Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Mordercy z głębin. Niewybaczalne zbrodnie niemieckich podwodników

Niewielu z hitlerowskich marynarzy pływających pod wodą zostało należycie ukaranych po wojnie.

fot.domena publiczna. Niewielu z hitlerowskich marynarzy pływających pod wodą zostało należycie ukaranych po wojnie.

Topili bez ostrzeżenia statki pasażerskie. Strzelali do rozbitków. Hitlerowscy marynarze z niemieckich U-bootów  popełnili w czasie drugiej wojny światowej szereg zbrodni wojennych. I w większości uniknęli kary.

„Athenia” – pierwsza zbrodnia

Niemieckie U-booty na brytyjskich szlakach komunikacyjnych pojawiły się jeszcze przed wybuchem wojny. Tak było w przypadku U-30, dowodzonego przez kapitana Fritza Juliusa Lempa. 3 września 1939 roku znalazł się on około 200 mil od wybrzeży Irlandii. Tego dnia, w godzinach wieczornych, Niemcy zauważyli duży statek. Bez żadnego ostrzeżenia odpalili cztery torpedy. Jedna z nich okazała się dla ofiary ataku śmiertelna.

Trafioną jednostką był brytyjski liniowiec pasażerski „Athenia”, kursujący miedzy Szkocją a Kanadą. Na jego pokładzie znajdowało się wówczas 1417 osób, w tym kobiety i dzieci. Choć po ataku na statku wysiadła elektryczność, brytyjska załoga sprawnie przeprowadziła ewakuację. Ofiar jednak nie udało się uniknąć. Łącznie zginęło 112 osób, w tym 69 kobiet i 16 dzieci.

Storpedowanie bez ostrzeżenia statku pasażerskiego było pogwałceniem ówcześnie obowiązującego prawa morskiego. Na dodatek na statku śmierć poniosło 28 Amerykanów, co mogło spowodować przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny. By uchylić się od odpowiedzialności, Niemcy podjęli więc gwałtowną akcję propagandową. O dokonanie ataku oskarżyli… Brytyjczyków. Jak pisze Jonathan Dimbleby w książce „Bitwa o Atlantyk. Jak alianci wygrali II wojnę światową”:

5 września Radio Berlin oznajmiło uroczystym tonem, że jeśli „Athenia” rzeczywiście została storpedowana, „mógł tego dokonać jedynie angielski okręt podwodny”. I dodawano: „Uważamy, że obecny przełożony brytyjskiej marynarki wojennej, Churchill, jest zdolny nawet do takiej zbrodni” .

Kapitan niemieckiej marynarki wojennej Fritz - Julius Lemp (z lewej) podczas rozmowy z kontradmirałem Karlem Dönitzem (z prawej).

fot.domena publiczna. Kapitan niemieckiej marynarki wojennej Fritz – Julius Lemp (z lewej) podczas rozmowy z kontradmirałem Karlem Dönitzem (z prawej).

Dowódcy i załodze U-30 nakazano milczenie. Dowódca broni podwodnej Kriegsmarine, komandor Karl Dönitz, polecił nawet sfałszować dziennik okrętowy U-boota. Uczyniono to jednak bardzo niestarannie. Dokument ten był jednym z dowodów przeciw Niemcom podczas procesu w Norymberdze. Fritz Julius Lemp nie stanął jednak przed żadnym trybunałem wojennym. Nie zdążył. Zginął 9 maja 1941 roku na północnym Atlantyku, podczas rejsu bojowego na nowym okręcie U-110.

Dramat „City of Benares”

13 września 1940 roku port w Liverpoolu opuścił brytyjski statek pasażerski „City of Benares”. Na jego pokładzie, wśród 407 pasażerów i członków załogi, znajdowało się 90 dzieci. Miały one schronić się w Kanadzie przed niemieckim powietrznym „blitzem”.

Na początkowym etapie podróży statek płynął w małym konwoju eskortowanym przez jeden niszczyciel i dwie kanonierki. Eskorta zawróciła, kiedy jednostki opuściły akwen ogłoszony przez Niemców zamkniętym obszarem morskim, na którym stosowali oni zasady nieograniczonej wojny podwodnej. Teoretycznie poza tym obszarem „City of Benares” powinien być bezpieczny od niespodziewanych ataków niemieckich okrętów podwodnych.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Jonathana Dibleby'ego "Bitwa o Atlantyk" (Wydawnictwo Literackie 2017).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Jonathana Dibleby’ego „Bitwa o Atlantyk” (Wydawnictwo Literackie 2017).

Brytyjczycy zbytnio zaufali jednak niemieckim gwarancjom. 18 września, około godz. 22.00 liniowcem targnął niespodziewany wybuch. Statek, storpedowany przez U-48 pod dowództwem kapitana Heinricha Bleichrodta, zaczął tonąć. Późna godzina, sztormowe fale, szkwał i deszcz z gradem utrudniały ewakuację. Tak opisał sytuację Jonathan Dimbleby w książce „Bitwa o Atlantyk”:

Gdy opuszczano łodzie na wzburzone morze, rozlegały się okrzyki przerażenia. Jedna z nich przewróciła się na bok, a wrzeszczące dzieci wpadły do wody. Załoga spuściła na wodę tratwy i zaczęła im rzucać koła ratunkowe, ale żaden ze stojących na pokładzie ludzi nie widział ani tych, które zostały w ten sposób ocalone, ani tych, które utonęły.

Czy wiesz, że ...

...chcąc zwrócić na siebie uwagę i skłonić Hitlera do małżeństwa z nią, Ewa Braun dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo, w 1932 i 1935 roku. Mimo to Hitler pozostawał niewzruszony na jej wołanie o uwagę i nie zamierzał wchodzić z nią w formalny związek.

...wojska niemieckie w Kurlandii walczyły aż do 13 maja 1945 roku, czyli jeszcze kilka dni po zakończeniu wojny? Jedną z przyczyn tak długiego oporu był strach, że Rosjanie zrobią żołnierzom Wehrmachtu drugi Katyń.

...Stalin lubił naśmiewać się z przesadnych ambicji swojej wierchuszki? Na liście kandydatów do odznaczenia napisał: „Gówniarze dostają order Lenina!”

…w sowieckich łagrach więźniowie kryminalni mieli zwyczaj grania w karty o wybrane przez siebie kobiety? Zwycięzca mógł zrobić ze swoją wygraną dosłownie wszystko, niezależnie od jej własnej woli.

Komentarze (14)

  1. Fiszkal Odpowiedz

    Brzydale z tych Niemców. Wszyscy słyszeli o słynnej akcji odwetowej i nalocie płk. Doolitle’a, nikt nie wspomina o tym, jak Amerykanie rozprawili się przy tej okazji z przypadkowo napotkanym japońskim kutrem rybackim.

  2. Andrzej Matowski Odpowiedz

    Kriegsmarine popełniła w czasie II Wojny Światowej DWIE zbrodnie na morzu, przy czym obie są bardzo wątpliwe. W przypadku U 247 sprawa jest niejasna, bo okręt zatonął jeszcze podczas tego samego patrolu ze wszystkimi członkami załogi, więc nie ma żadnej konfrontacji. Z U 852 sprawa wygląda niejasno o tyle, że pozostawiono m.in. dziennik pokładowy, nawet po wyrzuceniu U-Boota na brzeg. Zresztą Eck był jedynym oficerem U-Bootwaffe, który popełnił zbrodnię wojenną.
    Pozostałe wymienione przez Was przypadki są dopuszczalne w trakcie działań wojennych. Wyrzucanie Niemcom zatopienie ”City of Benares” to taki sam zarzut, jak oskarżanie Sowietów za zatopienie ”Gustloffa”. Płynął w konwoju? Eskortowany przez okręty wojenne? Na terenie działań wojennych? Można zatopić. Ostrzeliwanie statku z działa? Normalna praktyka, wszyscy tak robili, żeby oszczędzić cenne torpedy.

    • Darek Kaliński Odpowiedz

      Zatopienie „Athenii” było ewidentną zbrodnią wojenną, a wszelkie tłumaczenia Niemców są w tej sprawie kompletnie niewiarygodne. Statek zanim został storpedowany był obserwowany przez niemiecką załogę przez trzy godziny w świetle dnia. Było dość czasu aby go poprawnie zidentyfikować, tym bardziej że jednostka była bardzo charakterystyczna i pływała po tamtych wodach przez kilkanaście lat. Torpedę dostał na pół godziny przez zapadnięciem zmroku, paliły się na nim już niektóre światła pozycyjne, a owe „zaciemnienie” było zapewne następstwem awarii elektryczności już po storpedowaniu. Co do tego że Lemp myślał iż była „krążownikiem pomocniczym” to niemiecki dowódca musiałby być durniem aby tak sądzić. Jeśli nim nie był, to musiał wiedzieć jako oficer marynarki i dowódca że w prawie morskim istniały specjalne procedury które określały kiedy statek handlowy można było przemienić w okręt wojenny. Czyli najpierw odpowiednio go oznaczyć, podnieść banderę wojenną, a potem ogłosić wszem i wobec że do takiej przemiany doszło, aby można było go umieścić w rejestrach flot. Ciekawe jest to iż ofiarą swojego „wyczynu” został póżniej prawdopodobnie sam Lemp, bo spekuluje się, że kiedy opuszczał U-110 gdy przejmowali go Brytyjczycy, celowo popełnił samobójstwo. Gdyby wpadł w ich ręce ci niechybnie postawili by go przed sądem za „Athenię”.

      „City of Benares” w momencie storpedowania nie płynął już w konwoju. Został zaatakowany po tym jak eskortowce zawróciły i wyszedł z akwenu który Niemcy ogłosili jako obszar nieograniczonej wojny morskiej. W tym przypadku Bleichrodt powinien postąpić jak Grudziński z „Rio de Janeiro” a tak z pełną premedytacją storpedował statek pasażerski wiedząc, że w tak trudnych warunkach atmosferycznych załoga i pasażerowie będą mieli marne szanse na przeżycie.

      Ostrzeliwanie statków z działa oczywiście praktykowano, tylko było to nieludzkie w warunkach kiedy atakowany był nieuzbrojony i nie odpowiadał ogniem, a załoga próbowała go opuścić aby ratować życie. A Niemcy podobno dysponowali doskonałej jakości przyrządami optycznymi…
      Co do incydentu z „Laconią” to nie traktowałbym tego jako wyrazu zbytniego humanitaryzmu ze strony Niemców. Gdyby nie fakt, że statek transportował włoskich jeńców wojennych to Hartenstein odpłynąłby w siną dal i byłoby po sprawie.

      A o mój komputer proszę się nie martwić, mam doskonałego serwisanta.

      • Andrzej Matowski Odpowiedz

        Zacznę od końca, bo to tak piramidalne bzdury, że głowa mi pęka.

        1) Ostrzeliwanie z działa nie miało nic wspólnego z żądzą mordu. Był to zwyczaj, praktykowany od I WŚ, kiedy okręty podwodne dobijały trafiony torpedą statek, by zaoszczędzić następną torpedę na lepszy cel. Jedyne przypadki mordowania rozbitków na tratwach występujące w liczbie większej niż jeden, popełnili Japończycy, Amerykanie i Brytyjczycy.

      • Andrzej Matowski Odpowiedz

        2) Nie wie Pan, czy Lemp statek rozpoznał, czy nie. Dość powiedzieć, że podczas II WŚ było pełno przypadków, kiedy nie udało się zidentyfikować celu. Przypomnę, że polski ORP ”Wilk” staranował boję, którą potem zgłosił jako U-Boota. U 99 w sierpniu 1940 r. zaatakował torpedami statek, który okazał się być skałą. Wojna przez peryskop, przy złej widoczności i wysokich falach nie wygląda jak na obrazku. Statek zygzakował i był zaciemniony, co przyznaje nawet angielska literatura, miał więc wszelkie podstawy, by go zaatakować.
        Tak nawiasem, ten sam zbrodniarz Lemp 15 września zgodnie z prawem pryzowym próbował wysadzić statek „Fanad Head”, kiedy – w odpowiedzi na sygnał SOS wysłany ze statku – zaatakowały go samoloty z HMS ”Ark Royal”. Lemp wynurzył okręt i uratował zarówno własny zespół minerski, jak i załogi dwóch samolotów, które wodowały.

      • Andrzej Matowski Odpowiedz

        3) Winę za zatopienie City of Benares ponoszą li tylko i wyłącznie Brytyjczycy, którzy nie zadbali o zapewnienie prawa do bezpiecznej żeglugi. Statek płynął zaciemniony, do pewnego momentu pod eskortą okrętów wojennych.

        Co do Pańskiego świętego przekonania o braku humanitaryzmu wśród Niemców, to ”Laconia” nie była jedynym przypadkiem. Ot, tak żyjący do dzisiaj Reinhardt Hardegen po zatopieniu HMS ”Aurania” wynurzył się na środku Atlantyku po jedynego ocalałego i go uratował.

        Swoje bzdury może Pan postawić obok książczyny ”Flota Widmo” z serii ”Żółtego tygrysa”, bo to ten sam poziom propagandy.

  3. Andrzej Matowski Odpowiedz

    Tak nawiasem, to szkoda, że nie ma kontrartykułu o dzielnym Dudley’u W. Mortonie, dowódcy USS ”Wahoo”, który ostrzałem z broni maszynowej wymordował blisko 300 rozbitków – w większości brytyjskich i hinduskich jeńców z zatopionego japońskiego statku. Albo o kawalerze Victoria Cross, Anthonym Miersie, dowódcy HMS ”Torbay” który kilkukrotnie ostrzeliwał z karabinów maszynowych ratujących się rozbitków na morzu Śródziemnym. Sam admirał Chester Nimitz powiedział w czasie procesów norymberskich: ”Niemcy prowadziły o wiele czystszą wojnę na morzu, niż my”.
    Nie pozdrawiam autora, serdecznie życzę awarii komputera i uchronienie świata przed kolejnym stekiem bredni.

    • mg Odpowiedz

      Zgodnie z prawem pryzowym ataki bez ostrzeżenia na nieeskortowane statki NIE były dopuszczalne. Tylko,że nikt się nim podczas DWS nie przejmował. Próbowali go przestrzegać Polacy na Bałtyku we wrześniu no i efekty były marne. Atakowania rozbitków w szalupach również zabraniały konwencje. Swoja drogą to też byłem przekonany,że Uboatwaffe w czasie DWS popełniła tylko 2 przypadki zbrodni wojennych. A okazało się,że kilka więcej.

      • Andrzej Matowski Odpowiedz

        Prawo pryzowe już podczas I Wojny Światowej okazało się być nieskuteczne i szkodliwe dla załóg okrętów podwodnych. Winnymi temu byli oczywiście Brytyjczycy, którzy bezprawnie zaczęli uzbrajać statki handlowe (o statkach pułapkach nie wspominając), a później formowali konwoje, eskortowane przez okręty wojenne, co uniemożliwiało zastosowanie prawa pryzowego. Wyrzucanie Niemcom nieprzestrzegania go jest jakąś aberracją.
        U-Bootwaffe popełniło jedną zbrodnię, na drugą mamy jednostronną relację bez żadnego potwierdzenia.

        • Sławek

          Andrzej, historie pisza zwyciezcy,, szkoda ze autor nie wspomniał o Lakonii, tyle ze to zburzyłoby mu raz założona teze

  4. jerzy Odpowiedz

    I co z tego ,że tyle zła wyrządzili,że uczciwie się z tego nie rozliczyli, dziś mimo tego są tymi co decydują o losach świata, zawsze znajdą sposób by przegraną obrócić w zwycięstwo,

  5. juniors113 Odpowiedz

    Nalezy tez wspomniec o dywizjonie 303 ktory strzelal do niemieckich pilotow bedacych juz „na spadochronie” oraz zbrodniach dokonanych szczegolnie w latach 1941 – 1944 i za Pilsudskiego. Oceniajac innych ocenmy siebie

    • Członek redakcji | Anna Dziadzio Odpowiedz

      @juniors113: Dziękujemy za komentarz, ale nie popadajmy w skrajności. Nic nie jest czarno-białe, ale to nie oznacza, że jeśli tekst poświęcony jest zbrodniom niemieckim to od razu dla przeciwwagi należy dodać te polskie, żeby nie było jednostronnie. Równie dobrze można wtedy dodać wszystkie inne nacje i napisać monografię o zbrodniach świata, a i tak zawsze coś się pominie. Piszmy o wszystkim o czym powinniśmy, ale nie popadajmy w paranoję.

    • felix Odpowiedz

      W sytuacji kiedy ci sami piloci przed chwilą zrzucali bomby na bezbronnych cywilów mieli do tego pełne prawo.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.