Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Najciekawsza książka tygodnia. Tropem seryjnego zabójcy z czasów stanu wojennego

Zakrwawiony młotek (fot. Marcin Wichary, lic. CCA 2.0 Generic)

fot.Marcin Wichary, lic. CCA 2.0 Generic Zakrwawiony młotek (fot. Marcin Wichary, lic. CCA 2.0 Generic)

Milicja przez długi czas niespecjalnie martwiła się tym, że na wybrzeżu kolejne kobiety padają ofiarą seryjnego mordercy, który atakuje je by zaspokoić swoje chore żądze. Stróże porządku zajęci byli zwalczaniem „solidaruchów”, a tymczasem „Skorpion” wyruszał na swoje polowania.

Krzysztof Wójcik opowiada historię tego zwyrodnialca, nie szczędząc drastycznych szczegółów, wybijając czytelnika z jego bezpiecznego świata.

Oprócz historii „Skorpiona” poznamy opowieść o zakonnicy, która odważyła się spotykać z więźniami z celi śmierci. Przyjrzymy się także przygodom polskich szpiegów.

Wójcik K., Skorpion (Muza)

Niektóre historie mają w sobie taki ładunek mroku, że nawet w słoneczne wiosenne popołudnie potrafią wyssać całe ciepło z pokoju tak, że człowieka przebiega zimny dreszcz. Jedną z nich opowiada Krzysztof Wójcik w swoim reportażu poświęconym przedostatniemu polskiemu skazańcowi, któremu zasądzono i wykonano karę śmierci. Jako wytrawny dziennikarz śledczy, wnikliwie przeanalizował akta sprawy, z których wyłania się obraz zwyrodnialca. Wójcik historię „Skorpiona” opowiada z kilku różnych perspektyw – mordercy, jego ofiar, ich bliskich oraz błądzących we mgle milicjantów.

Przez długi czas organa ścigania ignorowały sprawę seryjnego mordercy. Chodziło tu o kwestie propagandowe – jak bowiem mieli ujawnić, że istnieją przestępcy, z którymi władza komunistyczna sobie nie radzi? Milicjanci dysponowali rysopisami i portretami pamięciowymi pozostawionymi przez kilka ofiar, które przeżyły atak. Sprawę popchnęła do przodu dopiero śmierć młodej mieszkanki Skaryszew. „Skorpion” zabił ją i zgwałcił tuż obok lokalnej siedziby PZPR, a ona sama należała do ZMS. Po zaledwie kilku godzinach od jej śmierci znaleziono ciało. W sprawie seryjnego mordercy zainterweniował nawet Czesław Kiszczak. To wówczas zaczęto na poważnie ścigać „Skorpiona”.

Gies F., Gies J., Życie w średniowiecznej wsi (Znak Horyzont)

Dzięki tej książce możemy się przenieść w czasie i przestrzeni. Dawno dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami i Kanałem La Manche, w bajkowej krainie, zwanej średniowieczną Anglią, żyli zwyczajni ludzie, którzy nie różnili się od nas aż tak bardzo.
Gdy poddamy się lekturze, zauważymy wiele analogii. No, może poza skalą przemocy. Dziś już raczej nie wbijamy nikomu siekiery w głowę za to, że ukradł nam kurę…

Prejean H., Przed egzekucją (Mando)

Siostra Helen Prejean pewnego dnia zadała sobie pytanie, czy należy widzieć bliźniego w każdym człowieku, nawet tym najgorszym.

Odpowiedziała sama sobie podejmując trudną korespondencję z więźniami odsiadującymi wyroki w celi śmierci, a później towarzysząc im na ścieżce wiodącej wprost ku egzekucji. Relacja zakonnicy pełniącej wśród skazańców rolę „duchowego doradcy” daje nam unikatową perspektywę. Prejean opowiada nie tylko o swoich doświadczeniach ze spotkań z korespondencji z więźniami, ale też o realiach amerykańskiego więziennictwa oraz o historiach poszczególnych skazańców.

Koper S., Biedrzycki A., Polscy szpiedzy (Bellona)

W dziedzinie szpiegostwa Polska nie ma się czego wstydzić. Książka „Polscy szpiedzy” ukazuje długie tradycje doskonałego wyszkolenia, świetnego doboru przyszłych agentów oraz niezwykłej pomysłowości.

Nie możemy zapomnieć też o iście ułańskiej fantazji, która nie raz ratowała szpiegom życie. Od Krystyny Skarbek, do pułkownika Kuklińskiego – warto znać dokonania tych ludzi w służbie Polsce. Książka daje też czytelnikowi niezwykłą możliwość zapoznania się z tym w jaki sposób agentów przygotowywano do wypełniania najtrudniejszych zadań wywiadowczych.

Komentarze (2)

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Panie Jarku, oczywiście nastąpił tu błąd, powinno być „także”. Dziękujemy za zwrócenie uwagi, jednak na przyszłość prosimy o korzystanie ze specjalnego formularza do zgłaszania literówek, który znajduje się na dole strony. Pozdrawiamy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.