Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Codziennie uprawiasz seks? Uważaj, bo się rozchorujesz! [18+]

Nie tak prędko z tym seksem... Na zdjęciu Katherine McClain i Shad Willingham w spektaklu "In the Next Room or the Vibrator Play".

Nie tak prędko z tym seksem… Na zdjęciu Katherine McClain i Shad Willingham w spektaklu „In the Next Room or the Vibrator Play”.

Uszkodzenie systemu nerwowego, utrata pamięci, a nawet degeneracja mózgu. Właśnie do takich skutków, zdaniem Maxa Exnera, prowadzi zbyt intensywne życie erotyczne. Tysiące pacjentów przeraziło się tymi informacjami. Czy ty też powinieneś wziąć je sobie do serca?

W poradniku zatytułowanym Hygiena miodowych miesięcy autor przestrzega: „Jeśli pieszczoty [nowożeńców], uściski i pocałunki przybierają nadmierne formy, nie sprzyja [to] dobrze samemu spółkowaniu, przez nienależyte natężenie siły, mocy. Wskazane więc tutaj jest umiarkowanie, [takie], jak i w okresie narzeczeństwa. Jeśli tego umiarkowania nie będzie, zostanie poderwany system nerwowy, co musi oddziałać i na mlecz pacierzowy i na mózg”.

Strach przed mało namiętną kobietą

Na całe szczęście słowa te padły nie wczoraj, ale – w 1936 roku. Exner, jak wielu seksuologów jego epoki, panicznie bał się nieodpowiedzialnego zachowania kobiet w łóżku. Twierdził, że żona może nie robić zupełnie nic, a i tak doprowadzić męża do zguby.

Lepiej, aby ta sypialnia pozostała pusta (fot. R-E-AL, lic. CC BY-SA 3.0).

Lepiej, aby ta sypialnia pozostała pusta (fot. R-E-AL, lic. CC BY-SA 3.0).

Należało uważać na partnerki chłodne i obojętne. Delikwentka tego rodzaju, „nie reagując na zapał męski, może znieść wielokrotność aktów płciowych małżonka, nie wyczerpując się sama. Następuje wtedy, wskutek braku protestów ze strony kobiety, nadmiar spółkowania”.

Artykuł powstał w oparciu o książkę "Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce".

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kamila Janickiego pt. „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce”. Nie wstydź się i też poznaj najodważniejszą książkę historyczną tego roku!

Równie groźne były kobiety „z dużym temperamentem, silnie rozwiniętą zmysłowością”. Exner tłumaczył, że lekkomyślnie pobudzają one mężczyzn, narzucając im się „z pocałunkami i uściskami, co w rezultacie prowadzi do aktu płciowego”. Nie pozostawało to bez szkody dla samych nimfomanek. Autor wyjaśniał, że nadpobudliwe seksualnie żony cierpią na choroby jajników, miednicy i pochwy. Najgroźniejsze konsekwencje ponosił jednak mężczyzna, którego czekała utrata pamięci, bóle głowy i „ogólny rozstrój” – „aż do zupełnego wycieńczenia i upadku sił”.

Najwyżej trzy razy na tydzień

Oczywiście tylko sam mężczyzna mógł uratować swoje życie i uchronić małżeństwo przed zgubą. Cały szereg specjalistów pouczał czytelników, by ograniczali liczbę odbywanych stosunków płciowych. W 1931 roku Jean Fauconney zapewniał na stronach Miłości małżeńskiej w świetle nauki, że „zdaniem większości lekarzy i biologów mężczyzna może mieć najwyżej trzy, cztery stosunki płciowe na tydzień”.

To i tak było dość wyrozumiałe stanowisko. Grigorij Bruk opowiadał się w 1935 roku za jednym stosunkiem na trzy, cztery dni. Tłumaczył, że młody i silny organizm jest wprawdzie w stanie przetrwać seks nawet co czterdzieści osiem godzin, ale przynosi to stratę społeczeństwu. Bo w końcu, „jeśli małżonkowie będą hamowali nieco swoje żądze płciowe, to część swej energii płciowej będą mogli wykorzystać dla pracy pożytecznej”.

Z seksu nici, to można chociaż pogadać z kumplem... (ryc. domena publiczna).

Z seksu nici, to można chociaż pogadać z kumplem… (ryc. domena publiczna).

W podobnym tonie, i w tym samym czasie, wypowiadał się N.J. Safonow. Twierdził, że jeden, dwa stosunki na tydzień to zupełnie wystarczająca liczba. A wszystko powyżej niej – to już „nadużycie”.

Należy wszelkimi sposobami wstrzymać [się] od nieumiarkowania w życiu seksualnym. Pewien uczony powiedział: „Kto obżera się lub upija się, ten nie umie ani jeść, ani pić”. Można tak samo powiedzieć: kto nieumiarkowanie (nazbyt często) oddaje się życiu płciowemu, ten nie umie żyć.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (3)

  1. mariner Odpowiedz

    Tezy ,tak jakbym slyszal mego proboszcza :) a ponoc czas ma charakter progresywny i nic go nie jest zawrocic.Najwyrzaniej sukienkowi czytaja nie te lektury :)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.