Kontrowersje, odkrycia, bohaterowie i łajdacy. Fascynujące opowieści na każdy dzień od najpopularniejszego magazynu o historii w Polsce

Jak przechytrzyć śmierć. XIX-wieczny przyrząd do ożywiania zmarłych!

Przyrząd do przywracania życia (O sztucznem przywracaniu do życia, „Tygodnik Illustrowany”, 1900, nr 38).Od czasów antycznych człowiek pragnął posiąść wiedzę, która pozwoliłaby mu ożywić umarłych. Z czasem zaczęto odchodzić od wiary w działanie magicznych eliksirów, a coraz większą ufność pokładać w nauce. Jakie były skutki „naukowych” dociekań XIX-wiecznych badaczy?

Jednym ze źródeł informacji o najnowszych odkryciach i wynalazkach w XIX wieku była rzecz jasna prasa. Warszawiacy wiadomości o rezultatach prac rodzimych i zagranicznych naukowców mogli czerpać chociażby z „Tygodnika Ilustrowanego”. Dziś publikowane na jego łamach doniesienia mogą śmieszyć, ze względu na swoją absurdalność, ale jeszcze sto lat temu podchodzono do nich z pełną powagą i z dreszczykiem emocji!

Pociąganie za język… czyli reanimacja

Wiek XIX zasłynął rewolucyjnymi odkryciami nie tylko w dziedzinie techniki, ale także i medycyny. Do wszystkiego dochodzono starą jak świat metodą prób i błędów. Błyskawiczny rozwój nauki i techniki sprawił, że ludzie zaczęli stawiać przed sobą coraz trudniejsze pytania. Chociażby: czy można wskrzesić umarłego? A jeśli tak, to w jaki sposób?

Tygodnik Illustrowany informował swoich czytelników o rewolucyjnych postępach badań nad wskrzeszaniem...

Tygodnik Illustrowany informował swoich czytelników o rewolucyjnych postępach badań nad wskrzeszaniem…

W „Tygodniku Ilustrowanym” znajdujemy streszczenie dociekań dwóch francuskich uczonych: doktora Laborde i jego asystenta, pana Monche, którzy wspólnie podjęli próbę rozwiązania wspomnianego problemu. Zainspirowały ich do tego (rzekomo) udokumentowane przypadki ożywienia ludzi uznanych już za martwych!

Przykładem miała być historia pewnego szesnastolatka, który przebywał pod wodą około dziesięciu minut. Po wyciągnięciu chłopca, zastosowano u niego niezwykłą metodę ratowania życia, która polegała na… rytmicznym wyciąganiu języka (tak właśnie, języka!). Po trzech godzinach systematycznego „reanimowania” niedoszły topielec miał dać pierwsze oznaki życia!

Dr Laborde w swoim paryskim laboratorium postanowił sprawdzić wiarygodność docierających do niego informacji. Przeprowadził doświadczenie na psie, którego sztucznie (choć nie wiadomo do końca w jaki sposób) pozbawiono życia.

Przez dłuższy czas na polecenie doktora systematycznie wyciągano język zwierzęcia, jednak nie przyniosło to pożądanych rezultatów. Naukowcy zaprzestali w końcu prób, ale pewien sprzątacz, który lubił psa postanowił „reanimować” go dalej. Tak oto  zwierzę (podobno) ożyło!

Umiejętność systematycznego wyciągania języka – jak stwierdził francuski  uczony – trzeba wyćwiczyć. Z reguły gdy wydarzał się nieszczęśliwy wypadek nie było osoby, która posiadałaby odpowiednie umiejętności i była wystarczająco wytrzymała, żeby ten proces prowadzić przez wiele godzin. Dlatego dr Laborde zaczął zastanawiać się nad przyrządem, który wykonywałby ruchy automatycznie. Zaangażował do tego przedsięwzięcia pana Monche, z którym przeprowadził opisane wcześniej doświadczenie psie.

Maszyna do ożywiania

Razem stworzyli urządzenie zastępujące ludzką rękę. Maszyna wykonywała niezbędne do ocucenia ruchy automatycznie: w stałych odstępach czasu, 120 pociągnięć na minutę. W pierwszej wersji wykorzystano mechanizm na zasadzie którego działają zegary. Jego wadą była potrzeba nakręcania go co pięć minut. Przy konieczności wielogodzinnych zbiegów było to niezwykle kłopotliwe. Aby go ulepszyć zastosowano motor elektryczny napędzany przez dwa akumulatory. Dzięki takiemu rozwiązaniu „wyciąganie” można było prowadzić przez trzy godziny bez dotykania maszyny!

Przyrząd do przywracania życia w trakcie działania (O sztucznem przywracaniu do życia, „Tygodnik Illustrowany”, 1900, nr 38).

Przyrząd do przywracania życia w trakcie działania (O sztucznem przywracaniu do życia, „Tygodnik Illustrowany”, 1900, nr 38).

A teraz trochę inżynierii… Na pierwszej ilustracji (kliknij żeby powiększyć) znajdują się trzy ryciny – 1, 2, 3 – przedstawiające budowę elektrycznego »pociągacza«. Na pierwszej z nich literą A oznaczono motor, B – przesyłacz, a C – walec oporu, który reguluje przepływ prądu elektrycznego. Literami D i E oznaczono akumulatory (rycina nr 2). Na trzeciej rycinie zaznaczono mechanizm zegarowy (I, H) z motorem cylindrycznym (F). Z kolei druga ilustracja przedstawia przyrząd w trakcie działania.

Oczywiście łatwo się domyślić jaka była skuteczność tego finezyjnego wynalazku. Możemy się tylko cieszyć, że z głowy mamy etap eksperymentów i wiemy, że wyciąganie języka nie wystarczy do przywrócenia życia…

Źródło:

O sztucznem przywracaniu do życia, „Tygodnik Illustrowany”, 1900, nr 38.

Czy wiesz, że ...

...Zofia Glavani była bohaterką najbardziej spektakularnego awansu społecznego w historii Polski? Od kochanki polskiego posła w Stambule przez ślub z komendantem Józefem Wittem aż po związek z arcybogatym arystokratą i targowiczaninem Stanisławem Szczęsnym Potockim.

...XIX-wieczni mężczyźni powszechnie przyjmowali, że seks to sprawa, która nie dotyczy ich partnerek? Kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek erotycznej satysfakcji. Święcie wierzono, że bez penisa nie da się osiągnąć orgazmu.

...w lipcu 1918 roku bolszewicy stracili nie tylko najbliższą rodzinę cara Mikołaja II? W nieczynnej kopalni pod Ałapajewskiem kolejnej nocy zostało zatłuczonych na śmierć pięciu krewnych władcy oraz wdowa po jego stryju.

...najsłynniejsze burdelmamy w Chicago, po zamknięciu swojego przybytku rozpusty, założyły Klub Czytelnika? Widocznie na stare lata uznały, że dobra książka jest zdecydowanie lepszym biznesem niż dom publiczny.

Komentarze (12)

  1. Członek redakcji | Kamil Janicki Odpowiedz

    Makabryczny jak makabryczny. On tylko pociągał za język ;-)

    Swoją drogą dwie rzeczy mnie zastanowiły:
    1. Że też ten doktor NAJPIERW pobiegł do mediów, a dopiero później sprawdził czy wszystko działa ;-)
    2. Skąd pomysł akurat z językiem? Tego pojąć nie mogę ;-).

  2. Dorota Odpowiedz

    Dla mnie to jednak trochę groteskowe, ciągnąć za język umarlaka :D Wiem, że w tamtych czasach musieli jakoś dochodzić do różnych rzeczy, na podstawie prób i błędów, ale jednak…
    Choć może komuś kiedyś się udało kogoś uratować w ten sposób, woda może się cofnęła, ale to raczej miało prawo mieć miejsce zaraz po wyłowieniu, a nie po 3h. Zresztą patrząc po tej rycinie z psem, to nie wiem jak on miał „ożyć”, nie dość że położony na brzuchu to jeszcze pod takim kątem, że woda nie ma jak wypłynąć (o ile go utopili). W innym przypadku też nie mam pojęcia czemu języczek sobie wybrali na „ofiarę” :)
    A doktorek pewnie się bał, że ktoś mu wykradnie genialny pomysł i przepisze sobie, więc poleciał z tym do gazet.

  3. Anonim Odpowiedz

    To jeszcze mały – nomen omen – pikuś. W latach 30 i 40 prowadzono w ZSRR eksperymenty z krążeniem pozaustrojowym. Sfilmowano nawet próby ożywienia odciętych psich głów, które reagowały na smaki, dźwięki i światła. Do dziś nie wiem, czy to jakaś podpucha, czy faktycznie „przodująca nauka radziecka” zainspirowała się Frankensteinem i doszła do jakichś wyników. Jeśli moglibyście poruszyć ten temat, pewnie nie tylko ja byłbym ciekawy. Na razie jedynym śladem jest film nakręcony przez Radziecką Agencję Filmową dla Towarzystwa Przyjaźni Radziecko-Amerykańskiej i Radziecko-Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego w Nowym Jorku. Ostrzegam, że mimo iż sprzed ponad 70 lat i czarno biały, nie daje się obejrzeć bez obrzydzenia. Jeśli ktoś jest ciekawy to na YT niech poszuka „Experiments in the revival of organisms”

    • Anonim Odpowiedz

      Tak też to widziałam, o tych radzieckich eksperymentach to można całe księgi pisać. Badali wtedy wszystko na wszystkim. Dołączam się do prośby :)

  4. Anonim Odpowiedz

    … ale dlaczego miałoby to niedziałać;)?
    Ciagniecie za jezyk to po pierwsze otwarcie ust, a po drugie bardzo nieumiejętne spowodowanie ruchu powierza…czyli, pierwsze proby ze sztucznym oddychaniem;)

Dodaj komentarz

Jeśli nie chcesz, nie musisz podawać swojego adresu email, nazwy ani adresu strony www. Możesz komentować całkowicie anonimowo.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.