Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Co Brytyjczycy naprawdę sądzili o polskich pilotach myśliwskich?

Piloci Dywizjonu 303. Młodzi, odważni i świetnie wyszkoleni zapisali się w historii II wojny światowej przede wszystkim dzięki zwycięskiej Bitwie o Anglię.

fot.domena publiczna Piloci Dywizjonu 303. Młodzi, odważni i świetnie wyszkoleni zapisali się w historii II wojny światowej przede wszystkim dzięki zwycięskiej Bitwie o Anglię.

Kiedy polscy lotnicy pojawili się w Wielkiej Brytanii, nie spodziewano się zbyt wiele po „bandzie dzikusów”. Opinia o Polakach zmieniała się powoli. Jakie zdanie mieli Brytyjczycy o Polakach?

Po klęsce wrześniowej odbudowę polskiego lotnictwa wojskowego rozpoczęto we Francji. Nadwyżka lotników została wysłana do Wielkiej Brytanii, jednak przez długi czas nie byli oni w żaden sposób wykorzystani. Związane to było z brakiem odpowiednich regulacji prawnych. Póki jednak lotnictwo organizowało się nad Sekwaną, władze nie widziały problemu.

Pojawił się on po upadku Francji, kiedy w Wielkiej Brytanii znalazło się prawie 6,5 tysiąca żołnierzy lotnictwa. Właściwie „na kolanie” została napisana ustawa regulująca obecność obcych sił zbrojnych na terenie Zjednoczonego Królestwa. Na jej podstawie 11 czerwca 1940 roku podpisano umowę dwustronną, w której Brytyjczycy zgodzili się na sformowanie dwóch dywizjonów bombowych wraz z ośrodkiem szkolnym.

Z biegiem czasu ilość lotników przybywających na Wyspy Brytyjskie rosła, a wraz z nimi powiększała się liczba planowanych dywizjonów i ośrodków szkolenia. 5 sierpnia podpisano koleją umowę, która zakładała utworzenie 4 dywizjonów bombowych, 2 dywizjonów myśliwskich oraz 1 dywizjonu współpracy z armią. Dodatkowo, gdyby zaszła potrzeba miały powstać kolejne trzy dywizjony myśliwskie.

"126 Adolfów" zestrzelonych przez Dywizjon 303 podczas Bitwy o Anglię. To starcie zapewniło jednostce jedno z pierwszych miejsc wśród myśliwskich dywizjonów biorących udział w wojnie.

fot.domena publiczna „126 Adolfów” zestrzelonych przez Dywizjon 303 podczas Bitwy o Anglię. To starcie zapewniło jednostce jedno z pierwszych miejsc wśród myśliwskich dywizjonów biorących udział w wojnie.

Na podstawie powyższych porozumień sformowano dywizjony bombowe numer 300 i 301, oraz myśliwskie numer 302 i 303. Początkowo jednostki, ze względu na rozbieżności w taktyce i nieznajomość języka angielskiego posiadały podwójne dowództwo: polskie i brytyjskie. Brytyjscy oficerowie, którzy trafili do nowych dywizjonów nie byli zachwyceni.

Trudne początki

Johnny Kent, przydzielony do dywizjonu 303 na stanowisko dowódcy eskadry „A”, żalił się na łamach książki Polacy są najlepsi. Wspomnienia Kanadyjczyka z Dywizjonu 303 (Bellona 2017):

Czy wiesz, że ...

...podczas powstania warszawskiego dowództwo niemieckie wiedziało o tym, że Polacy używali kanałów, i postanowiło to wykorzystać? Z rozkazu Ericha von dem Bach-Zelewskiego mówiący po polsku Volksdeutsche mieli infiltrować środowisko jako przemytnicy żywności w sieci kanałów.

...w jednym z domów w Oszmianie czerwonoarmiści w 1939 roku spożyli właścicielce cały zapas kremu Nivea? Smarowali nim chleb, sądząc być może, że był to smalec ze specjalnymi dodatkami smakowymi.

...niemiecki generał Friedrich Paulus, wzięty w sowiecką niewolę pod Stalingradem, w procesach norymberskich wziął udział jak świadek oskarżenia? Jego przyjazd wzbudził dużo emocji. Kiedy siedzący na ławie oskarżonych Hermann Göring zobaczył go na sali rozpraw, z wściekłością nazwał go „brudną świnią”.

...jeden z rosyjskich naukowców postanowił skrzyżować człowieka z szympansem? Chociaż próba krzyżówki się nie powiodła, Iwanow wpadł na inny pomysł - do zapładniania kobiet chciał wykorzystywać spermę pobraną od ssaków naczelnych.

Komentarze (8)

    • Anonim Odpowiedz

      Powielasz mity i półprawdy. Tak, Angole skasowali za sprzęt, amunicję, paliwo itp. ale taka była umowa między Polskim Rządem na uchodźstwie a Rządem Brytyjskim i nie ma w tym nic niezwykłego. Polskie Siły Powietrzne były finansowane z pożyczki udzielonej Polskiemu Rządowi, która miała być rozliczona po wygranej wojnie. Jest to opisane w umowie z 5-tego sierpnia 1940 wspomnianej w tym artykule. Część tej pożyczki została zresztą umorzona w 1947r. Resztę odebrali sobie ze zdeponowanego Polskiego złota. Gdyby Angole sami mieli finansować Polskie dywizjony, to nasi piloci byliby po prostu najemnikami walczącymi pod brytyjskimi barwami. Na pewno jest wiele powodów, żeby wieszać psy na Angolach, ale na pewno ten nie jest jednym z nich.

  1. kimbo Odpowiedz

    Heh, Zachód ma polsze i w ogole całą wschodnia europę za bydlęta i dzicz… Nic sie nie zmieniło od wieków

  2. Deep Odpowiedz

    Jak Zumbach ma bardzo brzydką kartę w formowaniu lotnictwa Katangi. Powinni o tym uczyć, a nie tylko zachwycać się nad nim ze względu na 303

  3. Anonim Odpowiedz

    My zamiast być dumni z naszych pilotów ich opluwamy,taką mamy nature padalców.Samo to że Polacy byli nie do pobicia siawidczy o ich wyszkoleniu i wkładzie w ocalenie Angoli. Zapłacili nam defiladą w Londynie gdzie potraktowali nas podle,tak postępują tylko szubrwcy.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.