Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Te niepozorne zwierzęta pomogły Polakom przetrwać drugą wojnę światową. Zapomniane zasługi… królików

Sklepikarz za ladą jednego ze sklepów w okresie okupacji. Fotografia pochodzi z książki Aleksandry Zaprutko - Janickiej pt. "Okupacja od kuchni", która wydana została przez Wydawnictwo Znak Horyzont.

fot.materiały prasowe Sklepikarz za ladą jednego ze sklepów w okresie okupacji. Fotografia pochodzi z książki Aleksandry Zaprutko – Janickiej pt. „Okupacja od kuchni”, która wydana została przez Wydawnictwo Znak Horyzont.

W czasie wojny kwestia wyżywienia urastała do rangi gigantycznego problemu. Aby wspomóc się choć trochę, mieszkańcy miast puste działki, parki, skwery i własne balkony zamieniali w ogrody. Z domowym chowem zwierząt sprawa nie prezentowała się równie prosto.

Chcąc zapewnić sobie źródło mięsa, ludzie podejmowali trud hodowli nawet w centrach miast. W piwnicach, na strychach, w szopach, kuchniach, a nawet w łazienkach polskich domów mieszkały króliki. Ich mięso jest zdrowe, zawiera dużo białka i witamin, a same zwierzęta są łatwe w utrzymaniu i bardzo szybko rosną. Te walory czyniły z królików idealne uzupełnienie okupacyjnej diety.

Z drugiej strony króliki miały także jedną, poważną wadę: trzeba je było wyżywić. Najłatwiej było karmić zwierzęta w lecie, kiedy nawet w środku miasta z łatwością dało się znaleźć świeżą trawę. Oprócz tego do króliczych brzuchów trafiały kuchenne odpadki i siano. Zimą nie obchodziło się bez wyrzeczeń: jeśli pani domu chciała zachować swoją hodowlę, często była zmuszona uszczuplać zapasy przeznaczone dla siebie i rodziny.

Króliki mieszkały najczęściej w klatkach. W dużych miastach klatki te trzymano we wnętrzach kamienic. Poznanianka, Teresa Śliwińska, wspominała okoliczności, w jakich jej rodzice zdecydowali się na rozpoczęcie własnej hodowli. Niemcy zarekwirowali im piec z kotłem miedzianym na wodę, a nawet wannę – wszystko to rzekomo jako materiał na broń i amunicję.

W efekcie łazienka zionęła pustką. Państwo Śliwińscy nie zamierzali dopuścić, by nagle opróżniona powierzchnia się marnowała. Dawną łazienkę po sam sufit zastawili klatkami z królikami. Znalazło się miejsce także na beczkę z kiszoną kapustą i skrzynkę z ziemią ogrodową, w której pani domu przechowywała warzywa

Przykładowe klatki, w których hodowano króliki. Zdjęcie pochodzi z książki "Okupacja od kuchni" autorstwa Aleksandry Zaprutko - Janickiej.

fot.materiały prasowe Przykładowe klatki, w których hodowano króliki. Zdjęcie pochodzi z książki „Okupacja od kuchni” autorstwa Aleksandry Zaprutko-Janickiej.

Łazienka przyciągała dzieci jak magnes. Teresa Śliwińska opisuje, jak poznawała zwyczaje królików i bacznie je obserwowała. To zainteresowanie, połączone z doglądaniem zwierzaków i żmudnym zdobywaniem dla nich pożywienia (co zwykle należało do obowiązków dzieci) mogło mieć wyłącznie jeden skutek. Najmłodsi członkowie rodziny przywiązywali się do małych puszystych kulek, które po kilku miesiącach lądowały na talerzu.

Wspominała o tym Maria Kwiatkowska, która w czasie okupacji była nastolatką i wraz z mamą oraz młodszym bratem mieszkała w Sędziszowie Małopolskim. To właśnie wspomniany brat, Poluś, zajmował się stadkiem mającym zapewnić rodzinie mięso. Króliki mieszkały w małej stajence za domem, a kiedy przychodziło im się żegnać z życiem:

Zabijał je sąsiad Buś, a mama przyprawiała je na różne sposoby. Poluś się boczył, bo bardzo się do nich przywiązywał i żal mu było, kiedy zabierano króliki do jedzenia.

Artykuł porusza następujące tematy:

    Czas akcji:

    Miejsce akcji:

    Czy wiesz, że ...

    ...radzieckie snajperki uczono walki w każdych warunkach? Zanim wyruszyły na front, kilkanaście godzin dziennie spędzały czołgając się w błocie i przygotowując się do polowania na wroga w najróżniejszych miejscach.

    ...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

    …grupy dezerterów z amerykańskiej armii były postrachem ludności cywilnej w zachodniej Europie? Złą sławą okrył się m.in. zorganizowany przez nich gang, który współpracował z korsykańską mafią i zarabiał na nielegalnym handlu.

    ... żona rządzącego Rwandą dyktatora Juvénala Habyarimana, choć próbowała wszystkim wmówić, że jest kurą domową, w rzeczywistości rządziła krajem. Była u steru władzy także wtedy, gdy rozpoczęło się ludobójstwo. Nie miała zamiru go powstrzymywać.

    Komentarze (2)

    1. Pawel Odpowiedz

      Znam relacje kobiety, ktora byla 10-latka w czasie okupacji dotyczaca wlasnie krolikow, ktore pozwolily przetrwac jej i jej rodzinie. Wspominala, ze czesc krolikow byla hodowana w klatkach, a czesc zyla poldziko, w norach wykopanych w sadzie (oczywiscie w sezonie letnim). Aby kroliki nie pouciekaly, sad byl ogrodzony siatka wkopana na ok. 0.5 metra w grunt. Po co to wszystko? Otoz zdazaly sie bandyckie „rekwizycje” krolikow z klatek, przed ktorymi te z nor byly bezpieczne, a zawsze potem mozna bylo je cierpliwie wylapac.

    Dodaj komentarz

    Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

    Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



    Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

    Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK Sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Społeczny Instytut Wydawniczy ZNAK i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

    Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

    Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

    Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.