Damy - empik

Dajcie spokój starszym panom. Co się stało z ekipą Kiszczaka po 1989 roku?

Autor: | 5 grudnia 2014 | 13,000 odsłon

Kabaret starszych esbeków?

Kabaret starszych esbeków?

Kilka dni temu Maciej Gablankowski pisał o ekipie Kiszczaka. Artykuł wywołał prawdziwą lawinę komentarzy. Wiele z nich dotyczyło dalszych losów dziarskich esbeków. Czy sprawiedliwości stało się zadość? Oceńcie sami.

Nagrodą za wierną służbę komunistycznemu systemowi często były kariery w dyplomacji. Bogusław Stachura w 1983 roku został ambasadorem w Budapeszcie. Zmarł w roku 2008. Dochrapał się stopnia generała dywizji. Wśród jego wątpliwych zasług należy wymienić zaangażowanie w tłumienie protestów w Radomiu i przygotowanie stanu wojennego (kierował sztabem tzw. Operacji Lato).

W III RP był oskarżany o utrudnianie śledztwa w sprawie śmierci Stanisława Pyjasa. Jeden z artykułów o jego śmierci zatytułowano „Główny esbek PRL nie żyje”. Pomimo jego kontrowersyjnej przeszłości nikt nie zablokował planów pochowania go na wojskowych Powązkach. Stachura spoczął u boku największych polskich bohaterów.

Losów Czesława Kiszczaka w ostatnich latach nikomu nie trzeba przedstawiać. Ale jak radzili sobie jego podopieczni?

Losów Czesława Kiszczaka w ostatnich latach nikomu nie trzeba przedstawiać. Ale jak radzili sobie jego podopieczni?

Innemu generał dywizji Władysławowi Pożodze trafiła się jeszcze atrakcyjniejsza placówka. Od października 1989 do maja 1991 pełnił funkcję ambasadora w Sofii.

Jego nazwisko przez jakiś czas pojawiało się w mediach w kontekście książki Henryka Piecucha. Ten sugerował, jakoby Pożoga miał sporą wiedzę na temat infiltracji polskich środowisk opozycyjnych przez KGB. Sam Pożoga stanowczo odciął się od tych insynuacji. Twierdził, że publikacja nigdy nie została przez niego autoryzowana.

Bez odpowiedzialności. Bez konsekwencji

O losach duetu Władysław Ciastoń i Zenon Płatek napisano niejedną książkę. Dość powiedzieć, że od zarzutu sprawstwa kierowniczego w zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki obaj Panowie zostali uwolnieni przez niezawisły sąd w 1994 roku.

Jeden ze współpracowników Czesława Kiszczaka spoczął na wojskowych Powązkach. Zaraz obok bohaterskich uczestników Powstania Warszawskiego (fot. Monikoska; lic. CC BY-SA 3.0).

Jeden ze współpracowników Czesława Kiszczaka spoczął na wojskowych Powązkach. Zaraz obok bohaterskich uczestników Powstania Warszawskiego (fot. Monikoska; lic. CC BY-SA 3.0).

Józef Chomętowski był jednym z młodszych stażem członków ekipy. Trafił do MSW dopiero w 1965 roku. Miał za sobą świetną karierę w wymiarze „sprawiedliwości”. W wieku 19 lat został prokuratorem wojskowym. Można przypuszczać, że nie z powodu nadzwyczajnie szerokiej wiedzy prawniczej. Potwierdza to zresztą sam Chomętowski.

W trakcie procesów o bezprawne zatrzymania za czasów stalinowskich deklarował, że w tym okresie musiał ślepo wykonywać rozkazy przełożonych. Warszawski Wojskowy Sąd Garnizonowy Chomętowskiego od zarzutów uwolnił. To właśnie w trakcie jednej z rozpraw przed tym sądem publicysta i ofiara stalinowskich represji Tadeusz M. Płużański usłyszał od pracownicy sądu, że powinien „dać spokój starszemu Panu”.

Robił, co miał robić

Pułkownik Henryk Walczyński był najważniejszym w bezpiece przeciwnikiem KOR-u. Pisze o tym ze szczegółami Andrzej Friszke w książce „Rewolucja Solidarności”. Walczyński zmarł w 2013 roku w wieku 85 lat. W przeciwieństwie do kolegów po fachu, niewiele wiadomo o jego działalności w wolnej Polsce.

Zdzisław Sarewicz to jedyny ze ścisłej ekipy Kiszczaka, który pozostał w służbach specjalnych w III RP. Krzysztof Kozłowski mówił na jego temat w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego”:

Posłałem go do Moskwy. Był tam kilka lat i robił to, co miał robić. Przysłużył się Rzeczypospolitej. Gdybym posłał tam 30-latka z WiP-u, jednego z tych niewielu, którzy ze mną przyszli do MSW, niewiele by zdziałał.

Kiedy potem Antoni Macierewicz został ministrem i zarzucił mi, że dawny generał SB dalej jest w Moskwie, poprosiłem go, aby obejrzał urobek Sarewicza. Macierewicz obejrzał i przyznał mi rację. (cytat za: Czy można było inaczej?, „Tygodnik Powszechny”).

Antoni Macierewicz przyznał rację Krzysztofowi Kozłowskiemu, że Sarewicz był potrzebny na moskiewskiej placówce (fot. Adrian Grycuk, lic. CC BY-SA 3.0 pl).

Antoni Macierewicz przyznał rację Krzysztofowi Kozłowskiemu, że Sarewicz był potrzebny na moskiewskiej placówce (fot. Adrian Grycuk, lic. CC BY-SA 3.0 pl).

Wiele podejrzeń. Mało odpowiedzi

Najciekawsze są jednak losy Józefa Sasina. Tego samego, który miał przejmować „Solidarność”. Po roku 1990 zajął się biznesem. Zamordowany komendant Policji Marek Papała gościł w dniu śmierci w jego mieszkaniu. Spotkał się tam z podejrzewanym o wydanie rozkazu likwidacji Edwardem Mazurem.

Józef Sasin wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie. Stwierdził ostro: Łączenie mojej osoby z działaniami świata przestępczego jest dla mnie szczególnie obraźliwe i krzywdzące (Rychlik i Sasin zaprzeczają, „Gazeta Wyborcza”).

Pewne jest, że i on i Mazur są ostatnimi, których Marek Papała widział w dniu swojej śmierci. O ile oczywiście nie widział także twarzy swojego mordercy.

Źródła:

  1. Andrzej Friszke, Rewolucja Solidarności, Znak Horyzont 2014.
  2. Luigi Geninazzi, Czerwona Atlantyda. Upadek komunizmu w Europie, Znak Horyzont 2014.
  3. Grzegorz Majchrzak, Próba stworzenia Neo-Solidarności, „Biuletyn IPN”, nr 7-8 (54-55) lipiec-sierpień 2005, s. 71.
  4. Czy można było inaczej?, wywiad Wojciecha Pięciaka z Krzysztofem Kozłowskim, „Tygodnik Powszechny”, nr 22/2007.
  5. Rychlik i Sasin zaprzeczają, „Gazeta Wyborcza”, nr 251, 26 października 2006, s. 3.

Nowe spojrzenie na upadek reżimu:

Powiedz innym co myślisz:

Maciej Gablankowski - Historyk i amerykanista, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pracuje jako menedżer w branży wydawniczej. Jest również wydawcą "Ciekawostek historycznych".

Okupacja
Komentarze do artykułu (9)
      • Powinnam nie odpowiadać na „anonim”…ale tak mnie zbulwersował ten wpis że muszę… otóż dla Pana/ani wiadomości w czasie stanu wojennego pracowałam w Zachemie w Bydgoszczy i należałam do solidarności…jednym z moich zadań było drukowanie ulotek i rozprowadzanie ich do innych zakładów pracy za swoją działalność byłam internowana a pan mi tu pisze takie farmazony…przykre.

  1. gówniarze ,którzy skakali po jajkach swoich Staruszków,jak był stan wojenny-teraz są „ekspertami” !!! zabrać się do pracy w 3 RP!!! a nie pieprzyć o tym ,o czym się nie ma zielonego pojęcia- i nie uciekać do UK czy gdzie indziej!! ratować Polskę przed upadkiem!! mądrale!!!

  2. Abstrahując od tego czy „sprawiedliwości stała się zadość”, trzeba zauważyć, że opisane w artykule postacie, w przeciwieństwie do działaczy „Solidarności”, posiadali jakiekolwiek kompetencję w polityce. Z tego powodu, umieszczenie ich na odpowiednich stanowiska mogło być zgodne z polską racją stanu. Podobny los spotkał po wojnie wielu niemieckich nazistów, co okazało się korzystne dla samych Niemiec, gdyż pomimo swej mrocznej przeszłości ludzie ci posiadali właściwe kwalifikacje do pełnionych funkcji.

    • Kompetencje w polityce?! Raczysz żartować… Ludzie w większości z awansu społecznego, synowie chłopów i robotników, w najlepszym przypadku po wojskowej służbie lub jakiejś rosyjskiej szkółce. Nawet jesli ktoś posiadał szczątkowe kompetencje, to były one zabetonowe przez jednolitą linię światopoglądową partii, której służyli. Ci ludzie nie nadawali się do robienia polityki w wolnym kraju o diametralnie innym systemie rządzenia, bo dobrze sprawowali się jedynie w roli wykonawców woli wschodniego zaborcy w systemie totalitarnym.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Samochody elektryczne - ciche, proste w obsłudze i nie śmierdziały.
…jeszcze na początku XX wieku na drogach można było spotkać samochody o napędzie parowym oraz elektrycznym i nie było wcale przesądzone, że przegrają one konkurencję ze śmierdzącymi i trudnymi w obsłudze automobilami spalinowymi.

Sztokholm-600x398
…w 1598 roku potrzeba było zaledwie 12 Polaków, aby opanować Sztokholm? Po dokonaniu tego niezwykłego wyczynu dowódca oddziału rotmistrz Samuel Łaski wysłał do króla Zygmunta III wiadomość: „Zająłem Sztokholm samodwunast”.

Tygrys na niemieckim plakacie propagandowym.
…choć potężnie opancerzony i uzbrojony Tygrys Królewski budził postrach amerykańskich żołnierzy, jeden z tych czołgów został zniszczony przez maleńki samochód pancerny? Niewykluczone jednak, że jego załoga pomyliła niemieckiego potwora z Pzkpfw IV.