Damy - empik

Ignacy Mościcki. Zamachowiec-samobójca i życiowy nieudacznik?

Autor: | 10 listopada 2012 | 26,856 odsłon

Prezydent Mościcki w doskonałym humorze. Pewnie by się tak nie śmiał, gdyby wiedział, że opiszemy jego młodość...Trzeci prezydent przedwojennej Polski wydaje się postacią poważną, wręcz pompatyczną, uosabiającą cały majestat Rzeczypospolitej… Zanim jednak Mościcki został nobliwym przywódcą, miał naprawdę niezwykłą młodość. A żona miała z nim niezłą przeprawę!

Wszystko zaczęło się od bomby. Tak moi drodzy, w wieku dwudziestu czterech lat Ignacy Mościcki postanowił skonstruować bombę. I to nie byle jaką, bo przeznaczoną do zgładzenia samego generał-gubernatora Warszawy, Josifa Hurko: jednego z najwyżej postawionych urzędników rosyjskich w Kraju Nadwiślańskim.

Kim był ten domorosły konstruktor ładunków wybuchowych? Chłopakiem z dobrej rodziny, bawidamkiem, a przede wszystkim niepoprawnym idealistą. Ostatnie cztery lata spędził w Rydze, gdzie studiował chemię, a jednocześnie zaangażował się w działalność wywrotowej organizacji robotniczej znanej jako Drugi Proletariat.

To w tej cerkwi przy ulicy Długiej w Warszawie Ignacy Mościcki zamierzał wysadzić się w powietrze…

To w tej cerkwi przy ulicy Długiej w Warszawie Ignacy Mościcki zamierzał wysadzić się w powietrze…

Tenże Proletariat został na początku lat 90. XIX wieku rozbity przez carską policję, a większość jego członków trafiła za kratki. Akurat Ignacy Mościcki pozostał na wolności i razem z dwoma kolegami postanowił zemścić się na zaborcy.

Pospiesznie ożenił się z własną kuzynką Michaliną, po czym wyjechał do Francji i Anglii szukać dobrego przepisu na bombę. W końcu wrócił, z właściwą recepturą w ręku i zabrał nieco zdezorientowaną i sporo młodszą żonę do Rygi. Tam wynajął małe mieszkanko, w którym wspólnie z Michaliną projektował i skręcał bomby.

Po piętach stąpała im jednak carska Ochrana – z każdym dniem bliższa rozbicia całego spisku. W takiej sytuacji Mościcki, zamiast po prostu porzucić przygotowania i uciec za granicę, postanowił zostać… zamachowcem-samobójcą. W swojej książce zatytułowanej „Pierwsze damy II Rzeczpospolitej” zacytowałem jego wspomnienia:

Zdecydowaliśmy wtargnąć w mundurach oficerskich w dniu galowym do wnętrza soboru, gdzie gromadziły się najwyższe sfery naszych siepaczy, i salwą bomb ich powitać, ginąc razem z nimi!

„Szczęśliwa” rodzina Mościckich, kilkanaście lat po wydarzeniach opisanych w artykule.

„Szczęśliwa” rodzina Mościckich, kilkanaście lat po wydarzeniach opisanych w artykule.

Przez kolejne dni Mościcki nie myślał ani nie mówił już o niczym poza zamachem. Sprawdzał bomby, przeprowadzał próbne eksplozje pod Warszawą, zastanawiał się głośno nad tym, jakie słowa powinien wykrzyknąć zaraz przed wysadzeniem się w powietrze. Dość beznamiętnie uświadomił też żonie, że za parę dni zostanie wdową.

Dopiero po wielu latach przyznał: Stanu mojego psychicznego nie można już było uważać za normalny. Zresztą także w kolejnych latach dręczyły go depresyjne myśli, co nie wystawia najlepszego świadectwa umysłowości jednego z przyszłych przywódców niepodległej Polski.

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kamila Janickiego pt. "Pierwsze damy II Rzeczpospolitej" (Znak 2012).

Artykuł powstał w oparciu o książkę Kamila Janickiego pt. „Pierwsze damy II Rzeczpospolitej” (Znak 2012).

Na szczęście ten jeden raz carska policja idealnie wywiązała się ze swoich obowiązków:

Spisek został wykryty, a wszyscy jego uczestnicy znaleźli się pod czujną obserwacją władz. Każdy krok Mościckiego śledzili carscy agenci. Mościckiej też.

Krótko mówiąc, zamach stał się niemożliwy, chyba że celem byłby pierwszy z brzegu szpicel, a nie najwyżej postawiony rosyjski dygnitarz w mieście. Także sami spiskowcy czuli, że znaleźli się w potrzasku („Pierwsze damy II Rzeczpospolitej”, s. 127).

Trzeba było natychmiast uciekać. Po wielu perypetiach, które same w sobie zasługują na osobny artykuł, Mościccy zdołali wymknąć się z Warszawy i przez Berlin dotrzeć do Holandii, a następnie do Londynu. Tam, w bezpiecznym i demokratycznym kraju, zamierzali rozpocząć nowe życie.

Szybko jednak okazało się, że młody chemik i idealista do normalnego życia kompletnie się nie nadaje! W świecie, w którym nie chodziło o bomby i manifesty radził sobie niczym dziecko we mgle. Nie był w stanie znaleźć sobie żadnej stałej pracy, choć imał się najdziwniejszych zawodów.

Przez jakiś czas uczył się rzeźbienia w drzewie, ale praca szła mu zbyt wolno i niedokładnie. Najął się w zakładzie fryzjerskim, ale drżące ręce sprawiały, że do golenia bród zupełnie się nie nadawał.

W Londynie Mościcki klepał biedę, jednak nie przestał zajmować się polityką, włączając się w działalność PPS. Na zdjęciu z 1896 r. wraz z grupą socjalistów. Mościcki pierwszy z lewej, w środku Józef Piłsudski.

W Londynie Mościcki klepał biedę, jednak nie przestał zajmować się polityką, włączając się w działalność PPS. Na zdjęciu z 1896 r. wraz z grupą socjalistów. Mościcki pierwszy z lewej, w środku Józef Piłsudski.

Podejmował też próby rozkręcenia własnego biznesu – sprowadził kaukaskie grzybki kefirowe i zaczął wyrabiać z nich kefir. Sam zapewniał, że produkcja okazała się doskonała, ale na sukces finansowy się to nie przełożyło. Mościckiemu nawet do głowy nie przyszło, że Anglicy nigdy kefiru nie pili i jeden przybłęda z Polski nie przekona ich, by wzięli coś takiego do ust. zwinął interes, ale na oku miał już kolejny. Postanowił zostać stolarzem. A potem zecerem.

Kto przez cały ten czas utrzymywał przyszłego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej? Jego matka, do której nieustannie słał listy z prośbami o finansowe wsparcie. Na rodzinę zarabiała też żona Mościckiego, Michalina, udzielająca korepetycji imigrantom z Polski.

Gdy Ignacy zajmował się politykowaniem, zarabianiem na życie musiała zająć się jego żona Michalina.

Gdy Ignacy zajmował się politykowaniem, zarabianiem na życie musiała zająć się jego żona Michalina.

Jednocześnie wychowywała gromadkę dzieci, walczyła z biedą i… z zaciśniętymi zębami znosiła humory męża-nieudacznika. Bo ten zamiast wziąć się do uczciwej pracy, biadolił: Mój pobyt londyński nie przynosił mi prawie żadnego zadowolenia duchowego. Tęsknota za Krajem (…) zaczęła wyraźnie deprymująco działać na mój stan psychiczny.

Nawet kiedy Michalina zapadła na ciężką chorobę płuc, a ich syn zmarł z tego samego powodu, Mościcki… myślał tylko o swoim psychicznym dyskomforcie.

Dopiero po kilku latach takiego życia do Mościckich uśmiechnęło się szczęście i przyszły prezydent dostał pracę na uczelni. Natomiast dość kompromitującą historię jego młodości w II Rzeczpospolitej skrzętnie sfalsyfikowano. Tak by nikt nie mógł o głowie państwa złego słowa powiedzieć.

Źródło:

Kamil Janicki, Pierwsze damy II Rzeczpospolitej, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, 2012.

Kup książkę (dużo) taniej niż inni:

Powiedz innym co myślisz:

Kamil JanickiKamil Janicki - Redaktor naczelny "Ciekawostek historycznych". Historyk, publicysta i pisarz. Autor książek wydanych w łącznym nakładzie prawie 150 000 egzemplarzy, w tym bestsellerowych “Pierwszych dam II Rzeczpospolitej”, “Upadłych dam II Rzeczpospolitej”, "Dam złotego wieku" i "Epoki hipokryzji". W listopadzie 2015 roku ukazała się jego najnowsza książka: "Żelazne damy. Kobiety, które zbudowały Polskę" (Więcej informacji o autorze, Inne artykuły tego autora).

Okupacja
Komentarze do artykułu (12)
  1. „W końcu wrócił, z właściwą recepturą w ręku i zabrał nieco zdezorientowaną i sporo młodszą żonę do Rygi. Tam wynajął małe mieszkanko, w którym wspólnie z Michaliną projektował i skręcał bomby.”
    A jak i kiedy z tej Rygi trafił do Warszawy?

  2. Czytałem autobiografię prezydenta i sporo na jego temat z innych źródeł. Nieudacznikiem nie był na pewno, a porównując go z jakimkolwiek innym w naszej historii od Narutowicza poprzez Wojciechowskiego aż do Wałęsy, Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego czy Komorowskiego można być tylko dumnym. O ile ma się odwagę samodzielnie myśleć.

  3. Rany ! Czy możemy w Polsce pochwalić się jakimkolwiek politykiem, chyba nie. Ale obserwując polityków z innych krajów to dzieje się podobnie, a ich potencjalne sukcesy to kwestia propagandy oraz schematu kształceniowego oraz wychowania, gdzie zawsze musi być jakiś nieskazitelny wzór do naśladowania, nauczyciel, wódz, kierownik itd itd a to jest po prostu pranie mózgu dla utrzymania w ryzach mas……….

  4. A ja się idę pytać pana Janickiego, co znaczy poniższy jego tekst:
    „historię jego młodości w II Rzeczpospolitej skrzętnie sfalsyfikowano”.

    Sklasyfikowano jako co? W jakiej kategorii? A może według klasyfikacji Linneusza?

    Panie Janicki kochany, używanie anglicyzmów nie dodaje Pańskiemu tekstowi splendoru, podniosłości, głębi.

    Ot, jest pospolitą, niestety, manią niektórych pretendentów do „salonowości”…
    Ale jest to raczej „salon pralniczy” (dawniej zwany maglem) i „salon obuwniczy” (dawniej zwany szewcem).

    • Złośliwość jak zawsze obróciła się przeciwko złośliwcowi. Mer-llink, w tekście jest „sfalsyfikowano”, a nie „sklasyfikowano”. Czytanie ze zrozumieniem się kłania, nawet jeśli ktoś pretenduje do salonów intelektu.

  5. Kolego Janicki. Jak traktowano Mościckiego przed wojną jako prezydenta to napisano naprawdę sporo. I trudno nie odnieść wrażenia, iż delikatnie mówiąc nie cieszył się szacunkiem ani obywateli ani nawet własnego stronnictwa politycznego. Ot, taki ulubiony dwuwiersz autorstwa Aleksandra Prystora na ludową melodię bardzo popularny wśród sanacyjnych (!) polityków: Tyle znacy co Ignacy, a Ignacy gówno znacy. Innym popularnym powiedzeniem było, iż „Mościcki wpisuje się w świeżą polską tradycję prezydentury. Pierwszego prezydenta zastrzelono jak psa, drugiego jak psa pogoniono a trzeci słuch jak pies.” Ożenek z Marią z Dobrzańskich Nagórną też nie poprawił reputacji Mościckiego. Natomiast jeszcze przed I WŚ Mościcki zdobył duże międzynarodowe uznanie jako chemik i wynalazca i zdecydowanie na tym polu NIE można nazwać go nieudacznikiem. A prawdziwą ciekawostką jest fakt, że za londyńskich czasów Mościcki dorobił się całkiem niezłej renomy jako…stolarz.

Dodaj swój komentarz:

Dodaj komentarz


Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu e-mail, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.
Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Nasze wydawnictwo

W mrokach średniowiecza Polską rządziły kobiety. I były piekielnie skuteczne

rycheza

Ich ambicja pozwoliła zbudować imperium. Ich duma unicestwiła królestwo. Bezkompromisowa opowieść przywracająca godność najważniejszym kobietom w dziejach polskiego średniowiecza. Już dzisiaj kup „Damy ze skazą” z autografem autora!

2 listopada 2016 | Czytaj dalej...

Damy ze skazą. Bez nich nie byłoby Polski

zapowiedz2-miniatura

Silne, bezwzględne i żądne władzy. Oto historia kobiet, które nie czekały bezczynnie, co przyniesie los. To właśnie one sprawiły, że początki państwa polskiego wyglądały tak, a nie inaczej. Poznaj „Damy ze skazą”, bohaterki naszej najnowszej książki, którą wydajemy wspólnie ze Znakiem Horyzont.

30 października 2016 | Czytaj dalej...

Epoki

Kategorie

Facebook


Polecamy

Imperium

Czy wiesz że...

Impotent
średniowieczni władcy często nosili bardzo niepochlebne przydomki? Król Kastylii Henryk IV Bezsilny zawdzięczał swe miano zerowemu zainteresowaniu żoną, która narodziny trójki dzieci zawdzięczała zaangażowaniu kochanków…

Dywizjon_303_in_color
brytyjscy piloci myśliwców, by podrywać kobiety, podszywali się pod Polaków? Polscy piloci mieli takie powodzenie u płci pięknej, że ich angielscy koledzy musieli nosić naszywki „Poland” na mundurach, by zdobywać serca dam.

Elzbieta
podejrzewano Elżbietę I o bycie… mężczyzną? Według te teorii pod ciężkim makijażem ukrywała zarost, a olbrzymie kołnierze maskowały jabłko Adama.