Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jak bardzo niebezpieczne było wyjście na kawę podczas niemieckiej okupacji?

Goście jeden z krakowskich kawiarni. Zdjęcie z sierpnia 1941 roku.

fot.domena publiczna Goście jeden z krakowskich kawiarni. Zdjęcie z sierpnia 1941 roku.

Jeśli Niemcy polowali na konkretne osoby, wyłuskiwali je precyzyjnie. Czasem jednak po prostu zabierali wszystkich gości zatłoczonej kawiarni czy restauracji wraz z personelem, najlepszą żywnością i utargiem. Biorąc za zakładników zwykłych klientów, naziści chcieli wywrzeć presję na polskim podziemiu.

Właściciel kawiarni czy restauracji działającej w okupowanej Polsce także był narażony na poważne konsekwencje. Jeśli lokal odwiedzali ludzie z podziemia, istniało ryzyko, że w razie niemieckiego nalotu znalezione zostaną na przykład nielegalne broszury bądź przy którymś z gości broń. Podejrzenia w takim przypadku padały nie tylko na człowieka złapanego na gorącym uczynku, ale też na tego, który właśnie sprzedał mu talerz zupy.

Między Armią Krajową i Niemcami

Świat  gastronomii  tkwił  w  imadle  –  między  Polskim  Państwem Podziemnym a władzami okupacyjnymi. Niezależnie od poglądów i swojego patriotyzmu każdy restaurator musiał liczyć się z tym, że bezpośrednie niebezpieczeństwo zagrozi mu również ze strony Armii Krajowej. Nie mógł przecież przewidzieć, czy władze konspiracyjne nie wydały wyroku na któregoś ze stałych bywalców lokalu. Nie było jego winą, jeśli nieświadomie karmił konfidenta gestapo czy innego zdrajcę. Problem polegał na tym, że egzekutorzy Armii Krajowej nie pytali o winę. Dla nich liczyła się tylko likwidacja wroga przy użyciu wszelkich koniecznych środków.

Mógł to być granat wrzucony przez okno kawiarni albo seria z pistoletu automatycznego. W takiej sytuacji niezwykłe łatwo było o postronne ofiary, a w dodatku sam restaurator (o ile nie dostał rykoszetem) musiał się później tłumaczyć na gestapo.

Przykładów nie brakuje. Chociażby referat 993/W kryptonim „Wapiennik” Komendy Głównej Armii Krajowej, którego jednym z zadań była likwidacja osób skazanych wyrokami sądów podziemnych, przeprowadzał akcje właśnie w lokalach gastronomicznych. Był to ten sam oddział, którego członkowie, bracia Bąkowie, potrafili odbić z bronią w ręku zarekwirowaną im wcześniej świnię.

Podczas okupacji restauratorzy musieli obawiać się ne tylko nalotów gestapo ale również akcji polskiego podziemia, które czasami likwidowało konfidentów w kawiarniach czy restauracjach.

fot.Aszumila/ domena publiczna Podczas okupacji restauratorzy musieli obawiać się ne tylko nalotów gestapo, ale również akcji polskiego podziemia, które czasami likwidowało konfidentów w kawiarniach czy restauracjach.

Jedną z „kawiarnianych akcji” przeprowadzono 8 października 1943 roku w barze „Za Kotarą”. Celem był Józef Staszauer, oficer Oddziału Łączności Komendy Głównej Armii Krajowej, a jednocześnie konfident gestapo. W barze wywiązała się strzelanina z gestapowcami, jednak żołnierzom „Wapiennika” udało się wykonać zadanie, nie tracąc ani jednego ze swoich ludzi. „Za Kotarą” zginął Staszauer wraz z żoną i szwagrem, siedmiu Niemców oraz współpracujących z nimi Polaków, a także czterech przypadkowych świadków, wśród których znalazła się zatrudniona tam aktorka Maria Malanowicz.

Jednocześnie konspiracyjnej wierchuszce zależało na utrzymywaniu jak najlepszych relacji z restauratorami, a te zależały przede wszystkim od tego, czy szeregowi akowcy – chcący coś zjeść, czegoś się dowiedzieć lub spotkać się z przyjaciółmi – potrafili się zachować. Czyli zostawić wszystkie oznaki swojej „pracy” za drzwiami lokalu. „Wprost karygodne jest wchodzenie do kawiarni (choćby tylko dla kupienia ciastek lub rozejrzenia się po obecnych), jeśli ma się przy sobie broń, nielegalną bibułę lub choćby tylko notatki z adresami” – brzmiała instrukcja Polskiego Państwa Podziemnego, cytowana przez Tomasza Szarotę.

Czy wiesz, że ...

...Alfred Rosenberg, jeden z twórców zbrodniczej ideologii III Rzeszy, twierdził, że nie miał pojęcia o tym, co działo się w obozach koncentracyjnych. Gdy miał okazję odwiedzić Dachau, zrezygnował "ze względów estetycznych".

...as pancerny w szeregach 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, podporucznik Mark Weissenberg, zginął w bardzo niefortunnym wypadku? Podczas nocnego natarcia na Bydgoszcz usiadł na błotniku, aby pomagać w kierowaniu czołgiem. Zmęczony zasnął i osunął się pod gąsienice.

...Heinrich Himmler po zakończeniu wojny sam się „odnalazł”? Oddał w ręce aliantów 23 maja 1945 roku. Przybył do Obozu Przesłuchań Cywili nieopodal Lüneburga. Przedstawił się i podpisał, by udowodnić swoją tożsamość.

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

Komentarze (1)

  1. Chalie Odpowiedz

    Niemcy za okupacji Polski przymykali tzw. oko na bimbrownie i handel alkoholem bo im było na rękę rozpijanie Polaków. Pijany nie myśli o oporze, konspirowaniu, etc.. Zresztą do lat 80 tych wódka lała się strumieniami na polskich stołach – życie było szare i ponure a bieda wręcz piszczała. Teraz ludzie zachlewają się tanim piwem i winem – młodzież bez piwa żyć nie może. Trzustki upomną się o swoje za jakiś czas.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.