Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Historia pokazuje, że pazerność wcale nie popłaca. Mamy na to 7 dowodów

Pogoń za fortuną często prowadzi na manowce.

fot.Wonderlane/CC BY 2.0 Pogoń za fortuną często prowadzi na manowce.

Co jest lepsze od góry pieniędzy? Jeszcze większa góra pieniędzy! Ostatecznie nie ma nic złego w byciu odrobinę chciwym – lub trochę bardziej niż odrobinę. Cóż, jeśli tak uważacie, mamy dla was kiepską wiadomość. Historia pokazuje, że pazerność kompletnie się nie opłaca.

Jak zawsze wszystkie pozycje w rankingu zostały oparte na publikowanych przez nas artykułach. Tym razem wybraliśmy dla Was teksty, które pokazują, że chciwość nie na darmo (sic!) jest jednym z grzechów głównych – a na dodatek często daje efekt zgoła odwrotny od zamierzonego.

Oto siedem dowodów na to, że bycie pazernym przynosi więcej szkody niż pożytku:

7. Możesz pożegnać się ze stanowiskiem i ojczyzną…

Jan Andrzej Morsztyn za knowania z Francuzami zapłacił stanowiskiem. Musiał też opuścić Polskę. Osiadł w Paryżu, gdzie dożył swoich dni.

fot.Jan Edelinck/domena publiczna Jan Andrzej Morsztyn za knowania z Francuzami zapłacił stanowiskiem. Musiał też opuścić Polskę. Osiadł w Paryżu, gdzie dożył swoich dni.

Plan był bajecznie prosty: wystarczy opowiedzieć się po „jedynej słusznej” stronie, namówić do tego samego znajomych i króla, zainkasować za to okrągłą sumkę, a przy okazji uniknąć wyprawy wojennej. Co mogło pójść nie tak? Otóż – wszystko! Choć podskarbi wielki koronny Jan Andrzej Morsztyn, biorąc łapówkę od Francuzów, pewnie nie przypuszczał, że Jan III Sobieski okaże się nieprzejednany i pogardzi równowartością 62 kilogramów złota.

Zamiast tego władca postanowił rozprawić się z korupcją w polskim senacie. Morsztyn – za to że połasił się na francuskie pieniądze – został usunięty z urzędu i musiał na zawsze opuścić Polskę. Dożył swoich dni na wygnaniu w Paryżu.

6. …lub stać się pośmiewiskiem dla potomnych

Gdyby nie szczodrość polskiego monarchy, kleryk skończyłby i bez płaszcza, i bez złota.

fot.J. Matejko/domena publiczna Gdyby nie szczodrość polskiego monarchy, kleryk skończyłby i bez płaszcza, i bez złota.

Na długo przed tym, zanim w polskim internecie pojawiła się Chytra Baba z Radomia, żył sobie pewien kleryk, który pod względem pazerności bił nieszczęsną radomiankę na głowę. Otóż duchowny przybył na dwór Bolesława Śmiałego wyłącznie po to, by uszczknąć coś z wielkich skarbów, które monarcha wystawił na widok publiczny po wyprawie zbrojnej na Ruś. Kleryk „z zachwytem pożerał oczami tak wielką ilość pieniędzy”.

Ponieważ król zezwalał na zabranie ze sobą takiej ilości skarbów, jaką człowiek będzie zdolny unieść, mężczyzna łapczywie wypełnił swój płaszcz złotem – aż ten się rozdarł, a łup wylądował na ziemi. Wówczas hojny władca podarował mu własny płaszcz. Duchowny – zapewne cokolwiek zażenowany – odszedł z bogactwami. Jego chciwość nie przepadła jednak w mrokach dziejów, bo skrupulatnie opisał ją Gall Anonim.

5. Twoja reputacja najpewniej zostanie zrujnowana

Pappacoda kazał zamordować lekarza, który podał Bonie truciznę. Później wydał wyrok na wszystkich współspiskowców.

fot.J. Matejko/domena publiczna Pappacoda kazał zamordować lekarza, który podał Bonie truciznę. Później wydał wyrok na wszystkich współspiskowców.

Nawet jeżeli przed zemstą pokrzywdzonych przez twoją pazerność, chroni cię sama rzymska inkwizycja, to i tak nie obejdzie się bez konsekwencji. Boleśnie przekonał się o tym morderca królowej Bony – Jan Wawrzyniec Pappacoda. Otruciem władczyni zapewnił sobie wprawdzie dostatnie życie (sfinansowane przez wdzięcznych Habsburgów), jednak już na zawsze miał nosić łatkę… sodomity. Takim bowiem pomówieniem postanowili ukarać go pomysłowi polscy dyplomaci. Jego reputacja z dnia na dzień legła w gruzach, a najwierniejszy niemiecki agent stał się zboczeńcem odpowiedzialnym za zdeflorowanie siedemdziesięciu dziewic.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Komentarze (2)

      • Członek redakcji | Maria Procner Odpowiedz

        Szanowna Pani,
        dziękujemy za zwrócenie uwagi, faktycznie w jednym z podpunktów wkradł się błąd, który został już poprawiony.

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.