Ciekawostki Historyczne
Generic selectors
Tylko dokładne dopasowania
Szukaj w tytułach
Szukaj w treściach
Szukaj w postach
Search in pages

Wierni lennicy i czarni niewdzięcznicy. Historie tych, którzy tron zawdzięczali Rzeczpospolitej

Nie tylko Piastowie i Jagiellonowie obsadzali trony sąsiednich państw swoimi kandydatami. Podobnie robili również polscy królowie elekcyjni. Na ilustracji jeden z takich kandydatów Jeremi Mohyła (źródło: domena publiczna).Prusy, Kurlandia, Mołdawia, Wołoszczyzna – to wszystko lenna państwa polskiego. Władcy panowali w nich z łaski naszych królów. Jednak nie zawsze o tym pamiętali…

Był czas, kiedy królowie Polski rozdawali karty w regionie. Wiele otaczających nas ziem było zależne od Rzeczpospolitej, która wtrącała się w to, kto sprawował tam władzę. Polityka polskich władców czasem przynosiła wspaniałe owoce, innym razem doprowadzała do katastrofalnych konsekwencji.

Jan Zygmunt, książę Prus, czyli nie wpuszczaj lisa do kurnika

Dasz komuś tron, a ten okazuje czarną niewdzięczność. Ten scenariusz Rzeczpospolita przerobiła w Prusach Książęcych. Zgodnie z postanowieniami traktatu krakowskiego z 1525 roku, prawa do tamtejszego tronu mieli tylko Albrecht Hohenzollern, jego trzej bracia i ich męscy potomkowie.

Polscy władcy mogli się wygodnie rozsiąść z tablicą genealogiczną tej linii Hohenzollernów i co kilka lat wykreślać kolejne imiona. W 1618 roku, po śmierci Albrechta Fryderyka, obłąkanego syna Albrechta Hohenzollerna, Prusy Książęce powinny zostać bezpośrednio inkorporowane do Korony. Tak się jednak nie stało.

Gdy w 1525 roku Zygmunt Stary oddawał w lenno Albrechtowi Hohenzollernowi Prusy Zakonne wydawało się niemal pewnym, że po wymarciu tej linii Hohenzollernów powrócą one do Polski. Historia potoczyła się jednak zupełnie inaczej. Na ilustracji obraz Jana Matejki "Hołd Pruski" (źródło: domena publiczna).

Gdy w 1525 roku Zygmunt Stary oddawał w lenno Albrechtowi Hohenzollernowi Prusy Zakonne, wydawało się niemal pewnym, że po wymarciu tej linii Hohenzollernów powrócą one do Polski. Historia potoczyła się jednak zupełnie inaczej. Na ilustracji obraz Jana Matejki „Hołd Pruski” (źródło: domena publiczna).

Kiedy było już jasne, że chory na umyśle Albrecht Fryderyk nie pozostawi męskiego potomka, do gry wkroczyli jego krewniacy z Brandenburgii. Najpierw załatwili sobie nad nim kuratelę, a w 1611 roku sejm Rzeczpospolitej przyjął uchwałę o sukcesji pruskiej i pozwolił Janowi Zygmuntowi, elektorowi Brandenburgii, odziedziczyć Prusy Książęce.

Decyzja zaskakująca. Kraj, który walczy jak równy z równym z Turcją, potrafi wkroczyć do Moskwy czy roznosić w pył przeważających liczebnie Szwedów, tak po prostu odpuścił Prusy Książęce na rzecz Brandenburgii? Przecież w razie ewentualnej wojny Rzeczpospolita rozdeptałaby wojska brandenburskie jak robaka – z czego w Berlinie zdawano sobie bardzo dobrze sprawę.

Dzięki sprytowi talentom dyplomatyczny Jan Zygmunt Hohenzollern zapewnił swojej oraz swoim potomkom władzę w Prusach Książęcych (źródło: domena publiczna).

Dzięki sprytowi i talentom dyplomatycznym Jan Zygmunt Hohenzollern zapewnił sobie oraz swoim potomkom władzę w Prusach Książęcych (źródło: domena publiczna).

Tyle że system dynastycznych związków i dyplomatycznych układów sprawił, że za Brandenburgią stały Dania i Anglia, nie wspominając o innych protestanckich państwach Rzeszy. W kontekście rywalizacji ze Szwecją liczono na pomoc Danii i Anglii, a wojna na kolejnym froncie nie była mądrym pomysłem.

Jednak pojawiały się głosy sprzeciwu wobec brandenburskich zakusów. Berlin chciał przekupić hetmana Jana Zamoyskiego, ale ten nie przyjął oferty i poinformował o niej innych senatorów. A gdy między wierszami grożono wojną o Prusy – oświadczył, że to nie problem i Polska będzie do niej szybko gotowa.

W latach 1604-1605 ukazał się „Dyskurs o sprawie pruskiej”. Jego anonimowy autor pisał o elektorach brandenburskich: zaraz by chcieli dostać drugie połowice Prus, Elbląg, Gdańska, Malborka i inni sąsiedzcy nieprzyjaciele znaleźliby się czego u nas upominać. To się nazywa polityczna dalekowzroczność! Polityka międzynarodowa w tym aspekcie nie jest finezyjna – dasz palec, zabiorą ci rękę.

Niestety, pieniądze, którymi Brandenburczycy zasilili skarb Rzeczpospolitej i potrzeba szukania nowych sojuszników przeciwko starym wrogom, przesądziły o tym, że Jan Zygmunt został księciem Prus. Najpierw 17 listopada 1611 roku przed kościołem Bernardynów na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie złożył hołd lenny polskiemu królowi Zygmuntowi III. Kiedy w 1618 roku nieszczęsny Albrecht Fryderyk połączył się z przodkami, zainaugurował swoje rządy w Prusach.

Albrecht Fryderyk Hohenzollern. To dzięki jego chorobie Jan Zygmunt mógł przejąć władzę w Prusach Książęcych (źródło: domena publiczna).

Albrecht Fryderyk Hohenzollern. To dzięki jego chorobie Jan Zygmunt mógł przejąć władzę w Prusach Książęcych (źródło: domena publiczna).

W przeciwieństwie do poprzedników, Jan Zygmunt nie był zdany na łaskę i niełaskę króla Polski. Był przecież władcą Brandenburgii, elektorem Rzeszy, stąd nie musiał być lojalnym wobec Warszawy. Co prawda on sam długo Prusami nie rządził, zmarł już w 1620 roku. Ale dał zły przykład następcom.

Jego syn Jerzy Wilhelm w obliczu wojny Rzeczpospolitej ze Szwecją nie kwapił się, by pomagać swojemu władcy, a wnuk Fryderyk Wilhelm w czasie potopu dopuścił się otwartej zdrady. Brandenburska bomba, zamontowana w 1618 roku, tykała jeszcze jakiś czas – gdy wybuchła w latach 1772-1795, Rzeczpospolita zniknęła z mapy Europy.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Jakub Kettler, książę Kurlandii, czyli poproś, a będzie ci dane

Ale koncepcja z niemieckimi luterańskimi książętami jako lennikami Rzeczpospolitej nie była głupia, o czym przekonuje przykład Kurlandii. To lenno również miało zostać inkorporowane, ale koniec końców pozwolono objąć tam rządy Jakubowi Kettlerowie.

Władcy niewielkiej Kurlandii okazali się lennikami, na których naprawdę można było polegać (źródło: domena publiczna).

Władcy niewielkiej Kurlandii okazali się lennikami, na których można było polegać (źródło: domena publiczna).

Był jedynym synem Wilhelma, księcia Kurlandii i lennika Rzeczpospolitej. Do piątego roku życia mały Kubuś był następcą tronu. Niestety, jego ojciec brutalnie rozprawiał się ze szlachecką opozycją, na dodatek zaczął wchodzić w konszachty ze Szwedami. Polski król Zygmunt III nie mógł tolerować takiego zachowania u swojego lennika. W 1615 roku Wilhelm Kettler utracił tron, powędrował na wygnanie i nigdy już do Kurlandii nie wrócił.

Syn podzielił los ojca, ale to wygnanie nie było aż tak bardzo uciążliwe – Jakub miał co do garnka włożyć, studiował na renomowanych uczelniach w Europie Zachodniej, a jako dobrze skoligacony młodzieniec został nawet tytularnym rektorem uniwersytetu w Lipsku. Jednak jego celem był powrót do Kurlandii.

Panował tam stryj Jakuba – książę Fryderyk Kettler. Na szczęście nie był stryjem w stylu szekspirowskiego Klaudiusza. Nie miał dzieci i starał się zapewnić tron bratankowi. Decyzja w tej sprawie należała jednak do polskiego króla. Sam Jakub robił co mógł. Korzystał z wpływów swoich kuzynków z rodu Radziwiłłów, pokazywał się z dobrej strony, walcząc pod sztandarami Rzeczpospolitej w wojnie z Rosją. Wreszcie, w 1638 roku, król Władysław IV zgodził się, by Jakub odziedziczył Kurlandię.

Czy Jakub okazał wdzięczność? Tak. Zaraz po uzyskaniu zgody dał królowi Władysławowi IV dwadzieścia tysięcy złotych, a królowej Cecylii Renacie trzydzieści tysięcy. Składał hołd lenny kolejny polskim władcom – osobiście Janowi Kazimierzowi, a przez pośredników Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu i Janowi Sobieskiemu. W czasie potopu szwedzkiego, kiedy nie można było już dłużej lawirować, okazał wierność królowi Polski, co przypłacił więzieniem i ruiną finansową.

Jakub Kettler nigdy nie zdradził Rzeczpospolitej. Swoją wierność przypłacił utratą wolności oraz ruiną finansową (źródło: domena publiczna).

Jakub Kettler nigdy nie zdradził Rzeczpospolitej. Swoją wierność przypłacił utratą wolności oraz ruiną finansową (źródło: domena publiczna).

Jeremi Mohyła, czyli jak rządzić w sarmackim Wietnamie

Rzeczpospolita chciała też osadzać władców na tronie Mołdawii. Było to buforowe państwo, w którym trzeba było się przepychać z imperium osmańskim. Polskiego kandydata obalał turecki, tureckiego polski – i tak w kółko, chociaż z upływem czasu coraz częściej to Turcy byli górą. Mołdawię można określić mianem sarmackiego Wietnamu.

Najbardziej polskim z polskich kandydatów, osadzonych na mołdawskim tronie, był Jeremi Mohyła. Ten bojar wiele lat spędził w Rzeczpospolitej, mówił po polsku, uzyskał polski indygenat, a hetman Jan Zamoyski wspierał go na różne sposoby. W 1595 roku Polacy osadzili Mohyłę na tronie.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Uwaga! Nie jesteś na pierwszej stronie artykułu. Jeśli chcesz czytać od początku kliknij tutaj.

Tak naprawdę Jeremi nic nie musiał robić. To Polacy zatrzymali potężną armię turecko-tatarską i pokonali wojsko Stefana Rozwana, dotychczasowego hospodara Mołdawii. Jeremi tylko kazał nawlec na pal swojego poprzednika, co zresztą wzbudziło niesmak polskich sojuszników.

Mołdawia na mapie z połowy XVI wieku (źródło: domena publiczna).

Mołdawia na mapie z połowy XVI wieku. Kliknij, aby powiększyć (źródło: domena publiczna).

Mohyła był marnym dowódcą, ale świetnym dyplomatą. Sprytnie lawirował między Rzeczpospolitą a Turcją. W Stambule w końcu zaakceptowano polskiego kandydata, robiąc dobrą minę do złej gry. Z kolei w Rzeczpospolitej rozmyślano nad pozbyciem się Mohyły i zastąpienia go kimś bardziej uległym. Rodziła się też koncepcja bezpośredniego inkorporowania Mołdawii do Korony – na sejmiku w Wiszni w 1602 roku postulował to Jan Szczęsny Herburt, stronnik Zamoyskiego.

Koniec końców Mohyła utrzymał się na tronie, a więzy hospodara z Rzeczpospolitą starano się wzmocnić poprzez małżeństwa jego córek z polskimi magnatami. Najstarsza z nich Regina-Chiajna, poślubiła księcia Michała Wiśniowieckiego. Ich syn otrzymał imię po swoim mołdawskim dziadku – był to Jeremi Wiśniowiecki, słynny Jarema z sienkiewiczowskiego „Ogniem i mieczem”.

Artykuł powstał w oparciu o materiały zebranie w tracie pisania książki "Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą". Jest to najnowsza publikacja wydaną pod marką „Ciekawostek historycznych”.

Artykuł powstał w oparciu o materiały zebranie w tracie pisania książki „Polskie Imperium. Wszystkie kraje podbite przez Rzeczpospolitą”. Jest to najnowsza publikacja wydaną pod marką „Ciekawostek historycznych”. Kliknij, aby kupić ją taniej na empik.com!

Szymon Mohyła, czyli Polacy rządzą w Bukareszcie

Również Szymon Mohyła, brat Jeremiego, mógł pozować na obrazach z napisem: „Tron zawdzięczam Polakom”. Konkretnie w 1600 roku wojska Rzeczpospolitej wkroczyły na Wołoszczyznę, czyli dzisiejsza południową Rumunię. Rozbiły wojska księcia Michała Walecznego, bodaj najsłynniejszego po Drakuli władcy w rumuńskiej historii, i wkroczyły do Bukaresztu. Pułkownik Jan Potocki pomógł Mohyle pokonać opozycję i wrócił do w rodzinne strony.

Niestety, Szymon Mohyła okazał się złym, okrutnym władcą. Mając w perspektywie walkę z tureckimi kandydatami – bo było pewne, że Osmanowie nie odpuszczą Wołoszczyzny – zraził sobie opozycję, a na domiar złego zwrócił się z prośbą o pomoc do Tatarów, czym totalnie odrzucił od siebie miejscową ludność.

Szymonowi Mohyle zdecydowanie brakowało talentów dyplomatycznych brata. W efekcie zraził do siebie niemal wszystkich i utracił wołowski tron (źródło: domena publiczna).

Szymonowi Mohyle zdecydowanie brakowało talentów dyplomatycznych brata. W efekcie zraził do siebie niemal wszystkich i utracił wołowski tron (źródło: domena publiczna).

Wprawdzie w 1602 roku po raz kolejny zawitały tam wojska Rzeczpospolitej, a Polacy w osobie pułkownika Andrzeja Potockiego znowu wprowadzili Szymona do Bukaresztu, ale więcej Rzeczpospolita, zaabsorbowana wojną ze Szwecją, nie mogła zrobić.

Kilka miesięcy później Szymon Mohyła utracił tron, a Polska sprawowała kontrolę nad Wołoszczyzną. Były władca wołoski nie skończył źle. Kiedy zmarł jego brat Jeremi, objął rządy w Mołdawii.

***

Michael Morys-Twarowski udowadnia, że nie powinniśmy skupiać się na wizji naszej historii pełnej klęsk i niepowodzeń. Teksty o zgubnym położeniu geopolitycznym i groźnych sąsiadach powinny nareszcie pójść w odstawkę. Na kartach „Polskiego Imperium” autor brawurowo i ze swadą opisuje czasy, gdy Rzeczpospolita naprawdę była supermocarstwem. Najwyższa pora to przyznać.

Ta bezkompromisowa publikacja właśnie ukazała się nakładem naszego portalu. Kup z rabatem na empik.com

Bibliografia:

Artykuł powstał w oparciu o szeroką bibliografię. Kliknij, żeby ją rozwinąć.
  1. Czapliński Władysław, Ziemie zachodnie w polityce Rzeczypospolitej szlacheckiej (1572-1764), „Kwartalnik Historyczny”, t. 68, 1961, nr 1.
  2. Górski Konstanty, Wojna z wojewodą wołoskim Michałem w roku 1600-tym, „Ateneum”, 1892, t. 4, z. 11.
  3. Grzybowski Stanisław, Dzieje Polski i Litwy (1506-1648), Kraków 2000.
  4. Janiszewska-Mincer Barbara, Otto von Gröben – przywódca opozycji stanów w Prusach Książęcych, „Komunikaty Warmińsko-Mazurskie”, 1962, nr 1.
  5. Kąkolewski Igor, Hołd pruski z 1525 roku jako „miejsce pamięci” w kulturze staropolskiej, „Czasy Nowożytne”, t. 23, 2010.
  6. Labuda Gerard, Polska granica zachodnia. Tysiąc lat dziejów politycznych, Poznań 1974.
  7. Manteuffel Gustaw, Zarysy z dziejów krain dawnych inflanckich, czyli Inflant właściwych (tak szwedzkich jako polskich), Estonii z Ozylią, Kurlandii i Ziemi Piltyńskiej, opr. Krzysztof Zajas, Kraków 2007.
  8. Mincer Franciszek, Kilka uwag o nadaniu kurateli pruskiej w roku 1605, „Komunikaty Mazursko-Warmińskie”, 1963, nr 1.
  9. Obrębski Janusz, Szlachta polska wobec kwestii pruskiej w okresie rokoszu Zebrzydowskiego (1606-1607), „Komunikaty Mazursko-Warmińskie”, 2001, nr 4.
  10. Polski Słownik Biograficzny, t. 1-[50], 1935-[2015].
  11. Skorupa Dariusz, Bitwa pod Bukowem 20 października 1600 r., [w:] Staropolska sztuka wojenna XVI-XVII wieku, red. Mirosław Nagielski, Warszawa 2002.
  12. Spieralski Zdzisław, Awantury mołdawskie, Warszawa 1967.
  13. Wasiucionek Michał, Kanclerz i hospodar – klientelizm nietypowy? Na marginesie stosunków Jana Zamoyskiego z Jeremim Mohyłą, „Wschodni Rocznik Historyczny”, t. 6, 2009.

Poznaj historię Polskiego Imperium

Czy wiesz, że ...

...słynny Casanova w pewnym momencie życia chciał się ustatkować? Poważnie myślał o ślubie z tajemniczą Henriettą, która nie chciała zapewnić mu trwałego związku. W ramach rozstanie napisała tylko jedno słowo: „Żegnaj”.

...do dzisiaj nie wiadomo, co stało się z mieszkańcami Zaginionej Kolonii na wyspie Roanoke? Gdy w 1590 roku dotarła tam kolejna ekspedycja, zastała osadę całkowicie opuszczoną. Mieszkańcy zniknęli. Nie było zwłok ani śladów walki. Jedyną wskazówkę dla poszukiwaczy stanowiło wyryte na palisadzie słowo „Croatoan”. 

...w czasie kryzysu lat czterdziestych XVII wieku kolonie złagodziły problemy finansowe Nowej Anglii, wykorzystując wampum, czyli pas wykonany z muszelkowych paciorków, jako legalny środek płatniczy? 

...Janusza Radziwiłła pamiętamy jako zdrajcę narodowego interesu najpewniej dlatego, że zmarł w niewłaściwym czasie? Wielu magnatów i szlachciców wciąż jeszcze wtedy pozostawało w szwedzkim obozie. Chociażby Jan Sobieski, późniejszy król Polski!

Komentarze (1)

  1. Czytacz Odpowiedz

    Polacy nie uczą się na błędach (oj nie). Mogliśmy zaryzykować inkorporację do Korony Prus książęcych wbrew Danii i Anglii. Dziękuję za ten artykuł, może co niektórzy krytycy zrozumieją, że historia jest dziedziną trudną i łatwo osądzać po fakcie.

Dodaj komentarz

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.