Ciekawostki Historyczne
Druga wojna światowa

Tyfus na froncie wschodnim

Fragment tekstu pochodzi z książki Hansa Killiana Chirurg na wojnie. Zapiski z piekła frontu wschodniego (Znak Horyzont, Kraków 2026). Gorączka gnilna Nie mogę zasnąć, czytam więc artykuł dotyczący zarazy w historii wojen. Nasz higienista konsultant, profesor Hagen, napisał go do wielkiego podręcznika bakteriologii i był łaskaw mi przesłać. Cóż za znakomita monografia! Autor przedstawia dzieje […]

Fragment tekstu pochodzi z książki Hansa Killiana Chirurg na wojnie. Zapiski z piekła frontu wschodniego (Znak Horyzont, Kraków 2026).

Gorączka gnilna

Nie mogę zasnąć, czytam więc artykuł dotyczący zarazy w historii wojen. Nasz higienista konsultant, profesor Hagen, napisał go do wielkiego podręcznika bakteriologii i był łaskaw mi przesłać. Cóż za znakomita monografia!

Autor przedstawia dzieje tyfusu plamistego – „gorączki gnilnej”. Choroba jak hiena grasuje na tyłach walczących wojsk, podobnie do dżumy, cholery, duru brzusznego i syfilisu. Hagen pisze, że choroba nazywana „gorączką plamistą” była znana już w starożytności, ale dopiero pod koniec XV wieku rozprzestrzeniła się z Hiszpanii i Portugalii na cały świat. W owym czasie Ferdynand II, dumny król Aragonii, oblegał od wielu lat stolicę królestwa Maurów, Grenadę.

Według przekazów do roku 1489 jego wojska straciły czternaście tysięcy żołnierzy z powodu dziwnej zarazy, zwanej tabardilla lub pintas, gdy tymczasem w samych walkach poległo tylko trzy tysiące żołnierzy, a więc ponad czterokrotnie mniej. Zaraza szerzyła się z zastraszającą szybkością. Z bardzo dokładnej relacji lekarza Francisco Bravo dowiadujemy się, że zaraza tabardilla po roku 1500 została zawleczona do Meksyku.

Za pośrednictwem Hiszpanów z oddziału Cortésa Indianie zetknęli się z ospą prawdziwą i tyfusem plamistym, które zebrały wśród nich straszne żniwo. Liczbę zmarłych szacuje się na trzy miliony, co na owe czasy jest wielkością wręcz niewyobrażalną. W tym samym czasie tyfus plamisty zawleczono z Hiszpanii również do północnych Włoch. Stamtąd przedostał się do Europy północnej, gdzie pochłonął tysiące ofiar. W 1552 roku, kiedy Fernando Alvarez, słynny książę Alba, dowódca wojsk Karola V, oblegał twierdzę Metz bronioną przez żołnierzy francuskich pod dowództwem Franciszka Lotaryńskiego, księcia de Guise, wybuchła wielka epidemia tyfusu plamistego. Pochłonęła ona tak wiele ofiar, że Hiszpanie zrezygnowali z dalszego oblężenia i zdobycia Metzu. Stara twierdza pozostała w rękach Francuzów.

Z rosnącym zaciekawieniem śledzę morderczy szlak tyfusu plamistego w historii bitew i oblężeń, i wojen. Zaraza, ta choroba głodu i nędzy, stała się nieodstępną towarzyszką żołnierzy. Zdziesiątkowała zarówno oddziały Fryderyka Wielkiego w czasie wojny siedmioletniej, jak i wojska Napoleona. Wielka Armia poniosła ogromne straty wskutek duru brzusznego i tyfusu plamistego.

W szpitalach wileńskich w 1813 roku musiały panować straszliwe warunki. Większość rannych i chorych pozbawiona była opieki i jedzenia; żołnierze umierali z głodu albo na zarazę. Niedobitki Wielkiej Armii zaniosły tyfus plamisty do Niemiec. Zachorował również Larrey, który musiał pozostać w Wilnie. Siostry z tamtejszego klasztoru pielęgnowały go z poświęceniem, dzięki czemu wrócił do zdrowia.

fot.Adolph Northen / domena publiczna

Powrót Napoleona z Moskwy, Adolph Northen

W owych czasach nikt nie wiedział, że chorobę wywołuje  bakteria i że z jej powodu dochodzi do ciężkich ogólnych uszkodzeń naczyń krwionośnych, zwłaszcza tych najcieńszych. Larrey znał gnicie, gangrenę tkanek – bo od niej wzięła się średniowieczna nazwa „gorączka gnilna” – ale uważał ją za objaw uszkodzenia nerwów wskutek zimna. Już wkrótce przekonamy się na własne oczy, jak łatwo jest pomylić odmrożenia trzeciego stopnia z martwicą tyfusową.

10 marca. W punkcie opatrunkowym w Buriegach nad jeziorem Ilmen oglądamy właśnie rannych, kiedy tamtejszy chirurg pokazuje mi żołnierza, który zdradza jednoznaczne objawy niedrożności tętnicy podkolanowej. Jego noga jest już sinoczarna, objęta martwicą.

– Czy pan wie, doktorze, skąd wziął się zator tętnicy? Ten człowiek nie jest przecież ranny.

– Przypuszczamy odmrożenie.

– Odmrożenie? Przy tym mrozie to możliwe. Czy wspominał coś o tym?

– Nie. Przypadek wydaje mi się zagadkowy.

– Chcielibyśmy zbadać tego pacjenta. Na piersiach i udach widać drobne krwawe wybroczyny. Natychmiast oglądam oczy chorego i zauważam, że poza wysoką gorączką ma on też zapalenie spojówek. „Nie, to nie żadne odmrożenie. To tyfus plamisty, przy którym doszło do zatoru tętnicy podkolanowej”.

Moja wizyta w Chiłowie okazuje się przydatna.

– Czy pacjent został odwszony?

– Tak, oczywiście, panie profesorze.

– Dzięki Bogu, doktorze, bo to nie żadne odmrożenie, ale martwica tyfusowa.

Kolega nie bardzo rozumie, jest zupełnie oszołomiony. Tak jak większość lekarzy, nigdy nie widział czegoś podobnego, ale bardzo szybko przekonuje się o trafności mojej diagnozy. Odczyn Weila–Felixa wypada pozytywnie. Noga jest stracona. Już następnego dnia wykrywamy dwa kolejne przypadki martwicy tyfusowej. Pierwszy pacjent ma czarny paluch, u drugiego z powodu zakrzepów wystąpiła opuchlizna części tkanek, które mają czarnoniebieski kolor i gniją.

Te zaczopowania naczyń są przerażające, ich powody wciąż niejasne. Nie wiemy, czy wywołują je guzowate zmiany ścian naczyń, czy zaburzenia konsystencji krwi, czyli koagulacja, czy też oba te zjawiska na raz. Na zarazę zapadło już wielu żołnierzy. Niemal nikt nie może czuć się bezpieczny. Szczepionki wystarcza na razie tylko dla sanitariuszy odwszawiających żołnierzy, którzy niedawno zostali ranni. Zachorował profesor Hagen, nasz higienista konsultant. Nie zaszczepiwszy się, krążył między chorymi na tyfus plamisty i złapał od nich wszy. Drżymy o jego życie, nie jest już przecież młodzieniaszkiem.

fot.Bundesarchiv, Bild 146-1972-042-42 / CC-BY-SA 3.0

Niemieckie wojska w pobliżu Diemianska, 21 marca 1942 roku

Wypad do Starej Russy. Ciągłe ataki rosyjskie raz po raz zatrzymują ruch na północnej szosie wojskowej. Pod Bakoczynem musimy z niej zjechać i posuwamy się powoli objazdem między wysokimi ścianami ze śniegu. Mijamy Klinkowo. Wszędzie przed chałupami stoją żółte tablice ostrzegawcze: „Uwaga, tyfus plamisty, wchodzenie do tego domu jest zabronione!”. Ale co to obchodzi żołnierza, który zamarza i szuka schronienia przed czterdziestostopniowym mrozem i północnym, morderczym wiatrem wciskającym się pod cienkie odzienie i pozbawiającym ciało całego ciepła. Człowiek dosłownie kostnieje z zimna. Na tej chłostanej przez zamiecie równinie w kilku drewnianych domach umiejscowiono szpital polowy.

Chcę rozmawiać z chirurgiem, ale jest on ciężko chory, półprzytomny i kiedy wchodzę do jego pokoju, nie poznaje mnie. Ma tyfus plamisty, do tego jeszcze ciężkie zapalenie wątroby, jego skóra jest żółta. Źle z moimi kolegami. Należałoby pomówić z lekarzem dywizyjnym – podpułkownikiem Rankiem. Pytam lekarza naczelnego, gdzie go mogę znaleźć.

– Jak to, nie wie pan? – dziwi się.

– Czego? – pytam.

– Rank nie żyje. Tyfus plamisty. Chorował wszystkiego pięć dni. Zupełny brak odporności. Lekarz naczelny mruga do mnie porozumiewawczo i dodaje:

– Morfinista!

– Morfinista, powiada pan?

Wyjaśnia się więc zagadka tego eleganckiego mężczyzny, którego nagłe zmiany nastrojów rzuciły mi się swego czasu w oczy w Noworżewie.

Przeklęte wszy

Pod wpływem tych strasznych przeżyć i lektury artykułu Hagena przychodzi mi do głowy myśl urządzenia w Porchowie oddziału chirurgicznego dla chorych na tyfus plamisty, gdzie umieszczano by wszystkie przypadki z powikłaniami o charakterze chirurgicznym.

Tworzymy ten oddział, a jego ordynatorem zostaje młody, uzdolniony chirurg ze Szwarcwaldu. Pomagam mu, na ile mogę. Oddział zapełnia się chorymi bardzo szybko i staje się zbiorowiskiem wszystkich biedaków cierpiących na ropne powikłania tyfusu, owrzodzenie szyi i krtani, ropnie płuc, i tak niebezpieczne zapalenia ślinianki, będące skutkiem wysuszenia śluzówki ust. Do tego dochodzą przypadki martwicy kończyn. Swoją drogą ciekawe, że w Rosji tyfus plamisty przechodzi się w wieku dziecięcym.

Jest to tutaj choroba dzieci, tak jak u nas odra. Ma lekki przebieg, nie dochodzi nawet do wystąpienia poważniejszych objawów. Kiedy jednak Rosjanin zapadnie na tyfus plamisty w starszym wieku, jest to dla niego równie niebezpieczne jak dla nas. Kto raz przebył tyfus, jest już uodporniony. Ponowne zachorowania są bardzo rzadkie.

Dociera do nas straszna wieść. Oczywiście wszystkimi środkami trzeba zapobiec zawleczeniu tyfusu plamistego do kraju. Na granicy zorganizowano wielkie odwszalnie. Każdy, bez względu na to, czy chory, czy zdrowy, ranny czy nie, generał czy szeregowy, kobieta czy mężczyzna, zostaje odwszony. I to właśnie staje się przyczyną katastrofy. Wszy najchętniej zagnieżdżają się pod gipsem. Znakomicie czują się w cieple, które zapewnia opatrunek gipsowy, mnożą się błyskawicznie i zadają pacjentom niewypowiedziane katusze.

Lekarze imają się wszelkich sposobów w walce z tą plagą: są to na przykład zastrzyki z eteru i chloroformu pod opatrunek. Nic to nie daje. Podczas zakładania gipsu sypiemy między warstwy wyściółki proszek przeciwko wszom. Jednak zmieszany z potem tworzy paskudną maź i powoduje wysypkę. Nic nie pomaga, wszy przechowują się w opatrunku gipsowym. Tak dochodzi do tragedii na masową skalę.

Na granicy bowiem rannym ze złamaniami zrywa się gips w celu odwszenia. Ileż wysiłku kosztowało nas, aby nastawić złamanie i unieruchomić kości, aby ranni nie czuli bólu i nie gorączkowali. Zerwanie gipsu ze świeżego złamania powoduje przesunięcie się kości. W rezultacie złamania zrastają się nieprawidłowo, a sam proces trwa dłużej. Szkody są trudne do wyobrażenia. A wszystko to z powodu przeklętych wszy przenoszących tyfus plamisty.

Fragment tekstu pochodzi z książki Hansa Killiana Chirurg na wojnie. Zapiski z piekła frontu wschodniego (Znak Horyzont, Kraków 2026).

Zobacz również

Druga wojna światowa

Manstein kontra Hitler

Jeżeli ktokolwiek mógł wpłynąć na Hitlera, to tylko Erich von Manstein. Ten lojalny nazista odważył się skrytykować Führera. Co go za to spotkało?

2 maja 2025 | Autorzy: Jonathan Dimbleby

Druga wojna światowa

Czemu Hitler przegrał z ZSRR?

Hitler wierzył w swoją nieomylność, ignorował rady generałów i obsesyjnie unikał odwrotu. Jakie błędy Führera przesądziły o losach II wojny światowej?

14 marca 2025 | Autorzy: Andrew Roberts

Druga wojna światowa

Zbrodnie węgierskie na froncie

Podczas II wojny światowej Węgrzy nie rwali się do walki, za to chętnie palili wsie i brali na celownik ludność cywilną. Ich metody przerażały nawet...

10 grudnia 2024 | Autorzy: Grzegorz Bobrek

Druga wojna światowa

Bitwa na Łuku Kurskim

Wielkie zwycięstwo ZSRR okupione potwornymi stratami Niemiec? Tak NAPRAWDĘ skończyła się bitwa na Łuku Kurskim – rzekomo największa pancerna batalia w dziejach.

29 stycznia 2024 | Autorzy: Sean McMeekin

Druga wojna światowa

Największy wróg Hitlera – Adolf Hitler

Atakując 80 lat temu Związek Radziecki, chciał osiągnąć to, co nie udało wcześniej Napoleonowi. Nie osiągnął. Czy jego wojska zostały pokonane przez Armię Czerwoną? A...

2 czerwca 2021 | Autorzy: Andrzej Brzeziecki

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W tym momencie nie ma komentrzy.

Jeśli chcesz zgłosić literówkę lub błąd ortograficzny kliknij TUTAJ.

Przeglądaj książki historyczne w najlepszych cenach

Odkryj najciekawsze książki historyczne w atrakcyjnych cenach. Sekcja powstała we współpracy z Lubimyczytac.pl, największą społecznością miłośników literatury w Polsce – dzięki temu możesz wybierać spośród tytułów najwyżej ocenianych przez czytelników.