Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Czy bez Polaków ludzkość poleciałaby w kosmos?

Mało kto zdaje sobie sprawę, jak wielką rolę w podboju kosmosu odegrali polscy naukowcy oraz konstruktorzy źródło: domena publiczna).Teza ryzykowna – każdy wie, że jedynym Polakiem w kosmosie był Mirosław Hermaszewski. A jednak bez niektórych polskich naukowców i konstruktorów podbój przestrzeni pozaziemskiej byłby niemożliwy. Nie słyszałeś o nich? Najwyższy czas to zmienić!

Każdy Polak zna nazwisko Hermaszewskiego. W 1978 roku, jako przedstawiciel czwartego państwa na świecie, poleciał na orbitę i przez tydzień pracował na radzieckiej stacji kosmicznej Salut-6. Co bardziej zorientowani słyszeli jeszcze o nanosatelicie Lem, służącym do obserwacji gwiazd i jego poprzedniku PW-Sat. Komuś może obiła się o uszy informacja o pracach przy panelach i antenach na ISS. Ale czy miało to aż takie znaczenie, by na pytanie postawione w tytule odpowiedzieć przecząco?

Cóż, może i z naszymi rodakami w kosmosie faktycznie było kiepsko. Są jednak ludzie, którzy zasłużyli się dla programu kosmicznego dużo bardziej, niż samym lotem.

Zanim wzbiliśmy się w powietrze…

Bez wątpienia pierwszym nazwiskiem, które przychodzi na myśl, jest Konstanty Ciołkowski. Ten syn polskiego zesłańca ponad sto lat temu, kiedy technika nie umożliwiała ludziom jeszcze nawet swobodnego latania, opracował podstawy nowoczesnej kosmonautyki.

Konstantin Ciołkowski - dzięki swojemu zaangażowaniu w rozwój budowy rakiet kosmicznych jego imieniem został nazwany jeden z kraterów księżycowych (źródło: domena publiczna).

Konstantin Ciołkowski – dzięki swojemu zaangażowaniu w rozwój budowy rakiet kosmicznych jego imieniem został nazwany jeden z kraterów księżycowych (źródło: domena publiczna).

Wśród jego idei znalazła się między innymi koncepcja tak zwanego „pociągu rakietowego” czyli pojazdów wielostopniowych – dokładnie takich, jakich używa się dziś przy lotach kosmicznych. Opracował także plany stacji orbitalnych, chociaż te akurat w proponowanym kształcie nigdy nie zostały zrealizowane. Problem w tym, że sam Ciołkowski, po matce, uważał się za Rosjanina…

Księżycowy lotnik

Jednakże nawet nie wliczając Ciołkowskiego, lista Polaków, którzy przyczynili się do „opuszczenia kolebki rozumu”, jest dłuższa, niż większość przypuszcza! Z pewnością do ciekawszych postaci należy urodzony w Opolu w 1918 roku Werner Ryszard Kirchner. Studiował między innymi na Politechnice Lwowskiej, a w tamtejszym aeroklubie uczył się latać na samolotach RWD-8.

W czasie II wojny światowej walczył na Zachodzie jako pilot, a po zakończeniu działań wojennych osiadł w Anglii, skąd jednak szybko udało mu się wyjechać do Stanów Zjednoczonych. Tam po ukończeniu MIT podjął prace nad paliwem rakietowym. Współpracował z „ojcem” amerykańskiego programu kosmicznego Wernherem von Braunem, mając swój wkład w stworzenie pierwszego amerykańskiego sztucznego satelity Explorer I.

Brał udział także w pracach nad kapsułą Apollo oraz nad paliwem do lądownika księżycowego – od niezawodności tego systemu zależał szczęśliwy powrót astronautów z powierzchni Srebrnego Globu. W przypadku jego awarii – czekałaby ich niechybna śmierć. Kirchner kierował również zespołem, opracowującym manewr zmiany orbity z ziemskiej na księżycową.

Prace nad pierwszym amerykańskim sztucznym satelitą w toku... (źródło: domena publiczna).

Prace nad pierwszym amerykańskim sztucznym satelitą w toku… (źródło: domena publiczna).

Bez tych prac statki Apollo nigdy nie dotarłyby w pobliże naszego naturalnego satelity, gdyż technika do dzisiaj nie umożliwia ludziom lotu bezpośredniego i konieczny jest manewr transferowy Hohmanna-Wietczinkina. Jego przeprowadzenie wymaga serii skomplikowanych, bardzo precyzyjnych ruchów, które w warunkach lotu kosmicznego są wyjątkowo trudne ze względu na ograniczone ilości paliwa i możliwości sterowania statkiem.

Osiągnięcia Kirchnera docenili astronauci – Neil Armstrong i Edwin Aldrin, pierwsi ludzie na Księżycu, osobiście złożyli mu podziękowania za powodzenie misji Apollo 11 w czasie wizyty u prezydenta USA.

Praca pełna napięcia

Podobnie ułożyły się losy Eugeniusza Lachockiego, urodzonego w 1921 roku. Po zajęciu wschodnich kresów Drugiej Rzeczpospolitej przez Sowietów trafił do Kazachstanu. W miejscowym sowchozie odpowiadał za prace elektryczne i zasilanie. Stamtąd wraz z Armią Andersa dostał się na Zachód, a następnie, w 1952 roku, osiadł wraz z żoną w Ameryce.

Załoga Apollo 11. Od lewej Neil Armstrong, Michael Collins i Buzz Aldrin. Bez Wernera Ryszarda Kirchnera nie udałaby się ich misja (źródło: domena publiczna).

Załoga Apollo 11. Od lewej Neil Armstrong, Michael Collins i Buzz Aldrin. Bez Wernera Ryszarda Kirchnera nie udałaby się ich misja (źródło: domena publiczna).

W Stanach kontynuował prace związane z elektrycznością. Odpowiadał za opracowanie zasilaczy do urządzeń statków Apollo. Było to zadanie o tyle trudne, że zastosowano nowoczesne i mało popularne jak na tamte czasy ogniwa.

Mimo wielu zalet, takich jak szybka gotowość do pracy i niska emisja zanieczyszczeń, nowoczesne rozwiązania przysparzały konstruktorom wielu problemów – jako nowa technologia były słabo poznane i mniej sprawdzone w warunkach praktycznych.

Lachockiemu udało się jednak zaprojektować systemy, pozwalające na wykorzystanie tych wysokowydajnych ogniw w lotach kosmicznych. W zasilacze opracowane przez niego wyposażono nie tylko same kapsuły, ale też łaziki księżycowe (opracowane przez innego Polaka, Mieczysława Bekkera – o czym za chwilę).

Księżycowy łazik "przy pracy" podczas misji Apollo 15. Na zdjęciu Jim Irwin - ósmy człowiek, który spacerował po powierzchni księżyca (źródło: domena publiczna).

Księżycowy łazik „przy pracy” podczas misji Apollo 15. Na zdjęciu Jim Irwin – ósmy człowiek, który spacerował po powierzchni księżyca (źródło: domena publiczna).

NASA doceniła ich niezawodność i wydajność. Lachockiemu powierzono także opracowanie systemów zasilania dla promów kosmicznych programu STS. Wszystkie wahadłowce latały na orbitę z niezawodnymi i bezawaryjnymi systemami naszego rodaka.

Cztery kółka na Srebrnym Globie

Wspomniany łazik księżycowy, tak zwany Lunar Roving Vehicle (w skrócie LRV) został opracowany przez Mieczysława Bekkera.

Bekker urodził się w 1905 roku pod Hrubieszowem, w latach szkolnych przeniósł się do Konina. Odznaczał się wybitnym zainteresowaniem matematyką, ćwiczył pisząc wzory i zadania na drewnianej bramie w podwórzu.

Po maturze podjął studia na Politechnice Warszawskiej na specjalności samochodowej. Przed wojną wykładał w Studium Wojskowym Politechniki Warszawskiej, Szkole Inżynierii Wojskowej w Warszawie oraz pracował w Wojskowym Instytucie Badań Inżynierii.

Wojenna zawierucha rzuciła go najpierw do Francji, a następnie w 1942 roku zaproszono go do Kanady, gdzie pracował w Biurze Badań Broni Pancernej. Tam zapoczątkował pracę nad pojazdami typu „off-road” przeznaczonymi do poruszania się poza wyznaczonymi drogami w dowolnym terenie.

W 1953 zaciągnął się armii kanadyjskiej, w rok później podjął współpracę z US Army, zaś w 1956 przeniósł się do Stanów, gdzie kontynuował swoje prace. W tym samym roku opublikował pierwszą książkę „Teoria lokomocji naziemnej”.

Mieczysław Bekker we własnej osobie. Zdjęcie z książki Marka Boruckiego pod tytułem „Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat” część 2 (źródło: zbiory Liceum Ogólnokształcącego im. T. Kościuszki w Koninie).

Mieczysław Bekker we własnej osobie. Zdjęcie z książki Marka Boruckiego pod tytułem „Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat”, część 2 (źródło: zbiory Liceum Ogólnokształcącego im. T. Kościuszki w Koninie).

W 1961 roku zatrudnił się w General Motors. Stanął z ramienia firmy do ogłoszonego w tym samym roku przez NASA konkursu na łazik księżycowy i pokonawszy ponad osiemdziesiąt innych firm – wygrał.

Projekt Lunar Roving Vehicle został zrealizowany w rekordowym czasie siedemnastu miesięcy. Największy problemem było opracowanie kół, które nie grzęzłyby w księżycowy pyle – zaprocentowało tu doświadczenie i wiedza Bekkera.

Trzy pojazdy skonstruowane przez kierowany przez polskiego inżyniera zespół poleciały na Księżyc w misjach Apollo 15, 16 i 17. Jak podkreśla w swojej książce Marek Borucki:

Według opinii wszystkich astronautów biorących udział w trzech wyprawach pojazdy znakomicie spełniły swoje zadania, były bardzo zwrotne, doskonale wspinały się na stoki, docierały do miejsc, do których człowiek w ciężkim skafandrze nigdy by nie doszedł.

Załoga Apollo 17 przed startem i legendarny pojazd LVR. Od lewej Harrison Schmitt, Ronald Evans. W pojeździe siedzi Eugene Cernan (źródło: domena publiczna).

Załoga Apollo 17 przed startem i legendarny pojazd LVR. Od lewej Harrison Schmitt, Ronald Evans. W pojeździe siedzi Eugene Cernan (źródło: domena publiczna).

Przełożyło się to bezpośrednio na dużo większy zakres przeprowadzonych badań i znacznie lepsze zbiory próbek. Eugene Cernan, dowódca misji Apollo 17, powiedział:

Łazik był tak uniwersalny i dawał nam taką przewagę w czasie, który mieliśmy do dyspozycji na Księżycu, że bez niego nasza wiedza naukowa i geologiczna byłaby mniejsza o 70%. To było fenomenalne osiągnięcie.

Ciekawostką jest fakt, że wśród pokonanych przez Bekkera projektów znalazł się inny, również stworzony przez Polaka. Stanisław Rogalski, bo o nim mowa, był wykładowcą Politechniki Warszawskiej i inżynierem lotniczym. Wraz z Jerzym Drzewieckim i Stanisławem Wigurą założyli firmę konstruktorską RWD.

Jerzy Drzewiecki (z lewej) i Stanisław Rogalski (z prawej) na zdjęciu z lat 30. (źródło: domena publiczna).

Jerzy Drzewiecki (z lewej) i Stanisław Rogalski (z prawej) na zdjęciu z lat 30. (źródło: domena publiczna).

W czasie wojny Rogalski trafił do Francji i Anglii, a w 1949 wyemigrował do USA. Tam pracował w przemyśle lotniczym. W 1961 roku był pracownikiem Grummana, który przedstawił konkurencyjny projekt łazika dla NASA.

Kosmiczny AKowiec

Aby jednak w ogóle dolecieć na Księżyc i uruchomić tam łazik nie wystarczą dobrze opracowane manewry – konieczne są odpowiednie silniki. Tym zajmował się urodzony w 1921 roku Wojciech Rostafiński. W 1939 zdał maturę, zaś w 1942 po ukończeniu konspiracyjnej szkoły podchorążych wstąpił w szeregi Związku Walki Zbrojnej, przemianowanego w 1942 roku na Armię Krajową. Brał udział w Powstaniu Warszawskim.

Po wojnie opuścił kraj, ostro sprzeciwiając się wpływom radzieckim i komunizmowi. Ukończył studia w Belgii i w 1953 roku wyemigrował do USA, gdzie pracował w przemyśle. Wkrótce dostał angaż w NASA, dołączając do zespołu badającego systemy rakietowe.

Rostafiński specjalizował się w systemach sprężarek osiowych i pomp używanych w silnikach rakietowych, odpowiedzialnych za przepływ tlenu koniecznego do działania silników w warunkach próżni i wodoru. Prowadził także własne badania nad falami głosowymi (między innymi doświadczalnie potwierdził model ich rozchodzenia się w przewodach zgiętych) oraz był zapalonym popularyzatorem kosmosu (opublikował trzy książki na ten temat) oraz polskiej kultury.

Pomnik u wejścia do US Space Walk of Fame na Florydzie. Kto wiedział, że wśród upamiętnionych osób znajdują się również Polacy? (źródło: domena publiczna).

Pomnik u wejścia do US Space Walk of Fame na Florydzie. Kto wiedział, że wśród upamiętnionych osób znajdują się również Polacy? (źródło: domena publiczna).

Wkład Polaków w prace nad lotami w kosmos docenili ich amerykańscy pracodawcy. Nazwiska Bekkera, Lachockiego i Rostafińskiego umieszczone zostały w Space Walk of Fame, czyli Alei Zasłużonych, wśród innych gwiazd – zdobywców przestrzeni międzyplanetarnej.

Bez wynalazków naszych rodaków podbój kosmosu nie byłby możliwy. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna do komunikacji krótkofalowej w ramach systemu ARISS używa anten zaprojektowanych i skonstruowanych przez „naszych”. Kto wie co jeszcze uda się nam osiągnąć w przyszłości?

Bibliografia:

  1. Marek Borucki, Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat, Muza SA 2016.
  2. Andrzej Grosch, Marcin Mazur, Z Polski na Księżyc, Kosmiczna Polska. [dostęp: 04.04.2016].
  3. Krzysztof Lewandowski, Pojazdy załogowe do badań Księżyca i Marsa, „Astronautyka” 2001, nr 3.
  4. Jakub Zyska, Polski współtwórca pojazdu księżycowego, Nowa Strategia. [dostęp: 04.04.2016].

 

Czy wiesz, że ...

...GROM, najlepsza polska jednostka specjalna, dzięki morderczemu szkoleniu wykazuje olbrzymie możliwości? Po 11 września 2001 roku MON mógł wysłać do Afganistanu około stu pierwszych żołnierzy dopiero po trzech miesiącach szkolenia. Tymczasem operatorzy jednostki GROM gotowość bojową osiągali w półtorej godziny!

...na początku lat sześćdziesiątych na izraelskich dworcach i w kioskachpojawiły się „Stalagi”, czyli tanie powieści pornograficzne osadzone w realiach III Rzeszy? Promowano je jako… autentyczne wspomnienia byłych anglosaskich więźniów obozów jenieckich.

...za faszerowanie pasztetówek trocinami można było w czasach PRL zostać powieszonym? Taki wyrok zapadł w "aferze mięsnej", gdzie na karę śmierci skazany został Stanisław Wawrzecki, szef przedsiębiorstwa Warszawa Praga w Miejskim Handlu Mięsem.

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

Komentarze (13)

  1. pawka Odpowiedz

    Dwie uwagi:
    1. piszecie, że Werner Ryszard Kirchner uczył się latać na RDW-8, a później, że Rogalski, Drzewiecki i Wigura założyli firmę konstruktorską RWD. Drobny błąd ale błąd (prawidłowa nazwa samolotu to RWD-8)
    2. przy opisie łazika księżycowego (i zdjęcia): na zdjęciu łazik stoi na gumowych kołach – w warunkach księżycowych próżnia mogłaby zniszczyć pneumatyki. Dlatego koła były zrobione ze splecionych strun fortepianowych. To właśnie dzięki temu, w warunkach panujących na Księżycu łazik był tak niezawodny i był w stanie dotrzeć wszędzie.

    • x15 Odpowiedz

      A teraz poproszę listę polskich naukowców, którzy zostali docenieni na terenie kraju, dostali wsparcie od państwa, zyskali międzynarodową sławę i są do dziś szanowani przez rodaków.

  2. Al Odpowiedz

    W tym artykule jest niekonsekwencja. Za przeproszeniem, albo rybki albo [no wiecie]. Skoro Ciołkowski zaliczony został w poczet Polaków tylko z uwagi na nazwisko (pomimo, że sam wybrał narodowość rosyjską, co, jak uważam, należy uszanować w pierwszym rzędzie), to jakiej narodowości w tym ujęciu byliby: Kirchner i Bekker?.. Nonsens.

    Następna sprawa – gdyby nie było łazików, sprężarek i zasilaczy naszych konstruktorów, to w kosmos poleciałyby inne rozwiązania, może nie tak znakomite, ale również dobre i po wielekroć sprawdzone technicznie i funkcjonalnie. Pytanie, czy bez Polaków by nie było lotów w kosmos jest tak samo zasadne jak to, czy nie byłoby ich bez imć pana Twardowskiego – HEHE xD

    • Anonim Odpowiedz

      Nie nazwisko, tylko pochodzenie. Jego ojciec był Polakiem. Co do wymienionych – oni czuli się Polakami, niektórzy bardzo mocno. Zupełnie nietrafiona argumentacja.

      Czy bez tych urządzeń polecielibyśmy w kosmos? Pewnie tak, bo wymyśliłby je ktoś inny. Tak samo jakiś Szwed mógł stworzyć teorię heliocentryczną, a penicylinę wynaleźć Bułgar – historię jednak w tym wypadku tworzyli nasi rodacy. W tym kontekście szarpanie się z celowo sensacyjnym tytułem jest jak szukanie mózgu tam, gdzie raczej on nie bywa…

  3. Dariusz Rowicki Odpowiedz

    Zgadzam się z przedmówcą. Ciołkowski uważał się za Rosjanina. Inni wymienieni uważali się za Polaków. O narodowości decyduje przekonanie i poglądy nie pochodzenie.

  4. Rola Odpowiedz

    A za kogo uwazal sie Bohater ZSRR, czlonek PZPR, czlonek „organizacji przestepczej o charakterze zbrojnym” WRON, agent Informacji Wokskowej, niejaki Hermaszewski?
    Za Polaka czy za obywatela Ojczyzny Proletariatu….Moczar mawial ze …dla nas, dla partyjniakow, prawdziwa ojczyzna jest Zwiazek Radziecki……Takze spokojnie z tym „pierwszym Polakiem w kosmosie”

    • gnago Odpowiedz

      Ta wiesz lepiej czy jeśli napiszę żeś kosmitą stanie się to prawdą?Pilotem się zostaje dla latania,a nie dyrektyw partii. Nie kożystaj z muszli porcelitowej bo dyrektywą komuny je wprowadzono

Odpowiedz na „RedakcjaAnuluj pisanie odpowiedzi

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.