Damy - empik

Codziennie uprawiasz seks? Uważaj, bo się rozchorujesz! [18+]

Autor: | 20 sierpnia 2015 | 12,856 odsłon

Nie tak prędko z tym seksem... Na zdjęciu Katherine McClain i Shad Willingham w spektaklu "In the Next Room or the Vibrator Play".

Nie tak prędko z tym seksem… Na zdjęciu Katherine McClain i Shad Willingham w spektaklu „In the Next Room or the Vibrator Play”.

Uszkodzenie systemu nerwowego, utrata pamięci, a nawet degeneracja mózgu. Właśnie do takich skutków, zdaniem Maxa Exnera, prowadzi zbyt intensywne życie erotyczne. Tysiące pacjentów przeraziło się tymi informacjami. Czy ty też powinieneś wziąć je sobie do serca?

W poradniku zatytułowanym Hygiena miodowych miesięcy autor przestrzega: „Jeśli pieszczoty [nowożeńców], uściski i pocałunki przybierają nadmierne formy, nie sprzyja [to] dobrze samemu spółkowaniu, przez nienależyte natężenie siły, mocy. Wskazane więc tutaj jest umiarkowanie, [takie], jak i w okresie narzeczeństwa. Jeśli tego umiarkowania nie będzie, zostanie poderwany system nerwowy, co musi oddziałać i na mlecz pacierzowy i na mózg”.

Strach przed mało namiętną kobietą

Na całe szczęście słowa te padły nie wczoraj, ale – w 1936 roku. Exner, jak wielu seksuologów jego epoki, panicznie bał się nieodpowiedzialnego zachowania kobiet w łóżku. Twierdził, że żona może nie robić zupełnie nic, a i tak doprowadzić męża do zguby.

Lepiej, aby ta sypialnia pozostała pusta (fot. R-E-AL, lic. CC BY-SA 3.0).

Lepiej, aby ta sypialnia pozostała pusta (fot. R-E-AL, lic. CC BY-SA 3.0).

Należało uważać na partnerki chłodne i obojętne. Delikwentka tego rodzaju, „nie reagując na zapał męski, może znieść wielokrotność aktów płciowych małżonka, nie wyczerpując się sama. Następuje wtedy, wskutek braku protestów ze strony kobiety, nadmiar spółkowania”.

Artykuł powstał w oparciu o książkę "Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce".

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kamila Janickiego pt. „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce”. Nie wstydź się i też poznaj najodważniejszą książkę historyczną tego roku!

Równie groźne były kobiety „z dużym temperamentem, silnie rozwiniętą zmysłowością”. Exner tłumaczył, że lekkomyślnie pobudzają one mężczyzn, narzucając im się „z pocałunkami i uściskami, co w rezultacie prowadzi do aktu płciowego”. Nie pozostawało to bez szkody dla samych nimfomanek. Autor wyjaśniał, że nadpobudliwe seksualnie żony cierpią na choroby jajników, miednicy i pochwy. Najgroźniejsze konsekwencje ponosił jednak mężczyzna, którego czekała utrata pamięci, bóle głowy i „ogólny rozstrój” – „aż do zupełnego wycieńczenia i upadku sił”.

Najwyżej trzy razy na tydzień

Oczywiście tylko sam mężczyzna mógł uratować swoje życie i uchronić małżeństwo przed zgubą. Cały szereg specjalistów pouczał czytelników, by ograniczali liczbę odbywanych stosunków płciowych. W 1931 roku Jean Fauconney zapewniał na stronach Miłości małżeńskiej w świetle nauki, że „zdaniem większości lekarzy i biologów mężczyzna może mieć najwyżej trzy, cztery stosunki płciowe na tydzień”.

To i tak było dość wyrozumiałe stanowisko. Grigorij Bruk opowiadał się w 1935 roku za jednym stosunkiem na trzy, cztery dni. Tłumaczył, że młody i silny organizm jest wprawdzie w stanie przetrwać seks nawet co czterdzieści osiem godzin, ale przynosi to stratę społeczeństwu. Bo w końcu, „jeśli małżonkowie będą hamowali nieco swoje żądze płciowe, to część swej energii płciowej będą mogli wykorzystać dla pracy pożytecznej”.

Z seksu nici, to można chociaż pogadać z kumplem... (ryc. domena publiczna).

Z seksu nici, to można chociaż pogadać z kumplem… (ryc. domena publiczna).

W podobnym tonie, i w tym samym czasie, wypowiadał się N.J. Safonow. Twierdził, że jeden, dwa stosunki na tydzień to zupełnie wystarczająca liczba. A wszystko powyżej niej – to już „nadużycie”.

Należy wszelkimi sposobami wstrzymać [się] od nieumiarkowania w życiu seksualnym. Pewien uczony powiedział: „Kto obżera się lub upija się, ten nie umie ani jeść, ani pić”. Można tak samo powiedzieć: kto nieumiarkowanie (nazbyt często) oddaje się życiu płciowemu, ten nie umie żyć.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (3)

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

polki-4
w czasie rzezi wołyńskiej ukraińscy mężowie zabijali swoje polskie żony? Do tych zbrodni popychała ich ideologia nacjonalistyczna.

rosyjskie-sieroty
Finowie mieli własne obozy koncentracyjne? Za ich drutami zamęczali i swoich własnych współobywateli i jeńców radzieckich w czasie drugiej wojny światowej.

piegi
dawniej piegi uważano za paskudny defekt urody? Panie walczyły z nimi z gorliwością godną lepszej sprawy!