promo do 70

Pierwsze kosztowały tyle, co pół samochodu. Prawdziwa historia lampek choinkowych

Autor: | 24 grudnia 2015 | 5,744 odsłon

Wszystko zaczęło się od świeczek. Ale nawet na nie mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi.Pamiętacie czasy, gdy jedna spalona żarówka wystarczała, by zgasł cały komplet światełek? Krew gotuje wam się w żyłach na wspomnienie godzin spędzanych na poszukiwaniu pechowej lampki? Oto historia człowieka, który był wszystkiemu winny. I opowieść o obsesji, którą stworzyli wespół: milionerzy, politycy i brukowa prasa.

Naturalnie zaczęło się od świec. I od początku była to atrakcja dla naprawdę bogatych. Tylko ich było stać na to, aby licznymi świecami (najlepiej woskowymi, które mniej dymiły i dawały ładny zapach, w przeciwieństwie do parafinowych) przyozdobić choinkę, nadając tym nieco magii i świątecznego blasku domowym wnętrzom.

Atrakcje dla piromanów

Jednak otwarty ogień plus iglak to, jak wiedzą nawet najmłodsi, gotowy przepis na pożar. Były więc różne pomysły na to, jak ma wyglądać świąteczne BHP. Od wiadra z wodą czy piaskiem w pobliżu drzewka, przez nieudane patenty jak: przeciwwaga dla świeczników po tej stronie choinki, która była niewidoczna, lampki naftowe czy gazowe. Pojawiły się nawet specjalne szklane nakładki na świecie – tzw. „światełka wróżek”.

Nawet to na nic się nie zdało. Choinki często płonęły. Potrzeba było wynalazku tyle pięknego, co i bezpiecznego.

Thomas Edison wcale nie był twórcą pierwszych lampek choinkowych. Szybko jednak zaczął na nich zarabiać....

Thomas Edison wcale nie był twórcą pierwszych lampek choinkowych. Szybko jednak zaczął na nich zarabiać….

Zapomniany odkrywca

W Internecie można natrafić na informacje, że ojcem świątecznych światełek jest Thomas Alva Edison. Ten sam, który w 1879 roku wynalazł żarówkę. To kłamstwo. Pierwsze lampki choinkowe wymyślono faktycznie w Stanach Zjednoczonych w 1882 roku, ale autorem tego pomysłu był kolega Edisona – wiceprezes Electric Light Company, Edward Johnson.

To on w swoim apartamencie przy piątej alei w Nowym Jorku zamontował na choince 80 lampek w kolorach flagi amerykańskiej, wielkości orzecha włoskiego, połączonych kablem (specjalnie nakazał je dla siebie wyprodukować w firmie, której przewodził). Co więcej  choinka stała na obrotowym stojaku, a światełka były przymocowane także na suficie.

Wiemy to wszystko dzięki reporterowi Williamowi Augustusowi, który opisał osobliwy wynalazek na łamach lokalnego pisma “Detroit Post”.

Wczorajszego wieczoru, przechodziłem piątą Aleją i zadzwoniłem do rezydencji Edwarda H. Johnsona (…) Z tyłu pięknego salonu była duża choinka, prezentująca najbardziej malowniczy i niezwykły widok.

Lampki Johnsona szybko zaczęto sprzedawać jako... lampki Edisona.

Lampki Johnsona szybko zaczęto sprzedawać jako… lampki Edisona.

Jaskrawo błyszczała wieloma kolorowymi globami wielkości orzecha włoskiego i do tego obracała się sześć razy na minutę na małym pudełku (…). Gdy drzewko się obracało barwy się zmieniały, bo lampki gasły, a potem znowu się zapalały. Dawało to efekt tańczących kolorów czerwonego, białego i niebieskiego przez cały wieczór.

Nie muszę wam mówić, że migoczące, wiecznie zielone drzewko było wspaniałym widokiem – trudno doprawdy wyobrazić sobie coś piękniejeszego. Na suficie skośnie krzyżowały się też dwa łańcuchy z 28 małych światełek; a wszystkie lampy i fantastyczne drzewko zasilał prąd elektryczny z głównego gabinetu płynący kablem. Choinką obracała korba ukryta w podłodze, napędzana elektrycznie. Była to wspaniała ekspozycja.

Johnson nigdy lampek nie opatentował. Opatentowany został tylko sam sposób połączenia światełek, czyli układ szeregowy. Jeszcze do końca XX wieku (a czasem i do dziś!) taka metoda przewodzenia prądu była istnym koszmarem dla tatusiów, którzy przyozdabiając choinkę, byli zmuszeni spędzać godziny na poszukiwaniu tej jednej jedynej zepsutej żaróweczki. Trzeba ją było wymienić lub obejść – inaczej komplet nie nadawał się do użycia.

Częste pożary choinek tylko napędzały producentom lampek klientów...

Częste pożary choinek tylko napędzały producentom lampek klientów…

Dopiero później wymyślono układ, który w przypadku przepalenia ogniwa pozwalał na dalsze przewodzenie prądu w podstawie żarówki. Dzisiaj znajdziemy go nawet w najtańszych chińskich światełkach.

Gadżet dla bogatych

Co jednak sprawiło, że lampki choinkowe stały się tak popularne? W 1895 prezydent Grover Cleveland zawiesił elektryczne lampki na swojej choince w Białym Domu. Naturalnie wykonano zdjęcie. I naturalnie podobne zdjęcia zaczęli robić sobie też inni celebryci.

Preydent Grover Cleveland na politycznej karykaturze.

Prezydent Grover Cleveland na politycznej karykaturze. To dzięki niemu narodziła się prawdziwa moda na lampki choinkowe.

Zdjęcia trafiały do prasy i to za sprawą gazet lampki zeszły w końcu „pod strzechy”.

W pierwszych latach był to bardzo drogi świąteczny gadżet. W 1900 roku komplet lampek potrafił kosztować w USA 300 dolarów. Tyle co połowa niezłego samochodu! Zarazem była to nowinka, na którą niezbyt przychylnym okiem patrzyli tradycjonaliści.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Łukasz WalewskiŁukasz Walewski - Dziennikarz radiowej Trójki. Prowadzi audycje "Trzecie oblicze dyplomacji", "Trzy strony świata" i "Europa od kuchni". Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Łódzkim. Szczęśliwy mąż i ojciec, miłośnik Hiszpanii, żeglarstwa, narciarstwa i dobrego poczucia humoru. Ostatnio wydał książkę "Przywitaj się z królową. Gafy, wpadki, faux pas i inne historie" (Kraków 2015).

Okupacja

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Christian-Krohg-Struggle-for-Survival-1
…w Londynie pod koniec XIX wieku żyło ponad 4 mln biedaków? Dla porównania w 1900 roku Warszawa, Gdańsk, Kraków, Poznań, Łódź, Lwów i Wilno łącznie liczyły nieco ponad półtora miliona mieszkańców. W stolicy Imperium Brytyjskiego tylko nędzarzy było dwa i pół razy więcej!


…Kazimierz Moczarski, szef Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, doświadczył w ubeckim więzieniu aż 49 rodzajów tortur? Umieszczenie w jednej celi z hitlerowskim zbrodniarzem Jürgenem Stroopem miało być 50. z nich.



mini2
…w komunistycznej Rumunii panował kult jednostki, a gdy Ceaușescu wyruszał na prowincję, spryskiwano drzewa zieloną farbą i wieszano na gałęziach dorodne jabłka?