Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Ile osób NAPRAWDĘ zginęło w polowaniach na czarownice?

Karą za herezję była śmierć na stosie (zginęła tak m.in. Joanna d'Arc widoczna na obrazie). W nowożytnej Europie nie było większej herezji niż paranie się czarną magią...

fot.Hermann Stilke/domena publiczna Karą za herezję była śmierć na stosie (zginęła tak m.in. Joanna d’Arc widoczna na obrazie). W nowożytnej Europie nie było większej herezji niż paranie się czarną magią…

Według legend w średniowieczu na stosach spłonęły miliony domniemanych współpracowników diabła. Problem w tym, że ani okres w dziejach, ani liczba ofiar się nie zgadzają. A zatem kiedy i – co ważniejsze – ile osób faktycznie zginęło w wyniku niesławnych polowań na czarownice?

Przesadą byłoby stwierdzenie, że w „ciemnych wiekach” można było sobie warzyć czarodziejskie mikstury i przyzywać diabła do woli, ale jeśli sąsiedzi kogoś nakryli, to w IX wieku w państwie Franków za sporządzenie trucizny trafiało się na kilka lat do więzienia lub delikwenta po prostu wydalano z parafii. W Bawarii za tę samą przewinę karano grzywną w wysokości 12 solidów.

A kara śmierci? W żadnym razie! Co najwyżej czasowe lub dożywotnie wygnanie z miasta. Zmieniło się to dopiero po rozłamie Kościoła wskutek reformacji, kiedy władze kościelne zaczęły popadać w paranoję na punkcie „herezji”. Pojawiały się coraz surowsze sankcje i coraz okrutniejsze metody prowadzenia śledztwa, a każdy kolejny wyrok dowodził słuszności misji i usprawiedliwiał stosowanie tortur. Zwłaszcza że te ostatnie pozwalały szybko uzyskać przyznawanie się do winy, a był to koronny dowód na spiskowanie z siłami nieczystymi.

Nie pytaj „czy”, lecz „kiedy i jak”

Ówcześni teologowie i juryści krzyczeli jednym głosem, że czarownictwo to najgorsza i najbardziej plugawa odmiana herezji. Rzadko pojawiały się głosy rozsądku takie jak Michela Montaigne’a, który gorzko pisał: „Zbyt wysokie mniemanie mamy o swoich domysłach, bo kierując się nimi, smażymy ludzi żywcem”.

By zostać postawionym przed sądem, wystarczyło oskarżenie rzucone przez zawistnego sąsiada.

fot.William Powell Frith/domena publiczna By zostać postawionym przed sądem, wystarczyło oskarżenie rzucone przez zawistnego sąsiada.

Renesans przyniósł prawdziwy wysyp dzieł poświęconych diabelskich praktykom, do których zaliczano czary jako inspirowany przez samego Złego spisek mający na celu zniszczenie Kościoła. Najbardziej wpływowym okazał się napisany jeszcze u schyłku średniowiecza „Młot na czarownice”, stanowiący kompendium wiedzy z dziedziny demonologii i czarownictwa. Głównym autorem książki był wpływowy alzacki dominikanin i inkwizytor, Heinrich Kramer, znany też pod nazwiskiem lnstitoris (1430–1505), człowiek bezbożny, okrutny i skorumpowany, przez własny zakon potępiony za malwersacje i przestępstwa.

Czy wiesz, że ...

...Pietro Aretino, papieski kronikarz piszący zwykle utwory głęboko religijne, zasłynął jako ojciec literatury pornograficznej? Stało się tak za sprawą jego „Ragionamenti” i „Żywotów kurtyzan”, czyli dialogów opisujących życie kobiet lekkich obyczajów.

… Maurycy Beniowski został cesarzem Madagaskaru? Pomogła w tym… plotka. Pewna stara Malgaszka, która po latach wróciła z niewoli, zaczęła rozpowiadać, że podróżnik jest wnukiem lokalnego władcy, Ramini Larizona. Dzięki tej pogłosce 10 października 1776 roku przywódcy plemion obwołali go Wielkim Ampanskabe, czyli cesarzem.

...za konstrukcję wodociągu między podnóżem Wawelu a zamkiem odpowiadał Jan z Dobruszki? Określano go w źródłach mianem ”magister cannalium” czy „rurmistrzem”. Do jego obowiązków należało również utrzymanie wszystkich instalacji kanalizacyjnych w dobrym stanie.

Komentarze (15)

  1. Marcin Odpowiedz

    Wszystkie źródła podają że autorem „Młot na czarownice” był Heinrich Kramer, a nie jak tutaj Heinrich Institoris

    • Członek redakcji |Maria Procner Odpowiedz

      Drogi Marcinie,
      jest to zlatynizowana forma nazwiska Kramera – chodzi o jedną i tę samą osobę, występującą – w zależności od źródeł – pod innym nazwiskiem
      Pozdrawiam serdecznie

  2. MAŁODOBRY Odpowiedz

    Jeśli ktoś w takim artykule powołuje się na Baranowskiego i Wrzesińskiego (który pisze broszury seriami), a nie na Pilaszek to już świadczy o tym, że zamiast wiosny będzie już lato i zaczyna się w dziennikarstwie sezon ogórkowy.

  3. zaciekawiony Odpowiedz

    Ostatni stos w Europie, z powodu procesu o czary zapłonął na początku XIX wieku w Prusach, na terenie 1 zaboru Polski, w Reszlu. Obecnie jest to woj. Warminsko-Mazurskie. Wtedy było to biskupstwo Warmińskie. Egzekucji dokonano za zgodą uwczesnych władz kościelnych i króla Pruskiego.

  4. Arek Odpowiedz

    Mit „ciemnego” i „okrutnego” średniowiecza zrodził się w renesansowe. Była to zdaje się pierwsza epoka, która sama sobie nadała nazwę (wcześniej przecież ludzie nie wiedzieli, że żyją w średniowieczu lub starożytności). Od tego czasu pokutuje przekonanie, że renesans położył kres zbrosniom średniowiecza. Tymczasem, to od tego okresu zaczynają się masowe mordy w imię państwa, religii czy ideii. Przed nastaniem odrodzenia większe prześladowanie miało na dobrą sprawę miejsce w Langwedocji, gdzie wytępiono sekte katarów. Problem w tym, że główna wina katarów było podważane porządku społecznego, co zagrażało elitom królestwa Francji, a nie brak wiary w przeustoczenie. Niestety czarny p. r. średniowiecza utrwalił się tak mocno, że jest praktycznie niemożliwy do obalenia

  5. pavise Odpowiedz

    1000 ofiar na stosach w przeciagu kilkuset lat? To tragedia. Winne zabobony I sredniowieczny KK. Ile w tym czasie skazano niewinnych osob na smierc za zwykle przestepstwa? 10 tys? 100 tys?

  6. real Odpowiedz

    wybielania kościoła ciąg dalszy, kościół zakatował co najmniej 10 000 000 „czarownic”, to był proces masowy przez setki lat w tysiącach parafii

  7. Anonim Odpowiedz

    Najciekawsze jest ,że.Jan Paweł Ii zarządił lustrację świętej inkwizycji. Jednocześnie nakazał utajnić jej wyniki. Gdyby były tak marginalne to nie trzeba by ich ukrywać.

  8. Cave Odpowiedz

    Coś mi się zdaje, że na terenach ‚protestanckich” liczba ofiar była o wiele większa, bo nikt nad tym nie panował. Zwłaszcza po wojnie 30 letniej…

  9. jaczeko Odpowiedz

    Ile naprawdę zgineło to jest w archiwach Watykanu. Na początku lat 90-tych Jan Paweł II zarządził lustrację świętej inkwizycji. Od razu nakazał utajnić wyniki. Jaki wniosek ile osób zgineło ogrom. Taki ogrom, że kaci nie chcą się do tego przyznać.

    • Greg0 Odpowiedz

      Jednak pod koniec lat ’90 – konkretnie w 1998; wyniki opublikowano (jako materiały konferencyjne) w 2003
      Borromeo (Agostino), ed., L’Inquisizione. Atti del Simposio internazionale Città del Vaticano, 29-31 ottobre 1998, Città del Vaticano, Biblioteca Apostolica Vaticana, 2003, 790 p.

  10. Maciej Czernik Odpowiedz

    No cóż gdy ludzie zaczęli wierzyć we własny rozum bardziej niż w mądrość Boga to… rozpalili stosy!

  11. Marian Skwara Odpowiedz

    Autorka chyba przeczy samo sobie. W jednym miejscu pisze:
    „… karę śmierci za czary w Polsce zniesiono w 1776 roku.”
    a w innym:
    „a ostatni wyrok śmierci za paranie się czarną magią wykonano w 1745 roku, w Niemczech w 1775, a w Szwajcarii – w 1782. Jedenaście lat później do krajów, które zamknęły ten niechlubny etap w historii Europy, dołączyła Polska.”

    Poza tym ani słowa o tym, co się stało w Doruchowie w 1775, co zdaje się było powodem rzeczonego zniesienia w 1776.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.