Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Piekło na ziemi. Najbardziej niszczycielski nalot dywanowy w historii

Amerykańskie B-29 na tle Fuji, lecą zbombardować kolejne japońskie miasto.Symbolem morderczej skuteczności alianckich nalotów dywanowych stało się zniszczenie centrum Drezna. Jednak nie była to najbardziej zabójcza operacja tego typu. Znacznie więcej ofiar pociągnęło za sobą bombardowanie Tokio z marca 1945 roku. W jego wyniku zginęło blisko 100 tysięcy ludzi!

Amerykańskie dzienne naloty na centra przemysłowe Kraju Kwitnącej Wiśni początkowo nie przynosiły spodziewanych efektów. Szybko okazało się, że zrzucane z dużej wysokości bomby burzące nie są w stanie zadać decydującego ciosu japońskiej produkcji wojennej. Dlatego też na przełomie 1944 i 1945 roku generał Curtis LeMay, w którego gestii spoczywała lotnicza ofensywa przeciwko Imperium Wschodzącego Słońca, zdecydował o zmianie taktyki.

Stare, sprawdzone metody

Alternatywa była oczywista. Sięgnięto po – doskonale znane z europejskiego teatru działań wojennych – nocne naloty z użyciem bomb zapalających. Na skutki nie trzeba było długo czekać, tym bardziej że – jak słusznie zauważa w swojej książce „Pacyfik. Starcie mocarstw” Douglas Ford:

Generał Curtis LeMay. To on przypieczętował los Tokio oraz innych japońskich metropolii (źródło: domena publiczna).

Generał Curtis LeMay. To on przypieczętował los Tokio oraz innych japońskich metropolii (źródło: domena publiczna).

[japońskie] miasta były szczególnie zagrożone, ponieważ budynki były drewniane, co oznaczało, że bomby zapalające mogły powodować niszczycielskie pożary całych dzielnic.

Sprawę dodatkowo pogarszał brak środków bezpieczeństwa. W schronach przeciwlotniczych mogła się skryć tylko niewielka część ludności. System dostawy wody był niewydolny w wypadku pożarów na dużą skalę.

O prawdziwości tych słów boleśnie przekonali się tokijczycy w nocy z 9 na 10 marca 1945 roku. Właśnie wtedy miał miejsce najbardziej morderczy nalot dywanowy w historii II wojny światowej.

Cała operacja została zaplanowana z wielkim rozmachem. Generał LeMay wyznaczył do niej aż 334 bombowce B-29 Superfortress. Wystartowały one wieczorem 9 marca z lotnisk na wyspach Guam, Saipan oraz Tinian. W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych wypraw tym razem załogom sprzyjała pogoda i lot nad japońską stolicę odbywał się bez najmniejszych przeszkód.

Amerykańskie bombowce B-29 zrzucają swój piekielny ładunek bomb zapalających. Już wkrótce kolejne japońskie miasto stanie w płomieniach.

Amerykańskie bombowce B-29 zrzucają swój piekielny ładunek bomb zapalających. Już wkrótce kolejne japońskie miasto stanie w płomieniach.

W związku z tym Amerykanie mieli czas na słuchanie tokijskiego radia, które o ironio nadawało takie przeboje jak: „Smoke Gets in Your Eyes”, „My Old Flame” czy „I Don’t Want to Set the World on Fire”…

W końcu, krótko po północy piloci 329 maszyn, które dotarły do celu zobaczyli stolicę Nipponu. Teraz już nic nie mogło powstrzymać piekła, mającego się rozpętać na ziemi. Zwłaszcza że Japończycy rzucili przeciwko powietrznej armadzie jedynie 40 przestarzałych myśliwców.

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Antony’ego Beevora „Druga wojna światowa” (Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 2013).

Artykuł powstał między innymi w oparciu o książkę Antony’ego Beevora „Druga wojna światowa” (Społeczny Instytut Wydawniczy Znak 2013).

Również słaba naziemna obrona przeciwlotnicza nie stanowiła przeszkody dla Amerykanów. W trakcie trwającego niemal trzy godziny nalotu zrzucono blisko dwa tysiące ton bomb. Większość z nich (1667 ton) stanowiły kasetowe bomby zapalające M69.

I otwarły się bramy piekieł

W czasie, gdy na niebie załogi bombowców spokojnie wykonywały swoje zadania, pod nimi rozgrywały się iście dantejskie sceny. Zaledwie w ciągu kilku godzin ponad 41 kilometrów kwadratowych handlowych, przemysłowych i mieszkalnych dzielnic Tokio stanęło w płomieniach.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Wybierz poniżej kolejną, by czytać dalej.

Komentarze (47)

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      Problem polega na tym, że to nie Amerykanie rozpętali tę wojnę. Oni używali wszelkich dostępnych środków – zgodnych z konwencjami wojennymi – aby ją zakończyć.

      • Dretkof Odpowiedz

        Ja w takim razie nazwałby Pan tę zbrodnię jeżeli nie ludobójstwem? Biorąc pod uwagę, że wojna to stosunek między państwami, a nie między ludnością cywilną tych państw.

        • Anka

          Nazwałabym odpłaceniem pięknym za nadobne. Gdyby Niemcy siedzieli w domu, nikt by im Drezna nie zbombardował.

      • zbiff Odpowiedz

        Szanowny autorze, właśnie Curtis LeMay powiedział kiedyś, że „gdybyśmy [Amerykanie] przegrali tę wojnę, bylibyśmy sądzeni za ludobójstwo”.

        • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak

          Nie od dziś wiadomo, ze to zwycięzcy piszą historię i tak naprawdę obie strony dopuszczały się zbrodni. Dla jasności, bombardowania miast to coś czego nie popieram, ale potrafię zrozumieć jakimi pobudkami kierowali się amerykańscy generałowie. W końcu amerykańskie społeczeństwo oczekiwało od nich jak najszybszego zakończenia wojny, więc sięgali po drastyczne środki, wiedząc, że nikt (albo prawie nikt) w kraju nie będzie miał im tego za złe.

      • dsa Odpowiedz

        komiczni są ludzie z myśleniem twoje… Skoro nie rozpętali wojny to mogą bezkarnie mordować cywili i jeńców wojennych?… Mózg wam wyżarło już? Idąc tokiem waszego myślenia zbrodnie Niemieckie w Francji, Wielkiej Brytanii, na ich jeńcach itp. nie można nazwać ludobójstwem bo przecież to te państwa wypowiedziały wojnę Niemcom… śmieszni jesteście

        • Anonim

          To ty jestes smieszny. Japonskie spoleczenstwo nie chcialo sie poddac pomimo beznadziejnej sytuacji, w razie inwazji rzad chcial uzbroic cywilow nawet w bambusowe luki i dzidy oraz jednostki samobojcze. Co mieli robic Amerykanie? Zrzucac ulotki?

        • Anonim

          jestes facet tylko pajacem!!!wojne niemcom wypowiedzian wlasnie dlatego by powstrzymac te hordy „ubermenschow”.to ty nie myslisz w ogole!!!!

        • Patriota

          To napisz prosze co Amerykanie mieli zrobic? Uwazasz ze powinni ladowac (desant) w Japonii?

      • Anonim Odpowiedz

        Zbrodnią ludobójstwa było to co Japończycy robili w Chinach . NIE USA ROZPOCZĘŁO TĘ WOJNĘ !!! Kto sieje wiatr ….

  1. Znafca Odpowiedz

    „japońska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła jedynie 14 bombowców – zaledwie 4,5% wszystkich maszyn biorących udział w nalocie. ”
    Nie jest to jednoznaczne ze śmiercią obsługi.Jak było z tym?

  2. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Komentarze do artykułu z naszego profilu na Fb. http://www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    II wojna światowa w pigułce: Zgadza się, o morderczych nalotach na Japonię mało kto pamięta.

    Ciekawostki historyczne: W naszym kraju zmagania na Pacyfiku w ogóle są mało znanym frontem II wojny światowej.

    Piotr K.: O japońskich zbrodniach w Chinach też mało kto pamięta

    Ciekawostki historyczne: Piotr K. Ostatnimi czasy coraz więcej się o tym mówi i pisze. Z kolei za oceanem to temat całkiem dobrze znany, z uwagi na to jak Japończycy traktowali amerykańskich jeńców.

    Piotr K.:
    W 1937 roku zachód wiedział o Nankinie i wtedy trzeba było zatrzymać japońskie podboje na Pacyfiku.

    Ciekawostki historyczne: Piotr K. Wtedy nikt się nie przejmował losem Chińczyków. Taka to smutna prawda.

    Dominik S.: dobrze rozkminiacie panowie

    Kamil B.: Japonia musiała włączyć się do wojny. Wielka Brytania i USA to na nich wymusili.

    Dariusz W.: Natomiast Ja mysle,ze tych nalotow bylo za malo w Niemczech i Japonii !!!.Powinien Najezcom zostac jjeden szalas za krzywdy wyrzadzone wielu Narodom !.

    Paweł C.: W Warszawie w 44 zginęło więcej ludzi niż w Hiroszimie i Nagasaki razem wziętych. Tak na marginesie.

    Dariusz W.: Amerykanie byli laskawi dla Niemcow i Japonczykow.Te Kraje powinny byc podzielone po wojnie na landy i prowincje!!!.Oczywiscie zawazyl strach przed bolszewizmem,ktory pojawil by sie tam szybciutko!

    Tomasz M.: zniszczono wg. szacunków amerykańskich 99,6% miasta.

    Dariusz W. I bardzo dobrze! .Policz straty w Indochinach brutalnego ,krwawego imperializmu Pana Hirochito.

    Tomasz M.: to zupełnie nie było tak ;)

    Marcin H.: Bombardowania dywanowe Tokio trwały tydzień powodując straty ludnościowe i gospodarcze nieporównywalnie większe od osławionych 2 bomb nuklearnych, które niby miały zakończyć wojnę. Oczywiście o Japonii wiedziałem… mnie zadziwia jak mało się mówi o skali zniszczeń Berlina, Wrocławia, Królewca, Gdańska.

    • Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

      Vladzie, każdy popełnia błędy i nie każdy błąd jesteśmy w stanie wychwycić. Mam nadzieję, że literówka mimo wszystko nie zepsuła Ci przyjemności z lektury, a sam tekst wzbudził Twoje zainteresowanie.

  3. Członek redakcji | Autor publikacji | Redakcja Odpowiedz

    Kolejne komentarze do artykułu z naszego profilu na Fb

    Wojciech T.: To wszystko w imię pokoju… Aż do dzisiaj… :|

    Michał O.: Chcieli wojny to ją dostali…

        • Członek redakcji | Aleksandra Zaprutko-Janicka

          Panowie! ubiegliście mnie. właśnie miałam pytać o ilość przespanych wykładów na tym dziennikarstwie. Skoro prof. Bańko przyjmuje taką formę jako poprawną, my zwykli śmiertelnicy podążamy tym tropem i jej używamy:)

        • Członek redakcji | Kamil Janicki

          Zaraz zaraz, a może naszemu czytelnikowi chodziło o to, że ładniej by brzmiało „rozwarły się” niż „otwarły się”? Patos rzeczywiście w tym jest większy.

        • Członek redakcji | Kamil Janicki

          Co komentator miał na myśli, na temat tego co autor miał na myśli :P A teraz to już etap: co autor ma na myśli na temat tego co komentator ma na myśli, na temat tego, co autor ma na myśli.

          A TERAZ kończy mości Państwo i zostawmy miejsce do dyskusji na temat :P.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      Możesz to rozwinąć? Masz na myśli pojedynczy nalot dywanowy, w którym zginęło więcej niż 100 tys. ludzi? Ponieważ art. nie mówi o największym nalocie tylko najbardziej zabójczym.

  4. Jakub Odpowiedz

    Autora chciałbym prosić, gdzie dokładnie znalazł liczbę 100 000 ofiar bombardowania Tokio. Spotkałem się z różnymi liczbami, Piekałkiewicz wymienia np. liczbę 83 793 ofiar, ale nigdzie nie mogę znaleźć źródeł mówiących o 100 000 czy 120 000 – przynajmniej żadnych drukowanych źródeł poza różnymi portalami, które nierzadko zawyżają statystyki instrumentalizując tę tragedię.

    • Członek redakcji | Autor publikacji | Rafał Kuzak Odpowiedz

      Informacja o liczbie ofiar wg raportu tokijskiej straży pożarnej pochodzą z artykułu Seldena, jest tam obszerny przypis na ten temat.

      • dsa Odpowiedz

        Choćby Herman Goring by wisiał za to gdyby nie popełnił samobójstwa… Wszystkie te bombardowania zostały uznane za zbrodnie wojenne ale jeżeli chodzi o aliantów to nazywa się to bombardowaniem i ch,, z tym że zginęło w nich duuuużo więcej ludzi niż w niemieckich nalotach i powinno być to uznane za zbrodnie wojenne i ludobójstwo.. no ale przecież jak to nasi inteligentni historycy uważają i tłumaczą „to Niemcy wypowiedzieli wojnę” więc alianci mają do tego prawo.. Żenada… A to że to Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom a nie na odwrót to już wszyscy zapominają więc według was naloty na Wielką Brytanie były słuszne.. Żenada

        • wolf

          Nie ma wojny sprawiedliwej czy niesprawiedliwej. Jest zaczepna i obronna. Jednak mając wybór: czy wysłać własne dzieci na ogień japońskich karabinów maszynowych , na ufortyfikowanych wyspach czy łamać ich morale paląc miasta z ludnością cywilną ciekawe co byś odpowiedział? Masz dzieci? Amerykanie na początku wojny byli przeciwni atakom na cele cywilne. Ale wojna to bagno. Pojawiły się obozy koncentracyjne ( również japońskie), fanatyczny opór, olbrzymie starty i nawet amerykańska gospodarka przestawiona na tory wojenne zaczeła trzeszczeć…więc trzeba było tę wojnę kończyć. Dlatego najpierw Tokio, później Hiroszima.

        • dsa

          tacy ludzie jak wy zawsze znajdą wymówkę do mordowania cywili przez aliantów.. WSTYD!!!

        • Anonim

          facet tobie vwyzarlo mozg!!!na niemieckie naloty palenie miast alianci powinni odpowiedziec ..drukowaniem slowa bozego???ty jestes chyba idiota!!!a ze wiecej zginelo „heerrenvolku?-okazalo sie ze sie przeliczyli i ten reich nie dal rady swiatu!!no idobrze!!

        • Zbig

          Do wolf. „Nie ma wojny sprawiedliwej czy niesprawiedliwej. Jest zaczepna i obronna.” Zgadza się, ale jest też prawo wojenne, ujęte m.in. w IV Konwencji Haskiej z 1907, zabraniającej zabijania ludności m.in. cywilnej. Jest też prawo karne, powszechnie przyjęte, surowo karzące przekroczenie obrony koniecznej. Bombardowanie miast na oślep i wywoływanie burz ogniowych było zbrodnią wojenną i nie ma tłumaczenia, że to „oni” zaczęli i że robili gorsze rzeczy. Było to zwykłe bestialstwo i podła zemsta za to co „oni” nam wyrządzili. Alianci wiedzieli albo mogli i powinni wiedzieć, że bombardowania nie powodują załamania się woli oporu, a wręcz przeciwnie, mobilizację. Wymyślali więc jak zabić jeszcze więcej cywili, zamiast zmienić taktykę na precyzyjne naloty na wybrane cele strategiczne. Teraz tak się to robi i aferą jest jedna bomba w cywilnym celu. Wtedy też tak można było, są przykłady. Byłoby o wiele mniej ofiar i wiele mniej strat. Także po stronie aliantów. Wojna by się pewnie skończyła szybciej, a my zwycięzcy, nie zeszlibyśmy do „ich” poziomu moralnego.

  5. Anonim Odpowiedz

    Czy na przykład gdyby amerykanie zrzucili bombę atomową na tereny niezamieszkałe, tak aby zakomunikować Japonii co im grozi jeśli się nie poddadzą – to czy to by nie dało takich samych efektów i bez ofiar w ludziach.
    Ludzie zostali wyposażeni w niesamowity umysł a jednak pod względem okrucieństwa prześcigamy wszystkie inne gatunki o lata świetlne.
    Jeżeli poziom nierówności podziału światowego bogactwa będzie postępował to czeka nas masowa globalna rebelia. Przeciwdziałanie terroryzmowi nie powinno ograniczać się do walki z nim ale z jego zapobieganiem.

    • Anonim Odpowiedz

      ble!ble! kto sieje wiatr ten zazwyczj zbiera burze!!!to nie alianci zaczeli ludobojstwo oni tylko odplacili
      111

    • Patriota Odpowiedz

      Masz racje.Amerykanie powinni ladowac na japonskiej ziemi.Wojna trwala by jeszcze lata a zginelo by przy tym x tysiecy Amerykanow oraxJaponcow.Brawo za logiczne myslenie

  6. Paweł Odpowiedz

    Przykro czytać jak wiele osób tutaj próbuje to usprawiedliwiać. Nie ma czegoś takiego jak uzasadnione ludobójstwo. Ludobójstwo jest zawsze zle i zawsze podle. Gdybym był jednym z tych lotników odmówiłbym wykonania rozkazu niezależnie od konsekwencji. Poza tym wojen nie wywołują zwykli ludzie. Ludzie chcą żyć w pokoju. To naturalny odruch.

    • Anonim Odpowiedz

      Na szczęście, zamiast Ciebie, byłoby stu chętnych do wykonania tego zadania. „Ludzie chcą żyć w pokoju” – jest na to właściwa sentencja: Si vis pacem, para bellum, niestety…

  7. Anon Odpowiedz

    Widzę, że większość komentujących dzieli się na proamerykańskich i projapońskich, ale niewielu wśród nich rozsądnych. Obie strony mają na swoim koncie tak poważne zbrodnie, że pewnie większość dowódców powinno trafić pod sąd. Nikt jednak nie napisał, że nie tak się to wszystko zaczęło – jak zawsze na wojnie, nienawiść do drugiej strony wzrasta z czasem i to o czym nikt by nie pomyślał na początku, później staje się normą. Przypominam, że nawet bardzo honorowe AK przeprowadzało ataki na cele cywilne w niemczech, coś co teraz by określono jako „zamachy terrorystyczne”.

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.