Damy - empik

Ciemność i strach. Kanały w powstaniu warszawskim

Autor: | 3 czerwca 2014 | 39,037 odsłon

Kanały okazały się dla wielu powstańców ostatnią deską ratunku. Czyhało tam jednak na nich wiele niebezpieczeństw. Na zdjęciu kadr z filmu Andrzeja Wajdy "Kanał".Powstańcy warszawscy, którzy w trakcie walk trafili do kanałów, wspominają je dzisiaj jako jedno ze swoich najgorszych przeżyć. Brudne, ciemne i śmierdzące niejednemu uratowały jednak życie.

Stare Miasto przez ponad połowę sierpnia 1944 r. stanowiło arenę najbardziej krwawych walk powstania. Odcięte od pozostałych dzielnic czekało na zagładę. Ta nadeszła w ostatnich dniach miesiąca.

Teresa Łatyńska „Teresa”, wówczas 19-letnia sanitariuszka, wiedziała, że to już koniec. Lada dzień miała się rozpocząć ewakuacja do Śródmieścia – wspomina w książce Anny Herbich „Dziewczyny z powstania”Część miała pójść kanałami, a pozostali górą, przez Ogród Saski. Jej przypadło w udziale przejście dołem.

Cała operacja zakładała wycofanie jak największych sił, które miały kontynuować walkę w innych dzielnicach. Wobec nasilających się niemieckich ataków, coraz poważniej zagrażających polskim pozycjom, zadanie to wydawało się szczególnie niebezpieczne. Jednak tylko w ten sposób można było oszukać wroga, który odciął wszystkie inne drogi ucieczki.

Wśród krzyków i wybuchów

Teresa Łatyńska „Teresa”. Zdjęcie z czasów okupacji.

Teresa Łatyńska „Teresa”. Zdjęcie z czasów okupacji.

Już samo dojście do włazu okazało się skomplikowane. Ewakuacja odbywała się tylko w jednym miejscu, na placu Krasińskich, zaledwie kilkadziesiąt metrów od linii frontu. Z całej Starówki ciągnęły tam niekończące się pochody. Oddział „Teresy” szedł nocą z 1 na 2 września. Starali się poruszać jak najszybciej. Rano, punktualnie o siódmej, Niemcy zaczynali bowiem bombardowania.

Kiedy udało się już dotrzeć na miejsce, zobaczyli przerażające sceny. Panika. Niemcy strzelają, a tłum cywilów napiera, tratuje się na śmierć. Wszyscy chcieli się wydostać z tego piekła.

Żandarmeria pilnująca zejścia do kanałów nikogo nie wpuszczała. Miała powód. Niemcy wpompowali do środka benzynę, którą następnie podpalili. Powstańcy musieli czekać.

Panika i śmierć

Jak to jednak zrobić, kiedy zaczyna już świtać? Ludzie wiedzieli, co zaraz nastąpi… Nagle na niebie pojawiły się samoloty! Setki osób natychmiast rzuciło się do ucieczki. Ci, którzy zdążyli, dobiegali do stojących resztek murów. Ranni i słabsi kulili się na ziemi. Liczyli, że jakoś uda im się przeżyć. Wrzaski przerażonych ludzi utonęły w huku eksplozji.

Po chwili było po wszystkim. Na ulicy „Teresa” dostrzegła mnóstwo zabitych. Niedaleko ktoś odkopywał zasypanych. Próbowała jakoś pomóc. Nie było już jednak czasu. Mieli rozkaz wejścia do kanału. Zostawiła tylko niemieckiemu lekarzowi-jeńcowi trochę bandaży i pobiegła za innymi.

Zawiązałyśmy sobie z dziewczynami chustki na głowach, żeby w momencie, gdy natkniemy się na płonącą benzynę, nie zapaliły nam się włosy. Z jednego piekła schodziła do drugiego.

Najtrudniejszy pierwszy krok

Teresie Łatyńskiej udało się zejść po drabince – innym nie zawsze. Rannych często spuszczano na linie. Zdarzało się i tak, że ludzie zwyczajnie spadali. Prosto w zimną, ohydną ciecz, płynącą na dole.

Na przewodnikach w kanałach ciążyła ogromna odpowiedzialność. To od nich głównie zależało życie ludzi, których prowadzili. Na zdjęciu czwórka przewodników po kanałach na odcinku Śródmieście-Mokotów.

Na przewodnikach w kanałach ciążyła ogromna odpowiedzialność. To od nich głównie zależało życie ludzi, których prowadzili. Na zdjęciu czwórka przewodników po kanałach na odcinku Śródmieście-Mokotów.

Pierwszy kontakt z nią nie należał do najprzyjemniejszych. Jednak nie to wywoływało najgorsze reakcje. Kilka dni przed „Teresą” w kanale znalazła się Halina Jędrzejewska „Sławka”. Zadaniem jej oddziału, po przejściu dołem, było uderzyć na Niemców na placu Bankowym, odciągając tym samym ich uwagę od głównych sił powstańczych, które próbowały górą przedostać się do Śródmieścia. W rozmowie z Anną Herbich wspomina, że najgorszy był smród. Takiego smrodu nie czułam nigdy wcześniej i nigdy później. Myślałam, że zemdleję.

Na oswojenie się z warunkami nie dawano nikomu czasu. Ogromna kolejka czekających na powierzchni zmuszała do jak najszybszego ruszenia. Oddział „Teresy” też nie czekał. Z liną w ręku, pod ziemią łatwo było się zgubić. Zaczęli iść.

Artykuł powstał głównie w oparciu o  książkę Anny Herbich „Dziewczyny z powstania” (Znak Horyzont 2014).

Artykuł powstał głównie w oparciu o książkę Anny Herbich „Dziewczyny z powstania” (Znak Horyzont 2014).

Potykając się o trupy

Szło im opornie. Wyczerpani kilkoma tygodniami walk, dźwigający broń i rannych, miejscami musieli przemieszczać się niemal na czworaka, niektóre fragmenty kanałów miały zaledwie po 1,5 metra wysokości. Z wodą wlewającą się wraz z nieczystościami do butów ledwo podnosili nogi.

Z kolejnymi pokonanymi metrami natykali się na coraz więcej przeszkód. Wielu powstańców przed nimi porzucało swój ekwipunek. Trzeba było bardzo uważać, aby o coś się nie potknąć. O coś, albo o kogoś. W jednym miejscu nosze z rannym leżały wprost w kanale. W wodzie. Ktoś tam porzucił tego człowieka Martwych znajdowali w kanale regularnie.

Dla wielu taki widok okazał się nie do zniesienia. Nie wytrzymywali psychicznie. Wystarczył impuls, jak zbyt wysoki poziom wody, żeby wpadli w panikę. Reszta musiała natychmiast ich uspokajać, żeby nie zaczęli wrzeszczeć. Bano się, że mogą usłyszeć to Niemcy. Ci czekali na górze przy włazach, które co jakiś czas otwierali, wrzucając do środka granaty. Najmniejszy hałas mógł nas zdradzić.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Sebastian Pawlina - Historyk, dziennikarz, na co dzień współpracuje z miesięcznikiem "Stolica".

Okupacja
Komentarze do artykułu (10)
  1. Bardzo ciekawy artykuł , a ,, smak” tego co mogli poczucć ludzie w tunelach powstańczej Warszawy można poczuć w Muzeum Powstania Warszawskiego gdzie jest zrekonstrułowany tunel. Naprawde bardzo ciekawy artykul

  2. Komentarz do artykułu fanpage’a Wydawnictwa Znak //www.facebook.com/WydawnictwoZnak?fref=ts::

    Anna S.: Mój tata był dobę w kanałach na Mokotowie – wyszedł na Dworkowej 27 września dniu kapitulacji. Całymi latami walczył o upamiętnienie rozstrzelanych tam przez Niemców ponad 100 powstańców. Wreszcie udało się i w 1984 jako pierwszy zapalił znicz pod pomnikiem. Jego dowódcą w czasie Powstania był Jerzy Stefan Stawiński autor scenariusza filmu „Kanał” .

  3. Wybrane komentarze do art. z portalu Wykop.pl //www.wykop.pl/link/2022072/ciemnosc-i-strach-kanaly-w-powstaniu-warszawskim/:

    Rakko: Zawsze jak czytam historię powstańców to jestem pełen podziwu dla nich. Nie wiem ile osób dzisiaj byłoby w stanie do takich poświęceń.
    odpowiedz

    zawodowiec: @Rakko: Walkę rozpoczęli pełni nadziei, że w kilka dni przepędzą Niemców i pójdzie gładko. Potem już po prostu nie mieli wyjścia. Taka prawda.

    bartez: Absolutnie bezsensowny zryw, przyniósł same straty, śmierć tysięcy ludzi, kolosalne straty materialne, zrobiliśmy prezent Stalinowi, tylko ruscy na tym skorzystali. Można trąbić o wspaniałości powstania, odwadze i poświęceniu powstańców, ale fakt jest taki że to było bez sensu…

    Mirvan: @bartez: Polacy niestety slyna z nieudanych powstan.

    mlodszykowal: @bartez: To sie nazywa pokolenie ni w dupe ni w oko..tylko przed kompem potraficie siedziec. Ludzie kiedys wyznawali inne wartosci i chcieli za nie ginąć . Bez sensu to były Twoje narodziny.

    Defecator: @mlodszykowal: w polityce idealy jeszcze nikomu nie zapewnily chleba ani nie ocalily zycia.

    bartez: @mlodszykowal: rozczaruję cię jak ci powiem że przeczytałem masę książek? Z czego wiele o historii polski i sporo o II WŚ, no i sporo się naczytalem o Powstaniu Warszawskim. Jeśli się odrzuci sentymenty, (a na wojnie tak się robi), to sprawa jest prosta, po przeliczeniu zysków i strat okazuje się że nie ma zysku. Na powstaniu nic nie zyskaliśmy. Nasze dowództwo wiedziało że tak będzie, a i tak wydali rozkaz. Dla AK ruscy to był wróg, na jakiej podstawie uważamy że ruscy mieli nam pomóc??? W ICH INTERESIE BYŁO BY NAS NIEMCY WYKOŃCZYLI. My to powinniśmy wiedziec wtedy i teraz też. Ale jeśli nawet dziś są ludzie którzy są dumni z porażek to szacun…

    feroze_adrien: @bartez: @Mirvan: @Defecator: specjalnie dla was. Nie lubię dodawać filmików z youtube. Szczególnie, że są one w większości stronnicze, ale mnie już ku$@##ca bierze jak czytam wypociny nastolatków o przeliczaniu zysków i strat itp.

    Ci ludzie po prostu nie mieli wyjścia: //www.wykop.pl/link/1999074/prof-witold-kiezun-opowiada-

    bartez: @feroze_adrien: A mnie kur@ica bierze jak w komentarzach, mając inne zdanie niż latami wyrobione opinie „popularne”, automatycznie dostaje się łatkę nastolatka, gimbusa, albo czegoś podobnego. Mam 39 lat. W polityce i na wojnie tak to kurw@ działa właśnie! Liczy się zyski i straty. Kto tego nie robi ten się pakuje w wojnę z Niemcami, potęgą militarną, nie mając ŻADNYCH SZANS na jej wygranie, lub wywołuje powstanie w milionowym mieście (nie myśląc o cywilach), które NIE MA ŻADNEGO SENSU ani szans na jego wygranie. Może powiedz tym wszystkim warszawskim cywilom zabitym w powstaniu jak fajnie było, no i najważniejsze: cośmy dzięki powstaniu zyskali? Hę? Oprócz śmierci TYSIĘCY ludzi. Bo ja bym wolał aby wojnę przeżyli.

    feroze_adrien: @bartez: to jednak oglądnij to na youtube, jest tam odpowiedź na twoje pytania. I nawet nie przyznawaj się, że masz 39 lat.

    Kto tego nie robi ten się pakuje w wojnę z Niemcami
    czy ty tak na poważnie? jak to się pakuje? Co mieli Polacy powiedzieć – sory, nie bawimy się z wami. Zaatakujcie sobie Francje?

    m wszystkim warszawskim cywilom.. w powstaniu..cośmy dzięki powstaniu zyskali..Oprócz śmierci TYSIĘCY ludzi.

    Odpowiedź masz w filmiku.

    bartez: @feroze_adrien: no waśnie tu masz problem, ja uważam (i nie jestem w tym osamotniony), że zamiast ginąć w wojnie której nie mogliśmy wygrać (ty nazywasz to bohaterstwem bo tak cię nauczono), ja uważam że jak coś jest bez sensu, to jest bez sensu. Bez sensu dla Polski była wojna z Niemcami. Natomiast sensownie było im ustąpić w kwestii Gdańska i korytarza. Podpisać z nimi układ o nieagresji i patrzeć z boku jak Niemcy atakują Francję a nie nas.

    Jojne_Zimmerman: @feroze_adrien:
    Jedno pytanie: jak można wysyłać dziecko jako łącznika w czasie walk miejskich!?

    A na powstaniu zyskaliśmy być może brak interwencji w 1981 bo rosjanie wiedzieli, że jesteśmy nieracjonalnym narodem.

    feroze_adrien: @bartez: mi układ o nieagresji i patrzeć z boku jak Niemcy atakują Francję a nie nas przecież jeszcze przed wojną był ustalony rozbiór Polski.

    bijotai: @feroze_adrien: chcesz polemizować polemizuj z gen. Andersem! Przy całym szacunku dla prof. Kieżuna poczytaj co o decyzji wybuchu Powstania Warszawskiego mówił gen. Anders który uważał powstanie warszawskie za kardynalny błąd z politycznego i wojskowego punktu widzenia, a z moralnego za zbrodnię, za którą odpowiedzialność ponosili jego zdaniem dowódca Armii Krajowej gen. Tadeusz Bór-Komorowski i jego sztab. Jan Nowak-Jeziorański, legendarny kurier z Warszawy oraz jeden z koronnych świadków i uczestników powstania warszawskiego, powtarzał często, że każdy myślący Polak rozpamiętujący dzieje tego tak bohaterskiego, a zarazem tragicznego, naszego ostatniego wielkiego, narodowego zrywu powstańczego jest głęboko rozdarty wewnętrznie.
    Gen. Anders uważał wywołanie powstania, od samego jego wybuchu, nie tylko za głupotę, ale za „wyraźną zbrodnię” oraz
    „największe nieszczęście dla Polski”.
    Co więcej, oceniał, że jakakolwiek akcja przeciwko Niemcom w panujących wówczas w kraju warunkach prowadziła tylko do „niepotrzebnego przelewu krwi polskiej”. Gen. Anders był „na kolanach przed walczącą Warszawą”, ale sądził, że „gen. Komorowski i szereg innych osób” winni stanąć przed sądem za wywołanie powstania. W jego opinii powstanie to leżało jedynie w interesie Niemców i bolszewików.
    Anders, doświadczony żołnierz i dowódca, uważał, że powstanie nie było należycie przygotowane i nie miało najmniejszych szans powodzenia, a ocena sytuacji militarnej na froncie wschodnim, dokonana przez dowództwo Armii Krajowej pod koniec lipca 1944 r., była fałszywa, z czym trudno się nie zgodzić. Nie uzgodniono też powstania z aliantami zachodnimi i nie upewniono się, „jaką pomoc mogli dać alianci walczącej stolicy”.
    Ze swej strony gen. Anders robił, co mógł, aby naczelny wódz wydał gen. Borowi-Komorowskiemu kategoryczny rozkaz zakazujący mu wywołania powstania w stolicy, które zdaniem dowódcy 2. Korpusu było z góry skazane na klęskę. Niestety gen. Sosnkowski nie wydał dowódcy AK tego rodzaju rozkazu, pomimo nacisków gen. Andersa, co w rezultacie doprowadziło do tragedii miasta. Nie ulega kwestii, że gdyby gen. Anders był naczelnym wodzem polskich sił zbrojnych, to wydałby dowódcy AK taki rozkaz i przez to uratowałby najprawdopodobniej Warszawę i jej mieszkańców od zagłady.
    Jak to ponoć podkreślał marszałek Józef Piłsudski, który dobrze znał i cenił gen. Andersa, „Anders może się mylić, ale głupstwa nie zrobi”. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o dowódcy AK, gen. Borze-Komorowskim. Po wojnie gen. Anders podkreślał często, że gen. Sosnkowski miał kłopoty z podejmowaniem decyzji i wydawaniem rozkazów, gdyż w istocie był bardziej politykiem przy szabli niż żołnierzem. Był on typem raczej wiecznego i wspaniałego szefa sztabu niż dowódcy z krwi i kości – jakim był gen. Anders.
    Niestety, gen. Władysław Anders miał świętą rację, kiedy mówił, że powstanie warszawskie było z góry skazane na straszliwą klęskę i nie miało najmniejszych szans powodzenia.
    Ponadto na losach i przebiegu powstania fatalnie zaważyły różnego rodzaju błędy popełnione przez Komendę Główną AK i płk. dypl. „Montera”, komendanta Warszawskiego Okręgu, np. przeprowadzenie pierwszej mobilizacji okręgu 28 lipca, zmiana godziny „W” z pory nocnej na dzienną, niepotrzebne rozwadnianie sił, przypuszczenie 1 sierpnia szturmów na silnie obsadzone i ufortyfikowane obiekty niemieckie, których powstańcy w żaden sposób nie mogli zdobyć, nie mając ciężkiej broni.

    bijotai: @feroze_adrien: Zychowicz „Obłęd 44” polecam lekturę no i oczywiście Prof. Jan M. Ciechanowski – żołnierz AK, uczestnik powstania warszawskiego, po wojnie osiadły w Londynie, autor licznych prac z zakresu historii najnowszej, wykładowca Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku. Jego najważniejsza książka „Powstanie warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego”, która przez 13 lat nie mogła ukazać się w PRL.
    Tam pisze ” Tragedia Warszawy jest największą katastrofą, jaką naród polski poniósł po wrześniu 1939 roku. W gruzy i popiół obrócone zostały bezcenne, niezastąpione i nieodtwarzalne skarby naszej kultury. Na szeregu odcinków kultura polska poniosła rany, których zabliźnienie trwać będzie stulecia, niekiedy zaś zabliźnić nie da się zupełnie. Rozbity został główny ośrodek polskiej woli, polskiej myśli, polskiej polityki i polskiej gospodarki. Przestał istnieć kierowniczy ośrodek całości polskiego życia (…) Straciliśmy sam kwiat naszej młodzieży, niewątpliwie elity naszego narodu.
    Skutki tego nieszczęścia wydają się dziś wprost tragicznie katastrofalne. Całe morze cierpień zawiera w sobie los 800 000 rzeszy ludności wysiedlonej, rozbitej, rozproszonej, skazanej na niesłychaną poniewierkę, nędzę i śmierć. Jeśli chodzi o zniszczenie materialne miasta, to wystarczy powiedzieć, że podobnej ruiny nie przeżyło w czasach nowożytnych żadne duże miasto polskie ani żadna stolica Europy” warto też dodać że „Wytworzyła się paradoksalna sytuacja. W istocie powstanie odniosło odwrotny skutek niż zamierzano; miast uniemożliwić, pomogło komunistom w przejęciu władzy w Polsce. Dnia 6 września Delegat Rządu i Dowódca AK depeszowali do Londynu: „Jest oczywiste, że po upadku powstania w Warszawie władza przejdzie w ręce komunistów i to w całym kraju”. Coś jeszcze?

    bartez: @feroze_adrien: tak, był, bo pan Beck podpisał układ z Wielką Brytanią, bezpośrednio tym podpisem wepchnęliśmy Hitlera w układ ze Stalinem (Ribbentrop-Mołotow). To my zamiast Sowietów powinniśmy ugadać się z Hitlerem. Nie był jeszcze wtedy zbrodniarzem, ale legalnie wybraną głową państwa.

    bartez: @bijotai: sądząc po działaniach montera to on był sowieckim szpiegiem. Właściwie wszystkie jego decyzje były chore z naszego punktu widzenia, a korzystne dla ruskich.

    publiczny2010: @bartez: siedzi sobie Polsce w domku bezpieczny przed komputerem z pełnym brzusiem i pierdoli, że to było bez sensu, szczyt hipokryzji..

    Breaux: @bartez: „Układ o pomocy wzajemnej między RP a ZKWBiIP” został podpisany dwa dni po traktacie Ribbentrop-Mołotow.

    bartez: @Breaux: Tak, ale kilka dni przed podpisaniem naszego układu z W.Brytanią, wreszcie daliśmy odpowiedź odmowną Niemcom. Dlatego to wszystko było tak zgrane w czasie. Niemcy czekali na naszą decyzję, czy im ustępujemy i ewentualnie przyłączamy się do osi, ale zwlekaliśmy z odpowiedzią, wreszcie daliśmy odpowiedź odmowną, więc Hitler wysłał Ribbentropa do Moskwy, tam pokroili Polskę. A my w tym czasie zawarliśmy sojusz z krajami które ani nie chciały, ani nie były w stanie nam pomóc. I to właśnie nasi dyplomaci powinni

    • @publiczny2010 Zarzucając innym hipokryzję zastanów się nad sobą, gdy siedząc sobie wygodnie przez komputerem piejesz: Jak oni pięknie ginęli!

      Oczywiście jest nam łatwo oceniać dzisiaj bo znamy wynik powstania, ale czas przestać twierdzić że ta decyzja była słuszna bo okazała się być strasznym błędem.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Wagner
…słynna amerykańska aktorka zginęła po szamotaninie wyrzucona z jachtu? To nie jedyny przykład, gdy młoda kobieta oddała życie dla sławy.

rosa
…mit o zębatej waginie jest stary jak świat? Nawet Apacze, mieszkańcy Dalekiego Wschodu i Oceanii mieli swoje wersje opowieści o żarłocznej otchłani między kobiecymi udami.

Charlotta
…księżniczka Charlotta pruska, siostra cesarza Wilhelma II, nienawidziła dzieci? Gdy jej niekochana jedynaczka nie mogła zajść w ciążę, nie okazała cienia współczucia, warcząc, że może żyć „bez przeklętego miotu”.