Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

„Dopełniali zbrodni, zjadając swoje ofiary”. Kanibalizm w komunistycznych Chinach [18+]

W czasie Wielkiego Skoku ofiarami kanibalizmu padały przede wszystkim dzieci. Zdjęcie poglądowe.

fot.Fortepan/CC BY-SA 3.0 W czasie Wielkiego Skoku ofiarami kanibalizmu padały przede wszystkim dzieci. Zdjęcie poglądowe.

Mimo obietnic komunistów proklamowanie Chińskiej Republiki Ludowej nie oznaczało dla obywateli Państwa Środka końca cierpień. Już wkrótce głód pchnął wielu z nich do sięgnięcia po ludzkie mięso. Kanibalizm nie zniknął też później – z aktu desperacji zmienił się jednak w metodę zemsty na „wrogach ludu”.

Festiwal krwi, mordu i głodu ma bogatą tradycję w Państwie Środka. Nie inaczej było w XX wieku. Już sama rywalizacja nacjonalistów z komunistami doprowadziła do śmierci milionów obywateli. Gdy 1 października 1949 roku  Mao Zedong uroczyście ogłosił powstanie Chińskiej Republiki Ludowej, wydawało się, że sytuacja się uspokoi. Niestety stało się dokładnie odwrotnie. W kraju rozpętała się rzeź na niespotykaną dotąd skalę. Ale i tak najgorsze miało dopiero nadejść…

Wielki Skok Naprzód

Komunistyczne eksperymenty ruszyły niemal od razu po zakończeniu wojny domowej. Plan industrializacji Państwa Środka nie przyniósł jednak spodziewanych rezultatów. Wtedy, w 1957 roku, w umyśle Mao Zedonga zrodziła się szalona koncepcja, która przeszła do historii jako Wielki Skok Naprzód.

Mao zażądał, aby indywidualne gospodarstwa rolne scalono w komuny ludowe, w których wszystkie dobra będą wspólne. Polecił również, by sadzono większą ilość zbóż. Jego zdaniem w ten sposób powinno się osiągnąć zwielokrotnienie plonów. Przewodniczący wpadł również na pomysł, by stworzyć tysiące prymitywnych ziemnych pieców, służących do przetapiania stali. Wyobrażał sobie, że jeszcze do końca 1958 roku wyprodukuje się w ten sposób 12 milionów ton stali. Liczył też na to, że do 1962 roku liczba ta wzrośnie do… 100 milionów!

Początkowo w komunalnych kantynach posiłki rozdawano za darmo. Już po kilku miesiącach Wielkiego Skoku jedzenie się jednak skończyło i w całym kraju zapanował głód.

fot.domena publiczna fot.domena publiczna Początkowo w komunalnych kantynach posiłki rozdawano za darmo. Już po kilku miesiącach Wielkiego Skoku jedzenie się jednak skończyło i w całym kraju zapanował głód.

Efekt tych doświadczeń był do przewidzenia. Chłopi, przegnani z pól do pracy przy wytapianiu stali, zostali pozbawieni możliwości uprawy ziemi. Nie byli w stanie zgromadzić zapasów żywności na zimę. Ogólnokrajowe szaleństwo w produkcji „surówki” pozbawiło ich zresztą nawet naczyń, w których mogliby przygotować posiłki. Wszystkie trafiły do pieców. Już po kilku miesiącach od inauguracji Wielkiego Skoku pojawiły się wyraźne oznaki kryzysu. Wkrótce ludziom po prostu zabrakło jedzenia. Na biurko Mao zaczęły spływać alarmujące raporty. W kraju szerzyły się nędza i głód.

„Rodzice musieli zdecydować, kto umrze pierwszy”

Pierwsze napady na magazyny ze zbożem i zorganizowane rabunki pociągów miały miejsce na przełomie 1957 i 1958 roku. Zapasy na wsiach się skończyły, a w miastach ucichły targowiska, bo w obrocie nie było już płodów rolnych. Ludzie, rozpaczliwie walczący o przetrwanie, jedli trawę, korę drzew i szczury. Głód był coraz silniejszy. W końcu zaczęto kierować swój wzrok w stronę ludzi. Jako pierwsze ofiarą padły jednostki najsłabsze – dzieci. W książce „Mao. Cesarstwo cierpienia” Torbjørn Færøvik przedstawia panującą w kraju sytuację na przykładzie jednego regionu:

W prowincji Anhui eksperymenty Mao zakończyły się piekłem cierpienia i śmierci. Oficjalne dokumenty partii pokazują, że całe wsie głodowały. Ci, którzy przetrwali najdłużej, zjadali się nawzajem. Najgorsze było to, że rodzice musieli decydować, kto umrze pierwszy – pisano w raporcie. – Zazwyczaj wybierano najmłodsze dziewczynki, chłopcy żyli najdłużej.

Co gorsza, widmo kolejnych lat klęski stawało się coraz bardziej realne. Chłopi byli do tego stopnia wycieńczeni pracą w polu albo przy wytapianiu stali, że już w 1959 roku wiele upraw pozostawało niezagospodarowanych. Ludzie zostali zmuszeni do walki o jedzenie i tylko najsilniejsi mieli szanse na przetrwanie.

Wykształciły się przy tym praktyki, które pozornie przynajmniej zmniejszały potworność zbrodni, do których dochodziło w całym kraju. Rodzice, którzy nie byli w stanie przełamać się, by zjeść własne dziecko, wchodzili we współpracę z sąsiadami. Wstrząsający opis strategii  yi ze er shi (zamiany dzieci dla jedzenia) zamieszcza w książce Torbjørn Færøvik:

Matka mówiła do córki: «Wkrótce odwiedzisz swoją babcię w niebie». Potem przestawano ją karmić. Dostawała tylko wodę. Kiedy dziewczynka umierała, wymieniano ją na martwą córkę sąsiadów. Żeby rodzice nie musieli jeść własnego dziecka. Gotowali mięso i robili na nim zupę.

Czy chiński przywódca wiedział, co się dzieje na prowincjach w wyniku wdrażania jego zbrodniczej polityki? Tak. Nie interesowało go to jednak. Sam codziennie zajadał się wytrawnymi potrawami, a odpowiednia grupa podwładnych dbała o zaspokojenie jego chuci. Nie miał powodów do narzekania.

Obywatele Chin myśleli, że Mao nie wie, co się dzieje w kraju, i wciąż mu ufali. Na zdjęciu spotkanie z mieszkańcami prowincji z 1958 roku.

fot.domena publiczna Obywatele Chin myśleli, że Mao nie wie, co się dzieje w kraju, i wciąż mu ufali. Na zdjęciu spotkanie z mieszkańcami prowincji z 1958 roku.

Utajniony bilans Wielkiego Skoku

Obywatele Chińskiej Republiki Ludowej byli tymczasem przekonani, że towarzysz Mao o niczym nie wie. Chłopi słali do Pekinu listy z pretensjami i skargami na warunki panujące w prowincjach. Jednak nic to nie dało. Głód trwał przez kolejne miesiące, a przywódcy kraju nie robili nic, by temu zaradzić. Tak świadkowie tamtych mrocznych czasów wspominają następstwa realizacji paranoidalnej koncepcji przewodniczącego:

Moja córka jest żoną człowieka ze wsi po drugiej stronie góry. W zeszłym tygodniu przyszła do nas i powiedziała, że w jej wiosce wiele dziewczynek zostało zabitych i zjedzonych. […] W jednej z brygad produkcyjnych chłopi zabili i zjedli 48 dziewczynek poniżej siódmego roku życia. Do brygady należały 82 rodziny, z sumie 490 członków. Księgowy brygady Wang Jiefang powiedział, że wszyscy długo jedli trawę, liście, korzonki i grzyby. I że w końcu z rozpaczy stali się kanibalami.

Szacunkowe dane mówią o minimum 10 milionach ofiar Wielkiego Skoku, ale istnieją też wyliczenia, które wspominają o liczbie czterokrotnie wyższej. Ile z nich zginęło z powodu szerzącego się w kraju kanibalizmu? Być może nigdy się nie dowiemy.

Eksperyment, polegający między innymi na wytapianiu stali w przydomowych ogródkach, skończył się największą klęską głodu w XX stuleciu.

fot.domena publiczna Eksperyment, polegający między innymi na wytapianiu stali w przydomowych ogródkach, skończył się największą klęską głodu w XX stuleciu.

Głód – który był największą klęską tego typu w XX stuleciu – udało się opanować stopniowo dopiero w latach 1962-1965. Władze Chin zostały zmuszone do zakupu żywności od państw trzecich. Skutki Wielkiego Skoku były jednak odczuwalne długi czas. Jeszcze jesienią 1962 roku nawet mieszkańcy Pekinu byli niedożywieni. W państwowej rozgłośni objawy niedoboru białka zdradzała aż jedna trzecia pracowników. „Byli ospali i opuchnięci, ich skórę pokrywały ciemne plamy” – opisuje Torbjørn Færøvik – „ci, którzy przychodzili do pracy, snuli się między biurkami, dotykając palcem policzków kolegów. Jeśli skóra nie wracała natychmiast na miejsce, był to znak puchliny”.

Klęska gospodarcza, spowodowana przez Wielki Skok, sprawiła, że w latach 60. XX wieku przewodniczący Mao na pewien czas został odsunięty od władzy przez Liu Shaoqi, Chen Yuna i Deng Xiaopinga. Wrócił jednak jeszcze w tej samej dekadzie z kolejną akcją. Tym razem  chodziło o tropienie w partii i w narodzie przeciwników politycznych – o Wielką Proletariacką Rewolucję Kulturalną. Ona także przerosła najśmielsze oczekiwania chińskiego tyrana…

Kanibalizm jako forma zemsty

Mao doskonale rozumiał realia poprzednich epok i umiejętnie korzystał z wzorców, jakie znalazł w klasycznych chińskich tekstach. Gdy został odsunięty na boczny tor, umiejętnie podsycał zainteresowanie własną osobą. Doprowadził do tego, że w kraju otaczano go absurdalnym wręcz uwielbieniem.

W 1965 roku chińska gospodarka wreszcie wróciła do stanu produkcji z 1957 roku. Chiny były na drodze powolnego wzrostu. To właśnie ten moment wybrał przewodniczący, by rozpętać walkę z wrogiem klasowym. W końcu, jak twierdził: „Kontrrewolucja jest wszędzie. Wszędzie jest walka klas”. Jego kampania rozpoczęła się 18 sierpnia 1966 roku.

Mao mimo klęski Wielkiego Skoku wciąż miał tłumy fanatycznych zwolenników. Zdjęcie z listopada 1966 roku.

fot.domena publiczna Mao mimo klęski Wielkiego Skoku wciąż miał tłumy fanatycznych zwolenników. Zdjęcie z listopada 1966 roku.

Ponad 200 tysięcy członków Czerwonej Gwardii zgromadziło się wówczas na Placu Niebiańskiego Spokoju, obiecując przeprowadzenie w Chinach kompletnej zmiany „kulturalnej”.  Ślubowali przy tym Mao absolutne posłuszeństwo. Policję poinstruowano, by nie wtrącała się w ich działania. Każdą próbę ich powstrzymania uznawano za „kontrrewolucyjną”.

W pierwszym miesiącu tak zainaugurowanej Rewolucji Kulturalnej w samym Pekinie oddziały młodych, szalejących z nienawiści czerwonogwardzistów splądrowały blisko 150 tysięcy domów. Zabito 1772 osoby. Około 77 tysięcy wywleczono siłą z ich własnych domów. Skonfiskowano 2,3 miliona książek i 3,3 miliona dzieł sztuki.

W całym kraju rozkręcała się spirala przemocy, która potrwała przez kilka kolejnych lat. Jak zauważa Torbjørn Færøvik w książce „Mao. Cesarstwo cierpienia”:

Jesienią 1967 roku powstawały coraz to nowe komitety rewolucyjne, rok później było ich jeszcze więcej. Ale przemoc nie ustała. W niektórych częściach kraju stała się nawet bardziej bestialska. Kolejne zabójstwa i masowe mordy popełniano w wielu prowincjach, a zabójcy, nad którymi nikt nie potrafił zapanować, dopełniali zbrodni, zjadając swoje ofiary. […] W czasie wielkiego skoku Chińczycy zjadali Chińczyków z biedy. Teraz kanibalizm stał się formą zemsty.

„Zabijcie mnie, zanim mi go odetniecie”

Relacje, które pozostawili świadkowie tych wydarzeń, dowodzą, że w Państwie Środka toczyła się regularna wojna domowa. Strona wygrana nie miała żadnej litości dla pokonanych. Wcześniejsze kary dla kontrrewolucjonistów, jak publiczne upokorzenia, wyroki więzienia czy praca w oddziale karnym, zostały przez fanatyków Mao uznane za zbyt łagodne. Wszędzie dochodziło do krwawych spektakli, których częścią było także zjadanie ludzkiego mięsa.

Jeden z bestialskich aktów triumfu nad „wrogami ludu”, do którego doszło w Luxin, opisał w głośnej książce „Scarlet Memorial. Tales of Cannibalism in Modern China” Zheng Yi. Wydarzenia miały miejsce przed państwowym magazynem zboża. Ofiarą rewolucji padli dwaj chłopcy, których zaczęto kroić, gdy jeszcze żyli.

Rewolucja kulturalna dotknęła nie tylko mieszkańców większych miast, ale także ludność prowincji, Na zdjęciu chińscy farmerzy w czasie rewolucji.

fot.Rameez Rahman/domena publiczna Rewolucja kulturalna dotknęła nie tylko mieszkańców większych miast, ale także ludność prowincji, Na zdjęciu chińscy farmerzy w czasach rewolucji.

Operacji dokonywał dozorca miejscowej szkoły. „Trzymając nóż w prawej ręce, wykroił serce i wątrobę. Mówiono, że mięso zostało później ugotowane razem z wieprzowiną i podzielono je między obecnych w siedzibie władz wojewódzkich” – relacjonuje autor. Z kolei Torbjørn Færøvik opisuje:

W jednej z brygad produkcyjnych w rejonie Tongwan wyznaczono niejakiego Gan Kezinga na ofiarę. Żył jeszcze, kiedy oprawcy zaczęli szlachtowanie od obcięcia mu penisa. „Zabijcie mnie, zanim mi go odetniecie”, wołał, ale na próżno. Został pokrojony na małe kawałki. Kiedy już oprawcy poczęstowali się najsmakowitszymi kąskami, czyli sercem, wątrobą i penisem, pozostali rzucili się na resztę ciała jak wygłodzone wilki.

W tym samym czasie na wiecu potępienia w Sanli zabito czterech mężczyzn. Później ich ciała zostały ugotowane w wielkich kotłach. „Dwadzieścia albo trzydzieści osób” brało udział w uczcie, którą tego wieczoru zorganizowano przed siedzibą komuny w Shangjiangu.

Autor książki „Mao. Cesarstwo cierpienia” raportuje też, że w prowincji Kuangsi latem 1968 roku zabijani i zjadani byli wszyscy „przegrani”! O prawdziwej kanibalistycznej uczcie, zorganizowanej przez młodych rewolucjonistów w Wuxuanie, wspomina też Zheng Yi: „Gdy kończył się seans potępienia, ofiary rozpruwano żywcem i wszystkie ich części – serce, płuca, pęcherz, nerki, łokcie, stopy i jelita – gotowano, pieczono albo smażono”. Jego zdaniem takie zebrania, „na których bawiono się, jedząc ludzkie mięso i sporo pijąc”, zdarzały się niemal codziennie.

Na prowincjach panował terror, a Mao świętował powodzenie Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej.

fot.domena publiczna Na prowincjach panował terror, a Mao świętował powodzenie Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej. Zdjęcie z jesieni 1966 roku.

Doszło do tego, że na prowincjach wierzono nawet, że kanibalizm ma właściwości lecznicze. „Słabowidząca kobieta, która słyszała, że może odzyskać wzrok, jeśli zje oczy zabitych, chodziła od ciała do ciała i wydłubywała trupom oczy” – dowodzi Færøvik.

To prawdziwe oblicze Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej do dzisiaj jest dopiero odkrywane. Wydaje się, że w czasie rozpętanej przez Mao masowej histerii kanibalizm stał się czymś powszechnym. Sam przewodniczący, odpowiedzialny za nie jedną, a dwie fale ludożerstwa we własnym kraju, nigdy nie poniósł konsekwencji swoich działań. Ba, do dzisiaj wielu wspomina z rozrzewnieniem czasy jego rządów…

 Bibliografia:

  1. Nathan Constantine, Historia kanibalizmu, Bellona 2007.
  2. Torbjørn Færøvik,
     Prószyński i S-ka 2018.
  3. Pin Ho, Wenguang Huang, Uderzenie w czerń, Czarne 2015.
  4. Zheng Yi, Scarlet Memorial. Tales of Cannibalism in Modern China, Boulder 1996.

 

Czy wiesz, że ...

...Adolf Eichmann pierwsze powojenne lata spędził na północy Niemiec, gdzie pracował najpierw jako drwal, a później - jako hodowca kur? Sprzedawał jajka nawet mieszkającym w okolicy Żydom... nad czym bardzo ubolewał.

...w zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku ranna została Ann Odre? Kobieta była amerykanką polskiego pochodzenia i według prasy urodziła się tego samego dnia i w tym samym miejscu, co papież. W rzeczywistości urodziła się ona w USA i była trzy lata młodsza od Jana Pawła II… Z Wadowic pochodziła natomiast jej matka.

...Zdzisław Najmrodzki uciekał polskiej milicji i prokuraturze aż 29 razy? Zyskał dzięki temu nieśmiertelną sławę w środowiskach przestępczych. Był też popularny w szerszych kręgach ze względu na legendę „polskiego Robin Hooda”. W końcu grabił tylko komunistyczne państwo, nigdy nie używał przemocy i wyglądał trochę jak Lech Wałęsa.

...by uciec z PRL-u wybitny kompozytor Andrzej Panufnik zorganizował sobie wyjazd do Zurychu na nagrania polskiej muzyki? By nie budzić podejrzeń, oficjalne zaproszenie zostało wysłane do Biura Współpracy Kulturalnej z Zagranicą. Panufnik udawał zaskoczonego propozycją i zgodził się, pozornie bez entuzjazmu, dopiero po licznych namowach.

Komentarze

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.