Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Był tak obrzydliwie bogaty, że do dzisiaj uważa się go za jednego z najzamożniejszych ludzi w dziejach. Jak dorobił się swojej fortuny?

Filantrop czy milioner z wyrzutami sumienia? Kim był Andrew Carnegie i jak został jednym z najbogatszych ludzi XIX-wiecznej Ameryki? Na ilustracji fragment karykatury Louisa Dalrymple przedstawiającej Carnegie (magazyn "Puck" 1903).

fot.domena publiczna Filantrop czy milioner z wyrzutami sumienia? Kim był Andrew Carnegie i jak został jednym z najbogatszych ludzi XIX-wiecznej Ameryki? Na ilustracji fragment karykatury Louisa Dalrymple przedstawiającej Carnegie (magazyn „Puck” 1903).

Zgromadził niewyobrażalny na swoje czasy majątek. Gdy miał 65 lat sprzedał firmę i zajął się… rozdawaniem pieniędzy. Czyżby miał wyrzuty sumienia? Chociaż do sukcesu doszedł głównie własną pracą i zdolnościami, nie wahał się bezwzględnie wyzyskiwać swoich robotników…

Andrew Carnegie urodził się w 1835 roku w szkockim miasteczku Dunfermline, gdzie jego ojciec miał zakład tkacki z trzema ręcznymi warsztatami. Gdy do użytku weszły tkalnie parowe, ręczna produkcja okazała się nieopłacalna i widmo nędzy zajrzało w oczy rodziny. Stary Carnegie postanowił wsiąść z bliskimi na statek i udać się do „ziemi obiecanej” biedaków całego świata – Ameryki. Tam osiedlili się w ówczesnym centrum przemysłu włókienniczego, mieście Allegheny w Pensylwanii (dziś przedmieście Pittsburgha).

Trzynastoletni Andrew, zamiast iść do szkoły, musiał zarabiać na życie. Zatrudniono go jako chłopaka do pomocy w fabryce odzieżowej w pobliskim Pittsburghu. Pracował tam przez sześć dni w tygodniu po 12 godzin dziennie i zarabiał zaledwie 1,20 dolara na tydzień. W niedziele zaś chodził do szkółki, w której uczył się pisać i czytać. Podobno, gdy pewnego razu nauczyciel zapytał go o ulubiony cytat z Biblii, młody Carnegie odparł bez namysłu: „Dbaj o grosze swoje, bo talary twoje same o siebie dbać nie będą”. Chociaż nie był to prawdziwy cytat z Pisma Świętego pokazał on, w którym kierunku chłopiec postanowił skierować swoje życie. Celem stały się pieniądze.

Telegramy czytał ze słuchu

Z przędzalni Andrew przeszedł do fabryki przyrządów telegraficznych, gdzie doglądał małego silnika parowego. Praca była ciężka, godziny dniówki dłużyły się, ale chłopak wkładał w to całą swoją uwagę i marzył o zostaniu telegrafistą. Po jakimś czasie został przyjęty do biura telegraficznego Ohio Telegraph Company w Pittsburghu jako goniec do roznoszenia depesz. To było jak złapanie Pana Boga za nogi: zamiast wielogodzinnej ciężkiej pracy przy fabrycznych maszynach, czyste biuro wypełnione papierem, księgami i piórami. No i większa pensja – 2,50 dolara tygodniowo.

Gdy rodzina Carnegie postanowiła wyemigrować do Stanów Zjednoczonych, Andrew miał zaledwie 12 lat. Od razu rozpoczął pracę - najpierw w przędzalni bawełny, a następnie został roznosicielem telegramów. Na zdjęciu z bratem Thomasem.

fot.domena publiczna Gdy rodzina Carnegie postanowiła wyemigrować do Stanów Zjednoczonych, Andrew miał zaledwie 12 lat. Od razu rozpoczął pracę – najpierw w przędzalni bawełny, a następnie został roznosicielem telegramów. Na zdjęciu z bratem Thomasem.

Andrew był wyjątkowo zaangażowany w nowe zajęcie. Aby szybko roznosić depesze uczył się na pamięć przewodnika adresowego Pittsburgha. Doszedł do takiej wprawy, że na zawołanie wymieniał biura, sklepy i fabryki z danej ulicy według kolejnych numerów. Rankami i wieczorami uczył się telegrafować, dorabiał też przepisując depesze dla miejscowych dzienników. Rychło nabrał takiego doświadczenia, że ze słuchu odczytywał nadawane Morsem telegramy, potrafił też samodzielnie obsługiwać maszynę telegraficzną. Przełożeni docenili jego zdolności i awansowali go na telegrafistę. Pierwszy postawiony sobie przez Andrew krótkoterminowy cel został osiągnięty.

Czy wiesz, że ...

Komentarze (11)

  1. zbiff Odpowiedz

    Bezwzględny wyzyskiwacz i fałszywy hipokryta próbujący u schyłku swego cynicznego żywota odkupić winy rozdawaniem fortuny zgromadzonej wyzyskiem bezsilnych ludzi pracy.
    Zwykły janusz biznesu, który oprócz pracowitego charakteru po prostu miał mnóstwo szczęścia w życiu.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Drogi zbiff, to tylko jedna strona medalu. Mimo szczęścia, od dziecka potrafił on naprawdę ciężko pracować. Niemniej tym w gorszym świetle stawia go późniejsze wyzyskiwanie swoich pracowników. A pod koniec życia? Nie miał komu zostawić pieniędzy to je rozdał. Chociaż wydaje mi się, że jednak nie wyrzuty sumienia tu zagrały, ale chęć zapisania się w historii na zawsze. Przecież te wszystkie ufundowane przez niego budynki, nazwane jego imieniem będą stać wieki. Czy zatem chodziło rzeczywiście o dobroczynność czy przeciwnie – o pragnienie wielkości po śmierci, co byłoby wyrazem ogromnego egoizmu? To pytanie pozostawiam otwarte. Pozdrawiam serdecznie.

    • Testoviron Odpowiedz

      Wracaj na zmywak ty marny polaku robaku a niedzielę syp na tacę wyzyskiwaczom i gwałcicielom którzy jeżdżą na twoim garbie

    • heh Odpowiedz

      on tylko zrealizował swój plan a nie tam jakieś wyrzuty sumienia, połączył kolej, robił wagony, sprowadzał węgiel, itd. jednym słowem skupił cały przemysł w swoich rękach, jakby nie było popchną odbudowę największych miast tuż po wojnie, kasę przeznaczył na biblioteki, żeby ludzie czytali i się uczyli, nie dawał kasy jednostkom (bo by przepiły), w gruncie rzeczy działał dla ich dobra i popchnął cywilizację do przodu no ale jakim kosztem te 12 czy 14h pracy dziennie przez 7 dni w tygodniu za miskę ryżu… i tu można polemizować czy to było moralne, szczęście szczęściem ale kiedy ty z gilem pod nosem oglądałeś domowe przedszkole a mama przynosiła ci kanapeczki on w twoim wieku zachrzaniał do roboty z burczącym brzuchem i poznał co to wartość pieniądza, do wszystkiego doszedł ciężką pracą, wykorzystywał okazje, nie popłyną na złych inwestycjach.. raczej miał łeb na karku ja bym go nie porównywał do zwykłego „janusza biznesu”, to były inne czasy inne systemy wartości teraz wygodnie się komentuje w bamboszkach z kubkiem kakao przed kompem

      • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

        Drogi komentatorze, podzielił się Pan/Pani z nami swoją refleksją po przeczytanym tekście i jest ona dojrzała i wartościowa. Dlatego nie trzeba już było dodawać obelg w stosunku do poprzedniego komentatora… czasem naprawdę nie warto wchodzić w takie polemiki, Dziękuję jednak za wpis, który pokazuje nam Pana/Pani zdanie. Pozdrawiamy.

        • krakusek

          W którym miejscu podzielił się swoją refleksją po przeczytanym tekście? Jedyne co przekazał to, ze ma problem z klerem. Czyżby zły dotyk w dzieciństwie z ich strony?

        • Członek redakcji | Anna Dziadzio

          Drogi komentatorze, chodziło o część, w której poprzedni Czytelnik wyraził swoją opinię nad etycznością budowania cywilizacji (chociaż brzmi to dość patetycznie) a wyzyskiem pracowników. Druga część wpisu była zdecydowanie nie na miejscu. Pana również proszę o dojrzałość w komentarzach, zwłaszcza, że w poprzednim wpisie nie ma nic o klerze, stąd Pana wpis jest nie do końca zrozumiały. Pozdrawiam.

  2. befata Odpowiedz

    może i rozdał swój majątek ale… tylko bogatym, bo biedni to takie wredne typy, że przejedzą wszystko co zarobią. Straszne – pracujący robotnik po 12-14 godzin dziennie u niego musiał jeść!!! nazywanie go filantropem to wydaje mi się wielka przesada. On zadbał o to żeby jego nazwisko było na budynkach bibliotek, budynków i uniwersytetów – nic więcej. A przecież to był taki ludzki pan dał swoim pracownikom jeden dzień w roku wolny.

    • zbiff Odpowiedz

      „Straszne – pracujący robotnik po 12-14 godzin dziennie u niego musiał jeść!!!” – dobrze napisane. To skandaliczne, że człowiek po całym dniu ciężkiej pracy w podłych warunkach myśli tylko o tym żeby się najeść i odpocząć. Żadnych potrzeb duchowych, artystycznych, chęci rozwoju i samodoskonalenia. Nic tylko żreć i spać. Banda leniwych nierobów. Sami zasłużyli na swój los!
      I
      I
      |
      Jakby ktoś nie ogarnął, niech sprawdzi słowo ironia w słowniku.
      Autentycznie mi ich żal. Wyjeżdżali zdesperowani z olbrzymim ładunkiem nadziei a trafiali z deszczu pod rynnę. Nic dziwnego, że pierwsze ziarna komunizmu zakiełkowały właśnie tam.

  3. Redzioll Odpowiedz

    Widzę że osoby komentujące zapomniały iż w czasach rewolucji przemysłowej takie traktowanie robotników było na porządku dziennym nie tylko przez opisywanego w tym artykule Carnegi’a a przez niemal wszystkich właścicieli fabryk z naszej perspektywy to go nie usprawiedliwia ale zarazem jestem pewien że będąc na miejscu owych właścicieli raczej żaden(a) z nas nawet by nie raczył(a) spojrzeć na tych malutkich ludzików pracujących w fabrykach bo takie były czasy, takie standardy. Więc mówienie dziś o nim wyzyskiwacz już nieco zaczyna być hipokryzją, bo pamiętajcie że związki zawodowe i wszelkie prawa pracownicze nie powstały z inicjatywy bogatych tylko właśnie zostały wywalczone przez szarych ludzi. Podsumowując zanim napiszesz kolejny komentarz o tym jakim to Carnegie był wyzyskiwaczem zastanów się co ty byś zrobił/zrobiła na jego miejscu w czasach raju dla liberalizmu gospodarczego.

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      Szanowny komentatorze, zgadza się. Były inne czasy. Ale proszę pamiętać, że początkowo Carnegie sam był takim zwykłym pracownikiem. Nie musiał jednak zarabiać w tak nieludzkich warunkach, a sam był pomysłodawcą, tego jak pracowano w jego koncernie. Był również tak naprawdę imigrantem, a postanowił najmocniej wyzyskiwać właśnie tę grupę. Nie nam jednak oceniać moralnie jego postępowanie, chociaż w tym wypadku trudno, aby komentujący powstrzymywali się od próby ocen. Biorąc również pod uwagę, że później swój ogromny majątek rozdał. I nawet to jest kontrowersyjne – fundował instytucje, ale sprzeciwiał się podnoszeniu płac. Osobliwe poglądy…

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.