Damy - empik

Kurnik w Shermanie i herbatka na polu minowym. Prawdziwe życie czołgistów

Autor: | 13 kwietnia 2014 | 40,610 odsłon

Brytyjscy czołgiści zawsze znajdowali czas na napicie się herbaty. Wojna ważna rzecz, ale trzeba mieć jakieś priorytety. Jeśli myślicie, że życie pancerniaka podczas II wojny światowej polegało wyłącznie na uganianiu się z psem za rudowłosymi sanitariuszkami i praniu z działa do wrażych czołgów, to musimy Was rozczarować. Nie było ani tak prosto ani patetycznie. Przynajmniej w armii brytyjskiej.

Czytając wspomnienia brytyjskich pancerniaków, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ci faceci tylko jedno mieli w głowie: jak tu napić się herbaty!? Potrafili zrobić to w każdych okolicznościach i o każdej porze. Zdarzało się, że rozkaz parzenia herbaty przychodził odgórnie przez radio, np. od dowódcy pułku czy szwadronu. Zazwyczaj wyznaczano do tego zaszczytnego zadania zapasowego kierowcę, który wyskakiwał na zewnątrz i przygotowywał napój pod osłoną czołgu, często narażając się na wrogi ostrzał.

Brytyjscy czołgiści przodkami MacGyvera?

Do parzenia herbaty używano głównie benzynowych lub spirytusowych kuchenek, choć Brytyjczycy stosowali również bardziej wyrafinowane metody. Podczas działań w Afryce Północnej w powszechnym użyciu były czterogalonowe (około 18 litrów) puszki wypełnione piaskiem nasączonym benzyną.

Załoga Crusadera je śniadanie obok swojego czołgu. Obiad ugotują sobie pewnie kładąc puszki z jedzeniem koło rury wydechowej. Afryka Północna 1942.

Załoga Crusadera je śniadanie obok swojego czołgu. Obiad ugotują sobie pewnie kładąc puszki z jedzeniem koło rury wydechowej. Afryka Północna 1942.

Umieszczało się w nich naczynie z wodą i podpalało. Wśród żołnierzy 8. Armii krążyły legendy o załodze czołgu, której zachciało się herbaty na środku pola minowego. Pancerniacy podpalili więc puszkę we wnętrzu wozu – skutek owego zabiegu był podobno bardzo widowiskowy.

Jeśli chodzi o przyrządzanie posiłków, brytyjscy czołgiści byli również nad wyraz pomysłowi. Podczas walk na pustyni umieszczali puszki z jedzeniem w pobliżu rur wydechowych i w ten sposób obiadek gotowało się podczas jazdy. Co do menu niestety wielkiego wyboru nie mieli.

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Petera Caddick-Adamsa, "Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii" (Znak Horyzont 2014)

Artykuł powstał m.in. w oparciu o książkę Petera Caddick-Adamsa, „Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii” (Znak Horyzont 2014)

Z odrazą wspominali mięso z warzywami w puszkach, puszkowane brzoskwinie i skondensowane mleko. Od czasu do czasu trafiało się ohydne ciepłe piwo „z Indii”, natomiast wyższe szarże – od sierżanta w górę – otrzymywały przydziałową whisky.

Kurniki na gąsienicach

Czołgi były dla swoich załóg czymś więcej, niż tylko maszynami. To były ich domy. Na pancerzach, w specjalnie skonstruowanych pojemnikach i koszach, wozili wszelkie niezbędne do życia rzeczy: pościel, śpiwory, przybory kuchenne. Rzeczy osobiste ograniczano do niezbędnego minimum: przybory toaletowe, bluzy mundurowe, spodnie, podkoszulki i skarpetki na zmianę. Najwięcej miejsca zajmowała zazwyczaj amunicja. Ponadto, jak pisze w swojej książce „Monte Cassino. Piekło dziesięciu armii” Peter Caddick-Adams:

Załogi czołgów we Włoszech odkryły, że do stojaków na amunicję doskonale pasują butelki z winem, a niektóre załogi wspominały, iż w Cassino w wieżyczkach trzymano żywe kury, zapewniając dostawę świeżych jajek.

Shemany były powszechnie używane w alianckich jednostkach pancernych. Niestety miały wiele wad, jedną z najpoważniejszych było częste stawanie w płomieniach. Dlatego Niemcy nazywali je „kuchenkami do gotowania Brytoli”, z kolei sami Wyspiarze ochrzcili je Ronsonami (marka niezawodnych zapalniczek).

Shermany były powszechnie używane w alianckich jednostkach pancernych. Niestety miały wiele wad, jedną z najpoważniejszych było częste stawanie w płomieniach. Dlatego Niemcy nazywali je „kuchenkami do gotowania Brytoli”, z kolei sami Wyspiarze ochrzcili je Ronsonami (marka niezawodnych zapalniczek).

Warunki pracy w ówczesnych czołgach pozostawiały wiele do życzenia. Można było zapomnieć o takich udogodnieniach, jak ogrzewanie czy klimatyzacja. Pomalowane na biało wnętrza czołgów gotowały się podczas lata oraz były lodowate w apenińskie zimy.

W czasie walki wielkim problemem była właściwa wentylacja wnętrza wozu, wskutek czego załoga zmuszona była oddychać mieszaniną powietrza, kurzu i gazów prochowych. Częsty był więc widok czołgów prowadzących ogień z otwartymi włazami wieżyczek, z których nierzadko, podczas gorszej pogody, potrafiła wystawać parasolka!

Kuchenka do gotowania Brytoli

Podstawowym typem czołgu w Królewskim Korpusie Pancernym był, od czasu bitwy pod El Alamein, M4 Sherman. Jego załoga składała się z 5 osób: dowódca, działonowy i ładowniczy znajdowali się w wieży, natomiast kierowca i jego pomocnik (ten od parzenia herbaty, będący też strzelcem ckm) zajmowali miejsce w dolnej, przedniej części kadłuba.

W przypadku trafienia nieprzyjacielskiego pocisku właśnie ci dwaj ostatni mieli najmniejsze szanse na przeżycie. Mogli ewakuować się przez luki nad swoimi głowami, lecz te zazwyczaj były zablokowane przez lufę głównego działa. Pozostawały jeszcze dwie drogi ucieczki: albo przez mały luk w podłodze, albo przez wieżę. W praktyce zabierało to jednak zbyt wiele czasu. Śmierć w płomieniach była więc murowana, tym bardziej że gaśnica mogła zaledwie służyć do gaszenia przegrzanego silnika.

Właśnie owa „łatwopalność” była największa wadą Shermana. Nie bez kozery Niemcy nazywali te amerykańskie czołgi „kuchenkami do gotowania Brytoli”, a Brytyjczycy – z właściwym sobie sarkazmem – Ronsonami, od marki niezawodnych zapalniczek, które odpalały za każdym razem.

Wbrew obiegowej opinii, krążącej wśród piechurów, przyczyną częstych eksplozji Shermanów po bezpośrednim trafieniu wcale nie był benzynowy silnik lecz składowana w wieży amunicja.

Wbrew obiegowej opinii, krążącej wśród piechurów, przyczyną częstych eksplozji Shermanów po bezpośrednim trafieniu wcale nie był benzynowy silnik lecz składowana w wieży amunicja.

Trafione Shermany często eksplodowały w spektakularny sposób, tracąc urwaną wybuchem wieżyczkę. Jednak wbrew obiegowej opinii, rozpowszechnionej wśród piechurów, to nie benzynowy silnik był tego przyczyną, lecz amunicja składowana w wieży. Niemniej wypada się zgodzić z tym, co powiedział pewien żołnierz piechoty – cytowany przez Petera Caddicka-Adamsa: Dziękowałem dobremu Bogu, że nie jestem czołgistą.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Strony: 1 2

Powiedz innym co myślisz:

Dariusz Kaliński - Specjalista od II wojny światowej i działań sił specjalnych, a także jeden z najpoczytniejszych w polskim internecie autorów z tej dziedziny. Od 2014 roku stały publicysta "Ciekawostek historycznych.pl". Wielbiciel zlotów militarnych, zespołu Dżem i talentu aktorskiego Clinta Eastwooda.

Okupacja
Komentarze do artykułu (37)
  1. Słabo w boju mógł się sprawdzać sherman w wersji podstawowej, 76mm działo M1, lub brytyjska 17pdr dawała już nadzieję na możliwość podjęcia równorzędnej walki z Tygrysami i Panterami z odległości do około 800 metrów

        • I co z tego? Jak nie wiadomo jakie czołgi lepsze, to mamy proste rozwiązanie: Lepsze są czołgi zwycięskich armii.
          I można się podniecać do upadu. Ale to nic nie zmieni. Tiger na złom, a Sherman, Cromwell i T-34 na pomniki.

        • Robercie, nazywanie Tigera złomem to przesada. One były po prostu zbyt skomplikowane i czasochłonne w budowie. Nie zmienia to jednak tego, że znacznie wyprzedzały wszystko to co mieli alianci zachodni. Francuzi np. jeszcze lata po wojnie używali zdobycznych Panther. Inna sprawa, że ilość wygrała z jakością. No ale co się dziwić skoro Niemcom zachciało się wojować z cały światem, to tak to się musiało skończyć.

  2. Z artykułu właściwie wynika, że Shermany były produkowane tylko z benzynowymi (podatnymi na stawanie w płomieniach) silnikami a tymczasem już od kwietnia 1942 roku był w produkcji Sherman w wersji M4A2 wyposażony w czołg diesla produkcji GM – w tej wersji zostało wyprodukowanych ponad 8 tys. szt. Mogę się mylić ale większość Shermanów biorących udział w walkach w Europie miała już silniki diesla. Co do kompanii afrykańskiej to rzeczywiście nazywano je „Ronsonami” ale wtedy były jeszcze wyposażone w silniki benzynowe. Tak czy inaczej artykuł ciekawy.

  3. Wersja M4A2 była jedyną wersją Shermana z silnikiem diesla, wszystkie następne warianty ponownie posiadały silniki benzynowe. Wyprodukowano łącznie prawie 50 tys wozów więc benzynowych było zdecydowanie więcej.

  4. „Alianci wygrali w wojnie z Niemcami, ale czy pomogły im w tym ich czołgi, a w szczególności Shermany? Bardzo wątpliwe. Amerykański weteran Belton Cooper stwierdził, że: nie tylko przyczyniły się do straszliwych strat personelu i sprzętu, ale również opóźniły zakończenie wojny w Europie. Zdecydowanie lepiej nadawały się na kurniki.”
    Nie sposób się z tym zgodzić. Shermany jak najbardziej pomogły wygrać Amerykanom wojnę, choćby tym, że wyprodukowano ich 5 razy więcej niż Panter i Tygrysów razem wziętych. Jasne że w bezpośrednim starciu z ww. były bez szans ale czy były tylko używane do walki z Tygrysami? Służyły także (a może głównie) jako wsparcie piechoty, poza tym nawet kiepski czołg zawsze pozostaje czołgiem więc twierdzenie cytowanego amerykańskiego weterana, że „opóźniły zakończenie wojny” jest co najmniej dziwaczne. Nie należy też zapominać, że Amerykanie walczyli również poza Europą i akurat w walkach z japońskimi czołgami były zdecydowanie górą. Miały też swoje zalety: były łatwe i relatywnie tanie w produkcji,masowo produkowane, stosunkowo niezawodne i proste w naprawie w warunkach polowych (proszę porównać ze świetnym ale drogim, skomplikowanym i trudnym do naprawy w warunkach polowych Tygrysem). Gdyby Sherman był tak kiepski, nie wyprodukowano by go w takich ilościach. Można wiele zarzucić Amerykanom ale nie to, że są idiotami. Podsumowując: Sherman wydatnie pomógł Amerykanom wygrać wojnę.

    • Jak ktoś to ładnie ujął „zwycięzców się nie sądzi”. W przypadku Shermana zdecydowanie podtrzymuję swoją opinię. Proszę poczytać sobie opracowania dotyczące np amerykańskich dywizji pancernych. Amerykanie wręcz zalecali załogom Shermanów unikać starć z niemieckimi czołgami. 3 Dywizja Pancerna, którą podałem jako przykład w artykule, poniosła tak kolosalne straty w warunkach bezwzględnego panowania aliantów w powietrzu, przy wsparciu potężnego lotnictwa taktycznego i artylerii samobieżnej. A co by się stało jeśli by takiego wsparcia zabrakło? A skoro Shermanom zabroniono walczyć z czołgami to kto je tak wytłukł? Piechota?
      Co do działań we Włoszech to Brytyjczycy zdecydowali się wysłać tam swoje Shermany IIA (a więc zdecydowanie Ronsony) ponieważ uważali że nie będą tam NARAŻONE NA STARCIA Z NIEMIECKIMI CZOŁGAMI których tam było relatywnie mało.
      Podobnie jest z T-34. Wszyscy uważają że to był czołg znakomity,a tylko niewielu zauważa że był to najczęściej niszczony czołg w dziejach wojen.

      • Niestety , ale T34 były niszczone nie z powodu złej konstrukcji tylko z tego powodu że na froncie wschodnim trwały najbardziej zażarte walki pancerne o których aliantom się nawet nie śniło w snach koszmarnych ! Dalej , brak wyszkolenia , bo niby kiedy i niestety taktyka hurra , czyli rozpoznanie przez bój !

      • W ten sposób to i niemieckie czołgi były słabe. Ileż z nich zostało zniszczonych. Diesel w czołgach 2 wojny był wyjątkiem nie normą. kampanie na zachodzie europy były prowadzone w gęsto zaludnionych i mocno zurbanizowanych terenach co sprzyjało niszczeniu czołgów przez środki piechoty. A i czołgi w doktrynie zachodniej miały wspomagać piechotę zdobywającą teren. Amerykanie chcieli mieć dużo i gęsto średniej jakości czołgów prostych i niezawodnych. W przeciwieństwie do niemców budujących skomplikowane i zawodne maszyny choć gdy były one obsadzone przez dobrze wyszkoloną załogę to stanowiły niezwykle groźny sprzęt. To jakby postawić niedźwiedzia przeciw psom. Niedźwiedź zginie, i wiele psów też. Ale co łatwiej odzyskać? Psy czy niedźwiedzie?

  5. Sherman kontra Tygrys oczywiście bez szans ale to przecież zupełnie inna „półka’. Podobno lepiej się spisywał w walce z PzKpfw IV, któremu był równorzędny w klasyfikacji, a z kolei T 34 (też średni) był dużo lepszy. Artykuł ciekawy a ja dodam, odnośnie przebijania na wylot Shermanów, że zdarzył się przypadek przebicia pancerza i nikt przy tym nie zginął bo stal była tak miękka, że nie powstały odpryski. Bez wątpienia jeden z gorszych czołgów II wojny w Europie.

    • Gorszy od czego? Churchilla? Mathildy? Czy jeszcze innego wynalazku rodem z Great War?
      To byl najlepszy czolg po zachodnioalianckiej stronie i sam z siebie nie taki latwopalny (winna amunicja w wiezy), w porownaniu z reszta alianckiej konkurencji.
      Jasne: T-34 byl lepszy, to pewnie byl najlepszy czolg II Wojny Swiatowej, choc Tiger byl napewno bezpieczniejszy – twierdza na gasiennicach, ale…ile ich bylo w boju?

  6. Mam wrażenie, że autor uległ tzw. „czarowi jednostek specjalnych”. Owszem, Tygrysy były świetnymi czołgami, znacznie lepszymi od Shermanów czy większości czołgów brytyjskich, ale wyprodukowano ich mało – ok. 1500 sztuk. Wiekszość niemieckich oddziałow pancernych miała na stanie Pzkpfw III i IV (łącznie wyprodukowano ich bodajże 9 razy więcej niż „Tygrysów”), z którymi Shermany i inne Churchille mogły nawiązywać równorzędną walkę. Tak więc sugerowana wyższość technologiczna Niemców nie miała miejsca, gdyż _przeciętny_ czołg amerykanski był równy _przeciętnemu_ czołgowi niemieckiemu. To, że Alianci nie mieli odpowiednika najlepszych niemieckich pojazdów pancrnych to już inna sprawa, ale i tak mogli nadrabiać ilością.

    Tak samo jak T-34 – co z tego, że w walce jeden na jednego nie mógł się równać z Tygrysem lub Panterą, skoro wyprodukowano ich 10 razy więcej niż tych dwoch typów czołgów łącznie.

    • Wyższość technologiczna Niemców była bezsporna, ponieważ Alianci Zachodni praktycznie do końca wojny nie wprowadzili nic co mogłoby się równać z Panterami i Tygrysami. Dopiero w ostatnich miesiącach wojny zadebiutował M 26 Pershing, który jednak bardziej był odpowiednikiem Pantery niż Tygrysa Poza tym przeciętny czołg aliancki był niszczony znacznie częściej niż przeciętny czołg niemiecki, mimo tego że Alianci dysponowali potężnym wsparciem lotnictwa taktycznego.

      • Strasznie dużo mitów o M4. Nie był zbyt wysoki (niższy od Pantery, a raptem wyższy o 30 cm od Panzer IV), do tego wytrzymały i niezawodny. Palił się, jak każdy inny czołg z tamtego okresu(Diesel po trafieniu ppanc także zapalał się), ale po zamontowaniu tzw. mokrych komór amunicyjnych statystycznie rzadziej wybuchał, aniżeli jego przeciwnicy. Z założenia czołg nie miał walczyć z innymi czołgami, tylko wspierać nacierającą piechotę, eliminować bunkry i umocnione pozycje przeciwnika. Od niszczenia czołgów przeciwnika były armaty ppanc oraz tzw. niszczyciele czołgów. Będąc niemieckim piechociarzem nie chciałbym mieć naprzeciwko siebie ani Shermana, ani Pershing’a. Ani nawet M3-Stuart’a. Panzerfaust miał celność ok 60-80 m, Pazerschreck ok 100-120 m. Z tej odległości czołg mógł rozstrzelać swą armatą każdy bunkier, czy schron. Ponadto śmiertelność załóg nie była wcale taka wysoka- w przypadku bezpośredniego trafienia średnio czołg tracił 1-2 członków załogi, co było w porównaniu ze śmiertelnością załóg T-34 wynikiem rewelacyjnym.

  7. Wszystko pięknie, ale:
    1. Tygrysy i Pantery to zupełnie inna kategoria wagowa.
    2. Jakieś 85-90% niemieckich czołgów to było Pz. III i Pz. IV. Tygrysów i Panter było naprawdę bardzo niewiele. Na froncie wschodnim były momenty, że (statystycznie) na 100 km frontu był jeden Tygrys.

    • Pantera I Sherman to wozy tej samej klasy, czyli czołgi średnie, inną kategorią jest tu Tygrys. Skoro jak piszesz 85-90% niemieckich czołgów to były Pz. III i Pz.IV to wniosek nasuwa się sam: Sherman nie dawał rady nawet im skoro poniósł tak kolosalne straty.

  8. Moim zdaniem trzeba jednak oddać sprawiedliwość Shermanom – tam gdzie nie walczył z czołgami spisywał się dobrze, była to maszyna niezawodna, prosta w naprawie i przede wszystkim sprawiająca mniej kłopotów logistycznych – chociażby przez standaryzację części zamiennych.
    Dodatkowo – problemy z łatwopalnością wynikały przede wszystkim ze sposobu składowania amunicji. Wprowadzenie innej metody („wet storage”, „wet ammo rack”), zwiększyło „przeżywalność” Shermanów.
    Odnośnie przewagi czołgów niemieckich – Sherman był projektowany z założeniem, że najgroźniejszym jego przeciwnikiem będzie Pz. III i Pz.IV – Niemcy zbudowali jednak wersję VI, VII i VIII (Tiger II). Faktycznie M4 nie był dla nich konkurencją, jednak ze względu na małą liczbę wyprodukowanych czołgów nowszej generacji, bezpośrednie starcia nie były częste, poza większymi bitwami pancernymi, gdzie faktycznie straty po stronie aliantów były poważne. Dodatkowym atutem po stronie niemieckiej była przewaga w wyszkoleniu oraz lepsze dowodzenie, nie tylko przewaga techniczna.
    Tam jednak, gdzie niemieckich czołgów nie było, Sherman spisywał się dobrze jako wsparcie piechoty i „koń roboczy”.

  9. Nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że Panzer V to czołg tej samej klasy co M4 – różnica w masie to 50% (30t M4 i 45t P. V). Są to czołgi tej samej klasy tylko w ujęciu nomenklaturowym.
    Dodatkowo, należy brać pod uwagę różnice w doświadczeniu, wyszkoleniu i dowodzeniu załóg niemieckich i alianckich. Niemcy rozwijali koncepcję broni pancernej od lat 20, Alianci obudzili się przed samym wybuchem wojny, a i tak ich koncepcja opierała się na wykorzystaniu czołgów jako wozów wsparcia piechoty – przykładowo kampania francuska, gdzie Alianci dysponowali przewagą ilościową oraz technologiczną (większość niemieckich czołgów w tym czasie to typ I i II).

  10. Czemu napisaliscie ohydne piwo z Indii? Raczej chodzilo o piwa w stylu india pale ale, i nie bylo to piwo z Indii, tylko brytyjskie piwo, ktore bylo wysylane do kolonii Indyjskich w celu zaopatrzenia stacjonujacych tam zolnierzy. Co do jego ohydnosci tez miałbym wiele zastrzezen , gdyz obecnie, to wlasnie styl India Pale Ale, wprowadzil na calym swiecie, tzw. Rewolucje Piwna, ze wzgledu na jego bogaty smak i aromat. Co do samego IPA ->India Pale Ale:), było to piwo wybitnie chmielone(chmiel ma wartosci bakteriobojcze), dzieki czemu mogl przetrwac dluga morska droge do Kolonii Brytyjskich i sie po prostu nie zepsuc.
    PS. Pierwsze polskie piwo w stylu India Pale Ale, warto sprobowac:) //www.browarpinta.pl/oferta/1-pinta-atak-chmielu-151deg

  11. Wybrane komentarze z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Tomasz S.: Artykuł chyba trochę fetyszyzuje czołgi. To narzędzia do wygrywania wojen, nie do pojedynków. Jeśli Shermany były powiedzmy 3 razy słabsze od swoich niemieckich odpowiedników, jednak 4 razy tańsze, to ciągle były lepszą konstrukcją.

    Jerzy L.: Mówi się: Przej…ne jak w ruskim czołgu.

    Jola P.: Ja nie chcę już oglądać czterech pancernych!!!

  12. „O ile był równorzędnym przeciwnikiem dla niemieckich czołgów Panzer III i Panzer IV”

    To dość odważna teza, biorąc pod uwagę, że Panzer IV, począwszy od modelu F2, z długolufowym działem, zamiatał Shermana jak chciał i gdzie chciał. Jaką-taką odpowiedzią na długolufowe „czwórki” były dopiero modele Shermana „Firefly” i „76”. Ale pierwsze jego wersje pojawiły się na placu boju kiedy czwórka miała już od dawna długą lufę – i na to nie mogły nic poradzić.

    Proste porównanie – prędkość wylotowa pocisku ppanc z niemieckiego działa KwK L/43 to 920-980m/s, a z amerykańskiego działa M3 75mm to zaledwie 710 m/s (i to przeliczając stopy bardzo litościwie).

    Wiem, że artykuł nie może obejmować szczegółowo wszystkich aspektów zagadnienia, ale chyba wrzucanie czołgów Pz IV, jako jednego typu, do jednego worka – to jednak zbyt duże uproszczenie.

    Pozdrawiam

  13. Po pierwsze wysoko palna była 1 sza wersja shermana po drugie porównywanie czołgu wsparcia piechoty do czołgu ciężkiego jakim był tygrys lub pierwszego na świecie czołgu podstawowego czyli panthery trochę mija się z celem btw rosyjskie t34 lub niemieckie pz4 były równie palne jak późniejsze wersję m 4

  14. Ponad 50% Shermanów i t-34 zniszczyły niemieckie działa przeciwpancerne: holowane i samobieżne. Udział czołgów był poniżej 25%. W ’44 i ’45 załoga alianckiego czołgu musiała mieć wyjątkowego pecha, żeby trafić na Tygrysa.

  15. „Jeśli myślicie, że życie pancerniaka podczas II wojny światowej polegało wyłącznie na uganianiu się z psem za rudowłosymi sanitariuszkami i praniu z działa do wrażych czołgów, to musimy Was rozczarować.”

    Niech se przypomnę. „Rudy” w serialu oberwał 3x. W sumie 4 trupy i 3 rannych. Sanitariuszka też oberwała.

  16. Zapominacie o jeszcze jednej niedoskonałości Shermana jego działo nie dość że mało celne, to jeszcze miało fatalną amunicję odłamkową, która błyskawicznie niszczyła przewód lufy(bodajże około 80 wystrzałów i lufa na złom) spowodowało to że ich załogi używały tylko amunicji ppanc.
    Pomijacie też państwo jeszcze jeden dość istotny aspekt wpływający na duże straty wśród tych czołgów, a mianowicie fatalne dowodzenie. Na miano najgłupszego z dowódców zasłuży sobie Bernard Montgomery, jego atak pod El Alamein na baterie niemieckich 88’emek to szczyt niekompetencji stracił ponad 700 czołgów. Niemcy przegrali bo…skończyła im się amunicja…
    M4 nie był jednak czołgiem złym, w jego konstrukcji postawiono na średni czołg wsparcia piechoty i w tej roli sprawdzał się bardzo dobrze. Stosunkowo mała masa, odlewany kadłub i łatwość naprawy, sprawiały że czołgi te były stale obecne podczas walki, co dodatkowo narażało je na ryzyko zniszczenia.

  17. Herbatka i parasolka wystająca z czołgu… to jest tak niesamowicie brytyjskie… aż trudno pozbyć się uśmiechu z twarzy… widzę Czarnego Żmiję i oczywiście Anglików z drugiej części przygód Franka Dolasa :)

  18. Ten kiepski Sherman miał zaszczyt toczyć ostatnie swoje walki w 1973 roku w wojnie Jom Kippur, walcząc przeciw nowoczesnym radzieckim czołgom i osiagając wcale niezłe rezultaty.
    Oczywiście, miał armatę GIAT-a 105 mm „mordercę T-55”, ale to dalej był ten beznadziejny Sherman z drugiej wojny. Taka ciekawostka.
    Dlaczego Sherman spełnił swoje zadanie?
    Z powodu podobnego jak T-34.
    Był wszędzie.
    Od mniej więcej sierpnia 44` roku Niemcy byli w stanie wystawić na wszystkich frontach codziennie ok. 400 czołgów zdolnych do walki.
    Alianci – ok. 10 tysięcy.
    Po stronie alianckiej było tyle Shermanów i T-34, że natarcie każdego plutonu piechoty mógł wspierać czołg.
    Niemcy w tym czasie musieli tworzyć nieregulaminowe „Grupy bojowe” czołgów, traktowane jak straż pożarna i rzucane na najbardziej zagrożone odcinki.
    W ostatnim roku wojny wieksze przerażenie od Tygrysów w alianckich pancerniakach budziły Panzerfausty.
    Zwłaszcza Rosjanie z racji na mało elastyczną taktykę użycia czołgów w coraz częstszych walkach miejskich ponosili przerażające straty.
    Straty bojowe Amerykanów?
    Szokujące są jedynie w zgrabnie podanej statystyce. Przeżywalność amerykańskich czołgistów po zniszczeniu czołgu była wcale wysoka, statystycznie powyżej 3 przezywało. U Rosjan jeden.
    A generalnie każda jednostka bojowa w czasie walk po kilka razy uzupełniała pełne stany liczebne.
    Szokująca jest tak naprawdę taka np. statystyka: w ZSRR na mężczyzn urodzonych w latach 1915-1925 mówiono „dwuprocentowcy”. Bo maja 1945 roku doczekało 2% tej populacji.

    Ten kiepski Sherman miał zaszczyt toczyć ostatnie swoje walki w 1973 roku w wojnie Jom Kippur, walcząc przeciw nowoczesnym radzieckim czołgom i osiagając wcale niezłe rezultaty.
    Oczywiście, miał armatę GIAT-a 105 mm „mordercę T-55”, ale to dalej był ten beznadziejny Sherman z drugiej wojny. Taka ciekawostka.
    Dlaczego Sherman spełnił swoje zadanie?
    Z powodu podobnego jak T-34.
    Był wszędzie.
    Od mniej więcej sierpnia 44` roku Niemcy byli w stanie wystawić na wszystkich frontach codziennie ok. 400 czołgów zdolnych do walki.
    Alianci – ok. 10 tysięcy.
    Po stronie alianckiej było tyle Shermanów i T-34, że natarcie każdego plutonu piechoty mógł wspierać czołg.
    Niemcy w tym czasie musieli tworzyć nieregulaminowe „Grupy bojowe” czołgów, traktowane jak straż pożarna i rzucane na najbardziej zagrożone odcinki.
    W ostatnim roku wojny wieksze przerażenie od Tygrysów w alianckich pancerniakach budziły Panzerfausty.
    Zwłaszcza Rosjanie z racji na mało elastyczną taktykę użycia czołgów w coraz częstszych walkach miejskich ponosili przerażające straty.
    Straty bojowe Amerykanów?
    Szokujące są jedynie w zgrabnie podanej statystyce. Przeżywalność amerykańskich czołgistów po zniszczeniu czołgu była wcale wysoka, statystycznie powyżej 3 przezywało. U Rosjan jeden.
    A generalnie każda jednostka bojowa w czasie walk po kilka razy uzupełniała pełne stany liczebne.
    Szokująca jest tak naprawdę taka np. statystyka: w ZSRR na mężczyzn urodzonych w latach 1915-1925 mówiono „dwuprocentowcy”. Bo maja 1945 roku doczekało 2% tej populacji.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Wagner
…słynna amerykańska aktorka zginęła po szamotaninie wyrzucona z jachtu? To nie jedyny przykład, gdy młoda kobieta oddała życie dla sławy.

rosa
…mit o zębatej waginie jest stary jak świat? Nawet Apacze, mieszkańcy Dalekiego Wschodu i Oceanii mieli swoje wersje opowieści o żarłocznej otchłani między kobiecymi udami.

Charlotta
…księżniczka Charlotta pruska, siostra cesarza Wilhelma II, nienawidziła dzieci? Gdy jej niekochana jedynaczka nie mogła zajść w ciążę, nie okazała cienia współczucia, warcząc, że może żyć „bez przeklętego miotu”.