Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Najbardziej pomysłowe próby otrucia w dziejach

Wcale nie tak łatwo jest skłonić kogoś, do spożycia trucizny. Dlatego zamachowcy musieli wykazywać się nie lada kreatywnością.

fot.Giovanni Martinell/domena publiczna Wcale nie tak łatwo jest skłonić kogoś, do spożycia trucizny. Dlatego zamachowcy musieli wykazywać się nie lada kreatywnością.

Możni tego świata mogli być w życiu pewni jednego – im większej liczbie osób nadepnęli na odcisk, tym bardziej rosło prawdopodobieństwo, że ich wino zostanie doprawione solidną dawką trucizny. Dlatego mordercy próbowali przemycać ją w parasolu, lewatywie, a nawet… hostii.

Plotki rozchodzące się od dworu do dworu, od państwa do państwa przez wieki sprawiały, że ilekroć ktoś umarł w męczarniach i bólu, podejrzewano otrucie. I nawet jeśli kogoś pokonała malaria, gruźlica, czy gorączka połogowa, ludzie woleli powtarzać sobie bardziej dramatyczną i tajemniczą wersję wydarzeń. A była ona tym ciekawsza, im bardziej mordercy musieli się postarać!

Królowie, arystokraci i politycy często popadali w paranoję, każdego podejrzewając o trucicielskie zapędy. W obawie przed bolesną agonią stawali się coraz bardziej uważni. Spiskowcy musieli zatem szukać metod na tyle sprytnych, by pozwoliły ominąć wszelkie środki ostrożności. I nie można im odmówić kreatywności w tej dziedzinie – wprost prześcigali się w oryginalnych pomysłach.

Zabójcza msza

Monarchowie węszący truciznę na każdym kroku uważali na ucztach, pilnowali się w podróży, a nawet obawiali się dotykać przedmiotów. Lecz było miejsce, które wydawało się pod tym względem bezpieczne. Mowa oczywiście o kościele, gdzie nad zdrowiem i życiem władcy czuwał zaufany spowiednik. Jak podkreśla Eleanor Herman w książce „Trucizna, czyli jak pozbyć się wrogów po królewsku”, zdarzył się jednak co najmniej jeden wyjątek od tej reguły:

Gdy 26 maja 1604 roku król Francji Henryk IV otworzył usta, by przyjąć z rąk księdza komunię, jego pies chwycił nagle zębami królewskie szaty i go odciągnął. Henryk zbliżył się znowu, by przyjąć hostię, ale pies znowu go odciągnął.

Król uznał, że zwierzę próbuje go przed czymś ostrzec, i nakazał księdzu zjeść komunikant. Początkowo duchowny odmówił, jednak król nalegał. Według spisanej w Wenecji relacji z tego wydarzenia, „kiedy ksiądz spożył hostię, spuchł, a jego ciało rozpękło się na dwoje”.

Król Francji Henryk IV uniknął śmierci w wyniku zatrucia, jednak wciąż byli ludzie, którzy chcieli go zgładzić. Zginął 6 lat później z ręki uzbrojonego w sztylet zamachowca.

fot.Charles-Gustave Housez/domena publiczna Król Francji Henryk IV uniknął śmierci w wyniku zatrucia, jednak wciąż byli ludzie, którzy chcieli go zgładzić. Zginął 6 lat później z ręki uzbrojonego w sztylet zamachowca.

Kronikarz, który uwiecznił ten incydent, miał z pewnością skłonność do przesady – nie istnieje wszak trucizna powodująca „rozpęknięcie na dwoje”. Być może był to XVII-wieczny sposób na opisanie ogromnych cierpień w ostatnich godzinach życia. Dość powiedzieć, że arystokraci uczestniczący w spisku zostali według przekazu uwięzieni w Bastylii.

Czy wiesz, że ...

...największą zbrodnią dokonaną przez Rosjan podczas powstania kościuszkowskiego była rzeź Pragi? Rosjanie szybko przerwali powstańcze umocnienia i rozbili większość polskich oddziałów. Następnie zaś przystąpili do brutalnego mordowania jeńców oraz miejscowych cywilów.

...słowo «Polak» i «Polska» w ZSRS lat trzydziestych były synonimami zdrady i wrogości wobec państwa i ustroju sowieckiego”? Ciągłe podkreślanie wrogości wobec sąsiadów z zachodu sprawiło, że po ataku III Rzeszy na Związek Radziecki Stalin i jego świta, chcący nagle zjednać sobie polskich obywateli, znaleźli się w niemałym kłopocie.

...do dzisiaj nie wiadomo, co stało się z mieszkańcami Zaginionej Kolonii na wyspie Roanoke? Gdy w 1590 roku dotarła tam kolejna ekspedycja, zastała osadę całkowicie opuszczoną. Mieszkańcy zniknęli. Nie było zwłok ani śladów walki. Jedyną wskazówkę dla poszukiwaczy stanowiło wyryte na palisadzie słowo „Croatoan”. 

...w XVIII wieku w Rzeczpospolitej prężnie działała wpływowa żydowska sekta. Na jej czele stał samozwańczy mesjasz, który organizował dla swoich wyznawców orgie i obiecywał im wieczne życie.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.