Damy - empik

Jak skutecznie ochronić swoje zwłoki przed hienami cmentarnymi?

Autor: | 14 marca 2016 | 18,235 odsłon

Dla XVIII-wiecznych społeczeństwa sekcja zwłok była profanacją, na którą zasłużyli tylko zmarli przestępcy. Liczba złoczyńców utrzymywała się na mniej więcej stałym poziomie, za to liczba adeptów anatomii i zapotrzebowanie na ciała do autopsji rosło...Szkockie porzekadło głosi, że wolnym zostaje się dopiero po śmierci. Problem w tym, że dwieście lat temu na cmentarzu na zmarłego wcale nie czekał wieczny odpoczynek, lecz… złodziej z konopnym workiem. Co można było zrobić, żeby się przed nim uchronić?

Uzbrojone straże nad grobami i przemyślne urządzenia na mogiłachtak w XVIII wieku broniono się przed „inwazją porywaczy ciał”. Jak pisze Eric Weiner w książce „Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu”: […] w tym przypadku winowajcami nie byli ludzie gustujący w makabrze czy drobne złodziejaszki, lecz podobnie jak Michał Anioł, studenci anatomii.

W powszechnej opinii ciało należało traktować z szacunkiem i pochować w całości, przede wszystkim z powodów religijnych. Oczekiwano, że w dniu Sądu Ostatecznego martwi powstaną z grobów. Nic dziwnego, że skoro lekarze chcieli „profanować” zwłoki, musieli to robić po cichu.

W imię nauki

Pierwszą zarejestrowaną autopsję w Europie Zachodniej przeprowadzono w Bolonii około 1300 roku. Pierwszy skandal związany z kradzieżą zwłok wypłynął niedługo potem, w 1319 roku. Choć we Włoszech prawo regulujące sekcje powstało już w XV wieku, to jeszcze Leonardo da Vinci musiał ukryć swoje notatki z anatomii tak głęboko, że odkryto je dopiero po trzystu latach.

Medycyna nie mogłaby się rozwijać, gdyby nie przeprowadzano sekcji zwłok. Dla wielu była to jednak profanacja doczesnych szczątków, przed którą należało chronić bliskich zmarłych. Na ilustracji obraz Jana van Necka "Lekcja anatomii Dr. Frederika Ruyscha" (źródło: domena publiczna).

Medycyna nie mogłaby się rozwijać, gdyby nie przeprowadzano sekcji zwłok. Dla wielu była to jednak profanacja doczesnych szczątków, przed którą należało chronić bliskich zmarłych. Na ilustracji obraz Jana van Necka „Lekcja anatomii Dr. Frederika Ruyscha” (źródło: domena publiczna).

W roku 1760 stało się zwyczajem w angielskich szkołach medycznych, że studenci sami przeprowadzali autopsje. Wymagano także, aby starający się o licencje chirurga w Royal College of Surgeons uczęszczali na dwa pełne kursy anatomii, w tym autopsji.

W 1793 roku w Londynie nauki medyczne studiowało ponad dwieście osób, a trzy dekady później już tysiąc. Praktykujący chirurg przynajmniej raz chciał przeprowadzić autopsję, zanim przystąpił do trudnej operacji. W efekcie zapotrzebowanie na zwłoki stale rosło, a ciał skazańców, którzy stanowili jedyne legalne źródło, nie wystarczało.

Panie, kup pan trupa!

Phillippe Aries tak opisuje przypadki porywania zwłok w osiemnastowiecznej Francji:

Młodzi chirurdzy zbiorą się we czterech, najmują dorożkę, przesadzają mur cmentarny. Jeden zmaga się z psem pilnującym zmarłych, drugi po drabinie schodzi do dołu, trzeci siedzi okrakiem na murze i zrzuca trupa, którego podnosi czwarty i umieszcza w dorożce.

Zwłoki przewożą na jakiś strych. Tam dokonują sekcji rękoma praktykantów. Aby ukryć to przed okiem sąsiadów, młodzi anatomowie palą kości. W zimie grzeją się spalając tłuszcz z nieboszczyków.

Choć wykopywanie zwłok przez studentów oraz ich profesorów trwało przez XVIII i początek XIX wieku, szybko narodziła się profesja tak zwanych rezurekcjonistów, którzy żyli z kradzieży i sprzedaży ciał do autopsji.

Rabowaniem grobów zajmowali się studenci medycyny, lekarze, a także "profesjonalni porywacze ciał", zwani rezurekcjonistami. Ilustracja Hablota Knighta Browne'a "Resurrectionists" (źródło: domena publiczna).

Rabowaniem grobów zajmowali się studenci medycyny, lekarze, a także „profesjonalni porywacze ciał”, zwani rezurekcjonistami. Ilustracja Hablota Knighta Browne’a „Resurrectionists” (źródło: domena publiczna).

Robert Louis Stevenson w 1885 roku napisał opowiadanie „Złodziej ciał”, którego historia odwołuje się do zdarzeń z rodzinnego miasta pisarza, Edynburga. Czytamy w nim:

Rezurekcjonistów – by użyć przezwiska z epoki – nie odstraszała żadna świętość ani zwyczajowy wyraz pobożności. […] Złożone w ziemi ciała, radośnie oczekujące zdecydowanie odmiennego przebudzenia, wykopywano pospiesznie łopatą i motyką, przyświecając sobie latarnią, drżąc z obawy przed zdemaskowaniem.

Trumny rozbijali, zdzierali uroczyste szaty pogrzebowe, a nędzne szczątki wrzucone do konopnego wora […] wystawiali na poniżenie grupom studentów gapiących się na nie z szeroko rozdziawionymi ustami.

Rosnące zapotrzebowanie na zwłoki do autopsji zrodziło prężnie rozwijający się biznes. Funkcjonowały całe gangi trudniące się kradzieżą, przemytem i sprzedażą ciał (źródło: domena publiczna).

Rosnące zapotrzebowanie na zwłoki do autopsji zrodziło prężnie rozwijający się biznes. Funkcjonowały całe gangi trudniące się kradzieżą, przemytem i sprzedażą ciał (źródło: domena publiczna).

Gangi porywaczy ciał

Z początku rezurekcjonistami byli głównie stróże cmentarni, jednak z czasem powstawały świetnie zorganizowane gangi, trudniące się tym ponurym procederem. Handel zwłokami można porównać z dzisiejszym biznesem przemytu narkotyków. Osoby przewożące ciała mogły zostać zatrzymane w punktach kontrolnych, na mostach, w bramach miejskich, w portach.

Siatka kontaktów była rozległa, a metody działania nieraz bardzo pomysłowe. Biznes miał swoich dostawców, system komunikacji i dystrybucji, wywiadu i agentów. Największym źródłem dostaw do Londynu była uboga Irlandia, skąd ciała pozyskiwano po korzystnej cenie. Przesyłki oznaczano na przykład jako „suszona i solona wołowina”, „wypchane zwierzęta”, „czernidło”.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2 3

Powiedz innym co myślisz:

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut - Absolwentka etnologii i antropologii kultury UJ w Krakowie, prywatnie i zawodowo pasjonatka słowa pisanego zafascynowana tajemnicami przeszłości, zwłaszcza historią zakurzoną, skazaną na zapomnienie i mało frapującą dla współczesnych.

Okupacja
Komentarze do artykułu (1)
  1. A starczylo po prostu kremowac zwloki… co do tych klatek na groby, to powstala legenda jakoby to bylo zabezpieczenie przed wampirem pochowanym w grobie :) pewnie po prostu ktos spotkal sie z czyms takim i nie rozumial w czym rzecz, w naszych czasach predzej cos wwylezie z grobu niz ktos wykopie zwloki :)prawda widac nieco inna ale tez ciekawa.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Samochody elektryczne - ciche, proste w obsłudze i nie śmierdziały.
…jeszcze na początku XX wieku na drogach można było spotkać samochody o napędzie parowym oraz elektrycznym i nie było wcale przesądzone, że przegrają one konkurencję ze śmierdzącymi i trudnymi w obsłudze automobilami spalinowymi.

Sztokholm-600x398
…w 1598 roku potrzeba było zaledwie 12 Polaków, aby opanować Sztokholm? Po dokonaniu tego niezwykłego wyczynu dowódca oddziału rotmistrz Samuel Łaski wysłał do króla Zygmunta III wiadomość: „Zająłem Sztokholm samodwunast”.

Tygrys na niemieckim plakacie propagandowym.
…choć potężnie opancerzony i uzbrojony Tygrys Królewski budził postrach amerykańskich żołnierzy, jeden z tych czołgów został zniszczony przez maleńki samochód pancerny? Niewykluczone jednak, że jego załoga pomyliła niemieckiego potwora z Pzkpfw IV.