Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Wojna zawsze najsilniej uderza w kobiety. 4 poruszające historie z II wojny światowej, które udowodnią Ci, że Polka potrafi znieść wszystko

Dziewczęta żegnają się z rodzinami przed wyjazdem na roboty do Rzeszy. Już za moment wyruszą w nieznane, gdzie czeka je ciężki los (fot. Bundesarchiv, Bild 183-B19867, lic. CC-BY-SA 3.0)

fot.Bundesarchiv, Bild 183-B19867, lic. CC-BY-SA 3.0 Dziewczęta żegnają się z rodzinami przed wyjazdem na roboty do Rzeszy. Już za moment wyruszą w nieznane, gdzie czeka je ciężki los (fot. Bundesarchiv, Bild 183-B19867, lic. CC-BY-SA 3.0)

To, z czym zmuszone były się zmagać, zniszczyłoby niejednego człowieka. One jednak stawiły czoła przeciwnościom. Nie myślały o sobie, ale o ludziach, dla których żyły – mężach, dzieciach, najbliższych. Warto przypomnieć ich heroiczne zmagania.

Co dawało tym kobietom siłę napędową i energię do walki? Fakt, że żyły nie tylko dla siebie, ale i dla swoich rodzin. To budziło w nich niesamowitą determinację i odwagę. Tomasz Kubicki w książce „Kobiece drogi” stwierdził: Szybko odkryłem, że nie upadły na kolana przed wszechobecnym złem. Była w nich jakaś piękna moralna siła, ale nie bohaterstwo – to pojęcie powstało po wojnie.

Maria Wawrzyniak

Marii z początku nie było źle. Mimo wojny miała przy sobie męża i cztery córki. Pewnego dnia jej rodzina została rozdzielona. Jedna łapanka i świat stanął na głowie. Jej ukochany mąż Franciszek znalazł się w łapach Niemców, znalazł się w jednym z najcięższych obozów koncentracyjnych. Ona tymczasem musiała udźwignąć cały ciężar odpowiedzialności za rodzinę. Na całe dnie porzucała dzieci, z których najstarsze miało 8 lat i zginała nisko kark, pracując dla niemieckich bauerów.

Żyła wraz z córkami w jednej izbie, żywiąc je i siebie tym, co dostała od swoich pracodawców. W pocie czoła harowała w polu po kilkanaście godzin dziennie, jednak i to nie uchroniło jej przed wyrzuceniem z domu i z rodzinnych stron. Wcielono je do Rzeszy, więc Polaków wywleczonych w środku nocy z własnych łóżek wsadzono do wagonów bydlęcych i wywieziono w nieznane. Marię wraz z dziećmi do obozu w Żabikowie, gdzie nieomal rozdzielono ją z córkami, a później na roboty przymusowe.

Przez cały czas głód zaglądał im w oczy, matka słabła, a dzieci wyglądały niczym cienie. Żona austriackiego bauera chciała Marii odebrać jedną z córek, myśląc, że zwyczajnie uda jej się przekupić zdesperowaną kobietę. Matka z oburzeniem odrzuciła jej ofertę i podwoiła wysiłki, by ratować siebie i dzieci. Dzięki niej przetrwały wojnę i wróciły do domu.

Robotnicy przymusowi (fot. Bundesarchiv, Bild 146-1994-090-06A, Dumm, lic. CC-BY-SA 3.0)

fot.Bundesarchiv, Bild 146-1994-090-06A, Dumm, lic. CC-BY-SA 3.0 Robotnicy przymusowi (fot. Bundesarchiv, Bild 146-1994-090-06A, Dumm, lic. CC-BY-SA 3.0)

Władysława Pawłowska

Władzia była żoną oficera Janka. Gdy wybuchła wojna jej mąż naturalnie wyruszył na front i… nie wrócił. Trafił do Kozielska. Choć dziś ta nazwa miejscowości brzmi prawdziwie złowrogo, wówczas nie wiedziano, jaki los spotka tam polskich żołnierzy. Tymczasem Władzia wraz z małym synkiem czekała na męża w mieszkaniu rodziców w Brodach, które zostały zajęte przez armię radziecką. Już wkrótce NKWD zaczęło nocami łomotać do drzwi mieszkań, siejąc terror. Zaczęły się deportacje. Wrogi element, do którego zaliczali się Władzia i jej roczny synek Jędruś, miał zostać wykorzeniony.

Zrządzeniem losu udało się ukryć dziecko, wmawiając ludziom, którzy po nich przyszli, że mały zmarł na tyfus. Władzia znalazła się w Kazachstanie, gdzie miała tyrać w kołchozie ponad siły. Kontakt z mężem nagle się urwał… Żona słała listy, lecz odpowiedzi od Janka nie nadchodziły. Pisząc do rodziców opowiadała, że z pewnością jest mu lepiej, bo Bóg się nim opiekuje, pracuje kilkaset kilometrów od niej, tylko nie może się porozumieć. Tak jak tysiące innych żon wierzyła i kurczowo trzymała się nadziei, że już niedługo zobaczy swojego ukochanego. Wierzyła, że skoro żaden z oficerów nie pisze, to brak wiadomości jest dobrą wiadomością.

Czy wiesz, że ...

...w pierwszych miesiącach II wojny światowej Departament Stanu USA wyłożył łącznie 80 milionów dolarów na pomoc dla Polski? Inicjatorem powstania tzw. Commission for Polish Relief był były prezydent Stanów Zjednoczonych, Herbert Hoover. Pieniądze posłużyły na zakup żywności, lekarstw i ubrań dla dotkniętych okupacyjną biedą Polaków. 

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

... żona rządzącego Rwandą dyktatora Juvénala Habyarimana, choć próbowała wszystkim wmówić, że jest kurą domową, w rzeczywistości rządziła krajem. Była u steru władzy także wtedy, gdy rozpoczęło się ludobójstwo. Nie miała zamiru go powstrzymywać.

...jedynym "nawróconym" nazistą w Norymberdze był Hans Frank, generalny gubernator okupowanych ziem polskich? Twierdził, że w celi śmierci "odnalazł Boga".

Komentarze (6)

  1. Anonim Odpowiedz

    Naprawdę? Tym kobietą? Z całym szacunkiem, wysyłam to na funpage gramatycznych nazistów. Wstyd, wstyd, WSTYD!!!!

    • Nasz publicysta | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny Anonimie, błąd został poprawiony. Na przyszłość prosimy o korzystanie ze specjalnego formularza na dole strony, który stworzyliśmy właśnie po to, aby być informowanymi niezwłocznie o pomyłkach, które przeoczyliśmy lub popełniliśmy. Pozdrawiamy.

  2. Anonim Odpowiedz

    Nie da sie ukryc ze wojna uderza w kobiety, ale „zawsze najbardziej”? Panie opisane w artykule wiele przeszly ale czy wojna bardziej uderzyla we Wladzie zeslana do Kazachstanu niz w jej meza Janka zamordowanego w Katyniu?
    Mezczyzni sa na wojnie rutynowo MORDOWANI, nawet jesli nie biora udzialu w dzialaniach zbrojnych, np w masowych egzekucjach podczas pacyfikacji wsi. Nie przypadkiem po kazdej wojnie jest wiecej mlodych wdow niz wdowcow.
    Ten portal czesto nadaje dobrym artykulom glupawe tytuly, zazwyczaj clickbaitowe, ale ten konkretny tytul jest przykladem powszechnego ignorowania problemow mezczyzn i traktowania ich jako cos normalnego.

  3. Jarema Odpowiedz

    Prawdziwymi poszkodowanymi każdej wojny i innych patologicznych zjawisk są dzieci. I o martyrologii dzieci trzeba szczególnie mówić, o głupocie ludzi którzy dawają dzieciom broń do ręki. Niestety ale mówienie o szczególnym dramacie kobiet jest dzieleniem ludzi wg. płci i odmawianiem mężczyznom równego prawa na pewnych płaszczyznach. Faktycznie, mężczyzna idący na wojnę, zostawiający żonę i dzieci był zadowolony, nie tęsknił, nie czuł niepokoju co do losu rodziny itp…Przyzwyczailiśmy się do tego że jak już wspomniano to mężczyżni ginęli na polach bitew, w egzekucjach i pacyfikacjach w których odsetek zabitych kobiet był zdecydowanie niższy. Ale co się dziwić skoro często słyszymy komunikaty typu: był wypadek, zginęły 3 osoby w tym jedna kobieta- czyli śmierć czy cierpienie kobiety jest czymś bardziej dramatycznym, czymś wyjątkowym. Do tytułu tego artykułu mogę zgodzić się pod jednym warunkiem, otóż jeśli mówimy o matce z dziećmi. Ale nie zapominajmy że podobnie mógł się ostać samotny ojciec z dziećmi.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.