Damy - empik

Kod lisowczyka. Polska tajemnica obrazu Rembrandta

Autor: | 23 lutego 2015 | 13,239 odsłon

Kim on tak naprawdę jest?Podczas wojny trzydziestoletniej lisowczycy zapuścili się aż nad Ren. Czy tak zaleźli za skórę mieszkańcom Niderlandów, że jednego ze sławnych najemników namalował Rembrandt? A może mistrz zakamuflował prawdziwy sens obrazu?

Słynny obraz Rembrandta „Jeździec polski” , znajdujący się dziś w nowojorskiej Kolekcji Fricka, powstał prawdopodobnie około roku 1655. Przedstawia kawalerzystę o wyglądzie lisowczyka. W tych latach formacja ta już nie istniała, ale ówczesna lekka polska jazda wyglądała podobnie. Poza tym w Europie pamiętano o egzotycznych, ale piekielnie niebezpiecznych zagończykach, którzy zapuścili się na Zachód podczas wojny trzydziestoletniej (1618–1648). Matki straszyły nimi dzieci. Barokowy poeta Józef Bartłomiej Zimorowic pisał: „Słusznie się też was boją, słusznie dla was trwożą / Słusznie was nazywają dziwną pomstą Bożą”…

Jeźdźcy Apokalipsy

Ci polscy kondotierzy zahaczyli o Niderlandy w roku 1622 i w latach 1635-1636 (gdy w Rzeczypospolitej Sejm nakazał już rozwiązanie ich oddziałów). Zyskali opinię niesamowicie śmiałych i walecznych, choć niesubordynowanych, skłonnych do łupiestw i okrucieństw. Mawiano przecież w samej Rzeczypospolitej: „Co hultaj, to lisowczyk”!

Lisowczycy według Juliusza Kossaka...

Lisowczycy według Juliusza Kossaka…

W Niderlandach, jak wszędzie podczas wojny trzydziestoletniej, budzili strach. Oczywiście zwłaszcza wśród protestantów, bo lisowczycy walczyli po stronie cesarskiej (choć zdarzało im się też łupić katolików). „Wieleście Lutrów dali diabłom na ofiarę” – pisał nie na darmo Zimorowic. Rembrandt (ur. 1606) mógł zetknąć się z lisowczykami, gdy po raz ostatni zjawili się w jego ojczyźnie.

Mógł też zobaczyć podobnie wyglądającego polskiego kawalerzystę znacznie później. Pytanie jednak dlaczego on, mieszkaniec protestanckiego kraju, sportretował katolickiego żołnierza – i to wcale nie w formie karykatury? Przecież nie powinni mu się kojarzyć zbyt dobrze.

Drugie dno

Można sobie wyobrazić, że to polski jeździec, który swego czasu chciał przejść (nieważne dlaczego, choćby za odpowiednią sumę) na stronę protestantów. Ale czy byłby to temat do obrazu? A może to jakiś polski szlachcic zlecił namalowanie swojego portretu w stroju lisowczyka (przecież mamy obraz Rembrandta przedstawiający rzekomo Andrzeja Reya, dyplomatę, działacza kalwińskiego i sekretarza króla Władysława IV). Tylko kto chciałby tak sobie psuć wizerunek, skoro w ojczyźnie funkcjonowało powiedzenie „Co hultaj, to lisowczyk”?

...i "Lisowczyk" Rembrandta.

…i „Lisowczyk” Rembrandta.

Historyk sztuki Jan Białostocki zaproponował zupełnie nowy trop. Zwrócił uwagę, że tytuł „Jeździec polski” to po łacinie „Eques Polonus”. Pod takim zaś pseudonimem w 1654 roku wydał w Amsterdamie dzieło pt. „Apologia” niejaki Jonasz Szlichtyng. Był on jednym z liderów braci polskich, zwanych inaczej socynianami lub arianami. Ten reformacyjny ruch religijny stawał się coraz bardziej znienawidzony w Rzeczypospolitej (co doprowadziło do ich wygnania w 1658 roku), a jego wrogami byli zarówno katolicy, jak kalwiniści czy luteranie. Miał jednak wielki wpływ na wolnościowe idee na Zachodzie. Z dzieł Szlichtynga czerpał m.in. John Locke!

Jeszcze więcej na temat polskich śladów w wielkiej historii dowiesz się sięgając po książkę Adama Węgłowskiego pt. "Bardzo polska historia wszystkiego" (Znak Horyzont 2015).

Jeszcze więcej na temat polskich śladów w wielkiej historii dowiesz się sięgając po książkę Adama Węgłowskiego pt. „Bardzo polska historia wszystkiego” (Znak Horyzont 2015).

W 1653 roku niderlandzkie Stany Generalne wydały zakaz głoszenia nauk braci polskich. To w odpowiedzi na ten akt Szlichtyng opublikował rok później, jako „Eques Polonus”, traktat poświęcony tolerancji oraz rozdziałowi kościołów i państwa. Wedle hipotezy prof. Białostockiego, jeździec z obrazu Rembrandta byłby apoteozą owego polskiego szermierza wolności. O tyle, dodajmy, dwuznaczną, że lisowczycy słowa tolerancja nie znali, a socynian gnębili. W 1623 roku najechali w Polsce Raków, jedną z głównych siedzib arian! Taki kontrapunkt dodałby temu przedstawieniu jeszcze pikanterii…

Konik mistrza

Dlaczego jednak Rembrandt miałby sympatyzować z braćmi polskimi? Jego przekonań religijnych nie jesteśmy pewni. Był dzieckiem reformacji, skłaniał się ponoć ku mennonitom, ale niewątpliwie miał także znajomych arian. „Ogół holenderskich historyków religii i sztuki skłania się do poglądu, że Rembrandt odczuwał sympatię do braci polskich z racji ich naturalistycznej koncepcji religii i Jezusa. Stawia się nawet w tych kręgach pytanie: czy Rembrandt był socynianinem?” – pisze historyk arian Zenon Gołaszewski. Tak jak bracia polscy, malarz odżegnywał się od tradycyjnej koncepcji Trójcy Świętej, a Jezusa prezentował z bardzo ludzkiej strony.

„Pożegnanie Dawida z Jonatanem” (z lewej) i Jonasz Szlichtyng we własnej osobie (z prawej).

„Pożegnanie Dawida z Jonatanem” (z lewej) i Jonasz Szlichtyng we własnej osobie (z prawej).

A może prawda o obrazie jest jeszcze bardziej skomplikowana? W tle „Jeźdźca polskiego” widzimy obiekt przypominający budowlę z innego malowidła mistrza pt. „Pożegnanie Dawida z Jonatanem” (1642). Są też na obrazie szabla, łuk i kołczan ze strzałami, prawie jak u lisowczyka. Jonatan, syn biblijnego króla Saula (wspólnie z którym poległ w bitwie), był zarazem przyjacielem Dawida, przyszłego władcy Izraela. Może to ów „Jonatan” jest na późniejszym obrazie lisowczykiem? Tylko kogo wyobraża? Jonatan to –  niestety – jednak nie Jonasz…

A może właściwszy jest inny tytuł obrazu Rembrandta z 1642 roku: „Powrót syna marnotrawnego”? Wtedy lisowczyk z „Jeźdźca polskiego” mógłby być owym mężczyzną, wracającym do ojczyzny po latach tułaczki i stracie wszystkiego, co posiadał. Na wychudzonym i zziajanym koniu, który jest – jak pisał prof. Żygulski – „wiernym przedstawicielem tych koni, które służyły w zagonach i podjazdach, lecz które na śmierć nieraz zajeżdżali lisowczycy i ich następcy”. Hultaj z tego Rembrandta! Nie zrobił nic, by pomoc nam jednoznacznie odczytać swoje intencje.

Więcej nieznanych polskich tropów ze światowych dziejów znajdziesz w książce Adama Węgłowskiego „Bardzo polska historia wszystkiego”.

Źródła:

  1. Zenon Gołaszewski, Bracia polscy, 2004, s. 302-303.
  2. Władysław Magnuszewski, Kondotierska wyprawa nad Ren, „Odrodzenie i reformacja w Polsce”, t. XVII, 1972, s. 115-139.
  3. Małgorzata Szczygielska, Lisowczycy: fakty i mity [w:] serwis Konnej Straży Ochrony Przyrody i Tradycji.
  4. Zdzisław Żygulski jun., Światła Stambułu, 1999, s. 95-124.

Bardzo polska historia... w książce autora artykułu:

Powiedz innym co myślisz:

Adam Węgłowski - Dziennikarz miesięcznika „Focus Historia”, w którym zajmuje się m.in. historycznymi śledztwami. Pisuje też do „Tygodnika Powszechnego”, „Śledczego”, „W podróży”, „Zwierciadła”. Wydał powieść kryminalną „Przypadek Ritterów", a ostatnio także - "Bardzo polską historię wszystkiego" (Znak Horyzont 2015).

Okupacja
Komentarze do artykułu (5)
  1. Bardzo ciekawy artykuł. Warto poznać też historię samych braci polskich, bo mieli spory wkład w krzewienie naszego wynalazku – tolerancji religijnej – wśród narodów zachodniej Europy.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

szarlatan
…rosyjscy szarlatani przed wiekiem serwowali chorym makabryczne terapie? Przykładowo wenerycy mogli trafić nawet na 5 dni do kupy gnoju.

miniaturka-2
…przy stole plenarnym podczas obrad Okrągłego Stołu zasiadały tylko dwie kobiety i aż trzech biskupów? Na ponad siedemset osób, które w sumie wzięły udział w obradach, było zaledwie pięćdziesiąt pięć kobiet.

plague_victims
…japoński wydział  zapobiegania epidemiom i oczyszczania wody Armii Kwantuńskiej tak naprawdę zajmował się eksperymentami na ludziach? By odczłowieczyć „pacjentów”, nazywano ich „kłodami drewna”.