Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Bombowe dziewczyny. Polskie terrorystki sprzed 100 lat

Wanda Krahelska dokonała zamachu bombowego w odwecie za śmierć narzeczonego.Każda miała przywiązane do nóg po kilka pistoletów, naboje transportowały w majtkach, a dynamit najlepiej komponował im się z gorsetem. Kobiety w rewolucyjnych czasach bywały bardziej zabójcze niż niejeden mężczyzna.

Mieszkaniec Królestwa Polskiego, niejaki pan W. Kaliski, miał okazję spędzić w Warszawie dzień 15 sierpnia 1906 roku.

Właśnie wtedy dane mu było zobaczyć, co potrafi niepozorna i niezwracająca na siebie uwagi polska patriotka w starciu z carskim patrolem. Mężczyzna zanotował później:

Niezwykła była rozprawa z patrolem na rogu Gęsiej i Dzikiej. Do policjanta znajdującego się w towarzystwie dwóch żołnierzy, zbliżyła się z uśmiechem na ustach młoda, piękna panna.

Gdy znalazła się w odległości jakiś dwóch kroków od patrolu, bojowczyni dała pięć strzałów, i po chwili policjant i żołnierze leżeli wyciągnięci na bruku. Żaden z nich nie żył. Nadbiegający żołnierz z patrolu lotnego strzelał do dziewczyny, ta jednak pełzała prawie na czworakach i szybko znikła w Kupieckiej. Pościg nie dał żadnego rezultatu.

Artykuł powstał w oparciu o książkę "Polscy terroryści" Wojciecha Lady (Znak Horyzont 2014).

Spod klawiatury autora artykułu wyszła także książka „Polscy terroryści” (więcej o niej na stronie wydawcy). Jeśli nie boicie się kontrowersyjnych tematów, zdecydowanie warto ją przeczytać!

Co prawda nikt dziś nie wie, kim była „młoda, piękna panna” z opowieści Kaliskiego, ale można mieć pewność, że nie czuła się samotna w męskim towarzystwie bojowców PPS i kilku pomniejszych organizacji, hurtowo siejących wówczas antyrosyjski terror w Królestwie Polskim.

Kaliski wspomina jeszcze jeden przypadek, tym razem starszej, eleganckiej damy, która wyciągniętym z sakiewki rewolwerem, położyła trupem rewirowego przy ulicy Solec. Jednak podobnie wystrzałowych dziewczyn było wówczas znacznie więcej.

Impuls ze Wschodu

Impuls szedł z Rosji, gdzie terrorystyczne organizacje socjalistyczne hulały już od dwudziestu lat, zapędzając się – nawiasem mówiąc rękami Polaka – nawet do próby zabicia cara.

Kobiety działały tam na równych prawach z mężczyznami, co dotyczyło również prawa do rzucania bomb. Świadome tego Polki nie chciały być gorsze. Kiedy rewolucyjny chaos 1905 roku zagościł także nad Wisłą, do partyjnych bojówek zaczęły ustawiać się kolejki domagających się broni pań, z czego co najmniej kilkadziesiąt ani myślało ograniczać się do przenoszenia jej w zakamarkach bielizny – chciały osobiście uczestniczyć w zamachach. I uczestniczyły.

Kobiecy strój przełomu XIX i XX wieku okazał się doskonałym schowkiem do przenoszenia broni, amunicji i materiałów wybuchowych.

Kobiecy strój przełomu XIX i XX wieku okazał się doskonałym schowkiem do przenoszenia broni, amunicji i materiałów wybuchowych.

Jedną z nich była Wanda Krahelska – postać ciekawa, szlachcianka, w czasie II wojny światowej członkini Rady Pomocy Żydom „Żegota”, a przy okazji krewna Krystyny Krahelskiej, poetki i pierwowzoru pomnika warszawskiej Syrenki. W 1905 roku na jednym z policyjnych cyrkułów skatowano i doprowadzono do samobójstwa jej narzeczonego.

Targana chęcią zemsty wstąpiła do Organizacji Bojowej PPS, gdzie wkrótce zlecono jej wykonani egzekucji na warszawskim generale gubernatorze Giergiju Skałonie.

Rzucone przez nią ładunki co prawda chybiły i nie zrobiły Skałonowi poważniejszej krzywdy, solidnie zdewastowały jednak okoliczne domy, okaleczyły żołnierzy z obstawy i przypadkowego świadka, małą dziewczynkę z sutereny naprzeciwko.

Następnego dnia „Poranek” donosił:

Bomby, jak sądzić należy wybuchły za powozem i skutkiem tego ich działanie skierowane było głównie przeciwko szybom domów przy ul. Natolińskiej i Koszykowej. Zwłaszcza ta bomba, która wybuchła na rogu ulic była niezwykle silna i spowodowała wybicie szyb w domach numer 13b, 13c i 15 przy Koszykowej oraz poraniła dwóch kozaków należących do eskorty generała, którym pospadały czapki z głów.

Bomby i cyjanek

Krahelska nie była sama. Towarzyszyły jej dwie nastoletnie robotnice, Zofia Owczarkówna i Albertyna Halbertówna, z których ta pierwsza dorobiła się później całkiem imponującej biografii – rzecz ciekawa – zawsze bardzo mocno splecionej z osobą Skałona.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (4)

  1. Joker Odpowiedz

    „Chciały osobiscie uczestniczyć w zamachach. I brały.” Albo „chciały brać udział […] I brały.”, albo „uczestniczyć w zamachach […] I uczestniczyły. Niechże się autor zdecyduje.

  2. Czytacz Odpowiedz

    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet dla pań (bez podtekstów). Do „Trzy kropki” były bohaterkami bo walczyły o Polskę i wara ci od nich.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.