Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ravensbrück. W żadnym miejscu naziści tak nie upadlali kobiet, jak tu

Kobiety były zmuszane do ciężkiej, przekraczającej ich siły pracy.

fot.Bundesarchiv / CC-BY-SA 3.0 Kobiety były zmuszane do ciężkiej, przekraczającej ich siły pracy.

Dla nazistów był to prawdziwy poligon doświadczalny. Szkoliły się tu esesmańskie zbrodniarki, lekarze dokonywali zbrodniczych eksperymentów, a więźniarki ginęły z wycieńczenia, zmuszane do katorżniczej pracy. Co o życiu w Ravensbrück miały do powiedzenia te, które zdołały przetrwać?

„Atmosfera obozu była koszmarna” – opowiadała niedługo po wyjściu na wolność Zofia Czajkowska, więźniarka Ravensbrück od sierpnia 1940 roku do kwietnia 1945 roku. „Wpływała na zanik pamięci, powodowała ataki szału i częste samobójstwa przez trucie, wieszanie, przecinanie żył, rzucanie się na druty naelektryzowane albo rzucanie się do jeziora”.

Czajkowska była jedną z ponad 130 tysięcy kobiet 27 różnych narodowości, które trafiły do Ravensbrück. Pierwsze – głównie Niemki uznane za wrogo nastawione do hitleryzmu lub „asocjalne” i niemieckie Żydówki – dotarły tam jeszcze przed wybuchem wojny, w maju 1939 roku. Niedługo później dołączyły do nich Romki i Sinti.

W miarę upływu czasu obóz, przewidziany początkowo na około 6 tysięcy osób, rozrastał się. Kierowano tam kobiety ze wszystkich krajów okupowanych przez Hitlera, także Polki, których największy transport – około 12 tysięcy więźniarek – dotarł po ewakuacji Warszawy w czasie powstania warszawskiego. Był to moment największego przeludnienia – pod koniec 1944 roku w Ravensbrück przebywało jednocześnie 36 (według niektórych szacunków nawet 50) tysięcy osadzonych.

 „Dla nas szkoda kulki”

Od samego początku istnienia zbrodniczej placówki narzucony kobietom rygor był niemal nie do zniesienia. „Pierwsze mieszkanki obozu cierpiały na skutek dyscypliny, doprowadzonej do perfekcji, oraz nadmiernie ciężkiej, nie na siły kobiece pracy” – opowiada o życiu więźniarek badaczka Wanda Kiedrzyńska. „W tym czasie dodatkową udręką były funkcyjne, z reguły wówczas «czarne» lub «zielone łaty», typy o sadystycznych skłonnościach, przed którymi nie było żadnej obrony”.

Obóz początkowo przewidziany był na 6 tysięcy więźniarek, ale stopniowo się rozrastał.

fot.Dr. Karl-Heinz Hochhaus/CC BY 3.0 Obóz początkowo przewidziany był na 6 tysięcy więźniarek, ale stopniowo się rozrastał.

Dzień w Ravensbrück zaczynał się o godzinie 4. Po „śniadaniu”, na które składał się kubek kawy, odbywał się apel, a następnie ustawione w kolumny więźniarki maszerowały do pracy. „Robota trwała od 6 do 12; o 12 kolumny wracały na obiad do obozu, przy czym niektóre kolumny musiały iść do obozu i 4 km” – opowiada Czajkowska. Te ostatnie miały dosłownie kilka minut na zjedzenie obiadu, bo już o 13 syreny wzywały na kolejny apel roboczy. Kobiety pracowały do 17 (później nawet do 18), po czym spędzały często po parę godzin na wieczornym apelu.

Zajęcia, które im zlecano, często przerastały ich możliwości. Osadzone własnymi siłami rozbudowywały obóz, by pomieścić nowe lokatorki. „Tysiące, tysiące cegieł, łańcuchem od jeziora trzeba było podawać na teren budowy” – relacjonuje Władysława Betlińska – „jak przez ręce przeszło 200, 300 cegieł (…) to pościerane były skóra i krew”. Kobiety wysyłano też do pracy w pobliskich gospodarstwach rolnych, zakładach zbrojeniowych i fabrykach – z ich usług korzystał między innymi zakład Siemensa. Jak opowiada Czajkowska:

Czy wiesz, że ...

...polska lekarka, Stefania Perzanowska, gdy za swoją działalność w podziemiu została aresztowana i wywieziona do Majdanka, od razu zakasała rękawy i na przekór Niemcom zaczęła ratować ludzi. Udało jej się zorganizować w obozie szpital, który szybko stał się ogromnym przedsięwzięciem, a ona sama była w nim… jedynym lekarzem.

...nie wszyscy wierzą, że Hitler i Ewa Braun zginęli w berlińskim bunkrze? Niektórzy uważają, że mogli  wydostać się z oblężonego miasta tajnym tunelem. Następnie wsiedli na pokład samolotu, który zawiózł ich do Danii. Dalej, już na pokładzie łodzi podwodnej, przedostali się do Ameryki Południowej, ulubionej przez nazistów części świata.

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

...Ludwik Kalkstein, działacz polskiego Podziemia i współpracownik „Grota” Roweckiego, okazał się podwójnym agentem? Po tym, jak Armia Krajowa wydała na niego wyrok śmierci, wstąpił do SS i… wziął udział w Powstaniu Warszawskim po stronie okupantów.

Komentarze (14)

  1. Anonim Odpowiedz

    „Wiele osadzonych szokował fakt, że okrutną władzę nad nimi sprawują inne kobiety.”

    Rozczuliło mnie to. Jakby się wczoraj urodziły. Nie od dziś wiadomo ze kobiety potrafią być bardziej okrutne od mężczyzn.

    • Członek redakcji | Autor publikacji |Anna Winkler Odpowiedz

      Drogi Anonimie, to rzeczywiście niezwykłe. Więźniarki mówią, że początkowo liczyły na kobiecą solidarność – na pierwszy rzut oka strażniczki wyglądały „jakby mogły być naszymi przyjaciółkami”. Jedna z nich opowiada o tym w krótkim filmie dokumentalnym, dostępnym na stronie Rodziny Ravensbruck.

  2. "nazistka" a'la Winkler Odpowiedz

    Nie podoba mi się Wasza Ciekawostki Historyczne linia prezentująca pogląd iż to „naziści” są odpowiedzialni za …to, tamto. Czyżby Poprawność polityczna także i u Was zaczęła przysłaniać prawdę. Nawet nie czytam bzdur niekumatych doktorków, absolwentów jak widzę szkółek parafialnych, niedouczonych historycznie. Widocznie tej Pani albo wszystkim Waszym autorom, dziwnym zbiegiem okoliczności nie przydarzył się NIEMIECKI mord w rodzinie, albo dopisuje ptasia pamięć.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.