Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Najbardziej absurdalne przejawy kultu Mao

Mao i tłumy wiwatujące na jego cześć około 1950 r. (fot. domena publiczna)

fot.domena publiczna Mao i tłumy wiwatujące na jego cześć około 1950 r. (fot. domena publiczna)

Musimy pokładać ślepą wiarę w Przewodniczącym! Musimy być posłuszni i całkowicie oddani Przewodniczącemu! – krzyczał członek politbiura. Inni chińscy komuniści mu przyklasnęli i zaczęli szukać sposobów na pokazanie Mao swego uwielbienia. Czasami robili to na najdziwniejsze sposoby.

Pewnego letniego dnia na fregacie patrolującej rzekę Jangcy rozległ się alarm. Kapitan nakazał wciągnięcie na maszt wszystkich flag, a załoga ustawiła się karnie na pokładzie, by po chwili ujrzeć kuriozalną scenę.

Oto półnagi, siedemdziesięciotrzyletni przewodniczący Mao płynął z nurtem rzeki, otoczony łodziami i żołnierzami pływającymi wokół niego z uniesionymi czerwonymi chorągiewkami. Jak opisuje Torbjørn Færøvik w książce: Mao.Cesarstwo cierpienia:

Z megafonu umieszczonego na jednej z towarzyszących im łodzi dobiegała żywa, wojskowa muzyka. Za tą procesją było jeszcze więcej pływaków. Jeden z nich, starszy mężczyzna z wielkim brzuchem, płynął na plecach. „To przewodniczący Mao! Zaniemówiliśmy z niedowierzania i szoku!”

Następnego dnia Mao ustanowił nowy pływacki rekord świata. Według „Dziennika Ludowego” pokonał piętnaście kilometrów w sześćdziesiąt pięć minut. Żaden człowiek przed nim nie płynął tak szybko.  

Oczywiście w całym kraju odtrąbiono niezwykły sukces przewodniczącego. Kiedy ten płynął z nurtem Jangcy, w wodzie towarzyszyło mu pięć tysięcy młodych komunistów.

Pod pomnikami przewodniczącego w całych Chinach zbierały się wiwatujące tłumy; świadkowie pływackiej wyprawy, którzy widzieli ją z pokładu fregaty, opisywali ją w utworach poetyckich, a gdy pojawiali się na lądzie, także na ich cześć wiwatowały tłumy. Ludzie wskakiwali w nurty Jangcy, żeby płynął w tej samej wodzie, co ukochany wódz.

Posąg Mao Zedonga w Chinach (fot. Whoisgalt, lic. CCA SA 3.0)

fot.Whoisgalt, lic. CCA SA 3.0 Posąg Mao Zedonga w Chinach (fot. Whoisgalt, lic. CCA SA 3.0)

Mordować ku chwale przewodniczącego Mao!

Mao kreował siebie na największego w dziejach ideologa rewolucji. W związku z tym tworzył kolejne „dzieła literackie”, które stawały się strawą duchową dla jego fanatycznych zwolenników. Tak było na przykład z czerwoną książeczką, czyli wyborem jego cytatów, jakie tłumy potrafiły recytować z pamięci (i dokładnie to robiły przy różnych okazjach!).

Chiński Komitet Centralny planował także wydanie „Dzieł wybranych” przewodniczącego w nakładzie… 35 milionów egzemplarzy. Wszystkie książki miały być rozprowadzone wśród ludu łaknącego słów przywódcy.

Cytaty z Mao były jednak dla części Chińczyków problematyczne. Ich analfabetyzm nie pozwalał na swobodną lekturę złotych myśli ukochanego przywódcy. Rozwiązaniem okazywało się wspomniane już wkuwanie ich na pamięć. Wielu poddanych czerwonego reżimu dochodziło do wniosku, że najłatwiej przyjdzie im to jeśli będą je wyśpiewywać. Pewien chiński kompozytor ułożył aż sto melodii do cytatów!

Czy wiesz, że ...

...oddział Mariana Bernaciaka ps. "Orlik" zdołał sforsować ubeckie więzienie powiatowe w Puławach? Była to prawdziwa forteca, pilnie strzeżona, obwarowana, z garnizonem radzieckim w pobliżu. Mimo to, dzięki szybkiej akcji, uwolnili 107 więźniów i wystrychnęli na dudka Sowietów

...Elena Ceaușescu chciała Nobla z chemii chociaż nie skończyła czterech klas podstawówki? Żona rumuńskiego dyktatora robiła międzynarodową "karierę" naukową. Wszystko dzięki temu, że podpisywała się pod pracami, których treści nawet nie rozumiała. Część z nich wykradał na Zachodzie rumuński wywiad.

...by uciec z PRL-u wybitny kompozytor Andrzej Panufnik zorganizował sobie wyjazd do Zurychu na nagrania polskiej muzyki? By nie budzić podejrzeń, oficjalne zaproszenie zostało wysłane do Biura Współpracy Kulturalnej z Zagranicą. Panufnik udawał zaskoczonego propozycją i zgodził się, pozornie bez entuzjazmu, dopiero po licznych namowach.

... żona rządzącego Rwandą dyktatora Juvénala Habyarimana, choć próbowała wszystkim wmówić, że jest kurą domową, w rzeczywistości rządziła krajem. Była u steru władzy także wtedy, gdy rozpoczęło się ludobójstwo. Nie miała zamiru go powstrzymywać.

Komentarze (6)

  1. Kuman Odpowiedz

    Takie komentarze jak twój Panie ‚Historia prawdziwa’ to rzeczywisty pikuś porównujesz Chińskiego Czerwonego caesarea do Jana Pawła 2 aż tak razi ci współczucie dobroć i chęć naprawienia tego świata wiecznej wojny?

    • ola22 Odpowiedz

      zwłaszcza współczucie i dobroć wobec tych zgwałconych Bośniaczek które chciał nakłonić do rodzenia dzieci serbskim mordercom?

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.