawały jakże często, zbyt często, być cokolwiek warte…
    Obecnie okazuje się np., że ilość zgwałconych „wyzwalanych” Francuzek przez amerykańskich, ba nawet brytyjskich żołnierzy, jest znowu nie tak wiele mniejsza, niż…
    Ale ta prawda dziesiątki lat nikogo niestety nie interesowała i dalej jest najzwyczajniej w świecie spychana na margines…

    Nigdy czarne nie będzie czarnym, a białe białym???

    W liceum powiedziano nam klasom maturalnym: kto zapisze się do ZSMP ten pojedzie na Mazury, reszta pojedzie na wykopki ziemniaków… Mój ojciec za wspieranie PSL Mikołajczyka wiele lat spędził w więzieniu. Nikt z rodziny nie należał więc z wiadomych względów nigdy nie tylko do ZSMP ale i dodo PZPR et consortes z FJN. Wybrałem zatem, bo jakie miałem inne wyjście, jako jedyny, nie ZSMP i piękny „cud natury”… ale wykopki. Nawet bowiem ci moi koledzy co mieli „odważnie” pełną buzię „Katynia” jako sowieckiej zbrodni, pojechali na Mazury…
    Na plecenie wspaniałego naszego śp. Dyrektora, prawdziwego ideowego komunisty, członka PZPR, dostałem od z kolei jego poprzednika byłego dyrektora (przestał nim być bo nie chciał „za Gierka” zapisać się do PZPR) – wspaniały gest wobec niego jego następcy dyrektora „komucha” – jako jedyny uczeń w historii liceum „wypłatę” za wykopki razem z o wiele dla mnie cenniejszymi brawami – na apelu w obecności całego gremium pedagogicznego i wszystkich uczniów… Za Gierka…
    Nikogo więc w życiu nie wspominam, ja całe dorosłe życie zaprzysięgły „człowiek prawicy”, milej jak tego wyżej wspomnianego „ideowego” komunistę…

    Ksiądz Isakowicz – Zaleski mówi, że każde pojednanie trzeba budować na prawdzie. Mówi to „bełkocąc” wyłącznie o zbrodniach UPA i… I tracąc w mych oczach w ten sposób wszelką wiarygodność…

    Jeżeli jednak i wyzwolenie „z pod okupacji” to dla nas będzie tylko działalność NKWD, czy też kojarzyć nam się będzie wyłącznie z paleniem parkietów pałaców, dworów i szlacheckich mebli, przez tak naprawdę – mimo „szczęścia” życia w republice rad, niepiśmiennych kołchoźników, to…

    To wykopiemy taki wielki jedynie pozornie wirtualny rów, rów „nonsensu” i nienawiści, rów nie do zasypania i… I wyhodujemy w ten sposób na bratniej słowiańskiej wschodniej stronie nowych „Putinów” nowego Banderę, takich przy którym obecny Putin…

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi komentatorze, jak można było się po Panu spodziewać otrzymaliśmy rozbudowany i uargumentowany przez Pana komentarz. Proszę jednak pamiętać, że to tylko jeden artykuł i tak jak sam Pan wspomniał – nic nie jest czarno-białe. Zachęcam zatem do sięgnięcia po całą książkę naszego Autora „Czerwona zaraza’, w której znajdują się fakty podparte także wieloma osobistymi relacjami, takimi jak Pana. Autor opisał zarówno brutalne fakty, jak i ówczesne nastroje oraz pokazał jak zmieniały się one w zależności od terenu i okupacyjnych doświadczeń. Mogłabym tak opisywać książkę Pana Dariusza Kalińskiego, ale najlepiej po nią po prostu sięgnąć. Będzie to zdecydowanie dobrze zagospodarowany czas. Pozdrawiamy.

  2. Grot Odpowiedz

    Ciekawostka dotycząca zdjęcia dwóch partyzantów. Ten klęczący nie trzyma jakby się wydawało powszechnie znanej Pepeszy tylko z tego co widzę to PPD-38. Jak podaje Wikipedia to wraz z wcześniejszą wersją PPD-34 wyprodukowano zaledwie 4100 sztuk więc jak na warunki radzieckie to niezły „unikat”.

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Z tego co się orientuję to PPD-34 i 38 miały łukowe magazynki. W bębnowe PPD zostały zaopatrzone dopiero po wojnie z Finami i tak powstał wz. 40, a tych wyprodukowano około 80-100 tys.

      • Grot Odpowiedz

        Proszę zwrócić uwagę na szczegóły. Magazynek „wisi” pod łożem a nie jest w nim osadzony oraz okrągłą osłonę muszki. Szkoda że nie widać otworów na osłonie lufy. Na polskiej Wikipedii jest grafika porównująca wersje albo np na modernfirearms kropka net pod hasłem „PPD-40”. Na zdjęciu jest zdecydowanie PPD-38 lub jak też można spotkać PPD-34/38.

  3. Grot Odpowiedz

    Napisałem drugi komentarz bo myślałem że pierwszy się nie pojawił z powodu zamieszczonego linku. A tu dzień później niespodzianka.

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny komentatorze, gdy zamieszczają Państwo linki trzeba chwilę poczekać na zatwierdzenie linku. Informacja, mam nadzieję, przydatna na przyszłość. Pozdrawiamy.

  4. Znafca Odpowiedz

    Oczywiście takie przypadki się zdarzały ale ukraińscy zwyrodnialcy zakasowali swoimi czynami nie tylko Rosjan ale i Niemców nie tylko ilościowo ale też „jakościowo”.Czytałem że ostatnio jak pojawili się Ukraińcy w Niemczech to chowano dzieci do domów.Zapewne ich przodkowie widzieli w czasie 2 wojny światowej do czego są zdolni Ukraińcy w czasie .Należy pamiętać że rządził wtedy Gruzin więc w razie czego pretensje powinny być też do Gruzji.Nie wiem czemu nieboszczyk L.Kaczyński nie czepiał się z tego powodu Gruzinów jak do Rosjan miał pretensje .

  5. ola22 Odpowiedz

    pewnie Państwo redaktorzy by woleli żeby Rosjanie nie kiwnęli palcem a Niemcy posłali wszystkich Polaków do gazu…no ale wtedy nie bylibyśmy „pod ruskim butem”…fajnie, co?

  6. ola22 Odpowiedz

    wy byście woleli żeby Rosjanie nie kiwnęli palcem i Niemcy wszystkich Polaków spokojnie wyrżnęli? no ale przynajmniej nie bylibyśmy „pod ruskim butem”…fajnie, co?

    • felix Odpowiedz

      Wcześniej chłopcy z Luftwaffe palili żywcem polskie i angielskie dzieci. Dziwne że o tym nie wspomniałaś…

  7. Prawdziwa historia Odpowiedz

    50 tys.? tak mało tego nazistowskiego barachła poszło do piachu, za dobre były komuchy dla tych brunatnych zwyrodnialców,wszak sama obecna propaganda się chwali ze tylko w Nazistowskich siłach zbrojnych czyli NSZ było 100 tyś zdrajców i sługusów Hitlera o tzw.żołnierzach przekletych nie wspomne.Pseudoautor zapomnigły napisać jak to zbrodniarze typu Łupaszka itp.dostawali broń od gestapo i pacyfikowali białoruskie wioski zabijając tylko pod szyldem AK 10 tysięcy Białorusinów o Polakach służących w jednostkach pomagających Dywlingerowi w ludobojstwie na bialorisinach nie wspomnę.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.