Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

O dwóch takich, co otworzyły najlepszy burdel w historii [18+]

Całe życie słynnych sióstr Everleigh było iluzją. Nawet nazwisko zmyśliły. Niezaprzeczalny pozostaje jednak jeden fakt: na założonym przez siebie domu publicznym zbiły majątek! Na zdjęciu Ada (po lewej) i Minna (po prawej) Everleigh.

fot.domena publiczna Całe życie słynnych sióstr Everleigh było iluzją. Nawet nazwisko zmyśliły. Niezaprzeczalny pozostaje jednak jeden fakt: na założonym przez siebie domu publicznym zbiły majątek! Na zdjęciu Ada (po lewej) i Minna (po prawej) Everleigh.

Libido nie lubi hipokryzji. Surowej wiktoriańskiej moralności i amerykańskiej pruderii towarzyszy więc armia kilkuset tysięcy prostytutek i kilkudziesięciu tysięcy domów publicznych. A wśród nich ten najsłynniejszy – Everleigh Club w Chicago. Żądnych wrażeń zapraszamy do najdroższego burdelu przełomu XIX i XX wieku!

Na początek za samo wejście, bagatela 50 dolarów. Tak, wiem, że to więcej niż przeciętna miesięczna pensja, ale nie będzie pan żałował ani jednego centa. Do wyboru jest 30 dam, ale ostrzegam, że u większości obowiązują wcześniejsze zapisy. Emma? To wydatek 250 dolarów, oczywiście jeśli będzie po bożemu, za francuskie fantazje trzeba zapłacić dwa razy więcej. Coś jeszcze? Butelka szampana do pokoju? 700 dolarów w sumie. Płatność wyłącznie czekiem! Tak, na Utopia Novelty Company, to na pewno nie zaniepokoi pana żony.

Poniżać to my, a nie nas

W prawdziwych życiorysach sióstr Ady i Minny Everleigh nie zgadza się absolutnie nic z tym, co same lubią o sobie opowiadać. Nie wywodzą się z bogatych domów, nie są wykształcone, nigdy nie wyszły za mąż, więc również nie były przez swoich mężów bite i nie mogły od nich uciec, skoro domniemani małżonkowie wcale nie istnieli.

Mają 10 lat więcej niż się przyznają i oczywiście nigdy nie nazywały się Everleigh –  do przyjęcia pretensjonalnego „arystokratycznego” nazwiska zainspirowała je babcia, kończąca swoje listy do sióstr zwrotem „Everly Yours”. Jedyne co jest pewne to to, że doskonale odgadują o czym marzą mężczyźni. I mają mocne postanowienie: doskonale na tej wiedzy zarobić. A tego na pewno nie da się osiągnąć na prowincji. Jak pisze Diane Ducret w swojej książce Kobiety mafii:

One nie będą się puszczały za grosze. Albo zbiją majątek i będą wykorzystywać mężczyzn, czołgających się u ich stóp, albo niczego nie osiągną. Muszą poszukać metropolii. Miasta, które dynamicznie się rozwija.

Tak wyglądała fasada najsłynniejszego domu publicznego w Chicago. Siostry Everleigh wybrały to miasto ze względu na małą konkurencję. Tak luksusowych domów publicznych jak ten, mafijna stolica USA dotąd nie widziała.

fot.domena publiczna Tak wyglądała fasada najsłynniejszego domu publicznego w Chicago. Siostry Everleigh wybrały to miasto ze względu na małą konkurencję. Tak luksusowych domów publicznych jak ten, mafijna stolica USA dotąd nie widziała.

Zgromadzone przez lata, zarobione własnym ciałem oszczędności inwestują więc w zakup gmachu przy 2131–2133 South Dearborn Street w chicagowskiej dzielnicy czerwonych latarni The Levee.  Ale ten dom schadzek będzie zupełnie inny niż wszystko, co ma da zaproponowania szemrana okolica.

Po wielomiesięcznym, koszmarnie drogim remoncie, wnętrza onieśmielają przepychem: perskie dywany, mahoniowe rzeźby, złote spluwaczki, a w głównym salonie olbrzymia fontanna i pozłacane pianino za 15 000 dolarów (według dzisiejszych cen warte około miliona złotych). Przed (albo po – wedle uznania) doznaniami cielesnymi goście mogą odpocząć w doskonałej restauracji, wystrojem przypominającym słynne wagony Pullmana, w starannie wyposażonej biblioteczce albo w małej galerii sztuki. Dopiero na piętrze na ekskluzywnych gości czekają dyskretne, dźwiękoszczelne, tematyczne apartamenty – do wyboru pokój chiński, perski, egipski, japoński, turecki, 1000 luster i dziesiątki innych.

Czy wiesz, że ...

...Napoleon Bonaparte przywrócił we Francji niewolnictwo? Zostało ono zniesione przez jakobinów w 1794 roku. Już osiem lat później Napoleon kilkoma dekretami powstrzymał wprowadzanie tych ustaleń w życie przynajmniej w części francuskich kolonii.

...najbardziej pogardzanym zawodem w Wielkiej Brytanii dwieście lat temu był zawód marynarza? Tych, którzy go wykonywali, określano bez mała jako "pracujące, chlejące zwierzęta".

...podczas I wojny światowej choroby weneryczne stały się najlepszym pretekstem, aby choć na chwilę uciec od koszmaru walk? Innym rozwiązaniem były samopostrzały. Karano je jednak sądem wojennym, podczas gdy syfilis dawał wojennym bohaterom i dekownikom upragnione szpitalne łóżko.

...poeta Percy Shelley przed sądem oskarżył swoją zmarłą żonę o prostytuowanie się? Myślał, że w ten sposób zwiększy swoje szanse na odzyskanie praw do opieki nad dziećmi.

Komentarze (3)

    • Nasz publicysta |Anna Dziadzio Odpowiedz

      @Gąska: Trudno się z tym nie zgodzić – im wyższy poziom „motylków”, tym więcej klientów z „wyżyn”. Nie robiły tego zatem z dobrego serca ;)

  1. Grzegorz Nieokrzesany Odpowiedz

    Świetny artykuł, i szczery podziw z mojej strony, dla tych pań „szefowych” biznesu, którego projekt i realizacja, (jak na tamte czasy) wymagały silnego, przebojowego charakteru i samodyscypliny, a przede wszystkim chłodnych i rzeczowych kalkulacji.
    Chętnie przeczytałbym książkę na ten temat, w pełnym formacie. Ale nie wiem, czy takowa publikacja w ogóle istnieje.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.



Informujemy, że nasza strona może dostosowywać treści reklamowe do Twoich zainteresowań i preferencji. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przechowywanie plików cookies oraz podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym oraz na przetwarzanie danych w celach personalizacji treści marketingowych.

Klikając przycisk "Przejdź do serwisu" lub zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym poprzez profilowanie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. oraz naszych zaufanych partnerów, Twoich danych osobowych zapisanych w plikach cookies i innych podobnych technologiach stosowanych w serwisie przez Lubimyczytać.pl sp. z o.o. i zaufanych partnerów w celu marketingowym, obejmującym w szczególności wyświetlanie spersonalizowanych reklam w tym serwisie oraz w Internecie.

Pamiętaj, możesz w każdej chwili nie wyrazić zgody lub cofnąć zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych. Szczegóły dotyczące wycofania i niewyrażenia zgody znajdziesz w ustawieniach.

Informujemy także, że poprzez korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień prywatności w Twojej przeglądarce wyrażasz zgodę na przechowywanie w Twoim urządzeniu końcowym plików cookies i innych podobnych technologii służących do dopasowywania treści marketingowych i reklam.

Więcej informacji na temat zasad przetwarzania danych osobowych, w tym o Twoich uprawnieniach, znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.