Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ulubiona pilotka Hitlera. Otto Skorzenny mówił jej „Führer rozszarpałby mnie, gdyby coś ci się stało!”

Hanna Reitsch z ręką uniesioną wnazistowskim pozdrowieniu (fot. Ruffneck88, lic. CCA SA 4.0 I)

fot.Ruffneck88, lic. CCA SA 4.0 I Hanna Reitsch z ręką uniesioną wnazistowskim pozdrowieniu (fot. Ruffneck88, lic. CCA SA 4.0 I)

W czasach gdy idealna Niemka miała zajmować się domem i rodzeniem dzieci, ona chciała latać. Kiedy wreszcie pozwolono jej zasiąść z a sterami, swoimi wyczynami zadziwiła wszystkich, łącznie z Hitlerem, którego bunkier opuściła  jako ostatnia żywa osoba.

Hanna Reitsch urodziła się 29 marca 1912 roku w Hirschbergu, czyli dzisiejszej Jeleniej Górze. Choć od najwcześniejszego dzieciństwa pasjonowała się lotnictwem, jako Niemka miała do niego właściwie zamkniętą drogę.

W myśl postanowień traktatu wersalskiego jej ojczyzna nie mogła mieć własnej floty powietrznej, przemysłu lotniczego i maszyn przystosowanych do lotów na dużej wysokości. Pasjonaci chcący oderwać się od ziemi musieli zadowolić się szybowcami. To właśnie za ich sterami miała w przyszłości zasiąść Hanna. Najpierw musiała jednak zdobyć pozwolenie rodziców.

Młoda panna Reitsch miała apodyktycznego ojca Willy’ego, który początkowo nie chciał słyszeć o planach córki. Zresztą, dziewczyna w gimnazjum wymarzyła sobie dwie rzeczy – studiowanie medycyny (jej ojciec był lekarzem i zaszczepił w niej pasję) i latanie. Rodzice mieli ją za trzpiotkę, której szybko podobne pomysły wywietrzeją z głowy, dlatego Willy zaproponował jej umowę – pozwoli jej wsiąść do samolotu, jeśli przez dwa lata nie wspomni o tym słowem. Przez ten czas Hanna podciągnęła się w nauce, a gdy z okazji zdanej matury otrzymała od ojca złoty zegarek, przypomniała mu o pakcie i poprosiła o swój obiecany kurs szybowcowy.

Kinder, Küche, Kirche? Nie, dziękuję

Zanim dziewczyna wyjechała na studia, matka wymogła na niej rok nauki w Kolonialnej Szkole dla Kobiet w Rendsburgu. Sama idea tej placówki była dość absurdalna, bowiem Niemcy utraciły swoje kolonie w następstwie Wielkiej Wojny. Rewizjonistyczne marzenia sprawiały jednak, że ani nazwy szkoły, ani jej programu nie zmieniono.

Uczennice Szkoły Kolonialnej dla Dziewcząt w Rendsburg (fot. domena publiczna).

fot.domena publiczna Uczennice Szkoły Kolonialnej dla Dziewcząt w Rendsburg (fot. domena publiczna).

Młode dziewczęta nauczano między innymi sprzątania, gotowania, prowadzenia gospodarstwa domowego, podstawowych domowych napraw, kilku języków (angielskiego, hiszpańskiego i… jednego z języków zachodnioafrykańskich). Jak pisze Clare Mulley w książce „Kobiety, które latały dla Hitlera”:

Jej „jedynym znaczącym sukcesem” – stwierdziła potem szyderczo – był prywatny eksperyment z higieniczną hodowlą świń.  

W zamyśle matki edukacja w tej szkole miała nie tylko nauczyć jej córkę bycia dobrą gospodynią. Niedaleko mieściła się uczelnia morska, do której uczęszczały całe tabuny młodych mężczyzn. Pani Reitsch miała nadzieję, że Hanna wróci z dyplomem, ale też z odpowiednim narzeczonym. Plany rodziny spełzły na niczym, bo dziewczyna miała w głowie tylko marzenie o lataniu.

Czy wiesz, że ...

…grupy dezerterów z amerykańskiej armii były postrachem ludności cywilnej w zachodniej Europie? Złą sławą okrył się m.in. zorganizowany przez nich gang, który współpracował z korsykańską mafią i zarabiał na nielegalnym handlu.

...wojska niemieckie w Kurlandii walczyły aż do 13 maja 1945 roku, czyli jeszcze kilka dni po zakończeniu wojny? Jedną z przyczyn tak długiego oporu był strach, że Rosjanie zrobią żołnierzom Wehrmachtu drugi Katyń.

...nie wszyscy wierzą, że Hitler i Ewa Braun zginęli w berlińskim bunkrze? Niektórzy uważają, że mogli  wydostać się z oblężonego miasta tajnym tunelem. Następnie wsiedli na pokład samolotu, który zawiózł ich do Danii. Dalej, już na pokładzie łodzi podwodnej, przedostali się do Ameryki Południowej, ulubionej przez nazistów części świata.

...dla Ludwiki Zachariasiewicz, wtyczki AK w strukturach NKWD, punktem kontaktowym z polskimi konspiratorami był… gabinet kosmetyczny na Pradze? W ten sposób młoda kobieta kreowała się jako atrakcyjna, próżna trzpiotka, dla której najważniejszy jest piękny wygląd.

Komentarze (9)

  1. Urszula Odpowiedz

    Proszę nie używać terminu „pilotka” jest to nazwa czapki. Proszę nie stosować na siłę robionych żeńskich form wyrazów. Nie podoba mi się wprowadzanie idiotycznych feministycznych sformułowań w miejsce istniejących nazw. Jestem kobietą i pilotem a to zdrobnienie uwłacza każdej kobiecie wykonujacej ten zawód. Nikt w naszym gronie go nie używa, żadna z koleżanek siedzących za sterami samolotu.

  2. Bn Odpowiedz

    Po.wojnie nie dostała prlelowskiej wizy na szybowcowe. Mistrzostwa. Świata w rodzinnej Jeleniej Górze. W tej sprawie nieskuteczne interweniował szef. A EROKLUBU. RFN harald Quant, syn Magdy Geobels….

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.