Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Sprawdzamy jak było NAPRAWDĘ. Czy w nazistowskich Niemczech w ogóle istniał jakiś ruch oporu?

Fragment antynazistowskiego plakatu "Trzecia Rzesza", przygotowanego w 1934 roku przez Heinricha Vogelera, przebywającego na emigracji Niemca.

fot.domena publiczna Fragment antynazistowskiego plakatu „Trzecia Rzesza”, przygotowanego w 1934 roku przez Heinricha Vogelera, przebywającego na emigracji Niemca.

Niemcy kochali swojego wodza tak bardzo, że naziści nie musieli się nawet przykładać do fałszowania wyborów. Przeciwnicy dyktatury tkwili w tępej apatii. A twardą opozycję trudno nawet nazwać kanapową.

Paradoksalnie protoplastą nowoczesnej niemieckiej polityki (czy może raczej propagandy) historycznej byli Sowieci, którzy już od 1945 roku próbowali udowodnić, że wszyscy możliwi „antyfaszyści” zgromadzili się w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Oczywiście w przeciwieństwie do Republiki Federalnej Niemiec składającej się wyłącznie z „brunatnych pogrobowców Hitlera”.

W sprzymierzonych z Amerykanami, Anglikami i Francuzami (jeszcze niedawno śmiertelnymi wrogami!) Niemczech Zachodnich również rozpoczęło się gorączkowe tworzenie nowej, odcinającej się od hitleryzmu, narodowej tożsamości – ideowej podstawy powojennego państwa.

Jednym z najważniejszych sposobów zmniejszania niemieckiego dysonansu poznawczego związanego z wojną i przyśpieszenia procesu przekształcania świadomości „narodu katów” w „naród ofiar” było wykreowanie nowych bohaterów: członków niemieckiego ruchu oporu. Chociaż było to zadanie typu creatio ex nihilo, przyniosło ono naprawdę zdumiewające efekty. 

Fałszować wyniki wyborów? A po co?

92%, 95%, 95%, 95%, 88% – takie rezultaty (przy frekwencji oscylującej wokół 95 procent) uzyskiwał Adolf Hitler i NSDAP w wyborach oraz plebiscytach organizowanych w 1933 i 1934 roku. Chociaż odbywały się one w atmosferze zastraszania przeciwników politycznych, to doskonały biograf Hitlera Ian Kershaw przyznaje, że naziści niespecjalnie musieli manipulować ich wynikami. Führer naprawdę cieszył się poparciem lwiej części niemieckiego społeczeństwa.

Hitler cieszył się olbrzymim poparciem społeczeństwa, co widać było choćby po frekwencji podczas jego przemówień. Zdjęcie z norymberskiego Parteitagu w 1938 roku.

fot.Bundesarchiv, Bild 183-2004-0628-503, lic. CC-BY-SA 3.0 Hitler cieszył się olbrzymim poparciem społeczeństwa, co widać było choćby po frekwencji podczas jego przemówień. Zdjęcie z norymberskiego Parteitagu w 1938 roku.

Mało tego, sam Joseph Goebbels w swoich pamiętnikach przyznawał, że ostatnim rezultatem (88-procentowym poparciem dla kwestii połączenia w osobie Adolfa Hitlera stanowisk prezydenta i kanclerza Rzeszy) był mocno rozczarowany. To następna poszlaka wskazująca, że oficjalne wyniki dość wiernie odzwierciedlały niemiecką rzeczywistość. Kolejne wybory i referenda zatwierdzające remilitaryzację Nadrenii (1936) i Anschluss Austrii (1938) oznaczały już poparcie w okolicach aż 99 procent.

Rzesza się wali? Zapiszmy się do NSDAP!

Można oczywiście argumentować, że poparcie Niemców dla Hitlera nie było wtedy równoznaczne z aprobatą rozpoczęcia działań wojennych i eksterminacji Żydów. Warto jednak taki pogląd skonfrontować z analizą liczby członków NSDAP: 1 milion w 1934 roku, 3 miliony w 1936, 5 milionów przed wybuchem wojny i niesamowite 8 milionów w roku 1945. Największe poparcie reżim Adolfa Hitlera uzyskał po sześciu latach krwawej, wyniszczającej wojny!

Osiem milionów członków NSDAP to jeszcze nie cały naród, ale jak zachowywali się pozostali Niemcy na kilka miesięcy przed nieuniknioną klęską? Richard J. Evans w książce Wojna Trzeciej Rzeszy zauważa: „Otwarta opozycja wobec nazizmu nadal stanowiła rzadkość. O wiele częstsza była tępa apatia”.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Richarda J. Evansa, zatytułowanej "Wojna Trzeciej Rzeszy" (Wydawnictwo Napoleon V).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Richarda J. Evansa, zatytułowanej „Wojna Trzeciej Rzeszy” (Wydawnictwo Napoleon V 2017).

Zasadne jest tu pytanie, jakie zadawał brytyjski historyk Ian Kershaw: zamiast zastanawiać się dlaczego Niemcy przegrali wojnę, spróbujmy raczej wytłumaczyć dlaczego ponieśli klęskę dopiero w 1945 roku. A ponadto: z jakiego powodu trwali przy szaleńcu do samego końca, nie tworząc prawdziwego, zorganizowanego ruchu oporu: ani politycznego, ani wojskowego?

Kanapowa, rozgadana opozycja

Do politycznych oponentów Hitlera, przy maksymalnej dozie dobrej woli, można zaliczyć dosłownie kilka – mikroskopijnych w skali społeczeństwa – organizacji. Kiedy w 1942 roku została zlikwidowana siatka szpiegowska podporządkowana wywiadowi ZSRR, zwana Czerwoną Orkiestrą, Gestapo starało się aresztować wszystkich, którzy mieli jakikolwiek, nawet minimalny kontakt ze spiskowcami. Efekt? 120 zatrzymań i 50 wyroków śmierci.

Trzon Białej Róży (działającej głównie w Monachium grupy antynazistowskiej o orientacji chrześcijańskiej), z której tak dumni są dzisiaj Niemcy, tworzyło zaledwie pięć osób, do tego możemy doliczyć kilkunastu luźniej związanych współpracowników. Efekty działalności Sophie Scholl i jej przyjaciół były cokolwiek mizerne – trochę antynazistowskich graffiti i sześć wzorów ulotek powielonych w nakładach od kilkuset to kilku tysięcy egzemplarzy.

Efekty działalności grupy antynazistowskiej Biała Róża były cokolwiek mizerne. Wschodnioniemiecki znaczek z 1961 roku przedstawiający Sophie Scholl z bratem.

fot.domena publiczna Efekty działalności grupy antynazistowskiej Biała Róża były cokolwiek mizerne. Wschodnioniemiecki znaczek z 1961 roku przedstawiający Sophie Scholl z bratem.

I nie chodzi w tym momencie o wyśmiewanie niewątpliwej odwagi i bohaterstwa członków Weiße Rose, ale o uświadomienie sobie liczebnej proporcji członków tej organizacji do (przykładowo) liczby osób zaangażowanych w funkcjonowanie polskiego państwa podziemnego. Pytanie o to czy lepiej rozpoznawana na świecie jest dziś Biała Róża czy Armia Krajowa jest oczywiście tym z rodzaju retorycznych.

Śladowe znaczenie miał też tzw. Krąg z Krzyżowej, luźna grupa około 100 intelektualistów, którzy w większym gronie spotkali się zaledwie trzy razy, aby rozmawiać o przyszłych, antynazistowskich Niemcach. Co ciekawe jeszcze w maju 1944 roku spiskowcy chcieli rozpocząć negocjacje pokojowe z aliantami biorąc za ich podstawę granice Rzeszy z roku 1914!

W 1989 roku Krzyżową uznano za symboliczne miejsce dla polsko-niemieckiego pojednania. To tam spotkali się, nawiązujący do dziedzictwa tych stu osób, kanclerz Helmut Kohl oraz polski premier Tadeusz Mazowiecki, mający za sobą mandat dziesięciu milionów członków Solidarności…

Słynny Krąg z Krzyżowej zebrał się tylko trzykrotnie. Na zdjęciu jeden z jego założycieli, Helmuth von Moltke, przed sądem w styczniu 1945 roku.

fot.Heinrich Hoffmann, lic. CC BY-SA 3.0 Słynny Krąg z Krzyżowej zebrał się tylko trzykrotnie. Na zdjęciu jeden z jego założycieli, Helmuth von Moltke, przed sądem w styczniu 1945 roku.

Farsa zamiast zamachu

Jak słusznie zauważa Richard J. Evans w książce Wojna Trzeciej Rzeszy:

Żadna z tych organizacji nie miała szans na doprowadzenie do obalenia reżimu nazistowskiego. Mogła dokonać tego tylko jedna grupa, a mianowicie opozycja wojskowa.

Problem w tym, że spiskowcy w łonie Wehrmachtu również byli nieliczni, niewyobrażalnie wręcz nieudolni i, co najbardziej szokujące, niezwykle cyniczni. Claus von Stauffenberg, najbardziej znany dziś na świecie przeciwnik Adolfa Hitlera, nawrócił się na antynazizm dopiero w obliczu klęsk Wehrmachtu. Wcześniej ochoczo popierał politykę Führera, a w 1939 roku o Polakach pisał następująco:

Ludność tutejsza to niebywały motłoch, bardzo dużo Żydów i bardzo wielu ludzi mieszanych. Naród, który z pewnością czuje się dobrze tylko pod knutem. Tysiące jeńców bardzo dobrze zrobi naszemu rolnictwu. W Niemczech z pewnością bardzo się przydadzą, robotni, chętni i niewymagający.

Słynny Claus von Stauffenberg na antynazizm nawrócił się dopiero w obliczu klęsk III Rzeszy. Zdjęcie zrobiono przed kwaterą Hitlera w Wilczym Szańcu kilka dni przed zamachem. Stauffenberg stoi pierwszy z lewej.

fot.Bundesarchiv, Bild 146-1984-079-02, lic. CC-BY-SA 3.0 Słynny Claus von Stauffenberg na antynazizm nawrócił się dopiero w obliczu klęsk III Rzeszy. Zdjęcie zrobiono przed kwaterą Hitlera w Wilczym Szańcu kilka dni przed zamachem. Stauffenberg stoi pierwszy z lewej.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że do pierwszej próby zamachu Stauffenberga w ogóle nie doszło – atak odwołano w ostatniej chwili wskutek niezdecydowania przywódców spisku w Berlinie (chodziło o nieobecność Himmlera, którego mocodawcy zamachowca chcieli zlikwidować wspólnie z Hitlerem). Sztabowa narada tamtego dnia odbywała się w bunkrze, a nie w drewnianym baraku. Ogólnie rzecz biorąc: wedle wszelkiego prawdopodobieństwa w tym dniu zamach miał szanse powodzenia.

Wściekły Stauffenberg postanowił nie oglądać się już na nikogo, ale przy kolejnej próbie to jego zawiodły nerwy! Nie udało mu się uzbroić drugiego ładunku chociaż wystarczyło, aby zostawił go w teczce. Wtedy zwielokrotniona siła wybuchu zabiłaby również Hitlera. Kiedy zamachowiec z Wilczego Szańca przyleciał do Berlina, okazało się, że operacja Walkiria (która miała umożliwić spiskowcom przejęcie władzy) również zakończyła się klęską z powodu kilkugodzinnego opóźnienia, spowodowanego kolejnym koszmarnym niezdecydowaniem uczestników konspiracji.

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Richarda J. Evansa, zatytułowanej "Wojna Trzeciej Rzeszy" (Wydawnictwo Napoleon V).

Artykuł powstał między innymi na podstawie książki Richarda J. Evansa, zatytułowanej „Wojna Trzeciej Rzeszy” (Wydawnictwo Napoleon V 2017).

Hamletyzujący generałowie

Trudno się szczególnie dziwić temu festiwalowi nieporadności obserwując jak zachowywali się Ci, na których najbardziej liczyli spiskowcy, czyli tacy generałowie jak: Rommel, Kluge czy Fromm. Sprzyjając zamachowcom starali się oni jednocześnie „być” i „nie być” w spisku. Nie angażując się zatem bezpośrednio, radykalnie zmniejszyli szansę powodzenia zamachu stanu, a na koniec i tak zapłacili za porażkę głową!

Takie zachowanie ciężko zrozumieć zwłaszcza u doświadczonych wojskowych, którzy powinni wiedzieć, że w zdradę stanu nie da się zaangażować połowicznie… Po „cudownym ocaleniu” Führera, Himmler urządził prawdziwe polowanie na wszystkich, których w jakikolwiek sposób można było połączyć ze spiskowcami (rodzina, znajomi, słowem: wszelkie osoby, które mogły wiedzieć o przygotowaniach do zamachu, ale nie doniosły o tym władzom).

Nawet słynny "Lis pustyni", Erwin Rommel, próbował jednocześnie być wśród spiskowców, i nie być. Jedno z ostatnich zdjęć feldmarszałka podczas przeglądu 21. Dywizji Pancernej we Francji.

fot.Bundesarchiv Bild 101I-300-1865-08, lic. CC BY-SA 4.0 Nawet słynny „Lis pustyni”, Erwin Rommel, próbował jednocześnie być wśród spiskowców, i nie być. Jedno z ostatnich zdjęć feldmarszałka podczas przeglądu 21. Dywizji Pancernej we Francji.

Efektem było 5000 aresztowań. Wehrmacht liczył wówczas 11 milionów osób, co oznacza, że w konspirację zaangażowany był mniej niż jeden na dwa tysiące żołnierzy… „Pomimo podejmowanych przez von Stauffenberga prób zdobycia szerszego poparcia (…) militarno-konserwatywna opozycja miała bardzo niewielu zwolenników w niemieckim społeczeństwie” – czytamy w książce Wojna Trzeciej Rzeszy Richarda J. Evansa.

Nie licz na Niemców. Zrób to sam

Najlepszym, symbolicznym podsumowaniem mizerności niemieckiego ruchu oporu jest historia najbardziej spektakularnego zamachu na Hitlera z 8 listopada 1939 roku. Po wybuchu w piwiarni Bürgerbräukeller, który kosztował życie osiem osób (ale nie Hitlera, który opuścił salę wcześniej) rozszalałe gestapo aresztowało w ciągu kilku godzin ponad 1000 osób podejrzanych o udział w zamachu. Zupełnym przypadkiem udało się chwilę później ustalić, że ataku dokonał skromny stolarz Georg Elser. Sam. Jeden.

Bibliografia:

  1. Evans J. Richard, Wojna Trzeciej Rzeszy, Napoleon V 2017.
  2. Kershaw Ian, Führer. Walka do ostatniej kropli krwi, Znak 2012.
  3. Kershaw Ian, Walkiria, Rebis 2009.
  4. Macht Christopher, Spowiedź Hitlera. Szczera rozmowa z Żydem, Bellona 2016.
  5. Moorhouse Roger, Polowanie na Hitlera, Znak 2006.
  6. Rothfels Jan, Niemiecka opozycja przeciwko Hitlerowi, Oficyna Historii XIX i XX Wieku 1997.

Kup trylogię Evansa z rabatem na stronie Empik.com:

Czy wiesz, że ...

...chcąc zwrócić na siebie uwagę i skłonić Hitlera do małżeństwa z nią, Ewa Braun dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo, w 1932 i 1935 roku. Mimo to Hitler pozostawał niewzruszony na jej wołanie o uwagę i nie zamierzał wchodzić z nią w formalny związek.

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

...królowa Afganistanu od 1926 roku Soraja założyła pierwsze kobiece czasopismo w tym kraju i była ministrem edukacji? Z kolei jej szwagierka, Kobra, dała początek Organizacji Ochrony Kobiet, otwarcie zwalczającej stare zwyczaje, uprzedzenia, akty dyskryminacji.

...podczas rzezi wołyńskiej Polacy bardziej niż samej śmierci bali się tego, co zrobią z nimi oprawcy? Była senator Maria Berny, która przeżyła masakrę, wspominała: „[Rodzice] zaplanowali, że gdy przyjdą mordercy, tata nas zastrzeli. Mama i ja dostaniemy prawo do godnej śmierci. Nie wiem, jak ojciec sobie wyobrażał własną"

Komentarze (8)

  1. Przemysław Lipowski Odpowiedz

    O jakim antynazizmie Stauffenberga tutaj mowa? On nigdy nie przestał być konserwatywnym nacjonalistą – po prostu uznał, że Hitler nie nadaje się na przywódcę „świętych Niemiec” i sam miał chrapkę na to stanowisko.

    • bombacjusz Odpowiedz

      Dokładnie tak. Wystarczy przeczytać program jaki mieli zamachowcy, żeby nie mieć złudzeń. To nie byli demokraci, tylko wielkoniemieccy szowiniści. A autorowi artykóła polecam trochę lektur o „Białej Róży” i innych grupach oporu. Było tego trochę więcej i grupowały też nieco więcej ludzi. Radziłbym też poczytać o Akcji „N”, jak były przyjmowane wytworzone przez polskie podziemie druki, jakie ceny osiągały i jak szeroko były kolportowane przez samych Niemców, mimo że Gestapo zaciekle zwalczało każdy przejaw wrogiej działalności, tzw Sądy Ludowe karały odstępców bez litości. Ciekawe pod tym względem są wspomnienia Jana Nowaka-Jeziorańskiego, a zwłaszcza passus o tym jak zwerbowano Niemców – kolporterów enowskich druków, jak długo służyli i co się z nimi stało. Z drugiej strony pamiętać należy, że mimo wszystko nazistowski reżim nie był narzucony z zewnątrz, to jednak było własne państwo, obowiązywała obywatelska lojalność i wierność przysiędze. Jednostronne spojrzenie jest zawsze błędne.

  2. czytelnik Odpowiedz

    „92%, 95%, 95%, 95%, 88% – takie rezultaty (przy frekwencji oscylującej wokół 95 procent) uzyskiwał Adolf Hitler i NSDAP w wyborach oraz plebiscytach organizowanych w 1933 i 1934 roku.”
    Hmm… w wyborach w 32r NSDAP dostała 37%, w 33r 44% (już w atmosferze powszechnego terroru), to skąd cytowane dane? A ponadto, na zdrowy rozum, czy autor wierzy że istnieje na świecie kraj w którym niemal wszyscy myślą identycznie (no chyba Korea Północna).

  3. Jakub Thomas Odpowiedz

    Nie pamiętam gdzie, ale czytałem gdzieś rozmowę Alianta z Niemcem i na pytanie czemu się nie sprzeciwili władzy usłyszał coś w rodzaju „jak to sprzeciwić się legalnej władzy, w Niemczech to nie do pomyślenia”.
    No w końcu to na terenie obecnych Niemiec wykuto teorię Państwa Prawa. Do tego słynny pruski dryl (przykład stukanie obcasami przez Polaków którzy uciekli z Wehrmachtu). No i terror, którego przykładem mogą być słowa Polaka wcielonego do Wehrmachtu, który został wzięty do niewoli przez Amerykanów na Wale Atlantyckim… Coś w stylu „wiem, że jestem Polakiem i mogliśmy się poddać , ale ciału bliższa koszula i nasz sierżant z pistoletem w ręku był bardziej przekonujący od waszego ognia”.

  4. szawi Odpowiedz

    Poproszę o źródło wyników wyborczych z tych wyborów w 1933/34 gdzie NSDAP zdobywało 88-95%. Wg powszechnie znanych źródeł historycznych NSDAP w 32 roku zdobyło 37% i był to sukces, w 33 roku po objęciu władzy zdobyło 44% ze względu na aparat totalitaryny. Na tę chwilę artykuł jest po prostu zakłamany i do wyrzucenia, chyba, że jest Pan w stanie podać źródło historyczne podające takie wyniki…

  5. Znafca Odpowiedz

    Należy pamiętać że przeciwnik Hitlera nie musiał być zwolennikiem Polski.może jedynie słusznie uznał że Hitler doprowadzi do klęski.

  6. Patrycja Odpowiedz

    Powszechnie znany jest fakt, że Krąg z Krzyżowej oprócz trzech większych spotkań w Krzyżowej, spotykał się regularnie w Berlinie, Monachium i Stuttgarcie. Odsyłam chociażby do listów Moltkego, który opisuje w nich kiedy spotykał się konkretnymi członkami Kręgu. Do granic z 1914/18 roku (źródła podają różne daty) chciała powrócić chociażby grupa skupiona wokół Goerdelera. Helmuth James von Moltke opowiadał się za wypłaceniem odpowiednich odszkodowań państwom, osobom, które poniosły straty przez nazistowskie Niemcy. Brał pod uwagę także fakt utraty ziem (wtedy jeszcze należących do Niemiec) względem Polski.

Odpowiedz na „bombacjuszAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.