Damy - empik

Kazirodztwo, rytualne mordy, kanibalizm. Prawdziwe baśnie braci Grimm

Autor: | 16 grudnia 2012 | 200,585 odsłon

Czerwony kapturek. Nie do końca tak to wyglądało...Sielankowe historyjki o Jasiu i Małgosi, Tomciu Paluchu czy Czerwonym Kapturku w niczym nie przypominają swoich pierwowzorów: baśni opowiadanych w chłopskich chatach Francji, Niemiec i Anglii kilkaset lat temu. Wtedy w opowieściach dla dzieci krew się lała strumieniami, a trup się ścielił gęsto…

Pierwotne wersje ludowych baśni już od kilkudziesięciu lat analizują antropologowie kultury i historycy. Dorobek ich pracy zestawił Robert Darnton w wydanej niedawno w Polsce książce „Wielka masakra kotów”. Aż ciarki człowieka przechodzą od tej lektury.

Okazuje się, że „Śpiąca królewna” to w istocie historia gwałtu i relacji z teściową. Darnton wyjaśnia: We wczesnej wersji bajki książę, który jest już żonaty z inną, posiadł śpiącą królewnę, a ta urodziła mu kilkoro dzieci jeszcze przed przebudzeniem. Dopiero te niemowlęta, gryząc matkę w piersi, doprowadziły do jej przebudzenia.

Okazuje się, że śpiąca królewna to tak naprawdę historia gwałtu i relacji z teściową.

Okazuje się, że śpiąca królewna to tak naprawdę historia gwałtu i relacji z teściową.

O żadnym pocałunku nie ma mowy! Później historia przybiera zupełnie niespodziewany obrót. Nowa teściowa księcia, nota bene ludożercza olbrzymka, podejmuje próbę zjedzenia pozamałżeńskiego potomstwa swojej córki.

Zaskakuje także najwcześniejsza znana naukowcom wersja baśni o czerwonym kapturku. Nie ma w niej ani kapturka, ani gajowego, jest za to parę nowych wątków. Pomińmy sam początek, który różni się nieznacznie od współczesnej wersji i przejdźmy od razu do meritum:

Wilk obrał drugą drogę i jako pierwszy dotarł do domu babci. Zabił ją, jej krew wlał do butelki, a kawałki ciała pokrojone w plastry umieścił na półmisku. Następnie przebrał się w babciną nocną koszulę, położył się w łóżku i czekał.

Po chwili przychodzi oczywiście dziewczynka, którą znamy jako czerwonego kapturka. Wilk przebrany za babcię wita ją serdecznie i zachęca do napicia się wina i spróbowania plasterków mięsa leżących w spiżarni.

Czerwony kapturek. Nie do końca tak to wyglądało...

Czerwony kapturek. Nie do końca tak to wyglądało…

Dziewczynka zgadza się na to z radością i zajada się mięsem babci, popijając udko starowinki krwią. Na tym nie koniec. Dalej następuje absurdalna scena… striptizu:

– Wtedy wilk rzekł: Rozbierz się i połóż się ze mną.

– Gdzie mam położyć fartuszek?

– Wrzuć go do ognia, nie będzie ci już więcej potrzebny.

Zdejmując ubrania – gorsecik, spódnicę, halkę i pończochy – dziewczynka zadawała to samo pytanie, a wilk za każdym razem odpowiadał: – wrzuć to do ognia, nie będzie ci już potrzebne.

W końcu bohaterka kładzie się do łóżka, a wilk ją pożera. Nikt jej nie ratuje. Bajka się kończy.

Francuska wersja baśni o Jasiu i Małgosi ma niewiele wspólnego z tym co pamiętamy z dzieciństwa.

Francuska wersja baśni o Jasiu i Małgosi ma niewiele wspólnego z tym co pamiętamy z dzieciństwa.

Weźmy jeszcze na tapetę historię o Jasiu i Małgosi. We francuskiej ludowej wersji tej opowieści Jaś podstępem skłania olbrzyma – zastępującego znaną nam Babę Jagę – do poderżnięcia gardeł własnym dzieciom. Wiele osobliwych wariantów ma baśń o Kopciuszku. W jednym z nich bohaterka zostaje służącą po ucieczce od własnego ojca, który pragnął ją poślubić i dać upust kazirodczym żądzom. W innej wersji:

Artykuł powstał w oparciu o książkę "Wielka masakra kotów" Roberta Darntona.

Artykuł powstał w oparciu o książkę „Wielka masakra kotów” Roberta Darntona (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2012).

Zła macocha próbuje wepchnąć Kopciuszka do pieca, ale przez pomyłkę zabija w ogniu własną córkę (…) Mąż pożera kolejne świeżo poślubione żony w „Pięknej i bestii” (…). W bardziej drastycznej historii „Trzy pieski” siostra zabija brata za pomocą szpikulców ukrytych w materacu jego ślubnego łoża.

W najbardziej krwawej – „Matka mnie zabiła, a ojciec mnie zjadł” – matka ćwiartuje ciało syna i przygotowuje z niego duszoną potrawkę w stylu lyońskim, którą córka podaje ojcu.

W XVIII wieku krążyła też historia o dziewczynie, która zaraz przed ślubem odkrywa, że jej narzeczony jest seryjnym mordercą, a na strychu trzyma skóry swoich poprzednich partnerek. Cóż, dzisiaj wciąż mamy takie historie. Tyle tylko, że są opowiadane w serialach kryminalnych dla dorosłych, a nie w bajkach na dobranoc.

Źródło:

Przerażające wątki losów kobiet w historii znajdziecie w książce:

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Czytasz artykuł z epoki: , . Oznaczyliśmy go kategoriami: Kontrowersje, Legendy, bajki i zmyślenia, Makabryczne, Wszystkie artykuły.
Okupacja
Komentarze do artykułu (77)
    • Brutalne? Nasrane w głowie? To baśnie, które uczyły i przestrzegały. Ja będąc mała (rocznik 88) miałam wydawałoby się oryginalne baśnie, bo w Kopciuszku siostry ucinały sobie palce i pięty i przedstawiały to pięknie ilustrowane obrazki, a potem siostrom ptaki wydziobały oczy i jakoś nie zachwiało to mojego dzieciństwa. Ta „brutalność” w pierwowzorach to prawda, a współczesne baśnie to mydlenie oczu i zakłamanie. Co was tak bulwersuje w tym? Śmierć i wojny, zarzynanie, gwałty i seks wciąż mamy przed sobą, osaczają nas, to was nie bulwersuje? Tak było, tak jest i tak będzie. Te baśnie uczą, posiadają wskazówki, mądrość której nie znajdziecie nigdzie indziej i trzeba szanować pierwowzory. Złych spotyka kara, naiwnych i głupich również. Trzeba być silnym, pewnym siebie i nie ufać byle ładnym oczom. Takie jest życie. Czy będąc wiecznie posłuszną, miłą i skrytą, pozwalającą na obrażanie siebie i kiedy będziemy cierpieć nie uskarżając się na to nagle „wróżka” sprawi cud i przyśle księcia który nas wyzwoli? Oczywiście, że nie! Więc zamiast jęczeć i bulwersować się oryginałami radzę się lepiej w nich wczytać i zastanowić.

        • sam się puknij baranie. też mam książkę z takimi bajkami (być może to samo wydanie) i czytam je teraz swoim dzieciom. przynajmniej nie będą oglądać jakiejś debilnej „piły mechanicznej” czy czegoś tam i jarać się sadyzmem takich filmów. książka porusza wyobraźnię i prowadzi do wyciągania wniosków. lepiej sobie włącz jakiś obecny kanał z kreskówkami typu CN to zobaczysz czym się teraz karmi dzieci gamoniu

        • sprawdź pisownię w słowniku zanim napiszesz. Jest „wypowierz” – powinno być „wypowiesz”

        • Przez takie bajki i ‚nasączanie’ wyobraźni małych dzieci takimi ‚wizjami’ powoduje wzrost brutalizmu w życiu dorosłym.
          Świat oczywiście nie jest idealny, ale zamiast zniszczenia, patologicznych zachowan i bestialstwa, powinno się kłaść nacisk na pozytywne aspekty, wyzwalac w małych jednostkach ‚moc’ twórcza, poczucie wartości i jedności. Dziecko i tak dojdzie samo do pewnych wniosków ucząc się… Damy mu zawsze dobre, wartościowe podstawy rozwoju

      • Popieram,malon tego uwazam,ze dzisiejsze bajki dla dzieci i gry sa duzo bardziej brutalne i jeszcze do tego niczego nie ucza…poza tym w tamtych czasach nikt sie nie przejmowal opowiadaniem bajeczek dzieciom raczej byly to prawdziwe opowiesci jak nasze dzisiejsze wiadomosci radiowe czy telewizyjne…moze lekko ubarwione dla przestrogi.

        • Gry dla dzieci nie są brutalne, dla dorosłych są ale jak zwykle winę zrzuca się na gry i filmy, które mają jasne oznakowanie – 18+. Rodzice którzy mają w dupie własne dzieci nie zwracają na to oczywiście uwagi i chcą żeby ktoś inny odwalił za nich robotę, brawo. Co do samych bajek to może i są ultra brutalne, ale fakt przynajmniej uczą tego by uważać na swoją dupę bo dookoła jest pełno psychopatów i tak było zawsze i będzie zawsze niestety.

      • Silme ma rację, nie ma się czym bulwersować. Jednak nie zgodzę się z tym, że trzeba propagować brutalność. Jeśli wyeliminujemy ją z treści podawanych dzieciom, jeśli przestaniemy uczyć nienawiści i zemsty, jeśli sami nie będziemy stosować chamstwa i powstrzymamy się od okazywania gniewu zwłaszcza na oczach dzieciaków, to mamy szanse na wyeliminowanie przemocy z życia. Można to zrobić w 20 – 30 lat, ale tylko radykalnie. Przyznaję, że bajki w oryginale mogą być ciekawsze a przerobienie ich na tą papkę to jawna profanacja dzieła autora, ale sama zmiana treści nie zrobiła z nas ludzi lepszych, wciąż jesteśmy barbarzyńcami, tyle tylko że w innych czasach, a jako zarozumiałe istoty burzymy się i nie dopuszczamy myśli, że jest inaczej. Brutalne i barbarzyńskie treści dla dzieci wciąż molestują w każdym medium, tv książka czy komputer, nie trzeba szukać. Jednak nie znaczy to też, że dzieciaki nie wyciągną z nich wniosków i pozytywnych bodźców, kwestia tylko tego, że po co? Zamiast sztuki wojennej, uczmy zasad konstruktywnych do rozwiązywania bieżących problemów.

      • Calokacie popieram Twoje zdanie! Jestem z tego samego rocznika co Ty i nawyraźniej miałam to samo wydanie baśni. W żaden sposób nie rzuciło mi sie to na psychikę ;) trochę luzu, jasne można czytać nowsze, łagodne wersje basni, ale pamietajmy ze jesteśmy wtedy troszkę zakłamani patrząc na to jakie bajki w tv oglądają współczesne dzieci ;)

        • jestem odrobinę starsza i też miałam te bajki, a Mała Syrenka zamieniła się w morską pianę…

  1. „Cóż, dzisiaj wciąż mamy takie historie. Tyle tylko, że są opowiadane w serialach kryminalnych dla dorosłych, a nie w bajkach na dobranoc.”
    Nikt nie powiedzial ze wtedy te baki byly dla dzieci. Wrecz wydaje mi sie ze w XVIII w pisanie bajek dla dzieci moglo nie byc wcale celem niczyim. Coz za odbiorca bylo wtedy dziecko? Zakladajac oczywiscie ze umialo czytac, ja akurat tego nie wiem.

    • Kiedyś takie historie opowiadano gdy ludzie gromadzili się wieczorami kiedy światło czy raczej jego brak nie pozwalał na wykonywanie prac domowych, a spać się jeszcze nie chciało. Dziś mamy TV i telenowele, wówczas były opowieści. I zdaje się, że one faktycznie miały przestrzegać. Albo tylko urozmaicać wspólnie spędzany czas/wspólne biesiadowanie. A zdaje się, że tacy bracia Grimm to sami siebie cenzurowali – czyli jeden był za uwiecznieniem oryginalnego przekazu, drugi – za złagodzeniem tego. Ale to, co teraz się robi z bajkami, gdzie nawet złego wilka się nie zabija, bo wilk się nawraca – to dopiero horror. Ale właśnie – teraz to te bajki są dla dzieci, kiedyś niekoniecznie.

  2. tyle, że wtedy mało kto umiał czytać, a już na pewno nie ludzie z niższych klas, więc to raczej opowiastki ku uciesze biesiadników z wyższych klas, gdzie czytano je pewnie, lub opowiadano przy suto zastawionym stole i pełnym kielichu.

  3. O jeny, to ci dopiruj Pan Redachtor błysnął wiedzą historyczną! :) Nikt nigdy nie twierdził, że baśnie zebrane i przerobione przez Grimmów były tworzone dla dzieci (nawet sami Grimmowie). Po prostu przed opublikowaniem zostały oczyszczone z erotyzmu i częściowo z okrucieństwa. Osobna twórczość przeznaczona wyłącznie dla dzieci to wbrew pozorom wynalazek bardzo późny, bo XIX-wieczny (pionierem był Andersen). A co do Czerwonego Kapturka, to jest to prawdopodobnie reminiscencja pradawnych germańskich obyczajów, gdy młodzi mężczyźni – członkowie wilczych/wilkołackich ,,związków wojowników” – porywali kobiety i zakładali swoje własne osady. W ten sposób powstawały osobne plemiona, z nich narody itd.

  4. Pisałam niedawno pracę licencjacką o bajkach i w tamtych czasach bajki były skierowane dla dorosłych. Dziecięca literatura pojawiła się dopiero w 20-leciu międzywojennym.

  5. Literatura dziecięca w dwudziestoleciu??? Co za bzdury! XIX wiek był okresem rozwoju literatury dla dzieci i młodzieży. Istniały nawet pisma przeznaczone dla młodszych czytelników już od 1850 roku, a i wcześniej powstawały utwory dzieciom pisane. Fénelon, Verne, Perrault, comtesse de Segur, Leprince de Beaumont , Frances Hodgson Burnett, Madame d’Aulnoy , Carlo Collodi, De Amicis, Selma Lagerlöf, Mark Twain , Kipling, Lewis Carroll i wielu innych. Takie tytuły jak: Alicja w krainie czarów, Przygody Tomka Saweyra, Księga dżungli, Mała księżniczka, Mały lord to kiedy powstały pani zdaniem? Co za bzdury jeszcze raz powtórzę!

  6. Poza tym część z tych baśni napisana jest prze Parrault w „Opowiadaniach Babci Gąski”- tam jest o ojcu, który po śmierci żony chciał zastąpić małżonkę swoją córką, czy o Sinobrodym, który nie na strychu, a normalnie w jednej z komnat, miał u sufitu przyczepione zmasakrowane ciała swoich poprzednich żon (mordował je, bo łamały prosty zakaz niewchodzenia do tego pokoju ;) ).

  7. Literatura dziecięca w dwudziestoleciu??? Co za bzdury! XIX wiek był okresem rozwoju literatury dla dzieci i młodzieży. Istniały nawet pisma przeznaczone dla młodszych czytelników już od 1850 roku, a i wcześniej powstawały utwory dzieciom pisane. Fénelon, Verne, Perrault, comtesse de Segur, Leprince de Beaumont , Frances Hodgson Burnett, Madame d’Aulnoy , Carlo Collodi, De Amicis, Selma Lagerlöf, Mark Twain , Kipling, Lewis Carroll i wielu innych. Takie tytuły jak: Alicja w krainie czarów, Przygody Tomka Saweyra, Księga dżungli, Mała księżniczka, Mały lord to kiedy powstały pani zdaniem? Co za bzdury jeszcze raz powtórzę! Nie bzdury te bajki były opowiadane !!! a bracia grimm je spisali jako pierwsi !!!!!!

  8. Tak spisali. Przychodzili do ich rodziców znajomi i opowiadali różne legendy. To ich bardzo zafascynowało. Spisali więc te historie, lecz do każdej dodali trochę od siebie. Do bajki o Jasiu i Małgosi, zamiast ich mamy przedstawili złą macochę. Zmieniali niektóre sytuacje, jednak zachowując ogólny sens i podobną treść. Bardzo dużo ciekawych artykułów na ten temat jest na niemieckich stronach. Sto razy więcej niż na polskich ;)

  9. Te opowieści nie powstawały ani z myślą o dzieciach, ani o dorosłych, ponieważ wówczas w ogóle nie dzielono ich odbiorców pod względem wieku. Legendy i baśnie były dla wszystkich, przekaz był zarówno ustny jak i pisemny, opowiadał/czytał ten, kto umiał, a słuchał ten, kto miał uszy i ochotę na słuchanie.

  10. Zacznijmy od tego, że nigdzie nie dostaniemy oryginalnych baśni. Chyba że cofniemy się sporo w czasie i sobie posłuchamy ludzi na wsiach, co opowiadali. Bracia Grimm byli miłośnikami literatury popularnej i folkloru i studiowali sobie z zamiłowania piśmiennictwo staroniemieckie. Mieli też informatorów, od których spisywali to, co ci pamiętali z dzieciństwa. Przy czym niestety nie szczególnie przejmowali się pochodzeniem tych informatorów i nie zadawali pytania o to , skąd znają daną bajkę. I tak spora część baśni została im opowiedziana przez informatorki, które choć mieszkały w Niemczech, były pochodzenia francuskiego. Baśnie oczywiście nie były przeznaczone dla dzieci, a były pracą naukową. (por. Posłowie Heleny Kapełuś z „Baśni braci Grimm”). W związku z tym nie dziwi podobieństwo tych baśni do zbioru „Bajki Babci Gąski” Perraulta, które swoją drogą, były bardziej brutalne, ale też dowcipne. Z kolei te właśnie baśnie były wersją literacką (czyli w wielkim uproszczeniu – ładnie napisane) i przeznaczone dla czytelników z wyższych sfer. Jeszcze wcześniej były baśnie autorstwa Giambattista Basile, które zostały spisane jeszcze wcześniej i były jeszcze brutalniejsze. No i tak by można jeszcze długo. Jest wiele książek na ten temat, także w języku polskim.

  11. Swego czasu się tym zainteresowałam, bo musiałam stworzyć do audycji radiowej krótką notkę z okazji 200- lecia wydania pierwszego zbioru baśni. Przeraziłam się oryginałami. Bajka ,, O dwóch chłopcach bawiących się w rzeźnika”, gdzie jeden zabija drugiego, a matka słysząc krzyki zabija swojego syna, żeby zaznać chwili spokoju to niezbyt dobra kołysanka. Inne bajki też są nie mniej ciekawe i upiorne… Roszpunka, przypominająca nimfomankę, zgwałcona Śpiąca Królewna czy wilk serwujący kapturkowi jego babcię na obiad. Poniżej znalazłam fragment z innej strony internetowej, który doskonale pokazuje o co naprawdę chodzi w bajkach braci Grimm….

    ,,Gdy zrobiło się późno, przyszło sześciu wielkich zbirów i wniosło trumnę. Rzekł wiec:
    – Ha Ha, to na pewno mój kumpel który umarł przed paroma dniami!
    Pokiwał palcem i zawołał
    – Chodź no kumosiu, chodź!

    Postawili trumnę na ziemi, a on podszedł do niej i zdjął wieko. Leżał tam nieżywy człowiek. Pomacał jego twarz, ale była zimna jak lód.
    – Czekaj – rzekł – trochę cię ogrzeję!

    Podszedł do ognia, ogrzał swoją dłoń i położył mu na twarzy, lecz trup pozostał zimny. Wyciągnął go zatem, usiadł przy ogniu i położył go przy sobie, nacierał mu ręce, żeby krew znów zaczęła krążyć. A gdy i to nie pomagało, wpadł na pomysł
    – Gdy dwóch leży w łóżku, to ogrzewają się wzajemnie (…)

    Potem jest już tylko lepiej. Trup ożywa i próbuje udusić chłopca. Ten na szczęście sobie świetnie radzi i po krótkiej walce zamyka ożywionego trupa z powrotem w trumnie.”

  12. Swego czasu opowiadałem bojkę o Czerwonym Kapturku 2 letniemu synowi. Bardzo był przy tej bajce aktywny: żywo reagował na to co kapturek miał w koszyczku itp. Przestałem opowiadać, gdy okazało się, że cały spinał się gdy jechaliśmy drogą w pobliżu lasu – bał się wilka. Horrory a nie bajki.

  13. Gdy miałem te kilka lat, często czytałem różne baśnie/bajki, na przykład baśnie narodów zakaukaskich. Tam również bajki przypominały horrory, jak na przykład w wątku, gdzie zły kucharz zabił dziecko pracodawczyni, a potem przyrządził go i podał na stół, więc nie tylko bracia grimm mieli nasrane w głowie, żeby coś takiego zbierać :D

  14. Bo to była tradycyjna literatura ustna, a nie bajki dla dzieci. Dopiero z tych przekazywanych ustnie opowieści wyloniły się różne gatunki literackie, w tym literatura sensacyjna dla dorosłych i baśnie dla młodzieży. Cechą charakterystyczną literatury opowiadanej jest połączenie elementów stalych (np. wilk, babcia, dziewczynka, las, droga, dojrzewanie, małżeństwo) i zmiennych (czy był seks czy nie, kto kogo zjadł i kto przeżył, na przyklad;) Kultura oralna była bardzo bogata w czasach kiedy wiekszosć ludzi była niepiśmienna, potem zaczęto to spisywać i ze spisywaniem zaczęły się dalej idące modyfikacje – zmiana tradycyjnych wątków, łagodzenie drastyczności obrazu świata, podporządkowanie aktualnym celom dydaktycznym czy filozofiom i tak dalej..

  15. Niegdyś życie ludzkie nie stanowiło wartości nadrzędnej, jak to ma miejsce dzisiaj. Rozrywką było obserwowanie wieszania, ścinania lub wzięcie udziału w kamienowaniu złoczyńcy. Stąd też zapewne krwawe opowieści na dobranoc. I nic w tym dziwnego, w końcu to my dziś uwielbiamy masakryczne horrory typu „Noc żywych trupów” , „Milczenie owiec” itp. Nie są to opowieści ku przestrodze tylko dla rozrywki. Czemu więc dziwią nas i bulwersują dawne historie. A czy wtedy je opowiadano dzieciom ? Myślę, że tak, choć na pewno nie dla dzieci były wymyślane. Zapewne w czasach gdy można było stracić życie w każdej chwili, a okrucieństwo i cierpienie było codziennością, nie wydawały się one takie straszne. Zresztą dzisiejsze ośmio-dziesięciolatki, choć oczywiście nie wszystkie, pasjonują się filmami czy grami pełnymi brutalnej przemocy.
    Dzisiejsze bajki o których mowa są przeznaczone dla trzy-czterolatków więc oczywiście, muszą być uproszczone i złagodzone, Straszenia w nich tyle ile trzeba ,a dobro zawsze zwycięża i o to chodzi. Czytając bajki wpajamy dzieciom podstawowe zasady moralne, uczymy odróżniać dobro od zła, a przede wszystkim pobudzamy wyobraźnię i rozwijamy inteligencję. Nie sądzę by w średniowieczu opowiadano historie dwulatkom i nie było zapotrzebowania na kształtowanie inteligencji, były to więc wersje dla starszych.
    Ja czytałam bajki mojej córce niemalże od urodzenia i nigdy się nie bała. Słowo mówione czy czytanie nie straszy w przeciwieństwie do filmów.
    Ukochaną książką byli „Bracia Lwie Serce”. To smutna i momentami straszna opowieść o miłości, przyjaźni, ale też o umieraniu. Czytana była gdy córka miała 4 latka. Takie opowieści pomagają później radzić sobie z wieloma problemami. Np śmiercią bliskich.
    Córka zaczęła samodzielnie czytać przed ukończeniem 5 roku życia, zawsze miała same celujące oceny, a dziś rozpoczyna drugi kierunek studiów i planuje zrobić doktorat. Jestem pewna, że duża w tym zasługa bajek.
    Dziękuję braciom Grimm, Andersenowi i innym autorom za adaptowanie baśni na potrzeby małych dzieci. Oby ich książki na zawsze pozostały na naszych półkach i nie zostały całkowicie wyparte przez koszmarne współczesne,kreskówki .

  16. Ku*wa, po prostu tak było, jest i będzie, a stare baśnie, to były historie, którymi przestrzegało się „stadną zwierzynę”, jaką byli ludzie i pouczano, aby móc lepiej ich kontrolować i lepiej wpływać na nich. Nie ważne, czy dla dzieci, ważne, że dzieciom się to mówiło, tak?
    A co do gier, są gry bez +18, które są tak brutalne, że się zrzygać można, tylko zwykle przymyka się oko.

  17. Kolejna porcja komentarzy z naszego profilu na Fb //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne:

    Marek Cz.: Dzisiaj się trochę wraca do tych pierwotnych wersji, nawet w animacjach. I Bogu dzięki, bo przesłodzone bajeczki są czasem wręcz żenujące.

    Strefa: Bajki adresowane do dzieci niech lepiej będą przesłodzone niż zbrutalizowane. Pierwotne wersje powstały zupełnie innych realiach niż obecne.

    Marek Cz.: Obecne realia są takie, że dorośli na siłę próbują zatrzymać dzieci w wieku niemowlęcym. Gdzie tu sens i logika? Przesłodzone wersje bajek nie dość, że niewiele uczą, to w dodatku są mniej ciekawe. A dzieci też myślą trochę inaczej, niż się niektórym dorosłym wydaje. Kiedy zły charakter ponosi karę, to ma zostać zabity, a nie zamieniony w ropuchę. Ja na szczęście dysponuję pierwotnymi wersjami.

    Lidia G.: Na co dzień dzieci dostatecznie często spotykają spotykają się z okrucieństwem , więc baśni powinny być pozytywną odskocznią.Jestem za ową „słodkością”.Każdy chce zwycięstwa dobra i niekoniecznie okrutnego ukarania złoczyńcy…Nie należy tego w dzieciach kształtować…

    Dominika Sz.: Ja za to zastanawiam się czy przypadkiem tym prawdziwym obliczem baśni braci Grimm nie inspirowal się Hitler i naziści, no bo czy to nie baba jaga chciała Jasia i malgosie”wrzucic do pieca”…

    Lidia G.: Taka jest prawda owych baśni..Ale nas tak nie przerażały, bo świat realny był inny.A wiadomo było ,że to tylko baśnie , więc nawet fajnie było się nieco pobać.Dziś , kiedy świat odsłonił przerażające oblicze baśnie powinny być łagodne, opiewać światy dobre…
    Lubię to! · Odpowiedz · 5 września o 09:41

    Marek Cz.: Nieprawda. Tylko nam się wydaje, że świat jest gorszy niż kiedyś, bo widzimy to na własne oczy.

    Jola P.: Stare bajki nie są złe i czytało się je od zawsze.W wersji dziecięcej.Obawiam się tylko bajek o miłości i małżeństwie dwóch chłopców albo trzech dziewczynek.

    Stanisław F.: Ja mam prawdziwy, dwutomowy zbiór oryginalnych baśni ;) w jednym tną jakąś dziewczynę na kosteczki, a potem dają rodzinie…

    Ania C.: Abstrahując od braci Grimm taka refleksja mi się nasunęła: kiedy czytałam dzieciom Pionokia przeraziła mnie brutalność opisu niektórych scen. A przecież to powieść dla małych dzieci. . .

    • Przestancie juz, kochani, bo zaczynacie sie nawzajem nakrecac jak to Stowarzyszenie Angielskich Idiotek z mego postu nizej.
      Fakt, „kroja w bajce dziewczyne na drobne kosteczki”, ale ide o zaklad, ze i ta bajka sie zaczyna w stylu „Dawno dawno temu w dalekiej krainie” czy „Za gorami, za lasami”. Fachowo nazywa sie to ramami tekstu, ktore dziela swiat przedstawiony od swiata realnego. I skoro dzieciak to wlasciwie rozumie, to czemu jego rodzice ciemni pod tym wzgledem jak tabaka w rogu?

  18. Ufff.. I ja dorzuce swoje 3 grosze. Fakt, to nie byly pierwotnie bajki dla dzieci, to nie byly nawet bajki dla doroslych, ale „historie prawdziwe z zycia wziete”. Jasne, ze dla nas to fantazja, ale nie dla ludzi, szczegolnie chlopstwa, dawnych wiekow.
    Ktos wyzej trafnie wspomina, ze my tez lubimy horrory. Sama powiem nawet wiecej: lud owych dawnych epok kochal horrory jeszcze bardziej, bo nie byly dlan anomalia tego swiata – byly wytyczna i potwierdzeniem tego swiata porzadku. Wszystko, co bylo poza nasza wsia czy znana okolica musialo byc straszne, dziwne, obce – inaczej te „inne swiaty” nie miescily sie poczciwym chlopkom w glowie. I mniej wiecej na tej samej zasadzie powstawaly opowiesci podroznicze klas niby wyzszych, pisane/drukowane i czesto ilustrowane, gdzie mamy – dajmy na to – roznych Psioglowcow.
    Czy te bajki-nie bajki mialy jakies stale elementy? Wystarczy wziac do lapy pare tomow „Ludu” Oskara Kolberga, by przekonac sie, jak bardzo sie one miedzy soba roznia nawet na niewielkim terytorium. A roznia sie, bo byly opowiadane, niegdys zaslyszane, czesciowo zapomniane, uzupelniane wg.fantazji Jaska czy Martyny etc. etc. – jak kazdy przekaz ustny, jak w zabawie w gluchy telefon czy ewolucji plotki.
    Na dobra sprawe podobienstwa tych bajek mieszcza sie gdzies bardzo gleboko, powiedzmy na poziomie mniej wiecej odpowiadajacym gramatyce generatywnej Chomsky’ego. I te glebokie struktury tekstowe sa przez badaczy wychwytywane, a nawet i powielane – Umberto Eco z calym cynizmem zrealizowal w „Imieniu Rozy” recepte na bestseller, powielajac strukture, co to i w Don Quixote, i Sherlocku Holmesie… A watek z zaginionym tekstem i sama „geografia” zakonnej biblioteki sa de facto cwiczeniem z analizy semiologicznej wg. jego wlasnej szkoly, analizy tekstu na tzw. poziomach glebokich. Inna rzecz, ze Eco wykorzystal w „Imieniu Rozy” recepty na wiecej nizli jeden bestseller – widac nie chcial ryzykowac, bo sie ponoc z innym uczonym na kongresie w Bolonii wlasnie o napisanie bestselleru zalozyl.;)
    Te chlopskie „bajki” sie zmienialy do czasu, w jakim zostaly przez folklorystow spisane, co na wieksza skale pojawilo sie dopiero w okresie Romantyzmu i rozkwitlo w czasach pozniejszych. Za spisane bajki zabrali sie tworcy literatury – najpierw rozne Mickiewicze czy Goethe, a pozniej autorzy bajek dla dzieci, juz z glowami nasiaknietymi wiktorianska pedagogika.
    A u ludu prostego straszne historie do opowiadania zaczely zastepowac broszury jarmaczne o „Strasznym losie dwoch siostr porwanych do burdelu w Argentynie” czy jak to „Matka zamordowala syna za dulary”, do czego pewnie jeszcze dotra nasi portalowi badacze dwudziestolecia miedzywojennego.
    Do XIX wieku nikt nie traktowal dziecka jak dziecka – to byli „mali dorosli”, nawet w warstwach wyzszych. Rozwojem ich psychiki nikt sie nie przejmowal i siedzialy one gdzies w kaciku w czasie opowiadania owych strasznych historii, albo … wisialy u piersi matki w czasie publicznych egzekucji.
    Mozna by jeszcze dlugo, ale mi sie nie chce.;)

    • A niech wam bedzie – jedna ciekawostke dorzuce.
      Stare angielskie przedstawienie lalkowe „Punch and Judy” od XIX wieku uwazano powszechnie za przedstawienie dla dzieci, nawet malych dzieci, i maluchom do dzis sie podoba: piszcza, kibicuja lalkom, turlaja sie ze smiechu. I sa przeszczesliwe.:)
      I wszystko byloby dobrze, gdyby w tym roku jakies Sprzysiezenie Angielskich Idiotek nie narobilo administracyjnego i medialnego rabanu, co skonczylo sie zakazem tego przedstawienia na jakims dorocznym festynie ludowym (nie chce mi sie sprawdzac dokladnie gdzie, ale pelno o tym w wydaniach on line brytyjskiej prasy).
      Poza dosc oczywistym tu zarzutem „okrucienstwa” przedstawienia, pojawila sie tez „gloryfikacja przemocy domowej”, „ponizanie kobiet” i pare rownie politycznie poprawnych rzeczy, choc globalnego ocieplenia tym razem jakos nie bylo.
      Dziecieca publika wyczuwa umownosc tego lalkowego przekazu, oddziela je od realnego swiata (sprawdzalam niegdys na wlasnych dzieciach, wiedzialy, ze to „takie udawanie”), Stowarzyszenie Idiotek najwyrazniej juz nie.
      Polecam te anegdotke pod rozwage przeciwnikom bajki o Kopciuszku czy Czerwonym Kapturku w wersji znanej z czasow naszego dziecinstwa. I nawet gdy 2-latek lasu sie pozniej boi (2 lata to na tego typu bajki jednak za wczesnie, dziecko nie wyczuwa tej umownosci przed 3-4 rokiem zycia), to i dobrze – przynajmniej sam do lasu nie pojdzie i wam w lesie nie zginie.

      • Dziękuję Pani za wyłożenie faktów. Temat baśni, spisanych przez braci Grimm, jest kontrowersyjny, niewielu oponentów próbowało jednak dojść do sedna sprawy i wyjaśnić czemu właściwie się przeciwstawia. Odkryć czemu były one opowiadane, skąd właściwie wzięły się te historie, jak były one postrzegane dawniej i jak wpisywały się w tamten światopogląd. Nie rozumiem nagonki na rozpowszechnianie oryginalnych tekstów. Każdy rodzic sam wybiera co będzie, a czego nie będzie czytał swoim dzieciom. Gdy uważa coś za zbyt brutalne, powinien po prostu wziąć do ręki inną książkę, a nie wypowiadać się krytycznie na temat dzieła stworzonego 200 lat wcześniej. Czemu nie czytają dzieciom „O psie, który jeździł koleją”? Jest to piękna, smutna historia o miłości i oddaniu, rewelacyjnie nadaje się, by przeczytać ją dziecku. Problem polega na czym innym. Rodzicom nie chce się czytać dłuższych książek. Przeczytają „Śpiącą królewnę” i mają z głowy, to nie jest długa opowieść.

  19. Naprawdę nie wiem o co ten hałas brutalne czy nie. Mnie(ur 89) prababcia (1915) opowiadała nasze rodzime baśnie. Moim zdaniem one miały uczyć. Utopiec, topielec ostrzegał przed wodą, meluzyna /mamuna przed upałem itd. W części baśni ktoś umierał to fakt. Biegły strzygi były błędne ognie itp. Bardziej się bałam jej wspomnień. Zwłaszcza tych obozowych z,czasów II wojny światowej i obozów dla volksdeutschow już po wojnie. Do takiego obozu na Świętochłowicach Zgodzie trafiło mnóstwo ludzi. Często za to że byli Służącymi. Bo sytuacja na Śląsku była zawita
    To ciemnych kart historii trzeba się bać. A nie strzygi. Moja córcia (2010) poznaje powoli baśnie i podania ludowe. Jej ulubione są te o złotej kaczce i stóp królowej Jadwigi. Co z tego że Utopiec kogoś utopił? Ukarał za próżność. Powodem do awantury powinno,być to że w szkole wcale nie uczy się dzieci o ich korzeniach. A właśnie może artykuł jakiś o bogach słowiańskich? Np,Perunie bądź Welesie?

    • Bo nic o tych bogach slowianskich nie wiemy – slowianie nie mieli pisma (a przynajmniej nic sie nie zachowalo). Nie zachowalo sie tez wiele artefaktow z ich kultu, a to, co funkcjonuje jako wiedza o nich to rekonstrukcje z folkloru, „prawdziwe” tylko na bazie danej teorii i metody rekonstrukcji.
      Vide: Weles-Wolos z Kultu Sw. Mikolaja na Rusi prof. Uspienskiego.

  20. Z ojcem poślubiającym własną córkę to nie Kopciuszek ale Wieloskórka.Była też bajka o synu zabitym i zjedzonym przez ojca.W wydaniu z lat 80 (takie z krukiem i żabą,dwutomowe).Niemcy nakręcili chyba ponad połowę tych baśni w serialu tv-bardzo wiernie oddaje ducha baśni,choć czasami są uwspółcześnienia,ale nie rażą.

  21. historię o dziewczynie, która zaraz przed ślubem odkrywa, że jej narzeczony jest seryjnym mordercą, a na strychu trzyma skóry swoich poprzednich partnerek; znam jako bajkę pt „Sinobrody”

  22. I jeszcze kilka komentarzy do artykułu z naszego facebookowego profilu
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1115775331784458

    Dorota W.:
    Czy już przypadkiem nie umieszczaliście tego artykułu? Warto może powtórzyć jeszcze raz: pierwotnie baśnie nie były przeznaczone dla dzieci. W Persji słuchali ich np. wojownicy przed udaniem się na bitwę. Były to historie, pochodzące jeszcze sprzed epoki piśmiennej, stworzone przez ludzi nie znających pisma, przeznaczone dla dorosłych. Do pokojów dziecięcych trafiły w XVIII-XIX wieku. I to w wersji okrojonej, ocenzurowanej. To tak, w dużym uproszczeniu

    Agnieszka W.:
    To teraz już wiem dlaczego niegdy nie lubiłam baśni Braci Grimm
    Zaneta S.:
    ja tez nigdy nie lubilam zawsze cos tam mnie przerazalo , nigdy tez dzieciom nie czytalam

    Agniesia B.:
    Edgar Poe wymięka przy tym

    • Rose [wyraz niecenzuralny], w samej Japonii 700 dzieciaków dostało epilepsji przez te twoje tępe pokemony. Czego niby uczy ta japońska anime? Chyba tylko żeby robić [wyrażenia obraźliwe]. A zanim powiesz, że [wyrażenia obraźliwe].

  23. Przecież baśnie i bajki pierwotnie nigdy nie były opowiadane dzieciom! Baśnie to odpowiednik dzisiejszego fantasy (które jak wiadomo potrafi być bardzo brutalne i seksualne), zaś bajki odpowiednikiem satyrycznych memów/demotywatorów. Opowiadało się je w gronie dorosłych: zastępowały telewizję i literaturę.
    Dzieci albo podsłuchiwały, albo już dawno kazano im spać.
    Prawie do XIX wieku nie istniało nawet pojęcie dzieciństwa. Dzieci, jak tylko zdobyły jako taką samodzielność ruchową, były wdrażane w dorosłe życie.

  24. No i dobrze tak pogawędzić. O tym, co było bardzo dawno, trochę dawno i niedawno. A może najlepsza radą aby dobrze wychować dzieci są lekcje religii w szkołach? Wczoraj usłyszałam (a mamy marzec 2016), że już ustalono: mają być lekcje religii ze stopniem na świadectwie. Nie dziwota; przed wojną też były w Polsce. I ja to pamiętam. Kiedy dostałam na świadectwie „4”, znaczy czwórkę – a trzeba wiedzieć, że regułą była z tego przedmiotu piątka – pół szkoły się zleciało, żeby oglądać świadectwo:”cud nad cudy, cztery z religii!!! Znaczy się, pójdzie prosto do piekła”. I zaczęła się dyskusja, bo przecież to jeszcze nie dwójka, więc może zahaczy o czyściec, nic nie wiadomo. Sprawa została nierozstrzygnięta, z powodu braku możliwości porównania, bo w tej szkole, jak długo istniała, nie zdarzył się podobny wypadek. Wychowawczyni się zmyła, ksiądz-wykładowca tego przedmiotu na rozdanie świadectw nie przyszedł, dyrektorka „błahymi sprawami” głowy sobie zawracać nie dała.Tak było. A pamiętam to do dzisiaj i nie powiem, abym dobrze wspominała. Ale nauka na dzisiaj właśnie jest taka, że nie narzekajmy tak bardzo patrząc na obecną „dobrą zmianę”. Będzie taki miły bałaganik: trochę z ciepluchnej jeszcze komuny, a trochę z jakże odległej już przedwojny. A reszta… reszta zależy już od tego, co w głowie Dyrygenta się zjawi, co mu się w nocy przyśni, a co mędrcy psychiatryczni nazywają polityczną paranoja. Ale cisza! to nie on, mówić się będzie teraz dla odmiany: „to wina Szydło”.

  25. Kilka komentarzy z naszego profilu na fb:
    //www.facebook.com/ciekawostkihistoryczne/posts/1251759741519349

    Magdalena M.: To akurat wiem, bo mam oryginalne baśnie, podobnie jak Andersena. Uwielbiałam je czytać w dzieciństwie i o dziwo nie jestem psychopatką z tego powodu, a według poprawności politycznej powinnam. Za to zastanawiało mnie, czemu Disney czy inne wytwórnie tak je cenzurują, że właściwie w adaptacjach nie zostaje nic z oryginału.

    Honorata K.
    : A gdzie można spróbować dostać oryginały? Grimm i Andersena

    Natalia W.
    : Wydano ostatnio Baśnie braci Grimm bez cenzury ” red. Pullman chyba. Bardzo dobry zestaw i dobra przedmowa redaktora.

  26. Taka mała uwaga dla autorów artykułu, swoją drogą bardzo dobrego. Nie piesze się „wziąć na tapetę”, tylko „na tapet” (taki blat, płaską powierzchnię pokrytą suknem przeznaczonym do przeglądania map, dokumentów.

  27. Ja za to mam dość wyraźne wspomnienie z dzieciństwa, kiedy to przeglądam książkę z bajkami i trafiam na jedną o Sinobrodym, zdaje mi się, że to do niego było odwołanie na koniec notki. Z tą różnicą, że facet nie trzymał tam skór, a całe zwłoki :D Bajka opatrzona była w przepiękne ilustracje. Koniec końców, bajka stała się moją ulubioną :D

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

German-soldiers-eat-enjoying-ice-cream-Brussels-17-May-1940__-340x177
podczas II wojny światowej Niemcy nazywali okupowany przez siebie Paryż „miastem bez spojrzenia”? Francuzi woleli udawać, że nie widzą okupantów, aby zachować pozory normalnego życia.

mini3
… według obliczeń Teresy Prekerowej, odznaczone medalem Sprawiedliwej Wśród Narodów Świata, dzięki bezpośredniej pomocy Polaków wojnę przeżyło od trzydziestu do sześćdziesięciu tysięcy Żydów?

Bartoszewski-miniatura-2
Władysław Bartoszewski nie wyszedł z Auschwitz dzięki wstawiennictwu siostry-żony SS-mana, bo tak naprawdę… był jedynakiem? Opowieść o niemieckim szwagrze to jedno z kłamstw, powielanych w Internecie.