Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Ile samolotów NAPRAWDĘ zestrzelili polscy lotnicy w czasie II wojny światowej?

Trudno jest policzyć zestrzelone niemieckie samoloty, a jeszcze trudniej wskazać te które zestrzelili polscy piloci.

fot.domena publiczna Trudno jest policzyć zestrzelone niemieckie samoloty, a jeszcze trudniej wskazać te które zestrzelili polscy piloci.

W powietrzu łatwo o pomyłkę. Czy samolot naprawdę został zestrzelony? Czy można przypisać zwycięstwo sobie, czy należy je z kimś podzielić? Odpowiedź na część wątpliwości znajduje się w archiwach wrogów. Ale to dopiero początek wojennej arytmetyki…

Debata o prawdziwej liczbie polskich zwycięstw powietrznych odniesionych w trakcie II wojny światowej nie ustaje. Pojawiają się coraz to nowe książki, trwa przeszukiwanie archiwów, żywym ogniem dyskusji skrzą się fora internetowe. A jednak, jak pisał historyk lotnictwa Piotr Sikora, przy obecnym stanie wiedzy (…) [wciąż] dalecy jesteśmy od potwierdzenia większości roszczeń naszych pilotów, nawet tych, które Komisja Bajana dawno temu uznała za wiarygodne. Dlaczego tak trudno podać pewną liczbę zestrzeleń? Zdaniem badacza, wpływa na to kilka czynników, na przykład:

Zamieszanie bitewne i zgłaszanie zniszczenia tej samej maszyny przez kilku pilotów oraz mylna interpretacja zachowań niemieckich rywali (nurkowanie nie zawsze oznacza, że samolot się rozbił) oraz możliwości technicznych (dymiący bombowiec na jednym silniku często mógł dolecieć z powrotem do bazy we Francji).

Lista Bajana

Pierwszą próbę całościowego obliczenia strat zadanych wrogom podjęto tuż po wojnie. Podsumowanie dotyczyło oczywiście nie tylko samolotów niemieckich, ale także włoskich, japońskich i radzieckich. Komisja Historyczna Polskich Sił Powietrznych przygotowała opracowanie pod tytułem „Osiągnięcia polskich pilotów myśliwskich w drugiej wojnie światowej”. 25 marca 1946 roku zatwierdził je oficer łącznikowy przy sztabie brytyjskiego Dowództwa Lotnictwa Myśliwskiego, pułkownik Jerzy Bajan.

Pułkownik Jerzy Bajan zatwierdził "Osiągnięcia polskich pilotów myśliwskich w drugiej wojnie światowej”. Na zdjęciu z lat 30. jako kapitan Wojska Polskiego.

fot.domena publiczna Pułkownik Jerzy Bajan zatwierdził „Osiągnięcia polskich pilotów myśliwskich w drugiej wojnie światowej”. Na zdjęciu z lat 30. jako kapitan Wojska Polskiego.

W oparciu o dokumenty zebrane przez Komisję Historyczną powstała tak zwana „lista Bajana”. Wymienia ona wszystkich polskich lotników, których zgłoszenia dotyczące zadania strat wrogiemu lotnictwu w czasie II wojny światowej zostały potwierdzone. Przy ocenie relacji lotników posiłkowano się przy tym dostępną wówczas dokumentacją.

Spis z 1946 roku do dzisiaj pozostaje oficjalnym zestawieniem zwycięstw polskich pilotów myśliwskich. Znajduje się w nim 441 lotników polskich i jeden czechosłowacki – sierżant Josef František. Zsumowanie ich sukcesów daje imponujący wynik 922 i 19/30 zestrzeleń pewnych, 188 prawdopodobnych oraz 258 i 23/30 uszkodzeń.

Skąd w wyliczeniach tego typu biorą się ułamki? Często do jednej maszyny strzelało więcej pilotów. Gdy byli tego świadomi, uzyskane zwycięstwo dzielono pomiędzy nich. I tak, jeśli zapracowało na nie dwóch lotników, każdy mógł chwalić się później „połową” zestrzelonego samolotu. Jeśli było ich trzech – każdemu przyznawano 1/3. Ułamki te piloci później sumowali i stąd na przykład krakowski lotnik, podporucznik Jan Kremski, ma zaliczone łącznie… 4 i 14/15 zwycięstwa pewnego. Do zaszczytnego tytułu asa, który przysługiwał od 5 zwycięstw wzwyż brakło mu tylko 1/15.

"Przeczytaliśmy w „Dzienniku Polskim” wspaniałą wiadomość, że polski pilot Henryk Pietrzak zestrzelił pięćsetny samolot niemiecki, licząc od początku lat czterdziestych, czyli od czasu kiedy Polacy zaczęli latać z Anglii" pisze w książce "Ostatni pilot myśliwca. Wspomnienia." Jerzy Główczewski

fot.Wydawnictwo Naukowe PWN. Artykuł powstał między innymi na podstawie wydanych właśnie wspomnień Jerzego Główczewskiego pod tytułem „Ostatni pilot myśliwca. Wspomnienia”.

Zdarzało się jednak i tak, że lotnicy nie byli świadomi, iż zasługę strącenia wrogiej maszyny dzielą z innymi. W takich sytuacjach zgłaszali zestrzelenie odrębnie, przez co przyznawano im więcej zwycięstw (czy też może: większą część zwycięstwa) niż w rzeczywistości odnieśli.

Wróg prawdę ci powie

Liczby ustalone przez Komisję Bajana były weryfikowane w kolejnych latach. Gdy otwarły się archiwa wojennych wrogów, można było zestawić liczbę zgłoszonych przez Polaków zwycięstw ze stratami wykazanymi przez ich adwersarzy. Z reguły takie porównania źródeł własnych z wrogimi oznaczały obniżenie wyników. Uznaje się na przykład, że we Francji Polacy zestrzelili 50 i 9/10 samolotów wroga. 12 z tych zwycięstw przyznano myśliwcom z 1/145 Dywizjonu. Liczbę tę historyk Bartłomiej Belcarz zredukował niedawno do 8.

Zgodnie z najnowszymi ustaleniami spadła też potwierdzona suma zwycięstw Polaków i obcokrajowców w polskich dywizjonach. W 1946 roku uznano, że wynosi ona 764 i 5/12. Wliczano w to 19 i 5/6 strąceń dokonanych przez Polaków w lotnictwie amerykańskim, ale pominięto niektóre spośród tych, które oficjalnie zatwierdzili Amerykanie. Tymczasem zdaniem historyka Jacka Kutznera zestrzelono razem nieco mniej, bo 742 i ¼ maszyny.

PZL P.11 w 1939 roku. Między innymi takich maszyn używali polscy piloci w kampanii wrześniowej walcząc z Luftwaffe.

fot.domena publiczna PZL P.11 w 1939 roku. Między innymi takich maszyn używali polscy piloci w kampanii wrześniowej walcząc z Luftwaffe.

Czasem podejmowane są też próby podnoszenia liczby polskich sukcesów powietrznych. Dotyczy to na przykład bilansu września 1939 roku. Według Komisji Bajana polscy lotnicy zestrzelili wówczas na pewno 126 samolotów. Historyk Jerzy Pawlak w 1991 roku doliczył się jednak aż 147 zwycięstw.  Niestety nie wszystkie dodatkowe zgłoszenia udało się później pozytywnie zweryfikować.

Warto też dodać, że powojenna komisja nie policzyła sukcesów polskich lotników w ZSRR. Byłoby to dodatkowe 15 zestrzeleń. Może zdecydowano ostatecznie, że nie powinno się ich liczyć na konto Polaków? Wskazywałyby na to brzmiące z rosyjska nazwiska większości zwycięskich pilotów.

Czy wiesz, że ...

...Stalin lubił naśmiewać się z przesadnych ambicji swojej wierchuszki? Na liście kandydatów do odznaczenia napisał: „Gówniarze dostają order Lenina!”

...w okupowanej Polsce jednym ze sposobów na wmieszanie żydowskiego dziecka w tłum było "opalanie" go? Ukrywające się w piwnicach i innych zakamarkach maluchy zazwyczaj były tak blade, że natychmiast rzucały się w oczy. Trzeba było więc chodzić z nimi na spacery, by nabrały kolorów.

...w powstańczej Warszawie nie brakowało spekulantów, z którymi polska żandarmeria nie mogła sobie poradzić? Tylko w połowie sierpnia ceny żywności były od 2 do 5 razy większe niż pod koniec lipca. Potem jedzenie sprzedawano jedynie za złote monety lub biżuterię.

...kiedy Armia Andersa przebywała w Palestynie, dezercje żołnierzy pochodzenia żydowskiego odbywały się… za wiedzą i aprobatą polskiego dowództwa? Zdarzały się nawet takie przypadki, że przyszły „dezerter” przed ucieczką przechodził dodatkowe przeszkolenie dywersyjno-sabotażowe.

Komentarze (10)

  1. Przyczajony Kangur Odpowiedz

    Nie wiem z jakiego powodu lecz ostatnimi czasy zaobserwowałem iż zaczęło się stosować słowo „otwarły” zamiast „otworzyły”, mam świadomość że wg słownika jest to poprawna forma lecz strasznie „boli w oczy”. Artykuł bardzo spoko polecam, lecz jeżeli ktoś cierpi na podobną do mojej przypadłość to trzeba czytać z zamkniętymi oczyma.

    • Marian Skwara Odpowiedz

      Ja też mówię otwarłem, a nie otworzyłem, bo tak się w moim rodzinnym rejonie mówi, tj. w regionie na styku Małopolski, Wielkopolski i Śląska. Niektórych to razi, np. moją żonę, ale pochodzi z Mazowsza.

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Posłużę się cytatem ze „Słownikiem Języka Polskiego” PWN: „Formy czasu przeszłego czasownika otworzyć: otwarł, otwarła, otwarli opisywane są w słownikach jako rzadziej używane niż otworzył, otworzyła, otworzyli. Częstsze za to są „nieregularne” otwarty, otwarto, otwarcie niż „logiczniejsze” otworzony, otworzono, otworzenie. Zdarzają się też konteksty, w których jednemu użytkownikowi subiektywnie lepiej brzmi np. „otworzyli drzwi”, ale „otwarli szkołę” – lub odwrotnie.
      Formy te nie są błędne, a zatem są poprawne”. Skoro tak mówią językoznawcy, to proszę pozwolić, że będę się trzymał tej formy, mimo że trąci małopolskim regionalizmem. :)

  2. Bombacjusz Odpowiedz

    A z drugiej strony taki, o ile mnie pamięć co do stopnia i nazwiska nie myli, sierżant Dudek, który cierpiał męki fizyczne, jeśli miał sklecić trzy zdania raportu:) Inna sprawą jest dość dziwny system liczenia strat w Luftwaffe, o który do dziś przyprawia historyków o ból głowy i całkiem skutecznie gmatwa sprawę strat. Natomiast co Kampanii Wrześniowej spotkałem się z jakimś wewnętrznym opracowaniem historycznym enerdowskich Luftstreitkräfte z lat 60′ gdzie ogół strat Luftwaffe we wrześniu 39′ określono na 273 maszyny. Niestety nie określono szczegółowo powodów utraty maszyn wrzucając do jednego wora samoloty utracone w walce, zestrzelone przez obronę plot, utracone na skutek wypadków (a rozbić Bf 109 podczas startu i lądowania było bardzo łatwo) czy samoloty uszkodzone, które co prawda zdołały wylądować, ale ich remont uznano za nieopłacalny i zezłomowano.

  3. Teo Odpowiedz

    Czemu tak lubimy sami siebie biczowac. Jaka różnica po latach ile dywizjon 303 zastrzelił wrogich maszyn? Co to zmienia? Lepiej zostawić większą liczbę. Niech Angole wiedzą kto im dupe ratował.

    • II sort Odpowiedz

      A ja nie zgadzam się tobą. Jeśli podajemy jakieś fakty, to ważne żeby były rzetelne. W przeciwnym razie odsyłam do twórczości Sienkiewicza. Bardzo się cieszę, że ktoś to weryfikuje. A poza tym Angole w większości sami sobie dupę ratowali, Polacy tylko delikatnie im w tym pomogli.

      • Tomek Odpowiedz

        „Weryfikowanie” liczby zwycięstw dywizjonu 303 ze 126 do 45 nie ma nic wspólnego z rzetelnością. Z litości nie wspomnę kto tego dowodził. Cały wywód polegał na tym, że skoro w niemieckich zachowanych dokumentach (które a priori są oczywiście pewne, kompletne i niepodważalne) da się potwierdzić mniej więcej 36% brytyjskich zwycięstw z czasu Bitwy o Anglię, to 303 dywizjon zapewne zestrzelił 45 samolotów. Sorry, ale takie wywody to chęć zdeprecjonowania wyników polskich pilotów z dobraniem dowodu do tezy.

        • Mateusz Drożdż

          Panie Tomku,
          Osobiście zgadzam się, że weryfikacja zwycięstw praktycznie dwukrotnie zweryfikowanych jak w przypadku sukcesów Dywizjonu 303 w czasie Bitwy o Anglię nie ma sensu. Tym bardziej, że po pierwsze uważam, że liczba 45 jest zdecydowanie zaniżona, a po drugie że mam wrażenie, że jednostkom brytyjskim takich weryfikacji się nie przeprowadza. Traktujmy więc wszystkich po równo.
          Pozdrawiam,
          Mateusz Drożdż

    • Mateusz Drożdż Odpowiedz

      Proszę doprecyzować jednostkę. 302. Dywizjon RAF był polskim dywizjonem myśliwskim. Lista Bajana obejmowała zestrzelenia zgłoszone przez lotników myśliwskich, nie ma więc tam strąceń zgłoszonych przez np. strzelców w samolotach bombowych.

      Pozdrawiam,

      Mateusz Drożdż

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.